piątek, 10 stycznia 2014

Przy drugiej kawie...


To, że raz lub dwa razy każdej niemal nocy trzeba wstać i najpierw podsypać koćkodanowi chrupków,  a potem zagonić go z powrotem do łóżka, bo przecież sam nie wlezie, tylko będzie łaził po chatce, bleczał i klekotał sprzętami, to norma. Tak już się przyzwyczaiłem, że w gruncie rzeczy mi to nie przeszkadza.

Jest nawet taka teoria, przypisywana nie komu innemu jak Leonardo da Vinci, jakoby człowiek najefektywniej odpoczywał przez pierwsze 15 minut snu, a reszta już nie ma znaczenia - i dlatego miał był rzekomo ówże Leonardo (o którym teraz chyba bodaj aż dwa seriale - fabularny i dokumentalny - w pudle lecą? Tak mi coś mignęło w przelocie...) towarzyszącemu mu na kwaterze chłopcu - pedałkowi kazać się budzić co pół godziny i dzięki temu obywał się raptem trzy czy czterogodzinnym snem, resztę doby poświęcając na niezmordowaną twórczość.

Skądinąd: kolega Janek, który mi jakieś 15 lat temu tę teorię referował, jako że właśnie podówczas pracował na pełen etat i kończył studia jednocześnie, jakoś własnym doświadczeniem owej teorii potwierdzić nie zdołał a nawet - pamiętam to dobrze - domagał się kofeiny w czopkach, bo więcej kawy wypić już nie był w stanie, a padał z nóg z niewyspania...

Tak źle ze mną jeszcze nie jest - tym niemniej, całkiem spokojnie piję drugą kawę i, jak Państwo widzicie, i tak plotę bzdury. Ale co zrobić, skoro mruczek - koćkodan już nie raz czy dwa, a trzy czy cztery razy każdej nocy domaga się posiłku i raban w chatce robi..?


Uległem szantażowi, mam za swoje... Na zdjęciu powyżej - koćkodan na moment przed tym, nim dostała okrawki wątróbki drobiowej, pozostałe po przygotowaniu przedwczorajszego obiadu.

Dość żywa - nieprawdaż..?

Koniowate też niczego sobie. Niestety - pogoda na zewnątrz zdecydowanie barowa, więc nie będę za nimi teraz biegał z aparatem. Tym bardziej, że na ogół niczego podniecającego doprawdy nie robią. Wczoraj dostały nową belkę siana (poprzednia wystarczyła na rekordowo długi czas dziesięciu dni - a fajna była, zieloniutka...), teraz mimo wichrowatego wichru i okazjonalnego skraplania się czegoś wilgotnego, wylazły na pastwisko (prawdopodobnie pozbawimy je tej możliwości w sobotę popołudniu - wedle prognozy, średnie dobowe temperatury mają już teraz spaść poniżej zera, więc nie ma sensu niszczyć murawy...).

Bubuś moja kochana tak pięknie już się ganaszuje w kłusie, że chyba nie wytrzymam i przy najbliższej odrobinę lepszej pogodzie nagram ją komórkiem i wstawię na tubę, ku pohańbieniu tych wszystkich mędrków co coś tam bredzili o "dawce przeżyciowej" i "wypięciach przy lonżowaniu".

A jak byście Państwo nie zauważyli (Lepsza Połowa zaglądając mi przez ramię zauważyła i skomentowała) tych trzech dorodnych butli za koćkodanem - to są opakowania po spirytusie użytym do sporządzenia nalewki cytrusowej. Nalewka w 5-litrowym słoju bardzo pięknie się prezentuje, ale potrzeba ładnego światła, żeby to piękno wydobyć. Więc również - pokażę ją innym razem. Będzie na to jeszcze czas, bo musi "naciągać" co najmniej dwa miesiące.

