niedziela, 10 listopada 2013

Cień niepewności

Parę dni temu jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że sąsiadujące z nami działki opuszczonej ziemi znalazły jakiś czas temu (kiedy dokładnie, tego nie wiem, ale nie wcześniej niż wiosną, a nie później niż dwa - trzy miesiące temu...) nowego właściciela.

I, w związku z tym, istnieje cień szansy, że tam, gdzie w tej chwili rozciągają się malownicze, choć raczej mało warte nawet jako opał krzaczory, które zwykle biorę na cel, fotografując wschód słońca:


(te bardziej w głębi i na lewo - bo te z prawej, bliższe są jeszcze nasze...) - może się pobudować ferma norek.

Nie mam nic przeciwko hodowli zwierząt futerkowych! Ale, żeby perspektywa bliskiego sąsiedztwa takiej fermy napawała mnie tak zaraz entuzjazmem - tego powiedzieć też nie mogę. No cóż: będziemy negocjować...

Najbardziej mi zależy na kilku długich, wąskich działkach przylegających od południa do naszego Wielkiego Padoku. Przywykłem już do myśli, że kiedyś rozszerzę jego granice w tamtym kierunku. No i zdecydowanie wolałbym, żeby naprzeciw naszej chatki, zamiast tych chaszczy wyrosło sobie w przyszłości ranczo, podobne do naszego, a nie sąsiad tak... hmm? Wonny..?

Możemy zarówno pomóc, jak i zaszkodzić. Nie stawiam żadnych warunków wstępnych. Jeśli dostaniemy dobrą cenę, uwzględniającą wysiłek i emocje, które zainwestowaliśmy w naszą farmę - możemy ją sprzedać. Co połączyłoby rozproszone działki pana "norkarza" w jeden, sensowny kompleks. W dodatku - już wyposażony w ujęcie wody i przyłącze do prądu (które inaczej, bez naszej zgody - będzie bardzo, ale to bardzo trudno zapewnić...).

Choć, oczywiście, wolałbym znaleźć jakiś kompromis bez posuwania się do takich skrajności. Fakt, że o zmianie sąsiada dowiedzieliśmy się przypadkiem, że nic tu się mimo upływu czasu nie dzieje, wskazuje na możliwość porozumienia. Najprawdopodobniej ten trudny do zagospodarowania teren na razie traktowany jest jako "głęboka rezerwa", do wykorzystania kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Bo wcześniejsze inwestycje w okolicy, ten sam właściciel - realizował błyskawicznie!

Jeśli do żadnego porozumienia nie dojdzie - mówi się trudno. Wiatry, na szczęście, częściej wieją z przeciwnej strony. Tyle, że otoczenie straci swój romantyczny, pionierski charakter...

Nasza Dalia wlkp, kiedyśmy stali jeszcze w pensjonacie w Zagościńcu - pasjami wręcz uwielbiała chadzać na spacery w pobliże nieodległej fermy strusi. Jak trochę poprychała i tupnęła nogą - zmykały tak śmiesznie, że ciężko ją było od płotu oderwać... Ciekawe, co nasze czterokopytne powiedzą na sąsiedztwo norek..? I czy Krystyna, która ma już "na rozkładzie" kilka niewielkich futrzaków - nie zasmakuje aby w norczynie..?

W każdym razie: poza tym, że była ta wiadomość dość niespodziewaną (oczywiście nie spodziewałem się też, żeby poprzednia właścicielka tych działek, od której i my większość naszej ziemi kupiliśmy, dotrzymała umowy sprzed 6 lat i poinformowała mnie o zamiarze sprzedaży reszty zawczasu - tym bardziej, że nietrudno się dowiedzieć, iż chwilowo na zakupy raczej nas nie stać...) - a przez to nieprzyjemną i musiałem to "odchorować" przynajmniej przez jeden dzień - nic takiego się nie dzieje. Ot - jeszcze jeden cień niepewności...

6 komentarzy:

  1. to niemiła wiadomość, może jednak rzeczywiście to rezerwa, oby bardzo głęboka, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...no i sam widzisz, dlaczego ja wolę na głębokim zadupiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że metropolii to tu u nas nie ma..!

      Usuń
  3. Dzień dobry, właśnie bloga odkryłam i czytam z zaciekawieniem :) Dodałam też do obserwowanych bo sporo spostrzeżeń jest mi bliskich :)
    A w temacie, to nas też kopnęło ostatnio "szczęście", z którego nie za bardzo jest jak wybrnąć - na największym wygwizdowie Pomorza Środkowego, trafili nas ekspresówką S6. I z sześciu hektarków, chcą nam zabrać około czterech, a prawie pod oknami, zamiast ładnej szerokiej panoramy, będzie rząd paneli i czteropasmówka. Osobiście farmę norek na polu sąsiadów bym powitała w tym momencie z ulgą :/ I z nadzieją że taka firma zawsze ma szansę upaść, w przeciwieństwie do asfaltówki, której przecież nie zwiną. A na razie pozostaje mi zgrzytać zębami i mieć wielką nadzieję, że na w/w inwestycję nie starczy kasy. Ale poczucie że się siedzi na tykającej bombie nie jest przyjemne. Życzę żeby nie zepsuli Wam panoramy! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, nie wiem - ale za takie grunta pod drogi to podobno nieźle płacą..? Chcą zabrać 4 hektary z 6..? No to trzeba już sprzedać wszystko i kupić więcej - kawałek dalej...

      Usuń
    2. Niestety to nie takie proste :/
      Ile będą płacić to się człowiek dowiaduje dopiero jak mu mierniczy na pole wchodzą, albo i później.
      Dokupić coś ciężko bo u nas każdy zakichany kawałek ziemi, jest orany, obrabiany i obsiewany, choćby tam nawet perz nie rósł. I wszyscy chcą raczej ziemię kupować niż sprzedawać. A za cenę jaką byśmy uzyskali, nie kupimy nic sensownego w co nie trzeba by wrzucać kolejnych ciężkich pieniędzy. Poza tym po tych szesnastu latach, sadzeniu własnoręcznym lasu, parku, ogrodu, sadu i czego tam nie było, to już tak za bardzo nie chce się wyprowadzać. Jeszcze parę lat temu to może by to przemyślał, ale teraz jak patrzymy na "włości" to mi żal pośladki ściska :( Pomijając kasę, to za dużo pracy to kosztowało. A ceny, która mogłaby nieco zmniejszyć nasz żal, to nikt nam na tym wygwizdowie nie zapłaci. A to też takie odludzie jak u Pana - środek niczego, pola wokół, najbliższy sąsiad kilkaset metrów dalej. Ale poza tym miejscówka idealna - prąd, woda z wodociągu, internet po kablu, drogę (szuter!) odśnieża gmina, w miarę normalni sąsiedzi, niezła gmina i co najważniejsze święty spokój itd. Gdzie ja kurde bele taką miejscówkę znajdę :/
      Się zobaczy po prostu, jeśli faktycznie przyjdą wywłaszczać to się będziem ;) handryczyć i tyle. I przepraszam że tak mi się tutaj ulało, ale tak se czytam kolejne wpisy i widzę że sytuacja podobna i mam się z kim solidaryzować :)
      A konie piękne Pan ma, zawsze mi się marzyły z moim stepowym świrem, ale niestety za bidna jestem. Jak się człowiek nie obróci tak d... z tyłu
      pozdrawiam i życzę miłego wieczoru

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...