czwartek, 24 października 2013

Czasy ostateczne, czyli - czym jest blogowanie..?

Przegadaliśmy wczoraj pół dnia z kolegą Dariem, autorem poczytnego bloga, którego wszystkim Państwu serdecznie polecam. Na sam koniec (a ciemno już się robiło, wracaliśmy przez Wielki Padok po tym, jak w towarzystwie gościa, który chciał się przejść przed odjazdem, wkopałem na nowo dwa przegniłe słupki...) zeszło nam na blogowanie, media i koniec świata.

Akurat te tematy, mam wrażenie i Państwa mogą zainteresować, więc streszczam. Prasa papierowa zdycha. Zdycha nieodwołalnie - nic już jej nie uratuje! W to miejsce wchodzą media elektroniczne, zasadniczo - darmowe dla czytelnika.

Niestety to, co jest za darmo, jest też z definicji - niskiej jakości. Wracamy do czasów magla, wiejskiej plotki, "urban legends" i obgadywania cudzych cycków czy co tam kto komu obgaduje...

Dawniej, w czasach "przedprasowych" (a zwłaszcza - przed pojawieniem się prasy wysokonakładowej...) tym, co ograniczało obieg informacji, były wysokie koszty jej wytworzenia. Wyobraźcie sobie tych skrybów (a niechby nawet i drukarzy czy drzeworytników...), pracowicie zapisujących pergamin (czy nawet już papier...) - ileż to musiało kosztować, nieprawdaż..?


Obecnie obieg informacji mordowany jest, kneblowany, zabijany - przez to, że koszty "wejścia na rynek" z nową informacją są przyzerowe. Właściwie, to trzeba zainwestować tylko odrobinę czasu (a wolnego czasu mamy, średnio, coraz więcej - nieprawdaż..?).


W tej sytuacji KAŻDY może wygadywać dowolne bzdury. Selekcja informacji przestaje być do czegokolwiek potrzebna (jak chodzi o jej "nadanie" - wysiłek ten spada na odbiorcę, wspomaganego przez różne narzędzia informatyczne, to prawda...).

W czasach pergaminu i skrybów wysoki koszt "nadania" informacji sprawiał, że notowane były tylko rzeczy uważane za najistotniejsze - i stąd mamy z tej epoki wielkie ubóstwo pisanych źródeł!

Obecnie można opisać (a jeszcze lepiej: sfotografować lub sfilmować, jak słusznie radził niedawno kolega Jeremak w komentarzu pod moim "Dekalogiem...") każdą bzdurę. Którą już sam odbiorca musi sobie, na własny koszt i ryzyko zaklasyfikować jako "ważną" lub "nieważną".

Państwo w "bombą megabitową" nie wierzycie. No cóż. Młodzi jesteście. Innego świata nie znacie. Nawet perspektywy cyborgizacji Was nie przerażają! Bóg z Wami.

Ale przecież skutki są dokładnie takie, jak Mistrz Lem przewidział..!


Jako się rzekło - prasa papierowa zdycha. Z braku czytelników, a w konsekwencji - pieniędzy. Portale internetowe, które usiłują ją zastąpić, na całym świecie porażają głupotą. Jak mogą nie porażać, skoro są darmowe, więc i same - jeśli w ogóle płacą za "newsy", które zamieszczają, to starają się płacić jak najmniej. Dostając codziennie tzw. "oferty" z portalu "Oferia" orientuję się (być może lepiej od większości z Państwa...) jak żenujące, śmieszne, poniżające są zarobki tzw. "copywriterów"..! Za stawkę rzędu "4 złote za 1000 słów" to zaiste - nawet operacja "kopiuj - wklej" jest nadmiernym wydatkiem energetycznym...

Nawet serwisy agencji prasowych nie są nic lepsze pod tym względem.

Autorskie blogi, portale blogowe i czasem fora internetowe (to już zależy od poziomu ich użytkowników i zaangażowania moderacji...) usiłują do pewnego stopnia wypełnić powstającą lukę. Lukę, która polega na braku informacji rzetelnie przetworzonej i przemyślanej, więc nadającej się do czegoś więcej niż tylko - szybkie zapomnienie.

Czy to się może udać..?

Oj nie wiem, nie wiem... Popularność zdobyć jest bardzo trudno. Właściwie - nie wiem jak to zrobić, nie obniżając poziomu do tego dna, którego widać oczekuje większość potencjalnych czytelników..? Nieodmiennie mam też wrażenie, że jest to domena czystego trafu, czystego przypadku!


Poza tym, wciąż pozostaje do przejścia bariera kosztów. Mogę sobie pisać, co mi ślina na klawiaturę przyniesie, póki nie wymaga to ode mnie np. wycieczek do miasta, do porządnej biblioteki, czy też - mozolnego ślęczenia nad źródłami. A jak mam takie wycieczki sfinansować, czy też czas na ślęczenie znaleźć - skoro mi Państwo nie płacicie za teksty i płacić nie macie najmniejszego zamiaru..?

