piątek, 4 października 2013

Dyniozbiory

Korzystając z ładnej pogody wystawiliśmy na światło słoneczne naszą kolekcję granatów:


Jak łatwo było przewidzieć największe, ale też najcieńszą i najmiększą charakteryzujące się skórką bomby koloru żółtego nie przeżyły ostatnich przymrozków. Odwiozłem je do M., dla świnek. Było tego drugie tyle.

Jeszcze, tradycyjnie, z modelem porównawczym w postaci koćkodana:


I z bliska:


Tamtą odłożoną, w głębi, właśnie konsumujemy w postaci paciaćki na ostro (czyli puree z papryką): Lepsza Połowa wydobyła z niej nasiona na przyszły rok.

Resztę pracowicie wtargałem już na strych. Uwaga, uwaga! Granaty, bomby i inne pociski widoczne powyżej NIE SĄ NA SPRZEDAŻ. Możecie je Państwo dostać wyłącznie za darmo, w prezencie. Jest tylko jeden warunek: trzeba osobiście przyjechać do nas, do Boskiej Woli i (to ABSOLUTNIE obowiązkowe!) zachwycić się źrebiętami.

Mieliśmy ambicję jeszcze jakieś wino dzisiaj rozlać - ale bolą mnie plecy, a Lepszą Połowę - nadwyrężony w przegranym pojedynku z chińską armaturą łazienkową biceps...

4 komentarze:

  1. Zastanawiam się nad zmianą nicka z "wnuczek" na "wierny lizus Kiry".
    Szmat drogi, aby racjonalnie dograć wyprawę, musielibyście dorzucić jakiegoś konia do tych bomb i granatów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te bomby i granaty bardzo kuszące ale droga za daleka...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...