środa, 25 grudnia 2013

Przygody bez końca

Kto to taki wieścił już "koniec historii"..? "Koniec historii", Mili Parafianie, to będzie, jak wszystko tu szlag trafi i nie zostanie nikt, kto byłby w stanie się wkurzyć, załamać albo chociaż - podrapać z zafrasowania w głowę. A i to nie jest wcale takie pewne - bo skąd wiadomo że gdy zabraknie ludzi, historia nie zrestartuje w inny sposób..? Istniało zresztą dawniej takie piękne określenie "historia naturalna". Bo czyż natura nie ma historii..? Jasne że ma! Wszechświat jako całość ma historię. Cząstki elementarne mają swoje historie.

Ale dość dygresji. Rzuciłem się wczoraj rano na wożenie siana i słomy, co by przed wigilijną kolacją zdążyć. Przyczepą oczywiście. Z Zaprzyjaźnionej Stodoły Pana Jana (swoją drogą samego Pana Jana już drugi raz będąc tam nie widziałem - czyżby chory..?). Na dwa razy, bo belki tak wielkie i tak się od lata rozepchały, że tylko jedna naraz mi wchodzi. Najpierw wytargałem, z niemałym trudem belę siana. Potem, już dużo łatwiej (bo sporo lżejsza) - słomy.

No i OK. Wytargałem, przywiozłem, rozładowałem, wyjeżdżam. Wyjeżdżam spod wiaty po drugim nawrocie, tym ze słomą, zatrzymuję samochód przy chatce, wysiadam co by przyczepę odczepić - i co widzę..?

Ano to:


Jak zwykle mieliśmy szczęście: nie mam pojęcia, co by się stało, gdyby taki wypadek zaszedł, gdy na pokładzie przyczepy byłby koń. Czy inne zwierzę (woziłem już krowy i świnie...).

Przyznam szczerze, że widok powyższy kompletnie zepsuł mi nastrój. Nie no w sumie to nic takiego. Jeden czy dwa kawałki ceownika, parę minut ze szlifierką, parę minut z migomatem, parę psiknięć środkiem przeciw rdzy - i będzie jak ta lala. Już się nawet umówiłem z kimś, kto migomat ma. Do niedzieli sprawa powinna być załatwiona.

Do głowy by mi jednak nie przyszło, że coś takiego jest w ogóle możliwe..! Jeszcze, gdybym gdzieś tym dyszlem walnął, złamał się za ostro, czy inny wypadek miał. Ale nic z tych rzeczy: to tylko zmęczenie materiału, wyboje na naszej drodze (a też i pewnie owa gottwaldowska "autostrada" do Brna nie tak dawno...) - i fiuuu...

Takie "fiuuu..." podważa zaufanie do sprzętu. I w ogóle do trwałości świata. A nawet i Wszechświata..!

2 komentarze:

  1. Wesolych swiat i lepszego nowego roku niz stary byl :-) pozdrowienia z wyspy

    OdpowiedzUsuń
  2. No to się narobiło... to przyczepa do koni?
    Ja wczoraj robiłam słanie, narobiłam się, plecy mnie bolą (bo musiałam uzyć płachty gdzie taczką nie da rady wjechać). Muszę starego zmobilizować do roli masazysty co wcale łatwe nie jest.

    Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...