piątek, 31 stycznia 2014

72 godziny

Od 72 godzin piździ. Nawet nie specjalnie mocno. Żaden tam "Ksawery", czy inny przybłęda. Ale za to piździ konsekwentnie, prawie bez przerwy i z nietypowego, a dla nas nader niekomfortowego kierunku: ze wschodu z odchyleniem ku południowi.

Prosto w drzwi naszej chatki.

Pojedyncze i mało szczelne. A tak właściwie, to całkiem nieszczelne, bo zostaje szpara nawet, jak je najstaranniej zamknąć...

Grzejemy ile się tylko da. A i tak daleko do komfortu cieplnego! Czuję się brudny, niewyspany i wyczerpany (nie przestaliśmy się myć - ale jakoś tak w tych warunkach, jeszcze otulając się "roboczym" swetrem, skutek porannego prysznica i golenia mordy przestaje być odczuwany bardzo szybko...). Odmrożenia na stopach i dłoniach coraz większe.

Jak to niewiele potrzeba, żeby zamienić człowieka we wrak, nieprawdaż..?

W każdym razie Wendi udało mi się wczoraj odprowadzić do warsztatu. Przyjemność jej wyremontowania będzie nas kosztowała okrągłego tauzena: padła pompa wspomagania i wysprzęglik, a do koniecznej wymiany są też elementy zawieszenia i układu kierowniczego, w tym przede wszystkim amortyzator skrętu.

Zadaniem na dzisiaj jest przywiezienie kobyłom siana: zostało im jeszcze trochę tego, czego nie dojadały z poprzednich belek, a co składowaliśmy na paśniku i w kupie, obok balota. Z głodu nie umierają, ale zachwycone nie są, bo oczywiście - zostawiały nie dojedzone to przecież, co im najmniej smakowało...

Na szczęście nasz niezawodny Sołtys obiecał nam pomoc: Radkowi na ten przykład, wszystkie ciągniki i samochody zamarzły. Również M. (oprócz tego że jest poważnie chory), nie jest w stanie odpalić swojego "Ursusa". 

Podobno już dziś po południu ma się to wszystko skończyć. Ma pociepleć i przestać piździć. A przynajmniej - ta piździawka ma zmienić kierunek. Jutro to w ogóle ma być już prawie na plusie.

Wierzyć się nie chce...

9 komentarzy:

  1. Wyglada na to, Jacku, ze u Was moze juz byc tylko lepiej... . I wlasnie za to trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to już pewna przesada - mieszkać w domku letniskowym - ok, czemu nie. Kazdemu wolno, nawet fajnie. Ale żeby całe lata siedzieć w domu, przez który wieje ze szpar - to już nie rozumiem. Przecież przez ten czas można sobie nawet wystrugać (skoro szkoda pieniędzy na zakup) kawałek listwy i je uszczelnić!!
    Trzeba tylko trochę chcieć lub po prostu, po męsku "ruszyć d..pę".
    Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest listwa dookoła framugi, jest stara kołdra robiąca za dodatkowy wiatrochron. Ale przy południowo - wschodnim wietrze tego jest zdecydowanie za mało. Kiedy indziej - wystarcza.

      Usuń
    2. To może jakiś wiatrołap lub szczelny ganeczek? Wiele nie ocieplą, ale zawsze jakiś bufor dla "piżdziawki" bedzie.

      Usuń
    3. No OK niech będzie że coś się Pan stara :). W moim starym domu były podwójne drzwi - takie po 2 stronach ściany. Ze zwykłej płyty pilśniowej, ale tu już coś dawało.

      Usuń
  3. Nie ma co narzekać, zimno ponoć konserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę spróbować ocieplić od środka folią bąbelkową, na moje zimne ściany pomogło.
    Również pomogło oklejenie zimnych okien PCV przeźroczystą folią malarską. Można też do ocieplenia wykorzystać podkład pod panele podłogowe.
    Życzę zdrowia i skutecznego docieplenia chatki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już widziałam takie ocieplenia - na zewnątrz przybita nad drzwiami gruba folia w 2 kawałkach na duży zakład, a od wewnątrz gruby koc lub coś równie grubego i ciężkiego. U mojej cioci zdawało egzamin znacznie ocieplając klimat.
    Zdrowia i ciepła życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Od 72 godzin piździ."
    Wyraźnie Pochwist się uwziął na Pana, taka Dola...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...