W ogóle, tak zupełnie na marginesie - gapy z Was..! Jasno napisałem parę dni temu, że oddam nasze ogierki ZA DARMO! Że nie trzeba za nie TERAZ płacić. Że nabywca zapłaci kiedy sam uzna to za stosowne. Byleby tylko zabrał je jak najszybciej, bo nie mam możliwości trzymać ich tutaj ani dnia dłużej...


Noż kurwa Wasza w rzyć jebana mać..! Dopłacać Wam nie będę! A niedoczekanie! Nie mam z czego...

Ale też domaganie się ODE MNIE - żebym takich "komentatorów" szanował..? To już jest szczyt bezczelności..!

21 komentarzy:

  1. Szacowny Panie Jacku! Rozumiem Panskie wzburzenie (bo przeciez koniki jak malowanie) ale chocbym nawet oproznil parking z frontu malego domu i zrobil tam maciupenki padok: +/-30m2, to z ok. 40 m2 terenow zielonych posiadanych przeze mnie z tylu domu utrzymac choc jednego konia (co tam konia - kuca nawet) utrzymac sie nie da.

    I choc chcialbym sluzyc czyms wiecej niz jakas rada (mam nadzieje, ze czasami przydatna), to w tym przypadku jedyna sensowna pomoca byloby skontaktowanie Pana z jakims potencjalnym klientem... .

    Kto wie?!? Moze wlasnie takim potencjalnym klientem byl wlasnie Pan Anonimowy podajacy numer telefonu komorkowego?!?

    Panie Jacku moze wartoby do niego zadzwonic...?! Telefon ode mnie moglby go nieco zaskoczyc, jak nie sploszyc, bo niby dlaczego ktos w sprawie Boskiej Woli dzwonilby sobie z Belgii...

    Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podoba mi się ten konstruktywny komentarz, co do sytuacji kol. autora :)

      Falco, jesteś gościem na poziomie! :)

      Usuń
  2. Więcej cierpliwość .Odsadki nie sprzedają się jak świeże bułeczki .
    Mimo że piękne,trzeba wiele wysiłku , czasu pracy , umiejętność by konik do czegokolwiek się nadawał.

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest kwestia doboru tematyki - np. racjonalnie oszczędzać (=mieć więcej pieniędzy) chce wielu, dlatego ja mam coraz większą oglądalność...

    ...a do hodowli koni nadaje się niewielu, niewielu chce o tym także czytać, czy wiedzieć coś więcej

    wkurzanie się na to czy inne zjawisko (np. SEO-spam, czyli kradzież mojej własności intelektualnej) mi osobiście niewiele dało, co najwyżej zyskałem sobie poparcie kilku osób z grona autorów, ale czytelników takie wewnetrzne problemy autora nie obchodzą

    dlatego zmieniłem hosting, zabezpieczyłem systemy, robię swoje a reszta... to mi to lotto...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bomba megabitowa to trochę subtelniejsze zjawisko niż po prostu zalew informacji o dupie Maryny. Idioci i tak tylko odprawiają lub nie pewien rytuał co parę lat, poza tym ich wpływ jest minimalny.
    Na dzień dzisiejszy jest coraz więcej czasopism naukowych (!) na zasadzie open access - teoretycznie jeszcze ktoś to "recenzuje".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby jest. Są też biblioteki cyfrowe. Co czasem ułatwia sprawę. O ile się bardzo dobrze wie, czego i jak szukać.

      Tak, czy inaczej, "szukanistyka", więc praktyka i teoria wynajdywania informacji, o których można mniemać, że gdzieś tam istnieją, tylko nie do końca wiemy, gdzie - ma się doskonale..! A czyż to nie jest właśnie jeden z najważniejszych objawów wybuchu bomby M..?

      Usuń
  5. Hym... To nie tak, że miałabym mówić "a nie mówiłam" - bo to bez sensu... Im bardziej elitarna i rzadka rasa, tym trudniej sprzedać. Zaraz po tym, jak tylko się urodziły, pisałam ci o tym, co cię czeka jesienią. Ja wiem, że człowiek z natury "zaklina rzeczywistość", wierzy, że będzie dobrze... Ale to ogierki - odsadki - w tym kraju nic nie warte. Zawsze jak mi się rodziły chłopaki, na drugi dzień szukałam kupca - 500 zł? Nie ma sprawy! Za darmo? Ok! I wszystko dlatego, że tak jak ty nie miałam oddzielnego miejsca do odsadzenia ogierków. Gdybym miała... Ach co ja za konie oddawałam za darmo... Masz jeszcze jedno wyjście - weterynarz i "po jajkach"... Zapytaj sąsiada ze wsi, czy nie miał by jakiegoś kojca na trzy tygodnie, klacze się zasuszą, ogierki wywałaszysz i zdobędziesz czas na znalezienie "kupca".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pytałem. Zdaniem weta tak szybka kastracja byłaby idiotyzmem. Urosną kompletnie niewymiarowi - i jaki z nich będzie pożytek..?

