poniedziałek, 30 września 2013

Nie lubię ludzi

Z czego NIE wynika, że kocham np. państwo! Kocham zwierzęta. A mimo to uważam, że NIKT nie powinien mieć prawa wtranżalać się pomiędzy właściciela a jego zwierzę (tak samo jak pomiędzy rodzica a jego dziecko...).

O tym, jak bardzo nie lubię ludzi, przypomniała mi zakończona wczoraj powtórna lektura Rafała Ziemkiewicza zbioru opowiadań "Władca Szczurów", a zwłaszcza - znakomitej "Szosy na Zaleszczyki". Z tym, co jeden z bohaterów tej (w sumie raczej) mikropowieści opowiada o Polakach - identyfikuję się w 100%.

Ludzie (nie tylko Polacy!) to najgorszy rodzaj bydła, jaki kiedykolwiek deptał tę Umęczoną Planetę. I jest to porównanie zdecydowanie krzywdzące dla bydła!

Najstarszym wspomnieniem jakie przechowuje moja nadwątlona domowej roboty gruszkówką mózgownica jest zdziwienie. Jak to możliwe..? Jak to możliwe, że taki wielki, taki piękny i tak złożony świat postrzegany jest przez kogoś tak małego jak ja..? Czyż nie zasługuje na lepszego obserwatora..? Czyż dla mnie nie bardziej odpowiednia byłaby jakaś "piwnica filozofów", gdzie tylko cienie na ścianach zakłócają mrok i ciszę...

Jeśli w ogóle w jakimkolwiek stopniu można polegać na ludziach - to wyłącznie biorąc pod uwagę ich najgorsze cechy. Ludzie ZAWSZE będą chciwi, leniwi, złośliwi, skłonni do życia na cudzy koszt i nieuzasadnionego wywyższania się. To znaczy: tak domniemuję, albowiem NIGDY w dziejach nie było inaczej! Nie widzę też żadnej empirycznej przesłanki, która mogłaby wskazywać na możliwość jakiejkolwiek zmiany w tym zakresie...

O tym, jak bardzo nie lubię ludzi, przypomniało mi także dwóch grzybiarzy, którzy przed południem wpieprzyli się nam prawie że do chałupy - a gdy do ich eksmisji nie wystarczyło "dobre słowo", musiałem dokonać interwencji fizycznej, przeganiając ich przy pomocy uwiązu, który przypadkiem akurat trzymałem w ręku, wracając z pastwiska. Średnio raz do roku taki niekumaty się trafia...

Tymczasem znowu mamy przymrozek. Ktoś z Państwa reflektuje na dynię..? Bo nie damy rady wszystkich przechować (największe nawet nie wejdą przez drzwiczki na strych!). A tego już chyba nie przeżyją... Trzeba się tylko do Boskiej Woli jak najprędzej pofatygować..!

Zwykle jest tak (w podręcznikach "historii doktryn politycznych"), że kto nie ufa w przyrodzoną dobroć człowieka, ten szuka wybawienia w silnym państwie. I stąd przypisuje się konserwatystom na ten przykład - odwieczne dążenie do dyktatury.

Niewątpliwie: "ultrasem demokracji" (jak to zwykł pisywać pan Stanisław Michalkiewicz) nie jestem. W szczególności współczesna inkarnacja tego ustroju, czyli tzw. "liberalna demokracja" budzi we mnie daleko idącą abominację - bo, jeśli brać pod uwagę li i jedynie skalę KONIECZNEJ dla trwania tego ustroju manipulacji świadomością poddanych, należy ona do dokładnie tej samej klasy ustrojów, co  faszyzm czy komunizm. Jest to ustrój totalitarny - i to go właśnie czyni wyjątkowym i odróżnia od takich sympatycznych, a nawet i poczciwych ustrojów, jak autorytaryzm, feudalizm, czy każdy inny "izm" z dawniejszych czasów!

NIE JEST PRZYPADKIEM, że "liberalna demokracja" wpieprza się między właściciela a jego zwierzę. Między rodzica a dziecko. Że nakazuje przymusowe tzw. "ubezpieczenia emerytalne", czy zapinanie pasów w samochodach. "Liberalna demokracja", która by tego NIE robiła - upadłaby błyskawicznie!

Mgła była taka, że koni rano prawie po omacku szukałem...

Zalążki obecnego stanu rzeczy pojawiły się już w czasie tzw. "rewolucji francuskiej", a niektórzy twierdzą, że i wcześniej (niewątpliwie Józef II, o którym ongiś pisałem - link - był tu jednym z prekursorów).

Na czym owa KONIECZNOŚĆ wtranżalania się rzekomo liberalnego i demokratycznego gosudarstwa w każdy, najintymniejszy nawet fragment życia poddanych polega..?

Całkiem przypadkowo częściową przynajmniej odpowiedź przynosi ciekawy esej pani Moniki Milewskiej "Bogowie u władzy", który otrzymałem w sobotę w prezencie od Miłych Gości i właśnie chciwie pochłaniam (na ile pozwalają mi na to inne zajęcia...).

Otóż - od XVIII wieku, odkąd zerwany został "sojusz ołtarza z tronem" (a w pewnym przynajmniej aspektach - o czym też ongiś pisałem - link - co najmniej od Reformacji), gosudarstwo staje się rodzajem religii. Liberalna demokracja to nie ustrój państwowy. To religia. Która domaga się od swoich poddanych/wyznawców aktywnego współuczestnictwa, spełniania określonych rytuałów (chociażby: udziału w wyborach!), mentalnego zaangażowania, ciągłego demonstrowania przynajmniej - gotowości do ponoszenia ofiar "na rzecz"...

