środa, 29 stycznia 2014

Deficyt endorfin

To, co się działo z naszym wysłużonym wozem wczoraj, gdy spróbowałem pojechać do sklepu, podłamało mnie na resztę dnia. Normalnie - biegi to już jak w starym Starze, oburącz trzeba zmieniać..!

No i przez to, że się tak podłamałem, spędziłem cały dzień na użalaniu się nad sobą, zamiast coś zrobić. Na przykład - spróbować odstawić Wendi do warsztatu. Którą to próbę podejmę dziś po południu.

Niestety - w tym przypadku nie ma mowy o naprawie u pana Karola w garażu. Raz, że za zimno na takie eksperymenty. A dwa - że wyjęcie silnika z Patrola to dość... jakby to określić..? Cieżka! O tak, to właściwe słowo: ciężka sprawa..!

Tak więc czeka mnie przygoda. Dojadę do Warki - czy nie dojadę..?

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nawet nie ruszyłem. Akumulator padł. A jeszcze rano przez godzinę grzałem silnik!

      Usuń
  2. Sprzęgło w Wendi nie jest wspomagane tylko sterowane całkowicie hydraulicznie. Możliwe, że coś padło (siłownik, coś w samym sprzęgle) ale możliwe też że po prostu jest zbyt mało płynu (wyciek), jest zapowietrzony, lub - jeśli nie był nigdy wymieniany - wchłonął tyle wody, że gdzieś coś zamarzło po drodze. Zbiorniczek płynu jest na pompie, zaraz koło serwa hamulców, zaś w układzie jest zwykły płyn hamulcowy (DOT3 lub wyższy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Whatever. I tak sam nie dojdę nawet, co się stało...

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za szybki powrot Twoj, Jacku, jak i Wendi do formy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej z czystym sumieniem mogę się napić bimbru. Dzisiaj nigdzie nie pojadę...

      Usuń
  4. W moim klekocie najlepszy jest akumulator. Czasem trzeba zrobić wszystko co się da, żeby spokojnie się napić.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...