środa, 9 października 2013

Płci role

Skończyłem wczoraj wreszcie czytać Larssona. Pora zatem na ostateczne wnioski z tej lektury (wstępne przedstawiłem jakiś czas temu: link).

Jest to oczywiście bajka. Mniej więcej tak realna, jak przygody Jamesa Bonda. Czy (prawie) każdy inny przejaw chłopięcych fantazji o byciu superbohaterem, którego kule się nie imają, a każda napotkana laska - rozkłada przed nim nogi w ciągu 15 sekund od pierwszej wymiany spojrzeń.


Tu uwaga! Lepsza Połowa, która bywała w Skandynawii ciut więcej niż ja twierdzi, że jak chodzi o dość oczywisty idiotyzm funkcjonowania różnych służb i instytucji (jak już pisałem w przywołanym wyżej tekście, ratowanych na użytek spójności "świata przedstawionego" i survivalu głównej bohaterki nieustannym niemal cudem napotykania w kluczowych miejscach ludzi kompetentnych i empatycznych, którzy robią coś, czego właściwie, zgodnie z biurokratyczną rutyną zrobić NIE POWINNI - kurwa tak, jak by to była Polska pod okupacją, a nie suwerenne, socjaldemokratyczne Królestwo Szwecji! Jak to jednak socjalizm zbliża ludzi, nieprawdaż..?), to jest to prawda, sama prawda i czysta prawda. No ale - w to akurat nie wątpiłem!

Pierwszy tom jest bardzo fajnym i mrocznym kryminałem. Drugi ma nużące dłużyzny i stacza się w stronę prop-agitki. Natomiast trzeci jest po prostu infantylny. Odautorskie wstawki (nie wiem jak to nazwać? Motta?) poprzedzające każdą z jego części, te o "kobietach - wojowniczkach" to coś w rodzaju mistycznej mitopoesis, o której ongiś Lepsza Połowa pisała na arabistyce. Względnie - coś na kształt takiego bredzenia pijanego idioty (w tamtym przypadku była to jednak chyba raczej pijana idiotka...), jak te, z którymi kiedyś się rozprawiłem w sprawie "prawa pierwszej nocy" (link).


Jest, skądinąd, rzeczą niezmiernie charakterystyczną, że mimo ŚCISŁYCH dowodów, które wówczas przedstawiłem (w historografii, jeśli o czymś milczą źródła, zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie - a zarazem istnieją źródła potwierdzające coś dokładnie przeciwnego - to żadnej dyskusji po prostu BYĆ NIE MOŻE, o ile pragniemy zachować zdrowy rozsądek i nie przenosić się do równoległego Wszechświata...) - nie przekonałem nie tylko Profesora Boboli który swoje wie, bo mu dziadek opowiadał, ale i sporej części młodszych komentatorów, dla których obraz "tych okrutnych panów, którzy robili wszystko, żeby poniżyć chłopa" jest po prostu zbyt ważnym elementem własnego światopoglądu, aby jakiekolwiek dowody stwierdzające, że było jednak trochę inaczej - mogły się w ogóle przedrzeć do ich świadomości.

Dokładnie tego samego doświadczyłem ostatnio pisząc o roli kaznodziejów w zaniku niewolnictwa i msty rodowej w średniowiecznej Europie. No dobra - tym razem nie dawałem wyczerpującego zestawu źródeł i nie wyjaśniłem sprawy do samego końca. Ale też, w formacie blogowym jest to po prostu nie do zrobienia, bo materiał jest, w porównaniu do anegdotycznej w sumie kwestii "prawa pierwszej nocy" gigantyczny i musiałbym stworzyć cykl dłuższy i gęściej przypisami inkrustowany niż "historia sekretna"..." Jednak każdy nieuprzedzony czytelnik, który zapozna się choćby pobieżnie z dziejami np. ewangelizacji Skandynawii (*), Irlandii, Rusi, czy reformy kluniackiej nie może dojść do innego wniosku niż ten, który przedstawiłem: to kaznodzieje zmienili wówczas świat! Gadaniem. To fakt: wspartym przez konsekwentnie działającą instytucję która, m.in. zapewniła to, żeby gadali tak samo lub prawie tak samo na dużym obszarze i przez długi czas.

Po cóż jednak bez potrzeby klawiaturę strzępić..? Ludzi zapiekłych w nieufności (co najmniej!) do Kościoła i tak żadnym sposobem nie przekonam. Do tego trzeba mieć wpływ na edukację i działać przez czas życia kilku pokoleń, nastawienie ogółu zmieniając stopniowo. Tak się zresztą zabrał do rzeczy "kulturowy marksizm", który nas w tej chwili zewsząd otacza: stopniowo, po kawałeczku, "metodą salami".

