środa, 16 października 2013

Platforma nc+, czyli zepsuta katarynka

Jak 6 lat posługuję się piłą łańcuchową, tak pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby łańcuch zgarnął jakiś kawałek czegoś drzewnianego i walnął mnie tym w oko. Na szczęście - zdążyłem je zamknąć. Nawet lima nie ma. Ale przy ekranie za długo nie wysiedzę: mam lekkie (coraz mniejsze - najgorzej było wczoraj wieczorem) kłopoty ze zogniskowaniem wzroku na tak jasnej płaszczyźnie...

Musi zatem być krótko. Tak więc - historyjka z życia wzięta, pouczająca i z morałem. Niestety - morał będzie pesymistyczny, jak to u mnie...

Prawie dwa miesiące temu wypowiedziałem umowę Platformie nc+. Za niespełna 5 tygodni oddaję im dekoder i żegnamy się (nie)czule. No chyba, że spełnią mój słuszny i sprawiedliwy postulat i zgodzą się na ISTOTNĄ redukcję kosztów, jakie ponoszę. Mogą mi przy tym zmniejszyć liczbę kanałów - pieprzę to, ja wieczorami i tak zasypiam niemal od razu, a Lepszej Połowie do szczęścia potrzebne są głównie kanały obcojęzyczne i kulinarne.


Nawet, już wypowiadając tę umowę, w punkcie dystrybucyjnym w Warce znaleźliśmy, w wyłożonej tamże ulotce reklamowej dla nowych klientów taką ofertę, która spokojnie by wszystkie nasze potrzeby zaspokoiła.

I co? I odkąd moje wypowiedzenie umowy dotarło gdzie miało dotrzeć, co jakiś czas dzwoni telefon. Zasadniczo na przemian albo z Krakowa, albo z Warszawy. Wnoszę z tego, że Platformę nc+ obsługują dwa call-center. Są to, oczywiście, call-center SPRZEDAŻOWE. Tym biednym, młodym ludziom zapewne płacą tylko jakąś głodową prowizję od pozyskanych klientów.

W związku z powyższym ZA KAŻDYM RAZEM dzieje się dokładnie to samo. Sprzedawcy różnią się od siebie tembrem głosu, intonacją, stopniem zaangażowania, jakimiś pobocznymi sztuczkami NLP. Na przykład panienka, która dzwoniła do mnie wczoraj z Krakowa - głos miała istotnie bardzo miły - usiłowała mnie zażyć w ten sposób, że usłyszawszy, co o tym myślę, grzecznie poprosiła, bym poczekał na linii i puściła mi muzyczkę. To jest jak najbardziej chwyt z tego arsenału - sprzedając myjki parowe mieliśmy przykazane zawsze dawać się zapraszać na kawę, herbatę czy co tam klient zaproponuje - chodzi o to, żeby klient "zainwestował" w sprzedawcę, chociażby swój czas, w ten sposób, żal mu będzie się rozstać żadnej transakcji nie zawierając. Akurat w moim przypadku, panienka miała podwójnego pecha. Nie dość, że ja wiem, o co tu chodzi - to jeszcze, jak raz, nosiłem właśnie pocięte polana z poręby do przyczepy, gdy do mnie zadzwoniła. Zdążyłem się już wcześniej spocić - na samą porębę nie jestem w stanie wjechać i nosić przychodzi coraz dalej - a czekając, aż łaskawie odezwie się do mnie ponownie, ostygłem, zmarzłem i wcale nie byłem w nastroju do kompromisów..!

Ale to wszystko, to są drugorzędne różnice. Istotne jest bowiem to, że KAŻDA dyskusja kończy się tak samo: niestety, mogę Panu zaproponować jedynie ofertę za ... złotych, ale za to będzie Pan miał więcej kanałów, HBO przez cały czas umowy i miesiąc za darmo...

Czy ja, kurwa, mówię po chińsku..? Czy ja brzmię jak debil, który uwierzy, że chłoptaś lub panienka z call-center czegoś nie może..?

Przyznaję, że niekiedy ta tępa bezczelność mnie irytuje, stąd wielokrotnie już przerywałem rozmowę w sposób stanowczy. Zdarzało mi się też obrzucać w odpowiedzi sprzedawców obelgami. Mimo to - dzwonią uparcie (zawsze począwszy od połowy miesiąca - widać mają miesięczny cykl rozliczeń i od połowy muszą się mobilizować do roboty...). Zawsze z tym samym tekstem. Jak katarynka. W dodatku - mocno zepsuta...


Wiem, wiem - zgodnie z filozofią minimalizmu, zdrowym rozsądkiem i etosem życia z dala od cywilizacji, telewizor (zwany u nas poufale "pudłem") to ZUO.

