czwartek, 26 grudnia 2013

Gdzie się podziały czerwone opłatki..?

Podobno można takie kupić w sklepach z artykułami dla zwierząt. O czym dowiedziałem się wczoraj, przeszukując neta (jakkolwiek potwierdzić tego w postaci oferty jakiegoś konkretnego sklepu mi się nie udało...). Faktem jest, że wytwórnia takowe reklamuje:


Ale za czasów mojej młodości ministrant roznoszący po domach opłatki poświęcone na parafii, miał w koszyku i takie i gospodarzom, którzy mieli zwierzęta, też je sprzedawał.

Jakeśmy się, będzie prawie 10 lat temu "zakonili", kupując Dalię wlkp, przeszedłem się przed Bożym Narodzeniem do najbliższej parafii (jeszcze w Warszawie), gdzie akurat sprzedaż opłatków trwała, właśnie w tym celu, żeby nie tylko dla nas (biały), ale i dla naszego zwierzaka (czerwony) kupić. Zostałem wyśmiany. Ksiądz, młodszy chyba ode mnie - w ogóle nie zrozumiał, o co mi chodzi, a towarzyszący mu ministranci patrzyli na mnie jak na wariata.

Czyżby odejście od tego zwyczaju było kolejną oznaką protestantyzacji Kościoła..? Względnie: przejawem zerwania ze wsią i naturą..? Obawy przed inwazją jakichś obcych ideowo elementów z kręgów "obrońców przyrody"..? Dzielenie się opłatkiem ze zwierzętami rzeczywiście nic nie ma wspólnego z doktryną i z teologią. To raczej rodzaj guseł. Skądinąd jednak, święcenie samochodów to też gusła - a spróbujcie podjechać pod kościół na św. Krzysztofa... Widać wyraźnie, że są gusła "lepsze" i "mniej lepsze". Kto lub co decyduje o tym, jaka część tradycji (z małej litery, bo jednak do "Tradycji" przez wielką literę, to temu drobiazgowi daleko - inna rzecz, że życie składa się z drobiazgów...) zasługuje na kontynuację, a jaka nie..? Tylko nie piszcie, że to się dzieje "samo"!

"Samo" w tak hierarchicznej i zdyscyplinowanej strukturze jak Kościół, to się może co najwyżej powietrze w sali obrad Episkopatu zepsuć...

M., którego jakiś czas temu specjalnie w tej sprawie wypytałem twierdzi, że i tutaj, w okolicach Boskiej Woli, jeszcze kilkanaście lat temu, czerwone opłatki na parafiach były. A teraz nie ma. Widać wyraźnie, że to zarządzenie centrali!

Co gorsza, nie bardzo widzę, jak niby centrala miałaby teraz do tego zwyczaju powrócić skoro - najwyraźniej - został już przechwycony przez obce ideowo elementy, jeśli nie w kręgach "obrońców przyrody", to na pewno - w kręgu specjalistów od marketingu..? A przecież to Kościół w swoich lepszych czasach specjalizował się w przechwytywaniu cudzych memów i wykorzystywaniu ich dla własnych celów... Ech!

6 komentarzy:

  1. Też chciałam znaleźć kolorowy opłatek, jeszcze parę lat temu w niewiedzy swojej myślałam, że dla wszystkich zwierząt był żółty, teraz doedukowana wiem, że żółty dla krowy, czerwony dla konia, i że nieświęcone są. Ale ponieważ nigdzie nie znalazłam, to dzielę się z kuniami białym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tutaj fajny wpis na temat: http://lesniczowka.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?11

      Usuń
  2. U nas też kolorowe opłatki sa nie do dostania, ale jeszcze kilka lat temu były. Nawet w Elblagu. Ciocia nasza opowiadała w Wigilię fajna historię. Wysyłała kiedyś życzenia świąteczne proboszczowi w elbląskiej parafii. Pocztą, z opłatkiem w kopercie. I tak jej się ten różowy spodobał, taki ładny był, inny, że włozyła go do proboszczowej koperty. I tak ksiądz proboszcz dostał koński opłatek, a Ciocia jak się dowiedziała, ze wysłała mu nieświęty opłatek cała w pąsach przed księdzem stanęła. Pośmiali się razem:-))) Z naszymi zwierzakami dzielimy się białym. Najlepszego na ten ostatni dzień świat!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na wsi wielkopolskiej, kościelny pan po chałupach przed świętami opłatki nosi. Za przysłowiowe "co łaska", które zwykle jest wyższe od każdej ceny detalicznej, ale jako że "na Kościół święty - matkę naszą" ów grosz idzie, nauczyłam się nie wnikać, a i czas przedświąteczny wiążę się z hojną ręką przecież. Na poprzednie święta jeszcze proboszcz stary grzmiał z ambony, że opłatek to tylko parafialny być może! Bo taki z supermarketu, to raz że niepoświęcony jest, to dwa -bez życzeń świątecznych proboszcza! Fakt, że 10 razy tańszy niż u pana Zbinia. Zawsze wśród opłatków białych, był jeden duży różowy - dla zwierząt. Zawsze też faktycznie opłatki były wraz z kartką z życzeniami, podpisanymi osobiście przez księdza proboszcza! Ważne to dla niego być musiało, bo przed ostatnimi świętami wrócił ze szpitala, opłatki dla parafii swej niewielkiej wypisał.... i zmarł biedaczyna. Zaraz potem nastał nowy ksiądz, z tych już nowoczesnych, życzeń dla parafian nie wypisuje, opłatka różowego też zbrakło w tym roku. Nic to! dzielimy się z psami białym i już! Babcia moja uznałaby to za świętokradztwo, ale co to? moja wina? wkładam to na sumienie kościoła polskiego,bo faktycznie musi to być "pomysł centrali"
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie miałam napisac , że pewno za świętokradztwo nasi panowie księża to uznają - znaczy biały, poświęcony opłatek dla zwierzyny - ale czy to ważne :-)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...