sobota, 16 listopada 2013

Wieśmak w stolycy, czyli wieś tańczy i śpiewa, a stolyca stoi

w korku - ma się rozumieć!

Matko Bosko z któregokolwiek bądź kościoła! - jak zwykł mawiać mój kumpel ze studenckich czasów, Siła. Jak óne tam żyjom w tym wielgim mieście, laboga..?

Nie to, żebym pierwszy raz w Warszawie był, no pewnie że nie. Nawet w zeszłym tygodniu byłem. Ale w zeszłym tygodniu to byłem w jednym miejscu, posiedziałem, ponudziłem się, przywiozłem potem do domu upgrade'owany końputer którego nie udało się uruchomić, bo wtyczka monitora nie pasuje już do nowej karty graficznej - i tyle.

Wczoraj miałem o wiele więcej różnych sprawunków i spotkań, w różnych częściach miasta. I co..? I dwa razy Wisły mi się nie udało przejechać tam, gdzie to sobie planowałem, bo albo "remont estakady", albo jakieś dziwne znaki zakazu wjazdu, z obszernymi komentarzami drobnym druczkiem pod spodem (a latka lecą, oczy już nie te, sokole, jak dawniej...) - i cały batalion policji pod bronią obok.

W sumie to na efekt sumaryczny tej eskapady nie narzekam (poza detalami, o czym za momencik...) - co by więc narosły stres jakoś spłukać w sposób bezpieczny dla otoczenia, a zwłaszcza dla Lepszej Połowy i co by zasnąć gładko (a późno wróciłem - i to był właśnie powód, dla którego już wczoraj rano wiedziałem, że z wyjazdu do Czech dzisiejszej nocy nici...), zafundowałem sobie w przypływie szaleństwa flaszeczkę "Joe Pokera".


No i kolejne rozczarowanie... Smak mi się zepsuł? Tolerancja na alkohol wzrosła alarmująco..? W każdym razie - pije się to jak soczek. Nic nie czuć. Zwłaszcza w porównaniu z domowej roboty śliwowicą. Nietrafiona inwestycja...

Dzisiaj zrobimy sobie normalne zakupy w Warce. Co jest o tyle istotne, że skończyła się nam marchewka, jak pokazuje doświadczenie - nader pomocna przy pakowaniu Knedla do przyczepy. A potem spróbuję jeszcze u sąsiada coś poradzić na przesadne wyluzowanie lewego przedniego koła naszej Wendi (a nie chciały mnie słuchać majstry, jak im mówiłem - fakt, że nieśmiało, w końcu co ja tam wiem..? - że to kolebanie się kierownicy to nie może być TYLKO efekt spracowanych kapci...), przejrzeć i jeśli się da, przesmarować półośki w przyczepie (to już jest czysty, niczym nie skażony efekt paranoi - boż jeździłem przecież z przyczepą ostatnio, i to nie tylko na porębę i z powrotem i żadnych sygnałów, żeby coś się blokowało i grzało nie było...), tudzież załatać dziurę w podłodze (w części nie przeznaczonej dla koniowatych pasażerów, więc i to raczej kosmetyka i zabijanie czasu...).

Tak naprawdę to opanowało mnie dziwne połączenie typowego "rajzefiber" z irracjonalnym zupełnie lękiem. Tam do kata! Przecież jadę w tę trasę nie po raz pierwszy, ani nawet nie po raz trzeci, tylko fyfnasty co najmniej. To dlaczego jakiś dziwny głos wewnętrzy mi mówi, że tym razem - nie wrócę..? Nawet umawianie się na odbiór poprawionego końputera z nowym, używanym monitorem (w rozliczeniu oddaję stary...) w przyszłym tygodniu przychodziło mi jakoś tak - bez przekonania...

W rzeczy samej, nigdy wcześniej nie gotowałem się do drogi tak solennie i z takim nakładem sił i środków. Nawet szarpnąłem się i - skoro majstry mówiły, że trza - wymieniłem Wendi owe spracowane kapcie na nówki sztuki. Które w stolycy udało mi się dostać 60% taniej niż u (zaprzyjaźnionego skądinąd - tyle, że nie specjalizującego się w takich nietypówkach...) wulkanizatora w Warce.

Z bieżnika to nawet jestem zadowolony, mam wrażenie, że chyba mniej trzeba będzie tej zimy łopatą machać:


ale te żarówiaste napisy po bokach:


Wieś tańczy i śpiewa..! Może to czarnym szprejem pociągnąć, nie będzie tak po źrenicach biło..?

Dziś ostatni dzień kiedy nasza szczęśliwa, końska rodzina jest w komplecie. Wypadałoby jakoś to uwiecznić w pikselach. Tylko, jak na złość - nad Boską Wolą wiszą niemal czarne, żałobne chmury i choć dzień już w pełnej krasie, to ciemno, ponuro i pogrzebowo, nie do rodzinnych zdjęć w każdym razie...

18 komentarzy:

  1. po wypiciu tej flachy to i człowiek tęczę znów zobaczy

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dla Ciebie (koniec z tym panowaniem, sieć do cholery, zresztą jako regularnego czytelnika, masz mnie przecież za żuljana, lenia i przygłupa i tak ;) bardzo dobrą wiadomość. Wtyczka jest "VGA" karta jest "DVI". Potrzebujesz zatem przejściówki VGA--> DVI. Da się.

