piątek, 1 listopada 2013

Córa Szatana i... szron..?

Trzecia zarwana noc z rzędu. Straty, tym razem poważne. Przysnąłem. Dopiero koćkodan domagający się żarcia zdołał mnie obudzić. O 2.42 w nocy. Do tej pory Ukochana Córa Szatana zdołała zeżreć cały zapas marchewki (który powinien starczyć jeszcze na lunczyk dla całego stada, dopiero jutro mam ewentualnie szansę kupić nowy worek...) i zniszczyć, rozsypując po ziemi, 3/4 zapasu owsa, jaki mieliśmy. Oraz nasrać tuż przed chatką...


Jak ona wyłazi..? Ok. Przedwczoraj naprawiłem to prowizorycznie. Po prostu zakładając pętlę z taśmy pastucha na ułamany izolator. Ale, gdy wczoraj w nocy wylazła, miałem już przygotowany zapasowy (wyjęty z chwilowo niepotrzebnych słupków dzielących Wielki Padok na pół...) - i dałem nowy, mocując go mocno i nisko. Tak, że ŻADNĄ MIARĄ nie powinna pod tym przejść, nie dotykając! A prąd w pastuchu jest! Jak się złapałem, to mało mi plomby z zębów nie powypadały..!

Więc - jak to gówno złociste daje radę przeleźć..? Założyłem dzisiaj pod spód dodatkową belkę. Nie wiem, czy to pomoże. Trochę jest przykrótka. Ponieważ jednak zrezygnowałem z zakupu paliwa, smaru i naostrzenia łańcucha piły (nie wiedząc, czy starczy mi pieniędzy na paliwo do samochodu, gdy będę we wtorek jechał odebrać Lepszą Połowę z autobusu...) - nie jestem w stanie uciąć nowej, odpowiednio długiej belki.

Zdycham. Wprawdzie padłem wczoraj zaraz po wieczornym karmieniu koni, ale i co z tego..? Nigdy nie umiałem spać w dzień - a zaległości tylko się nawarstwiają...

Cholera - może to przez ten szron..? Około drugiej w nocy pastuch jest już w całości oblodzony. Gdzieś może się uziemiać. I pewnie dlatego w narożniku nie kopie i Małe Złe może go rwać bezkarnie..?

Ponieważ podrzuciłem M. z żoną i dziećmi na cmentarz, nasunęło mi się pytanie do Was, Drodzy Czytelnicy. Po jaką cholerę fundować sobie nagrobek już za życia..?


Jeszcze zrozumiałbym, gdyby chodziło tylko o oszczędność na kamieniarzu. W tym celu powstają nagrobki podwójne - chowa się jedno z małżeństwa (najczęściej męża - wiadomo: faceci krócej żyją...), a nagrobek stawia podwójny, zostawiając wolne miejsce dla żony. Choć, o ile dobrze pamiętam, jedna z ciotek Lepszej Połowy wyrolowała w ten sposób rodzinę koncertowo, bo dała wykuć napis ze swoim nazwiskiem, datą urodzenia i cyframi "19..." jako początkiem daty śmierci - a umarła po 2000 roku i trzeba było całą tablicę zmieniać...

Ale jak raz naprzeciw grobu ojca M. stoi sobie nagrobek POJEDYNCZY z imieniem i nazwiskiem - i wolnym miejscem na datę zgonu.

Jak bardzo trzeba być pojebanym, żeby coś takiego zrobić..? To jakiś rodzaj psychoterapii, że niby starsza osoba oswaja się w ten sposób z nieuchronną perspektywą zgonu..? Ale są tańsze metody niż wywalenie ładnych paru tysięcy na taki przedmiot zbytku, całkowicie bezproduktywny i tylko koszty powiększający..! Jak chodzi o zrobienie dobrze dzieciom, żeby ich pogrzeb aż tyle nie kosztował - to czyż nie rozsądniej byłoby po prostu dać im te pieniądze..? A co to nieboszczyka obchodzi, czy go w marmurach, czy w piasku grzebią..? Albo chociaż - lokatę założyć..?

6 komentarzy:

  1. o proszę, proszę... ktoś tu wchodzi na tematy oszczędzania i lokat!

    blogowy miód dla mych uszu

    OdpowiedzUsuń
  2. @oszczedzanie.info.pl: Tylko, ze to lokata wieczysta (i miejmy nadzieje, ze sie nie powieli!!).

    @Jacek Kobus: Szacowny Autorze! Czesc starszych ludzi woli miec pozalatwiane wszystkie sprawy za zycia... . Albo nie dowierzaja potencjalnym spadkobiercom! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jak bardzo trzeba być pojebanym, żeby coś takiego zrobić..? "

    Przecież to oczywiste- Ty, jako Kociewiak, powinieneś czuć to w lot. Otóż, pomniki cmentarne stawia się swoim krewnym, aby podnieść prestiż familii. Fundując taki sobie za życia, dodatkowo poprawiasz reputację sobie, pokazując pobożność, że cię stać itp. W zasadzie ciekawym pomysłem może być postawienie nagrobka swoim dzieciom.

    Też uważam, że to debilizm. Wszystko mi jedno, gdzie zgniję; wolałbym, żeby za te pieniądze moje dzieci/wnuki pojechały w jakieś ciekawe miejsce- no ale ja jestem (podobno) Polakiem w 30%...

    OdpowiedzUsuń
  4. Panowie powyżej wytłumaczyli dlaczego nagrobek powinno się postawić za żywota. Chciałabym wobec tego tylko spytać, czy klaczy nie zaszkodził ten owies?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej miałby zaszkodzić..? Złego Dyabli nie biorą..!

      A poza tym, zjadła garstkę w porównaniu z tym, ile rozsypała...

      Usuń
    2. O, to dobrze. Odporna bestyja.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...