sobota, 12 października 2013

Co by tu napisać..?

Kiedy sił brak?

Wczoraj liczyłem na to, że wykpię się zdjęciami koni i wschodu słońca. Niestety, ów wschód tylko zapowiadał się interesująco. W rzeczy samej bowiem, gdy podniosła się mgła było zwyczajnie szaro i ponuro. Przez całą pierwszą połowę dnia słońce przeświecało tylko jako blada tarczka przez jednolitą, choć cienką powłokę chmur.


A kiedy już wyszło trochę śmielej - byłem w połowie rąbania i nie było sensu rzucać siekiery i chwytać za aparat. Kiedy my te "zootechniczne" zdjęcia źrebiętom zrobimy, to Dalibóg, nie wiem - wedle prognozy ma być co najmniej przez tydzień pochmurno i nawet może popadywać...

Dzień dzisiejszy zamierzam poświęcić w pewnej przynajmniej mierze na oswajanie Mijanka. Po dwóch (udanych! Jeśli cokolwiek mnie w naszym rekonwalescencie martwi - o ile można tu mówić o "zmartwieniu" - to fakt, że Pan Doktor obiecywał opuchliznę i stan zapalny, a tu tymczasem: żadnej opuchlizny nie ma...) iniekcjach antybiotyku we wtorek i w środę zrobił się nieufny i dziki. Trzeba z nim posiedzieć trochę na pastwisku, żeby się ponownie przekonał, że człowiek to nie zawsze Samo Zło.

Poza tym, czeka mnie trochę biurokracji - a tę zawsze odkładam na ostatnią chwilę, boż to nic przyjemnego. Muszę to jednak wreszcie zrobić bo widzę już, że układanie w głowie pisma do ARiMR zdecydowanie - zabija mi wenę..!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...