sobota, 2 listopada 2013

Hej - ho!

Do pracy by się szło, hej - ho..!

Wyspałem się. Dzisiaj nikt nie uciekł, nikt do chatki nie pukał po nocy. Nawet koćkodan jakby się pogodził ze swoim losem półsieroty. Co być może pozostaje w pewnym związku z faktem, że wieczorem wylał wodę ze swojej miseczki, stojącej na parapecie okna - i został potraktowany mokrą szmatą, od czego bardzo stracił na śmiałości...


Trochę pocieplało, więc koleżanka nie pcha się na strych, czy do domu, jak ostatnio:


Kończę pranie. Zdjęcia koni, które mi się uzbierały ostatnio - wrzuciłem na angielskiego bloga. Teraz wyłączam końputer (a potem pralkę) - i biorę się do roboty, skoro wreszcie mogę!

2 komentarze:

  1. piękne Jacku, no piękne Twoje koniowate, aże mię ścisło.
    Madeszir coraz jaśniejsza i zupełnie już nie pajęczyca, Ostowar coraz ciemniejszy, Mijanowe oko coraz sprytniejsze, oj sprytniejsze, Margire chyba ktoś obrzucił jesiennymi jabłkami, a Knedel nadal wygląda jak zagubiony w czasie po czwartym piwie z wywaleniem na wszystko. cuda Panie.
    pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz dlaczego, ten kolo wybudował sobie grób? Bo on się nie boi. Wie, że wszyscy kiedyś przeminiemy, We fade to grey. https://www.youtube.com/watch?v=UMPC8QJF6sI

    S_S

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...