niedziela, 1 grudnia 2013

Boska Wola na tubie

Przy okazji czyszczenia twardego dysku na przenośnym końputerze Lepszej Połowy (który wkrótce, mam nadzieję, trafi do remontu - skąd parę dni temu odebrałem wreszcie nasz końputer stacjonarny...), udało mi się dokonać połączenia z moim nowym telefonem. Dzięki czemu, trochę okrężną drogą (ale opanujemy tę technologię, opanujemy...), wrzuciłem na Tubę dwa filmiki tymże telefonem nakręcone.

Babam, proszę bardzo - tarzanie synchroniczne w wykonaniu naszego stada:


i to jeszcze w obecności Ojca Rodziny oraz jego Najmłodszej Latorośli!

Oraz, prawie że z ostatniej chwili, bo już w zmniejszonym składzie - pożeranie marchewki podanej na lunczyk:


Pewnie że nie dzisiaj, bo dzisiaj nie ma tak ładnego słoneczka. Parę dni temu...

Jakość marna, nie zamierzam w tej materii się spierać, ale co zrobić..? Budżet na najbliższą przyszłość, zakupu lepszej kamery nie przewiduje. Faktycznie - takową nawet i mamy. Właśnie we wspomnianym już przenośnym końputerze Lepszej Połowy. Żeby jednak jej użyć, trzeba go najpierw naprawić (a i to wątpię, bo w gruncie rzeczy nie przewidywałem wymiany baterii - a to by było właśnie w tym celu potrzebne...).

Mam jeszcze kilka zdjęć, w zasadzie głównie anegdotycznych (zamierzałem je użyć do ilustracji takich czy innych przygód z życia naszego stada, ale mi się nie udało, bo do tej pory nie umiałem ich przegrać...):


Echem - wschód słońca oczywiście...


Ojciec z synami pożerają topinambur


Ćwiczenia we wchodzeniu do przyczepy


I pierwsza weszła ta, co jak ostatnio jechała, to ją pół Służewca miotłami gnało, worek na łeb założywszy wcześniej. Jak ta Boska Wola zmienia konie jednak..!


Ostatnia doba razem. Stado maszeruje na pastwisko.


Przekraczając przepędem naszą piaszczystą drogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...