poniedziałek, 7 października 2013

Świnie

Operacja przebiegła bez przygód i niespodzianek. Trochę nam potem poziom adrenaliny w żyłach spadł, więc jesteśmy senni i słaniamy się na nogach. No ale - wybrałem się około 15.30 na pastwisko zobaczyć jak tam się czuje rekonwalescent.

Rekonwalescent czuł się dobrze i nawet był już na tyle pogodzony z losem, że dał się pogłaskać (co jeszcze godzinę wcześniej było nie do pomyślenia...).

Obróciłem się tedy i idę do domu, aż tu za mną jakiś rwetes, jakiś ruch! Patrzę i widzę... Dwie świnie. O, mniej więcej tej wielkości:


Tyle że całkiem żywe, zdrowe i zadowolone z siebie.

Przebiegły między z lekka zdezorientowanymi taką bezczelnością końmi. Zanurzyły się w chaszczach naszego Dzikiego Zachodu. Pierwej mijając mnie o jakieś 10 metrów tak, żebym mógł się im dokładnie przyjrzeć (gdybym nawet czystym trafem miał przy sobie aparat, to pewnie i tak bym zapomniał zrobić zdjęcia z wrażenia...).

Po czym najpierw jeden, a chwilę później drugi - nieśpiesznym truchtem oddaliły się poza granice Wielkiego Padoku. Zresztą: w stronę wsi!

Ktoś jeszcze śmie twierdzić, że źle się w Polsce żyje..? Skoro dzikie świnie potrafią się tak upaść..?

5 komentarzy:

  1. to dziki czy świniodziki. U sąsiada w ogródku buł dzik, a okazało się że to świniodzik z sąsiedniej hodowli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma żadnych hodowli. Za to watahy dzików chodzą i po 30 sztuk. Skutek monokultury kukurydzy...

      Usuń
  2. tylko wiesz, przed spożyciem mięso lepiej zbadać, to nie sarenka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Kłopot w tym, że mogę takiemu co najwyżej palcem pogrozić...

      Usuń
    2. znając wiejską pomysłowość, znajdzie się kawałek drutu z ogrodzenia, kilka desek, jakieś wnyki, siekierka...

      oczywiście ja nic nie sugeruję!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...