poniedziałek, 4 listopada 2013

Gul

Jak łatwo było przewidzieć mafia, która kupiła mój dług od banku za ok. 7% jego nominalnej wartości, w pierwszym podejściu odrzuciła moją (bardzo przecież korzystną!) propozycję, że oddam im to, co zainwestowali plus jakiś racjonalny zysk od tej sumy liczony (rzędu 10% na ten przykład - wcale nieźle jak na przerzucenie dwóch papierków w ciągu tygodnia, nieprawdaż..?). A o reszcie zapomnimy - bo i tak w życiu tego ode mnie nie wyegzekwują...

No cóż: jesteśmy w punkcie wyjścia. Nasyłanie mi tu karków z bejsbolami ZDECYDOWANIE im się nie opłaci. I to chyba już wiedzą, bo nie omieszkałem ich poinformować, że jestem dziennikarzem. Ale - co kto lubi. Może być ciekawie!

Swoją drogą, drobny ten przykład pokazuje tyranię komputera nad człowiekiem. I wcześniej i teraz wszystko, co mi mój wierzyciel (stary i nowy...) mógł zaproponować, to rozłożenie spłaty na raty. Co, zapewne, jest jakąś tam propozycją gdy chodzi o tzw. "normalnego człowieka", pracującego na etat. Ale u mnie..? Nawet, jeśli nie będę w dającej się przewidywać przyszłości przymierał głodem (co nie jest jeszcze wcale takie oczywiste: wolę nie zapeszać, póki się rzecz nie ziści i grzeszyć raczej nadmiarem zbędnego pesymizmu, niż optymizmem przedwczesnym - zbyt wiele przeszedłem rozczarowań, żeby postępować inaczej...) - to przecież nie spodziewam się regularnych, comiesięcznych przychodów..! Tyle tylko, że "skrypt rozmowy" jak w tym przypadku, czy wręcz bankowy system księgowy (jak wcześniej) - innej opcji po prostu nie przewidują...

Żeby jednak dzień zacząć mimo wszystko jakimś sukcesem - spróbowałem się dodzwonić do T-Mobile i wyłączyć niepotrzebną już nam od jakiegoś czasu usługę "blueconnect noc". Gucio mi się udało. Ale - być może - problem da się obejść. Wysłałem im taki "request" przez "internetowe centrum obsługi klienta". Czy to coś da - zobaczymy.

Dzień wstaje nad spodziewanie piękny i słoneczny, choć prawie całą noc padało, chwilami intensywnie. Stado przeczekało najgorszą ulewę pod wiatą. Wiedząc, z prognozy pogody, że tak właśnie będzie, przygotowałem się na to już w sobotę. Ale po kolacji - wyjątkowo od czasu zmiany czasu wydanej normalnie, czyli o 20.00 - już ich wyrzuciłem na Wielki Padok. I tak najmłodsza zdążyła wybyć wcześniej poza ogrodzenie padoku zimowego. Nie było więc innego wyjścia. Póki jest u nas młodzież - konie muszą nocować na pastwisku. Co jest pewną przesłanką przemawiającą za tym, żeby się z ich wywiezieniem pospieszyć...


Chyba powinienem się napić czegoś mocniejszego..? Podobno to pomaga na taki gul w gardle, który mi po tych porannych rozmowach stanął..? Podobno - bo jednak, wbrew pozorom, smutki wolę wypacać niż zapijać. Po tym deszczu całkiem nie od rzeczy byłoby wziąć się za pielenie i przekopywanie ogródka...

23 komentarze:

  1. a nie mozna samemu swojego dlugu wykupic za 7% od banku??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba już Jaruzelski tak kombinował? Czy nawet Gierek..?

      No - byłoby prościej. Z tym, że ja oczywiście rozumiem, że to nie może być powszechna praktyka. Bo kto by wówczas normalnie długi spłacał..? Ale tutaj - mleko się już rozlało. Bank ocenił swoje szanse na wyciągnięcie mamony na 7% właśnie. Nie widzę moralnego powodu, aby dawać bandzie grandziarzy 1300% zysku! Nawet, gdybym był w stanie (a nie jestem...).