Tu właśnie wracamy do Larssona i zarazem zbliżamy się do puenty. Całe nowatorstwo tych chłopięcych fantazji polega na tym, że obok, a od pewnego momentu ZAMIAST typowego "Jamesa Bonda" (czyli właśnie takiego superbohatera - playboya, co to z każdej opresji "nadludzkim wysiłkiem woli" potrafi wyjść cało, przy okazji pozostając pachnącym, pełnym wigoru i nieodparcie atrakcyjnym dla płci przeciwnej) pojawia się fizycznie zdecydowanie mało atrakcyjna (**), zachowująca się jak mężczyzna, autystyczna dziewczynka - komputerowy geniusz i mistrzyni sztuk walki w jednym.


Jeśli miałbym wyciągać z tego jakieś dalej idące wnioski, to cały ten zabieg pokazuje kompletną jałowość ideologii "gender"! Powieściowa Salander zachowuje się jak typowy "macho" zarówno jak chodzi o sposób rozwiązywania problemów (najpierw strzelaj, potem pytaj kto tam...) - jak i w łóżku.

No, jeśli "wyzwolenie kobiet" ma polegać na tym, że od tej pory będą się zachowywały jak najgorszy typ męskiej szumowiny wprost z portowej speluny..?

Nie no oczywiście - wolność mamy i nawet postmodernizm. Larsson, zgodnie z OFICJALNĄ, państwową ideologią Królestwa Szwecji zakłada, że "tożsamości płciowe" konstruowane są kulturowo. Że zatem, aby wprowadzić "prawdziwą równość", należy owe "tożsamości" kulturowo "zdekonstruować". Co robi się np. w ten sposób, że od najmłodszych lat, od żłobka, zachęca się chłopców, by bawili się "jak dziewczynki" - a dziewczynki, by bawiły się "jak chłopcy" (swoją drogą: skąd oni, po dwóch czy trzech dziesięcioleciach takiej polityki wiedzą, jak "powinni" bawić się chłopcy, a jak dziewczynki..? Czyżby metoda okazała się nieskuteczna..?).

Po sukcesie owej "dekonstrukcji" ma nastąpić "szczęśliwość powszechna" i od tej pory każdy sam, indywidualnie, będzie sobie świadomie wybierał, a właściwie tworzył własną "tożsamość płciową" (dowolnej konfiguracji!), bez żadnego nacisku otoczenia, a co najwyżej - przy "fachowej" pomocy wykształconych kierunkowo terapeutów (na państwowym etacie...).

Innymi słowy: automatyczne, od żadnego żywego człowieka niezależne działanie ugruntowanej przez ostatnie 100 czy 200 tysięcy lat kultury (link) - zastąpiła świadoma, planowa polityka państwa. I taki "myk" sprzedaje się szerokiej publiczności jako triumf "wolności"..?

No i sami powiedzcie, ludzie: skoro Wy to kupujecie - to jak mam Was traktować inaczej niż jako ostatnich idiotów..?

-------------------------------------
(*) Nie zapomnę jak przy okazji wycieczki do kurhanów Wikingów miejscowy, norweski przewodnik z wielkim zaangażowaniem opowiadał, jak to wspaniale żyło się Norwegom, gdy byli jeszcze poganami i jak ich potem chrześcijaństwo stłamsiło i wpędziło w nędzę. Na to mój ówczesny kolega z Bangladeszu, MUZUŁMANIN zapytał, ile czasu trwało chrystianizowanie Norwegii. Gdy dowiedział się, że lat 300 westchnął: no tak! Aż tyle trzeba było, żeby ich ucywilizować... O "delikatności" miejscowych neo-pogan względem żydów i muzułmanów, już ongiś pisałem (link).

(**) Sorry, ale nie potrafię traktować rzekomych podbojów miłosnych powieściowej Lisbeth Salander inaczej niż jako parodii. Względnie manifestu, że "faceci to świnie" i polecą na wszystko, łącznie z chudą, pozbawioną drugorzędnych cech płciowych, podziarganą i wytatułowaną chłopczycą... Błee!

12 komentarzy:

  1. Pierwsze słyszę o czymś takim. Wogóle to ja nie mam czasu na czytanie kryminałków (w przeciwieństwie do ciebie!) czy też innych tego typu książeczek, jak już czytam to: self-sufficiency, sheep book for smallholders, chicken tractor, the solar electric house, how to make biodiesel itp itd Nawet jakbym miała czas czytać - to po co mam sobie mózg zaśmiecać? Toż to jak oglądanie telenoweli, Emmerdales czy innego Klanu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak przetłumaczyć dla tych biedaczków co angielskiego nie znają to nie łaska :-)

      Usuń
    2. No widzisz a ja, jak mnie kręgosłup boli, to sobie czytam. Ponieważ trudno, żebym książki z własnej domowej biblioteki czytał po raz n-ty (choć i tak robię, od czasu do czasu) - to czytam głównie to co jest w naszej bibliotece gminnej. Czyli na przykład - kryminały. Bo i czemu nie..? Mam zamiast tego prochy łykać?

