poniedziałek, 13 stycznia 2014

Naturalny rytm życia

Niestety, wciąż jeszcze nie przystosowałem się w pełni do życia na wsi jak chodzi o rytm dnia.

Zawsze byłem najwydajniejszy rano - a po południu, no powiedzmy tak po 16.00, gdy zwykle kończy się praca w biurze "dawnego typu" (a w takim parę lat przepracowałem) traciłem rozpęd.

I wciąż tak jest!

Fakt, że bloguję wynika w dużej mierze z tego, iż wstaję nakarmić rano konie i potem mnie roznosi. A tymczasem jest jeszcze albo ciemno (jak o tej porze roku), albo mokro (jak najczęściej latem) i w gospodarstwie za wiele zrobić się nie da. Często zresztą, nie ma po co - bo właściwie z jakiego powodu miałbym na przykład teraz marznąć na zewnątrz, zamiast palić w Herculesie, skoro konie już nakarmione i napojone, ziemia zbyt zmarznięta, żeby cokolwiek w niej dłubać, czy to w ogródku, czy to przy budowie, którą sobie zaplanowałem, a zapas drewna, prawdę powiedziawszy, wciąż spory i jakoś specjalnie mnie do rżnięcia nie gna? Siadam więc do końputera - bo cóż mi innego pozostaje..? Trochę się ociepli, to posprzątam pod wiatą - będzie pewnie pięć taczek, wczoraj zamknęliśmy wreszcie wejście na Pierwszy Padok kończąc tym samym sezon pastwiskowy. Narąbię drewienek na rozpałkę. Przebiorę dynie na strychu, bo znowu część się zepsuła. Umocuję kilim nad łóżkiem, bo ciągle spada. I tyle mam roboty na dziś...

Oczywiście - pomijając koński lunczyk o 13.00 i kolację o 20.00. Czy da się dzisiaj konie wylonżować, to jeszcze zobaczymy - na razie ziemia jest jak beton, ale może koło południa trochę odpuści..?

Jeśli jest coś do zrobienia wieczorem, to przyznaję, że ciężko mnie wyciągnąć z chatki. A i przed końputerem ciężko mi się skupić.

Tymczasem tutaj nie tak się pracuje. Zwierzętami trzeba się zajmować praktycznie przez całą dobę. Przy tym, większość zwierząt gospodarskich wymaga jednak znacznie więcej pracy niż konie. Krowy trzeba nie tylko karmić i gnój spod nich wybierać, ale i doić. Niby doi dojarka - ale tak, czy inaczej, jest to o wiele więcej pracy.


Świniom parzy się kartofle. To też zajmuje czas. I tak dalej, i temu podobne. Ogólnie - praca rolnika rozłożona jest dość równomiernie w ciągu całego dnia, bez tak wyraźnego "piku" przed południem, jak to kiedyś było przy pracy "na pierwszą zmianę" w mieście.


Kiedyś, bo zdaje się że w tych nowocześniejszych biurach, to się pracuje raczej od 10.00 do 18.00 - albo, całkiem "po hamerykańsku", od 8.00 do 18.00 z przerwą na luncz w środku, czyż nie tak..?

No ale mnie jakoś taki system pracy ominął. A tych kilka lat w systemie 8.00 - 16.00 tak trwale się odcisnęło na moim rytmie biologicznym, że wciąż tak samo funkcjonuję - nawet, co ze wstydem przyznaję, latem, gdy dzień jest długi i całkiem spokojnie można by pracować dużo dłużej...

Do powyższych rozważań zainspirowały mnie posty koleżanki bobek w wątku końskiego forum, o którym parę dni temu opowiadałem: ten i ten. Właśnie kwestii "naturalnego rytmu życia" poświęcone.

Sądząc po sobie, odnoszę wrażenie, że przyzwyczajenie jest tu najważniejsze. Tym szczególniej, że ja się chyba po prostu przyzwyczaiłem do takiego rytmu, który i z życiem ludzi paleolitycznych ma relatywnie najwięcej wspólnego - tyle tylko, że oni pracowali te kilka godzin dziennie nie codziennie, a raz na parę dni - ja jestem jednak nieco pracowitszy :-)

Ale tylko nieco...