      Usuń
  2. Gdyby to był taki super interes z wykupywaniem długów, to nie kosztowałyby 7, a 90% wartości. Mogłeś(i dalej możesz) zaoferować np. 30%, może wtedy zgodzą się na 50%. To i tak niezwykle dobry deal dla obydwu stron, jak się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet 7,7%, które im zaproponowałem, to dalej był wyśmienity interes..!

      Usuń
    2. Ale czy długu nie należałoby spłacic zamiast dyskutowac ?

      Usuń
    3. Czy anonimowemu komentatorowi wydaje się, że Autor długu nie spłaca, bo woli wydawać pieniądze na co innego, czy też nie doczytał, że nie spłaca, bo po prostu tych pieniędzy NIE MA?

      Pozdrawiam, Jacku... gdybym mogła jakoś pomóc, ale podejrzewam, że też taką kwotą nie dysponuję :(

      Usuń
    4. Do Justyny - to Ty nie doczytałaś. Długi się spłaca .Nie ma znaczenia czy masz pieniądze czy nie.

      Usuń
    5. Polska (Argentyna, Zimbabwe, Stany Zjednoczone...) swoich długów nie spłaca i spłacać ich nie ma najmniejszego zamiaru.

      Niby dlaczego Jacek Kobus miałby..? W czym niby Jacek Kobus jest gorszy od Polski (Argentyny, Zimbabwe, Stanów Zjednoczonych)?

      Poza tym, w tym przypadku to bank JAKO PIERWSZY zrezygnował z odzyskania długu, kontentując się 7% jego nominalnej wartości..! Dlaczego teraz miałbym spłacać 100% komuś, kto wcale mi żadnych pieniędzy nie pożyczał i liczy teraz na 1300% zysku..?

      Usuń
    6. Odwracanie uwagi i tzw. "bicie piany" nie zmienia rzeczy zasadniczych - i pan Jacek dobrze o tym wie.
      Pozostaje nam - czytającym i kibicującym Waszym poczynaniom - miec nadzieję, że co wartościowsze rzeczy , mogące podlec licytacji , są własnością Lepszej Połowy. Czego Państwu życząc pozdrawiam.

      Usuń
  3. Może będę adwokatem diabła, no, ale czy czasem nie mogą Ci wejść do chatki, zabrać laptopa/Macka, zabrać konie i zlicytować ziemię? Jakiś kupiec by się znalazł jeśli by ziemię wyceniono np. na 5 tys zł/ha..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiecie pocieszyć przyjaciela, panie Permakulturniku. ;)

      Usuń
    2. Na bruk ciężko kogoś wyrzucić, trzeba znaleźć lokal zastępczy, zdaje się w tym samym powiecie (nie pamiętam dokładnych regulacji w tej materii) . Co do przedmiotów ruchomych, to jak sprawa trafi do komornika weźmie co się da, łącznie z pojazdami, przyczepą, komputerami itd., zwierząt pewnie nie będzie chciał. Wpierw komornik zaprosi na rozmowę, lepiej wtedy się z nim dogadać.
      Przed długiem nie da się ciągle uciekać, sam przez to przeszedłem.

      Usuń
    3. lokal zastepczy to ma obowiazek znalezc miasto/gmina jesli ktos mieszka w budynku komunalnym. Nawet wlasciciel kamienicy, ktory odzyskuje ja wraz z "dobrodziejstwem inwentarza" czyli lokatorow, moze sie ich pozbyc, chociaz jest to procedura dlugotrwala i wymagajaca sądu.

      W wypadku niesplaconego dlugu, a posiadania ziemi, na ktorej sie mieszka, komornik ma ulatwione zadanie. Ziemia nigdzie nie ucieknie :)

      Oczywiscie najprostrzym sposobem na komornika jest przepisac wlasnosc tego, co sie posiada, na inne osoby.