Uprzejmie informuję, że filozofię minimalizmu i etos życia z dala od cywilizacji pieprzę dokładnie tak samo jak filmy na kanałach Canal+, z których żadnego chyba nie zdołałem obejrzeć do końca. A wrażej propagandzie płynącej z "pudła" nie ulegam, bo tzw. "programów informacyjnych" nie oglądam od lat. Propaganda w filmach i programach rozrywkowych jest zaś wszędzie - w internecie też...

Acha! Wcale nie jest tak, że myśmy ten nieszczęsny "Canal+" sobie na bezdurno zamówili, a teraz płaczemy. Nic z tych rzeczy. Oryginalnie mieliśmy pakiet pi razy drzwi taki właśnie, jaki i teraz by nam wystarczył. Ale potem Platforma n łączyła się z platformą "Cyfra+", zachodziły jakieś zmiany, przetasowania, chaos - no ciemność po prostu, ciemność - i, ni stąd ni zowąd, wylądowaliśmy z najdroższym możliwym pakietem. Po czym właśnie - wypowiedziałem rzeczoną umowę w pizdu.

Aż jestem ciekaw, czy się na koniec opamiętają? Jak by co, mamy jeszcze na strychu stary dekoder Polsatu, starczy opłacić przez internet wybrane programy...

Pora na morał. Morał, proszę Państwa jest taki: to, że ci wszyscy chłoptasie i panienki z call-center zachowują się jak zepsuta katarynka to przecież NIE JEST PRZYPADEK. Za tym stoją mądrzejsi od nich. Którzy to wszystko starannie sobie obmyślili. Znakiem tego - statystycznie, taka strategia MUSI działać! Czyli - niezbicie z tego wynika, że statystyczny Polak to dureń... A czyż ja również tego od zawsze nie powtarzam..?

8 komentarzy:

  1. Odnośnie morału. Czy to, że ktoś coś robi, znaczy, że to musi działać? Ale nawet gdyby nie działało, morał byłby dokładnie taki sam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy działa, tego nie wiem. Odnoszę jednak wrażenie, że gdyby całkiem nie działało, to by im ten "skrypt rozmowy" zmienili bardzo szybko, czyż nie..?

      Usuń
    2. Może działało kiedyś. Teraz ludzie zaczynają stawać okoniem, poznawszy techniki manipulacji. Do tego liczą każdą złotówkę...

      Usuń
  2. No, Jacku, jak Cię coś walnęło w oko, to przynajmniej jestem w stanie ze względu na czaso-długo ramy przeczytać. Najtrudniej jest się od jakiejś usługi uwolnić, lub zamienić na coś innego, ja na wszelki wypadek w ogóle nie mam telewizora. Mówię Ci, coś pięknego, jak dzwoniąca do mnie Pani czy Pan zachłystuje się powietrzem telefonicznym. Tego chyba nie ma w procedurach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dekoder Polsatu i wybrane kanały? Rzeczywiście wybrane? Możesz rozwinąć temat?

    Do mnie wydzwania panienka z callcenter mojej kablówki. Dzwoniła dwa razy, miała mi wysłać e-mailem ofertę programową. I dwa razy dostawałem mail w załaczniku przesyłam... a załącznika niet. Za drugim razem też.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak to jest teraz. Dopiero muszę sprawdzić. Ale poprzednio, parę lat temu, jak używaliśmy tego dekodera, to trzeba było co miesiąc wybrać, za jakie pakiety (od kilku do kilkunastu kanałów każdy) się płaci - i te, po opłaceniu, były dostępne. Trochę to było niewygodne, stąd zainteresowaliśmy się innym rozwiązaniem. Ale, mam wrażenie, w każdej chwili możemy do tego wrócić...

      Usuń
  4. @Łucja

    kiedyś na YT wyszukalem nagranie rozmowy z panienką z cc oferującą nowy lepszy abonament. Koleś odpowiedział ale ja nie mam telefonu. Odpowiedzi nie było w skrypcie, eee to w takim razie jak z panem rozmawiam?
    przekaz myśli, proszę pani i dalej rozmowa potoczyła się na wyższym poziomie abstrakcji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesz się, że Ci jakiejś kary nie dowalili. Nam (Kochankowi i mnie) dowalili, raz argumentując to zerwaniem umowy przez nas, a kiedy zareklamowaliśmy to, powołując się na umowę, to dowalili nam karę za to, że oni wcześniej umowę zerwali (bo było miesięczne - bodajże - opóźnienie w płatnościach). Trochę to skomplikowane, dość, żeśmy z Markiem nawet tych niecałych dwustu złotych na tę karę nie mogli zebrać (ma się wydatki ;)) i - koniec końców - nie zapłaciliśmy grosza. Mam nadzieję, że nie zostałam zarejestrowana jako dłużniczka w BIKu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...