      Usuń
    2. Tak zawsze "wety" mówią, ale żadnych badań potwierdzających słuszność ich tezy nie zrobiono. W USA jest to na porządku dziennym, kastracja roczniaków to tam norma, a młodsze też często się tnie. Po prostu cięcie młodszego na domosedanie jest dużo trudniejsze - łatwo przedawkować i "po sprawie"

      Usuń
  6. Ja odsadziłem ogierka 9 miesięcy a po 3 tyg wrócił do stada i sobie chodzi do teraz, kiedy będzie wywałaszenie. U znajomego chodzą z klaczami do 2 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko, aż takim hardkorowcem nie jestem. A chłopakom naprawdę lepiej będzie gdzie indziej. Najlepiej tam, gdzie będą mieli 20 kolegów - i to, jeszcze szybszych i mocniejszych od siebie, żeby mieli do kogo równać w górę, a nie w dół!

      Usuń
  7. Łoj! Ale mi się za czytanie oberwało... I za niechcenie ogierka. Bym wzięła, ale nie wiem, czy mi na pięterko po krętych schodach wejdzie i czy aby między samochodami biegać będzie potrafił...
    Cóż czytanie tego bloga może dawać sporo przyjemności, a oglądanie zdjęć koni zaspokaja choć częściowo pragnienie wyrwania się z miasta i życia w otoczeniu rzeczy bardziej normalnych i przychylnych człowiekowi. W każdym razie jest odtrutką na beton i spaliny. A koń - nawet najpiękniejszy - musi dla mnie pozostać w sferze marzeń. I obawiam się, że z tłumu czytających nie bardzo się wyróżniam.
    Czy anons o sprzedaży tych pięknych koni nie powinien się znaleźć wśród koniarzy całej Europy? Podejrzewam, że w Polsce z końmi jest jak z wszystkim innym - liczy się przede wszystkim niska cena, jakość jest zagadnieniem marginalnym lub niedostrzeganym.
    Trzymam kciuku, by dzieci trafiły do dobrych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, tych wszystkich czytelników i komentatorów gorąco oburzonych obrazoburczymi słowami naszego ulubionego Autora, ja chętnie przygarne pod swoje blogowe skrzydła

      mam ambicję dobić do 5000 obserwatorów, zamiast marnych 500 jak teraz :)

      co prawda takiego lekkiego pióra nie mam - ale można przeczytać ciekawe rzeczy

      tak więc - walić tłumnie do Racjonalnie Oszczędzającego!!! zapraszam!!!

      :P


      P.S. Jacek, będzie dobrze, trzymaj gardę - trzymam kciuki - oby koniki się dobrze sprzedały!

      Usuń
    2. Ale widzisz - wygląda na to, że starczy raz porządniej zakląć a piśmie, a czytelnictwo rośnie o 20%! Bo tak mi ze statystyk wynika doba do doby... Mimo, że TEGO akurat wpisu nie dałem nigdzie indziej (bo nie zdążyłem...).

      Tak się zastanawiam, co teraz..? Gołej dupy chyba dawno nie było, co nie..?

      Usuń
    3. Panie Jacku! Bo w blogosferze, jak w zyciu. Jak ktos glosno krzyczy, to sie ludzie ogladaja a nawet sie zatrzymuja aby popatrzec... .

      A jak kos szepcze, to nawet przechodzacy obok udaja, ze nie slysza ... .

      Usuń
    4. "Gołej dupy chyba dawno nie było, co nie..?"

      o ile to nie będzie goła dupa autora to jestem za

      Usuń
  8. "Prasa papierowa zdycha. Zdycha nieodwołalnie - nic już jej nie uratuje! W to miejsce wchodzą media elektroniczne, zasadniczo - darmowe dla czytelnika."

    -- jakie znowu darmowe? Dobry content wcale nie jest za darmo - vide NYT czy Bloomberg czy cala masa innych gazet/serwisow informacyjnych. Za darmo to maja tylko zajawki i skrot wiadomosci a za pelne wydanie zycza sobie platną prenumerate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dużo mają tych płatnych prenumeratorów..?

      Usuń
    2. Wystarczajaco, zeby nie bankrutowac i jeszcze zarabiac. Nie zapominaj, ze rynek na dobra informacje jest znacznie wiekszy, a Ty - takie odnioslam wrazenie - ekstrapolowales sytuacje w Polsce (gdzie mniej-wiecej faktycznie jest jak jest) na caly swiat.

      W Polsce rzeczywiscie niewiele jest osob sklonnych placic za prenumerate online Wyborczej czy Polityki - ale powiedzmy sobie szczerze - po co, skoro za taka sama lub nizsza cene mozna miec wlasnie NYT, ktory jest o co najmniej 10 poziomow wyzej? Oczywiscie, tam nie ma lokalnych newsow polskich, ale tez do tego jest telewizja (mainstream) oraz - suprise suprise - media prawicowe.

      Usuń
  9. Ogłaszasz się, jak rozumiem, wszędzie, gdzie się da, a oczekujesz, że koniczki znajdą kupca na TYM blogu?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...