      Usuń
    3. Ale mnie też boli, i to nieźle (złamany miałam lata temu), tylko czytam co innego. Wcale nie mniej wciągające, a przydatne.
      Remigiusz ależ proszę uprzejmie: samowystarczalność, owce dla małorolnych, kurzy traktor, dom z energią słoneczną (o panele się rozchodzi i cały system), jak zrobić biodiesel itp itd

      Usuń
    4. Ale ja nie planuję żadnego rozszerzania działalności w najbliższym czasie! Jużeśmy parę rzeczy wypróbowali i nie ma to krzty sensu. Zawsze, ilekroć wyprodukujemy czegoś więcej, niż sami jesteśmy w stanie spożyć, tylko się psuje...

      Usuń
  2. Ta jest! Oczywiście Wodzu! My som debile! jak Wódz rozkaże! Co parwda to nie ja czytam Larssona tylko Wódz (przyznaję że przeczytałem pierwszy tom, Mama mi poleciła, nic wybitnego ale dało się przebrnąć, drugiego juz nie strawiłem, bzdety) ale cotam. Kiedy fakty załaniają nam słuszny (bo własny) ogląd rzeczywistości należy pożegnać się z faktami! "No i sami powiedzcie, ludzie: skoro Wy to kupujecie - to jak mam Was traktować inaczej niż jako ostatnich idiotów..?" Hmmm...rozumiem... jak ktoś pożycza/wypożycza to nie kupuje, prawda? ;)

    W każdym razie, Wodzu proszę o zmianę ilustracji. Ja juz nawet te nacycniki trzymające sie na jędrnych i pobudzonych sutkach przełknę. Ja nawet nie będę pytał... ale SZPILKI !? KUŹWA... no nie... są granice śmieszności ;)

    Jako odtrutkę na Larssona polecam natychmiastową lekturę MacLeana! Noc bez brzasku, w ostateczności Stacja arktyczna Zebra. I będzie git.

    PS. Jak nie znajdzie pan normalnych kupców na Ostowara i Mijana to służę.... nie tyle pomocą co rozwiazaniem ostatecznym. Mój kontakt na koniach zna się nieźle ale to kupiec prawdziwy. Cenę mięsa razy dwa to pan uzyska. Podpowiem tylko że to jest człowiek w interesach ...zmyślny ale i bardzo rzetelny i z podjetych zobowiązań wywiązuje się zawsze! Ja go lubię ale litości to się pan nie spodziewaj :) Choć podpowiem że jak powiedziałem "Achałtekińce" to coś mu w duszy zadrgało, słyszałem po głosie. W końcu koniarz i sam ma stado spore.
    No i nawet jak weźmie za psi grosz to otworzy wam rynek niemiecki.

    Shape_shifter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego specjalistę to mamy prawie że za płotem (bo i gdzie ich nie ma..?) i daleko szukać nie musimy. Jak by co.

      Usuń
    2. OK, rozumiem. Mimo wszystko, chyba nie zaszkodzi jak podam Oktayowi namiary na pana? Co prawda gość to potrójny djabeł (Niemiec, Turek i kupiec- czyli jak czasem mu złośliwie wypominam: faszysta, fanatyk i kutwa w jednym ;) ale tak naprawdę to jest w porządku i bardzo sympatyczny. No i to nic nie kosztuje a może i jakoś się tam dogadacie? Tylko jakby poczuł się pan propozycjami dotknięty to proszę co najwyzej po mordzie lać ale żadnych wideł ani siekier nie uzywać! Nie chcę stracić kontahenta ;)

      Shape_shifter

      Usuń
    3. Przed chwilą złamała mnie wewnętrza słabość. Pier....ny permakulturnik mi tu zdradziecko Oskarkiem pojechał. Zadziałało. Patron mojej szkoły do diaska...Minęło. Jesteś waść chamem i nie doceniasz mojego Boga. Marszałka. Ratuje ciebie tylko to że konie są zacne a Mijana to wręcz... lubię. Jako bezrobotny i bezproduktywny żulian (haha) mający czas na czytanie wypocin waści zapowiadam inspekcję.

      Shape_shifter
      Joł.

      Usuń
  3. "Co robi się np. w ten sposób, że od najmłodszych lat, od żłobka, zachęca się chłopców, by bawili się "jak dziewczynki" - a dziewczynki, by bawiły się "jak chłopcy" (swoją drogą: skąd oni, po dwóch czy trzech dziesięcioleciach takiej polityki wiedzą, jak "powinni" bawić się chłopcy, a jak dziewczynki..? Czyżby metoda okazała się nieskuteczna..?)."

    Analogiczną myśl (lecz to w stosunku do wolnego rynku i kapitalizmu) wygłosił Oskar Lange. Gospodarka socjalistyczna korzysta na tym, ze istnieją ostoje kapitalizmu, bo dzięki temu może ustalić "realistyczne" ceny na towary i usługi. Pośrednio dowodzi to, że pasożytniczej natury socjalizmu (bo nie może istnieć sam w sobie) i temu, że zwycięstwo komunizmu na świecie doprowadziłoby do m.in. katastrofy ekonomicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem dodać, że w tym wypadku za wzór musi służyć zły, szowinistyczny stan natury lub jeszcze gorsze kraje muzułmańskie .

      Usuń
    2. Oskar Lange. Patron mojego Liceum. Dziekuję.

      Shape_shifter

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...