13 komentarzy:

  1. Przez większość życia miałam rytm: 4,5 rano - 20,21, tylko ostatnio zaczęłam się rozleniwiać i wyrzuty sumienia mną szargają czasami.

    Ten w polu kukurydzy to przerośnięte dziecko z horroru?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dogodzisz kobiecie! Poprzednio był pan "naturalny" - brzydki. Teraz model z "kaloryferem" na brzuchu - i zaraz "dziecko z horroru"...

      Też przez pewien czas wstawałem o 4.00 rano (a o 9.00 rano kończyłem pracę...). Całkiem to miło wspominam.

      Usuń
    2. Pan zdecydowanie lepszy niż ten baran z owcą. Chociaż tenże tu wygląda mi na reklamę manipulacji genetycznych/fotoszopa/....

      Usuń
    3. Wyobraź sobie, że Twój ulubiony "pan z owcą" to całą sesję w ten deseń sobie zrobił i w neta wrzucił. Razem z żonką pozowali. O ile na urodzie pana się nie znam, to żonka... Rany Boskie..! Jak bym miał dzieci, to bym wydrukował ich wspólne zdjęcie na słoik z cukrem nalepił - co by się trzymały z daleka...

      Usuń
  2. Naturalny=brzydki? Nie za duży to skrót myślowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając nikłą mniejszość zawodowych bokserów na ten przykład - nie za bardzo potrafię sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek był w stanie tak wyglądać jak ten goguś na zdjęciu inaczej, niż zajmując się głównie rzeźbieniem własnego ciała i spożywaniem stosownych prochów. A trudno to uznać za "naturalny" styl życia. Nawet nie wszyscy sportowcy mogą tak wyglądać..!

      Usuń
  3. A w ogóle to mógłby mnie ktoś pochwalić, że tym razem przynajmniej panią znalazłem fajną. Jak by nie ślady po bikini, byłaby wręcz idealna...

    OdpowiedzUsuń
  4. zdjęcie pani dość miodne, koleś też ok patrząc na aspekt sportowy, ale przez zbytni retusz (naoliwienie) wygląda pedałkowato

    cos ci średnio wychodzi dobór męskich zdjęć,

    na paniach mucha nie siada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pań jest w necie 10 razy więcej. Jak by nie sformułować zapytania, zwykle jest z czego wybierać (pod warunkiem, że nie stawia się przesadnie wygórowanych wymagań, typu, że koniecznie musi być w tle "pastwisko"...). A z panami - krucho... I większość to jednoznacznie pedalskie zdjęcia. Sorry - ale dla największej nawet uciechy zaglądających tu Pań pary gołych facetów z widłami, bardziej zainteresowanych sobą nawzajem niż gnojem, który mają wyrzucać - nie dam..!

      Usuń
  5. Pani ze zdjęcia rzeczywiście wygląda naturalnie, świeżo i na miejscu :)
    Facet niestety plasuje się nieco pedałkowato, że tak powiem. Może warto poszukać na portalach rolniczych za kimś bardziej naturalnym, polecam sprawdzić choćby agrofoto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Facet jakiś taki...miętki się zdaje...;)
    Co do rytmu- ja mam 7:00- 21:00 na full obrotach. Wielofunkcyjna jestem. No...prawie. Ostatnio jedna z funkcji mi odpadła, he-he.
    Jak panie z biustem na wierzchu to może i pana z kaczanem, a nie tak tylko stoi sobie w slipach, hmmm? Jestem za równouprawnieniem. Jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślimy. Problem polega na tym, że dość trudno o pana z kaczanem, który by nie wyglądał albo wulgarnie, albo śmiesznie.

      No co ja poradzę, że kobiety są po prostu... ładniejsze..?

      Usuń
  7. Ten goguś w krzakach nie pasuje do damy pijącej mleko. To jest raczej partia dla prawdziwego twardziela: http://3.bp.blogspot.com/_CCby-Fx1ptg/SKnhcwmE05I/AAAAAAAAAPo/E6miIrPZUDk/S220-h/stirlitz.jpg :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...