Za jakieś półtorej godziny oderwę się od końputera i posprzątam pod wiatą. Uzupełniłem ostatnio zapas paliwa do piły i naostrzyłem łańcuch, więc teoretycznie mógłbym oderwać się wcześniej i pojechać rżnąć drewno (wszędzie dookoła słychać teraz piły...) - ale jest zdecydowanie zbyt wietrznie i zbyt mokro, żeby to miało jakiś sens. Więc cała praca gospodarska na dzisiaj, to tylko posprzątanie pod wiatą. Potem jestem umówiony na oglądania pewnego gospodarstwa w sąsiedniej wsi - za czym nadejdzie pora na koński lunczyk, a potem na nasze ćwiczenia na okręgu. I tak dotrwamy do zmierzchu. Wieczorem spodziewamy się jeszcze gości...

A teraz - chyba pora na Freeciv..?

Acha! Zapomniałbym: jeśli ktoś z Państwa myśli o naszym Ostowarze - radziłbym jednak myśleć szybciej. Bo z półsłówek i niedomówień wnioskuję, że coś tu się kroi...

5 komentarzy:

  1. Po pierwszej kawie... Oczywiście, że zauważyliśmy butelki, i już zaczęliśmy się zastanawiać, czy nasz ulubiony autor blogowy nie wpadł w nałóg. A potem rozważania poszły dalej, że może dlatego mu tak pisanie łatwo przychodzi i należałoby też sobie walnąć. Zbożnie, w celach twórczych. Na pohybel niedowiarkom!

    OdpowiedzUsuń
  2. 15 minut głębokiego snu w porze śniadaniowej lub po obiedzie wystarczy do zregenerowania organizmu i sprawnego funkcjonowania przez następnych kilka ładnych godzin. W porze nocnej, po całym dniu pracy, skuteczność tak krótkiej drzemki spada wielokrotnie i wystarczyć może co najwyżej do spożycia jeszcze jednego kieliszeczka cytrynówki na dobry długi sen, ewentualnie do wypuszczenia kotka z domu, co by wreszcie zmienił dietę i poznał zapach żywej myszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze co to butle wylukałam...Myślałam, że hodujesz tam te mikroflorę dla kotowatych ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno mnie tu nie było. Przeleciałam (bardziej lub mniej pobieżnie) wszystkie nieprzeczytane do tej pory teksty, co by nie stracić żadnej Twej mądrości...

    "(odprawiając rytuały, po których żona znowu była świeża i mało używana...)."

    Dla takich perełek nawiedzam ten blog! :)


    "Ujadam sobie w kącie - kto chce, ten mojego ujadania słucha, kto nie chce, ten nie słucha. Nie aspiruję do tego, by zmieniać świat."

    To tak jak ja. Z tym że cenię ludzi zmieniających świat na lepsze. Kazać im siedzieć w kącie i nie reagować na ZŁO, względnie zajmować się postępem czysto technicznym, zakrawałoby na srogą nienaturalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notka z 9 stycznia jest naszpikowana fajnymi tezami:) :

      "nie chce mi się przepisywać własnych tekstów z forów, choć uważam, że mogą być dla Państwa ciekawe"

      "JEDYNYM na całym świecie rządem prawnie zobligowanym do tego, aby szczerze, z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem realizować interesy polskie jest rząd... polski!"

      "Lepiej się zastanówcie nad sobą, jeśli istotnie takie macie poglądy, jak to wyżej opisałem..."

      "Sądzę, że w przywołanej dyskusji z mojego ulubionego końskiego forum wyraziłem się jasno i niewiele trzeba dodawać."

      "Ludzie są bezbronni wobec dobrobytu i pomyślności."

      " Jeśli więc ludzie widzą jedzenie, to je zjadają."

      powodem cierpienia jest cudza własność prywatna, nikt nie widział człowieka cierpiącego z powodu własnej własności :)))

      "ludzie cierpią, ponieważ ich kultura nie mówi im, co mają robić"

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...