sobota, 7 grudnia 2013

Tyrania koćkodańska

Parę minut przed czwartą rano koćkodan czarno - biały


nocujący zwykle u mego lewego boku zgłodniał. Od razu wyjaśniam, że to nie ja uczyłem koćkodana żerować po nocy. Koćkodan już to sam umiał kiedy, będąc w wieku zdecydowanie dojrzałym, adoptował nas jako swoich państwa. Wybór jest prosty: albo wstanę i dam chrupków - albo nie pozwoli nam spać, drapiąc ściany, skacząc po sprzętach i wydzierając się rozgłośnie. Dawanie zapasu chrupków wieczorem mija się z celem. Raz, że zjada zawsze wszystko, co dostanie - a dwa, że gdyby nawet coś zostawiła, to te chrupki z "Pierdonki" jakoś szybko tracą zapach i przeleżałe jej nie smakują.

No więc wstałem, dałem chrupki. Jak zjadła wstałem ponownie i zagoniłem do łóżka. Ale nie zdążyłem zasnąć, gdy rozległo się donośne drapanie w sufit!

To koćkodan czarny


który już od pewnego czasu nocuje na strychu drapał w podłogę. Chyba przeziębiła sobie pęcherz albo co. Normalnie przesypiała całą noc i wypuszczałem ją stamtąd idąc, o 6.00, karmić konie. Raz nawet dała mi się zamknąć w samochodzie, co zauważyłem po upływie doby i też żadnej pamiątki tam nie zostawiła. Albo się zaczyna starzeć..?

W panice, żeby nam zaraz nie pociekło aromatycznym strumieniem na głowy - wstałem, ubrałem się, wszedłem na kołysaną podmuchami Ksawerego drabinę i pokonując opór wiatru, otworzyłem drzwiczki prowadzące na strych. Koćkodana oczywiście trzeba było wziąć za łeb i zdjąć, bo jak zobaczył co się dzieje na tym Bożym świecie, to zwątpił w pilność swojej potrzeby...

Skoro już byłem na zewnątrz (brrr..!), to poszedłem pod wiatę sprawdzić co tam u lepiej wychowanej części naszego pogłowia. Lepiej wychowana część naszego pogłowia generalnie leżała pokotem. Sądząc zaś z ilości guana, które za parę godzin będę wywoził, krokiem się przez całą noc poza wiatę nie ruszyły. Tyle, że wodę wypiły do ostatniej kropli, więc w sumie dobrze, że się do nich przeszedłem (kran nie zamarzł, znakiem tego temperatura jest TAK NAPRAWDĘ dodatnia - tylko tego nie czuć...). No i trzeba im będzie nową belkę siana popołudniu przywieźć...

Takie poranki jak ten jasno udowadniają, kto tu rządzi i kto kogo obsługuje. Niestety, muszę to otwarcie przyznać: w Boskiej Woli panuje tyrania koćkodańska..!

4 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...