niedziela, 27 października 2013

Drugie podejście

Pośpimy sobie dłużej - zapewne, jak co roku gadała jakaś słodka idiotka czy inny pacan na ekranie tv. Nie wiem, nie oglądałem, ale zwykle tak jest...

Pośpimy sobie dłużej - taaa... Weź, idiotko, czy inny pacanie, przekonaj Knedlika, że śniadanie ma dostać godzinę później..! Knedlik poczciwości ogrzysko, muchy nie skrzywdzi - ale śniadanie, rzecz święta, a może nawet najświętsza ze świętych (obok obiadu i kolacji, ma się rozumieć...). Wcześniej - ależ proszę bardzo, zawsze. Ale czekać? Denerwować się..? Toż koń może wrzodów żołądka z tych nerwów dostać..!


Dobrze, że u mnie zwierzyna zawsze ma co jeść, jak nie trawę (w tym roku - na szczęście wciąż jest ciepło, to stado nocuje na Wielkim Padoku - a to daje dwie korzyści: raz, że ma tam trawę, zioła, gałązki, liście, w ostateczności korę drzew, więc nie ma prawa być głodne, a dwa - że ogrodzenie jest pod prądem - i to naprawionym po ostatnich wpadkach - i raczej nie uciekną...), to siano. Więc wrzodów nie dostanie.

Ale i tak - pamiętacie co było rok temu, jak mi się samochód zepsuł i spóźniłem się o godzinę idąc piechotą z Grójca..? Siano pod wiatą było! Tak samo jak i woda. A i tak - spierdzieliły w cholerę, skoro owsika (w symbolicznej przecież ilości...) na czas nie było.

Zresztą - mniejsza o większość. Co myślę o tym bezbożnym szaleństwie "zmiany czasu" to już dawno temu pisałem (i dla mnie ZAWSZE gorsza jest ta zmiana "zimowa"...).

Śniadanie dzisiaj było jak zwykle. No - prawie jak zwykle.

Za to wczoraj - wykonaliśmy drugie podejście do problemu "zdjęć zootechnicznych". Te zdjęcia są oczywiście o tyle paskudne, że nic ciekawego sobą nie przedstawiają. Ale z grubsza chodzi o to, żeby było widać wszystkie odmiany na nogach i pysku. Byłoby fajnie, jakby się przy okazji konisko wyprostowało i wyciągnęło - ale bardzo trudno jest do tego nakłonić dzieci kiedy im się akurat nie chce. Pokazuję zatem tylko te fotki, które Lepsza Połowa strzeliła przy okazji, kiedy ja czyściłem kolejnego delikwenta:



Głowa Mijanka. Jak ja mam właściwie go opisać..? No jak? Przecież wciąż nie wiadomo, czy on będzie ostatecznie jeleni, czy ciemno-jeleni (ewentualnie: jeleni z ciemnymi przerzutami..? W kropki? W kratkę?). 


A już o kształcie tych białych skarpetek na jego nogach, to nawet nie chce mi się gadać! Lepsza Połowa jest historyk sztuki (między innymi) - będzie to na formularzu malować. Ja umywam ręce...


A tu, proszę: brat z siostrą kręcą się przy płocie czekając na okazję, by pod nim czmychnąć. W rzeczy samej - czmychnęły chwilunię potem, jak tylko zajęliśmy się fotografowaniem najstarszego brata...


No i po małą siostrzyczkę musiałem się pofatygować na drugą stronę płotu z uwiązem. Przynajmniej mogę udowodnić, że nasze źrebięta nie takie znowu dzikie - przy boku chodzą.



Po małej siostrzyczce tego prawie że nie widać, ale ma całkiem sporą białą latarnię na pysku (trzeba się uważnie przyjrzeć) i ZDAJE SIĘ maluteńkie skarpetki na obu prawych nogach. Z tym, że tego to naprawdę nie jestem pewien - nie, nie o to chodzi, że się pobrudziła (wypucowałem jak mogłem...). Chodzi o to, że to jest tak nieznaczne, że równie dobrze może się potem okazać niewielkim wysiwieniem, które albo całkiem zniknie, albo będzie się pokazywało na futrze jedynie sezonowo (jej matka TYLKO zimowe futro ma lekko przysypane siwizną...). I bądź tu mądry..! A formularze wypełnić trzeba...

3 komentarze:

  1. Tak jak wczesniej mowilem - koniki jak malowanie!!!

    Szkoda, ze moja hacienda taka malutka :(

    Trzymam kciuki za dobrego kupca!!

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 zł - za przypomnienie pieszej wyprawy do Grójca :)
    Mijanek strasznie posmutniał, co się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz tam posmutniał! Broi jak zając w kapuście. A że ma swoje młodzieńcze problemy..? Mamusia już nie taka czuła i kochająca jak wcześniej, chętnie by się go pozbyła. To i - pociemniał pod oczami...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...