      O ile jednak Jacek wczesniej tego nie zrobil to teraz moze byc juz za pozno, bo z powodu tego nie zaplaconego dlugu nie bedzie mogl miec "clean title" (jakos to sie w jezyku prawniczym po polsku nazywa, nie pamietam).

      Usuń
    4. Mój dług nic nie ma wspólnego z jakąkolwiek nieruchomością.

      Usuń
    5. @Jacek:
      Ehm... nieznajomosc prawa nie zwalnia cie od podlegania mu.
      Jesli jestes zadluzony to ktokolwiek, kto wykupil twoj dlug (nie ma znaczenia inny bank, firma windykacyjna czy osoba prywatna) moze wszac postepowanie egzekucyjne/komornicze. Jak juz dostaje papier od sądu (a firmy windykacyjne huehue z tego zyja i po to dlugi kupuja) to wysyla komornika. A ten ma prawo zabrac WSZYSTKO co nalezy do osoby obciazonej dlugiem. Mozesz pojsc do sądu i sprobowac przeprowadzic dochodzenie w sprawie ogloszenia prywatnego bankructwa, ale dopoki to sie nie stanie komornik moze zabrac ci wszystko wlacznie z tytulem wlasnosci jakiejkolwiek nieruchomosci.

      Dziwie sie, ze kupujac nieruchomosc i zaciagajac kredyt nie upewniles sie, jakie sa ewentualne konsekwencje nie splacania dlugow w POLSCE.

      Usuń
  4. Uważam, że prowadzenie tego bloga w charakterze lamentów i ujawniania swojej sytuacji materialnej stoi w logicznej sprzeczności z chęcią skutecznego sprzedawania koni, stylu życia i innych "produktów".
    Drogi kolego zmień podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowy nie ma! To by stało w sprzeczności ze zdiagnozowanym u mnie przez Państwa "instynktem samozniszczenia..."

      Usuń
    2. Drogi Panie Jacku! Czy bral Pan pod uwage, ze Czytelnicy moga sie mylic?!? ;)

      Poza tym zawsze lepiej dbac o wlasny interes niz o "cudzy" wizerunek wlasnej osoby... .

      Usuń
  5. Proszę mnie "wyprostowac" jeśli się mylę , ale długi się chyba spłaca ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast sponsorować Szymona Majewskiego, bank mógłby umorzyć dług. W końcu chodzi o znanego profesora i unikalną hodowlę koni achałtekińskich, a nie podrzędnego komika.

      Usuń
    2. "Dobry zwyczaj: nie pożyczaj". Jak się nie ma możliwości spłacania to nie należy pożyczać, trzeba kalkulować wcześniej. A tak w ogóle to długi powinni oddawać WSZYSCY! Gdyby taka zasada powszechnie obowiązywała lepiej by się nam żyło w świecie.
      PS: A jak Majewski reklamami podnosi koszty kredytów to trzeba zmienić bank....

      Usuń
    3. Pozwólcie, że zacytuję klasyka w odpowiedzi na post piotrema: "Każdy ponad każdym – skurwysyn - innego traktuje jakby był niczym, wszyscy najmądrzejsi – jebani - myślą chyba, że są wybrańcami... wszyscy tu, niestety... Na takie podejście brak mi słów".
      Pozdrawiamy Łatków! FED

      Usuń
  6. Po pierwsze trzeba sprawdzić czy dług się nie przedawnił? Sam fakt przejęcia wierzytelności przez firmę windykacyjną może (choć nie należy czynić z tego zasady) wskazywać na to, iż wierzytelność jest przedawniona, albowiem tego typu firmy skupują długi już przedawnione za około 5 – 10 % ich wartość, a następnie liczą, iż chociaż kilka osób spłaci je dobrowolnie albo ewentualnie nie podniesie w toku postępowania sądowego zarzutu przedawnienia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...