    S_S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak pewność siebie..! To zawsze wychodzi zabawnie, jak ktoś udziela takich rad zaocznie, nawet nie widząc pacjenta (niezależnie od tego kto lub co pacjentem jest...).

      Otóż, wtyczka jest ADC, bardzo rzadka (a taki mądry jestem, bo wykładu o historii od zaprzyjaźnionego majstra wysłuchałem...). Przejściówka na DVI owszem, nawet istnieje, sprowadzana z Tajwanu - w granicach 550 złotych (razem z kosztami przesyłki).

      Swoją drogą, zaprzyjaźniony majster też gapa. Miał naszego starego złoma na warsztacie przez trzy miechy i nie chciało mu się spojrzeć, co ma od dupy strony...

      Usuń
    2. A co ("panowanie" mam na myśli) jeśli ktoś jest co najmniej dwa razy młodszy?

      Usuń
    3. jeśli autor pozwoli to wkleje pasywnego linka:

      http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2013/11/jak-sie-zwracac-do-siebie-na-blogach-na.html

      jeśli nie pozwoli to niech wywali

      Usuń
    4. Czytałam, ale nie mogłam skomentować, bo nie mam konta Google (i nie chcę mieć).
      Ja nie jestem pokoleniem CB radia, mam 20 lat. Zostałam wychowana według zasad poszanowania wartości szacunku do osób starszych ode mnie. Pan Jacek Kobus istnieje fizycznie i nie wyobrażam sobie, że w razie ewentualnego spotkania mówiłabym "Jacku...".

      Usuń
    5. Pierwsza sprawa - uważam, że w razie czego musiałby to sprecyzować sam zainteresowany.

      Ja jestem pokoleniem 30+ i mimo różnicy wieku, gdyby Tobie przyszło do głowy komentować u mnie ( awidziałaś zablokowane archiwum na moim właściwym blogu czyli oszczedzanie.info.pl nie ma żadnych rejestracji) uszanuj, że ja zostałem netowo wychowany w duchu poszanowania Netykiety więc w razie czego proszę do mnie na Ty.

      (no i aż tak stary przynajmniej się nie czuję)

      pozdrawiam serdecznie ze zaktualizowanego profilu

      Usuń
  3. Mamy nadzieję, że będzie dobrze , wrózi Pan cały i zdrowy i że będzie nas Pan obrażał dalej - jak zwykle :-))) Proszę TYLKO uważac bardziej na drodze .

    OdpowiedzUsuń
  4. Jacku, na myśl o Twojej podróży, jeży mi się włos. Bynajmniej nie ze względu na troskę o integralność cielesną Twojej szanownej osoby (jestem przekonana, że wrócisz cały i w sporym stopniu zdrowy). Uwielbiam jesień, nie lubię tej jesieni, gdy czytam o Boskiej Woli. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro i tak musiałeś dopłacić, nie lepiej było tego Apple wymienić na PC, pozbyłbyś się jednego problemu?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Jacek Kobus

    Czytalem to kiedys i pomyslalem ze to panu podrzuce(o ile nie znal pan tego wczesniej).

    http://tiny.pl/hlxnr

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Panu"x2

      Piotr34

      Usuń
    2. jak te "Panowanie" widzę na blogach to mnie zniechęca :P

      Usuń
    3. Mnie nie.Moja znajomosc z Panem Jackiem jest tylko internetowa wiec pewne formy wypada zachowac nawet jesli czasem bywa ostro;)

      Piotr34

      Usuń
    4. kilka postów wyżej odpowiedziałem Szanownej Koleżance, co myślę o Panowaniu,

      gdyby Tobie (a na moim obecnym blogu, komentuje się bez rejestracji) przyszło komentować - uprzejmie proszę na Ty

      natomiast jeśli byś do mnie zadzwonił służbowo jako telekonsultant z banku usilujący mi wcisnąć kartę kredytową i wypaliłbyś per Ty czy nawet "Panie Remigiuszu" to masz jak w banku, że bym cię szybko "zgasił' i wymagał formy per Proszę Pana

      po prostu wszystko ma swoje miejsce i czas

      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Dlaczego pan Remigiusz usiłuje zaprowadzac porządki na cudzych blogach ? Pana blog, pana netykieta - ja nie mam ochoty , żeby mnie byle kto "tykał" i tej samej zasady trzymam się w swoich wypowiedziach.

      Usuń
    6. Po pierwsze kto nie jest ten "byle kto" - doskonale wie, by podpisywać się - tego wymaga kultura. Pisanie jako Anonimowy to bynajmniej nie jest oznaka dobrego wychowania.

      Po drugie porządki Pan Remigiusz zaprowadza na swoich własnych blogach i w stosunku do swojej osoby

      Po trzecie, moja przyjacielska propozycja w stosunku do Piotra, Falco, czy Pati nie dotyczy różnych (tfu!) Anonimów

      Usuń
  7. AJ, wychodzi że jestem internetowym ekspertem, "nie znam się więc się wypowiem". Intencje jednak były dobre a i ogólny bilans - twórcz dyskusja na temat netykiety i wiedza ile kosztuje przejściówka APC DVI - bezcenne :)

    S_S

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...