środa, 13 listopada 2013

W oczekiwaniu na kowala

Wyrzuciłem właśnie stado na pastwisko, bo zaczęło się rozłazić (to znaczy - Najmłodsze Złe opuściło padok zimowy, gdzie stoi wiata i dostało się, przeczołgując się pod ogrodzeniem, na Pierwszy Padok), ale zaraz będę ich ściągał pod wiatę z powrotem. Czekamy bowiem na kowala.


To ważne wydarzenie w życiu naszej farmy i nieczęste. Zwykle skrobię kopytka naszym podopiecznym sam. Wierzchówkom skrobię w miarę regularnie. No, może nie co 6 tygodni, jak to idealnie NALEŻAŁOBY robić. Ale co dwa miesiące tak. Pozostałym..? No cóż... Wstyd mi... Tym bardziej, że nie powiem przecież, że nie miałem czasu. Ot - szarpać się nie chciało człowiekowi...

No ale - co było to było, teraz wszystkim pedicure i manicure zrobi ceniony fachowiec, będą śliczne kopytka, nie za krótkie, nie za długie, a w sam raz. Na początek zimy i pierwsze grudy. I na podróże rozmaite, które coraz to bliżej!

Przedłuża się nam co prawda remont przyczepy. Który pierwotnie miał się odbyć w sobotę. Został przełożony na poniedziałek. A tak naprawdę zaczął się dopiero wczoraj. Ale tak to jest, jak się remontuje systemem gospodarczym i co chwila czegoś brak...

Zostało jednak dość czasu, żeby całkiem możliwe było wyjechanie z pierwszą grupą opuszczających nas koniowatych w najbliższą sobotę tak, jak to sobie wstępnie zaplanowałem. Im bliżej tego terminu, tym bardziej się boję. Różne konie już woziłem. I na różnych dystansach. Nieraz - bardzo długich.

Ale, jak pomyślę, że mamy we dwoje, tylko z Lepszą Połową, zapakować Knedla i Najmłodsze Złe, a potem sam będę z tą parą jechał jakieś 12 godzin... Oj, przydałaby się pomoc..! Knedlik, co prawda, już udowodnił, że do przyczepy wchodzi (i wcale nie mam na myśli faktu, że przecież nie przyszedł do nas na własnych nogach, nie! Podstawiałem im przyczepę na padok zimowy w niedzielę i w poniedziałek - i wszystkie dorosłe konie, Knedlika nie wyłączając, zjadły w niej lunczyk. Zdjęcia będą, jak mi się uda połączyć komórkę z końputerem...). A Najmłodsze po prostu się do niej włoży. Ale i tak jakaś dodatkowa, a najlepiej wprawna para rąk, jak nie dwie - nie byłyby w tym procesie od rzeczy.

No i przydałby się też ktoś gadatliwy w samochodzie, co bym nie zasnął po drodze...

No cóż: trza se w życiu radzić mawiał baca, wiążąc buta dżdżownicą - czyż nie..?

11 komentarzy:

  1. Będzie dobrze, panie Jacku !! Czymamy kciuki :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymać kciuki będziemy, a na towarzysza podróży proponujemy któregoś z kotów. :-) Na pewno nie będzie nudno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Jacku!

    Jako ersatz gadatliwego wspoltowarzysza podrozy polecam CB-radio (na tak dlugiej trasie znajdzie sie ktos chetny do rozmowy..).

    OdpowiedzUsuń
  4. Czolem mosci panie Jacku,
    pisze krotko o tej dyni, ktora od Wacpanstwa dostalem w prezencie. otoz moja zona zrobila z niej wysmienia zupe dyniowa jak, i ciasto dyniowo-jablkowe, palce lizac. Dynia byla pierwsza klasa - dziekuje raz jeszcze!
    Uklony

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam i ziemiańskie poczodzenie, i chopskie zarazem, i inteligentem jestem, i chopakiem z blokowiska zarazem... nic dodac nic ujać pełną gębą Polak... prawdziwy 100% Litwo Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie...

    ...ale chłopie drogi,
    blogerów mentorze
    recenzencie srogi,
    spokój o tej roku porze
    ...weź mi tu nie wklejaj Wyborczej..
    bo sie wkurwię...
    i w pasji morderczej..
    z bloggera wyjebię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Remigiusz mowa prawie-wiazana probuje zawiazac usta Pana Jacka... . ;)

      A niech sobie Pan Jacek cytuje co chce (skad-inad robi to z taka gracja, ze mozna mu te cytowanie "Wybiorczej" wybaczyc!!).

      Znajac zas Pana Jackowe "umilowanie" do tego organu prasowego, to raczej wnioskuje, ze raczej nie przysporzy "onemu" prenumeratorow ;)

      Usuń
  6. W tą sobotę akurat nie, ale w niedzielę chętnie mogę Ci pomóc. Zbyszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest co najmniej 24 godziny w trasie. Z powrotem wprawdzie jedzie się szybciej, ale za to - można stanąć na siusiu. Nie sądzę, aby potem dało się efektywnie pracować w poniedziałek...

      Usuń
  7. Siusiam raz na 12 godzin. A efektywna praca w grill barze???. Dam radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że i tak będziemy gotowi do drogi dopiero w niedzielę rano, więc..? Bardzo się ucieszę, jeśli wpadniesz z samego rana! Szczegóły przez telefon...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...