wtorek, 14 stycznia 2014

Nalewka cytrusowa, front nad Boską Wolą i sprytny sposób na przechowywanie śmieci

Zrobiło się wczoraj jasno i słonecznie (choć mroźno!). Na tyle jasno i słonecznie, że spróbowałem oddać urodę słoja w którym Lepsza Połowa nastawiła nalewkę na pomarańczach, cytrynach i kardamonie (o której wspominałem parę dni temu):


szkoda, że przez internet nie da się przekazać wrażeń zapachowych...

To musi tak stać przynajmniej do końca stycznia. Więc nie jest to "szybki" sposób na smaczny i aromatyczny trunek. O takowy dopytuje się właśnie ktoś na moim ulubionym końskim forum - może Państwo biednej duszy pomożecie..? Bo my tu raczej "slow food" uprawiamy...

Ładna (choć mroźna - wylonżować koni się nie dało, podłoże było zbyt twarde...) pogoda trwała gdzieś tak do południa. W okolicach końskiego lunczyku, złożonego tradycyjnie z marchewki - nad Boską Wolą zawisł front. Atmosferyczny ma się rozumieć:


No i teraz jest cieplej, ale za to pochmurniej. Przynajmniej nie piździ już jak w Kieleckiem - a od wieczora ma padać deszcz. Wedle prognozy płynnie przechodzący w śnieg - lubo takie zapowiedzi już widzieliśmy w tym roku i jakoś nic z tego nie wyszło. Więc i tym razem nie dajemy się zastraszyć!

Jak już wylazłem z aparatem front atmosferyczny uwieczniać, to nie powstrzymałem się i strzeliłem konterfekt naszemu nowemu pojemnikowi na śmieci:


To jest proszę Państwa beczka. O pojemności 225 litrów. Beczka po jakimś sztucznym aromacie (chyba właśnie... cytrusowym! Ale to było błeee, w porównaniu do wytworu Lepszej Połowy...). Importowanym przez warecki browar z Dojczlandii. Tak przynajmniej wynikało z napisów, którymi jeszcze w sobotę była opatrzona. Kiedyśmy ją zakupili na składzie złomu (tzw. "u Bobra"...) w Warce.

Potem tylko trzeba było urżnąć wieczko (bo beczka była jednolita, miała tylko dwa małe zakręcane otworki) - co, jak chyba widać, zrobiłem trochę nierówno piłą spalinową (równiej dałoby się to zrobić np. szlifierką - ale skończyły mi się tarczki jak raz...) - i voila..!

Wcześniej widziałem taką beczkę u Radka, druha mego serdecznego. I powiedziałem o tym Lepszej Połowie z tą myślą, że na wiosnę sprawimy sobie kilka takich - no, wicie rozumicie: do kapusty... do kapusty... i do sałaty..!

A Lepsza Połowa, jak zwykle genialna, wymyśliła, że przecież możemy takiej użyć już teraz. Do zabezpieczenia naszych śmieci.

Śmieci bardzo długo składowaliśmy po prostu w worku. Pół biedy, jak mieliśmy mocne worki po nawozach - ale gdy te się skończyły (a jak raz w zeszłym roku użyliśmy głównie pylistego wapna w malutkich 25-kilowych woreczkach, które do niczego się nie nadają po recyklingu...), zwierzyna zarówno domowa (Krystynę podejrzewamy...), jak i dzika, poczęła nam te śmieci rozwłóczyć.

Jakiś czas temu zbudowałem misterny pojemnik z desek i gałęzi. Na chwilę to wystarczyło - ale w ciągu ostatnich kilku dni zwierzynie udało się go częściowo zdekonstruować. Nie jest rzeczą przyjemną zbierać co rano śmieci z całego podwórka...

Od dawna myśleliśmy o zakupie pojemnika. Ale cena takowego, jak na nasze możliwości, jest zaporowa - od 200 złotych w górę bodajże (i to za niezbyt wielki...). Teoretycznie można takowy wynająć od firmy wywożącej tutaj śmieci - ale i to jest wcale nie taka tania impreza. Szczególnie, że staram się unikać regularnych opłat, bo skąd mam niby widdzieć, czy w przyszłym miesiącu będę miał choćby te kilka złotych na koncie..?

Tymczasem wyżej ukazana beczka kosztowała nas... 15 złotych. Słownie: piętnaście złotych.

W sobotę kupimy drugą. Na owies. Nie będą nam już myszy worków przegryzały..!

5 komentarzy:

  1. Świetna sprawa takie beczki. Sam tak przechowuję owies. Polecam "pokrywę" z gęstej metalowej siatki. Myszy nie przegryzą, jak gęsta to i nic do środka nie wpadnie, a przewiew jest. Jeżeli nie jesteś na 100% pewny że owies jest dokladnie wysuszony to wlóż do środka tekturowe rury (na jakie nawija się material). Mimo wszystko to szczelniejszy pojemnik niż drewniany sąsiek, nie mówiąc o workach. Pozyskiwacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałem, że po prostu zrobię trochę otworków (gwoździem...) we "własnej", plastikowej pokrywie beczki...

      Usuń
    2. Musisz spróbować, jak będziesz mial wysezonowany owies , to powinno wystarczyć. Jak będzie świeży, zaraz po żniwach to raczej nie. Oczywiście wszystko zależy od liczby tych otworków. Próba nie strzelba jak mawial mój dziadek. Pozyskiwacz.

      Usuń
    3. Nie kupujemy nie wysezonowanego owsa, ze względu na konie.

      Ale, oczywiście - różnie to może wyglądać. Spróbuję.

      Usuń
  2. "Do kapusty... do kapusty..." W takich beczkach, tyle że z nakręcaną pokrywką bardzo ładnie kwasi się kapusta i kiszą ogórki. Tylko że taka beczka byłaby chyba nieco za duża na bosko wolskie potrzeby, bo obecnie kapustę robi się "na bieżąco", a nie na całą zimę jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...