poniedziałek, 21 października 2013

Wyprawa po tarninę

Zgodnie z prognozą około północy zaczęło lać. Obudzony przez Lepszą Połowę, która wykazała się w tym momencie lżejszym snem - wpuściłem stado pod wiatę. Gdzie też i rozrabiało sobie, jak pijane zające nie przymierzając, aż do śniadania.

Za to jest dużo cieplej teraz niż przez miniony tydzień. I bardzo dobrze! Może wreszcie choć któreś z moich winek raczy łaskawie zakończyć fermentację..?


Tym bardziej, że wyprawiliśmy się wczoraj wreszcie na zbiór tarniny i dzikiej róży. Zrobiliśmy to prawdopodobnie za późno - było się przed sobotnim przymrozkiem zbierać. Bo dzikiej róży krzak z owocami to znaleźliśmy jeden. A i tarnina w jakichś 90% już odpadła z gałązek (albo i została przez ptaszydła zeżarta...) i tylko kilka krzaków wciąż miało na sobie śliweczki. Zresztą - w dużej większości: już zasuszone..!


Tak, czy inaczej, na naleweczkę tarniny starczy. Starczy też i róży na jedno wino - o ile baniak się zwolni, rzecz jasna. Tym bardziej, że i bliżej nas takie krzaki z owocami niedawno widziałem, może jeszcze się coś dozbiera..?

Lepsza Połowa zdjęła ze strychu nalewkę na gruszkach - ulęgałkach i czyni nad nią kuchenne czary. Nie jest to jednak wcale koniec procesu produkcyjnego. Podobno na Boże Narodzenie ma być dopiero gotowe. Ale i tak - chatka nasza przepełniona jest zapachem podobnym do woni dobrej brandy!


Prawdopodobnie zabiorę dziś oba nasze podgrzewacze marki "Dafi" na wycieczkę do Radomia. Zobaczymy, co nasz sympatyczny, zaprzyjaźniony serwis może powiedzieć o tym, że nie załączają się przy odrobinę tylko niższym ciśnieniu wody..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...