Będąc rodzajem wyznania wiary jest liberalna demokracja tak samo jak każdy inny ustrój totalitarny - skazana na konflikt z dotychczasowymi, tradycyjnymi religiami (o tym też już dawno pisałem - link).

Knedliczek inteligencją może nie poraża. Ale swoje obowiązki ojca rodziny wykonuje solennie i z zaangażowaniem. Skąd u Was - biedni głupcy - przekonanie, że jak nie będzie nad Wami stał z batem urzędnik (taki sam głupi, próżny i leniwy jak i Wy!) - poradzicie sobie gorzej od niego..?

Liberalna demokracja, który by choć na chwilę zaprzestała ciągłej indoktrynacji swoich poddanych - upadnie błyskawicznie. Albowiem rządy bezwstydnej "nowej klasy" biurokratycznych parweniuszy, które, jako ich ideologia, ukrywa i uzasadnia - po prostu nie mają dla siebie żadnego innego usprawiedliwienia. Jeśli liberalna demokracja zaprzestanie wtranżalania się w intymne życie swoich poddanych - ludzie zobaczą rzeczywistość bez fałszującej ją propagandy. A to, co zobaczą - w najmniejszym stopniu im się nie spodoba!

Nie, wcale nie dlatego, że tkwi w nich jakieś "pragnienie wolności" (to jest metafizyczna bzdura - "strach przed wolnością" można empirycznie zbadać, ale żeby jakiejś znaczącej części populacji chciało się większej wolności - tego jeszcze nikt nie udowodnił!). Ludzie zbuntują się nie ze względu na swoje zalety, lecz ze względu na swoje wady.

Ktoś, kto jest próżny i leniwy - czy poczuje się lepiej gdy odkryje, że lepsi od niego cwaniacy przez całe jego dotychczasowe życie robili go w wała, najbezczelniej okradając, okłamując i jeszcze w oczy śmiejąc się z jego głupoty..?

Niektórzy przynajmniej mają to wszystko gdzieś. Nie ma to jak beztroska szczęśliwego dzieciństwa! 

Aby do tego nie doszło, niemiłościwie nam panujące gosudarstwo MUSI nieustannie udowadniać, jak bardzo jest swoim poddanym niezbędne. Z każdego telewizora, z każdej strony internetowej, z każdej gazety, z każdej rozmowy w maglu i znad każdej flaszki akcyzowego trunku - MUSI nieustannie brzmieć wołanie: WIĘCEJ PAŃSTWA! MY CHCEMY WIĘCEJ PAŃSTWA!

Musicie być - Drodzy Państwo - szczerze i święcie przekonani, że bez pomocy "wiedzącego lepiej", "oświeconego" gosudarstwa - natychmiast pozabijacie się nawzajem, swoje zwierzęta zagłodzicie i zakatujecie, a swoje dzieci będziecie na przemian głodzić i gwałcić.

Jak to jest genialnie pomyślane..!

Libertarianie, z którymi wielokrotnie polemizowałem (aż mi się nie chce linków szukać...) skazani są na klęskę, bo usiłują przekonać Was, że możecie dać sobie radę, jeśli będziecie uczciwie i ciężko pracować.

Wielu z Was ma ochotę na uczciwą i ciężką pracę..?

Ja Wam mówię prawdę. Jesteście hołotą! Zasługujecie na swój los! Dobrze Wam tak i mało Was jeszcze grabią, poniżają, ustawiają w szeregu, tresują, indoktrynują. Nie robią tego, bo się boją Waszej odwagi czy zdolności do działania. Oni Was oszukują na Wasze własne życzenie - Wy tego właśnie chcecie..!

Czy mogę liczyć na to, że wielu z Was przeczyta powyższe i nie obrzuci mnie obelgami..?


Liberalna demokracja to najdoskonalsza i najtrudniejsza do obalenia forma totalitaryzmu. Nie da się jej przeciwstawić takiej ideologii, która miałaby jakieś realne szanse dotrzeć do tzw. "ludu". Gem - set - mecz. Przegrana sprawa.

Część wolnościowców uważa, że liberalna demokracja zniszczy się sama - system powszechnej korupcji i indoktrynacji, który utrzymuje ją przy życiu jest zbyt kosztowny i z czasem musi doprowadzić do zapaści.

Wcale nie jestem tego taki pewien! Człowiek nie świnia. Do wszystkiego się przyzwyczai. Do biedy, siermiężności, szarzyzny, wyzysku - o wiele szybciej i łatwiej niż do dobrobytu.

Właśnie dlatego nie lubię ludzi. Was nie lubię!

28 komentarzy:

  1. Ja tam ludzi lubię, moich cztytelników i znajomych autorów z blogosfery w szczególności....

    ...a że czasem trzeba komuś zasadzić kopas w dupas, albo w inny sposób pokazać gdzie są granice... no trudno...

    lajf ys brutal and ful of zasadzkas

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem w tym , panie Jacku , że pan nie lubi SIEBIE - i uczucie to przenosi pan - przez analogię - na innych ludzi.... Niech pan to przemyśli , naprawdę. Pozdr. :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ....chyba Szanowny Autor nie miał dzisiaj humoru :)

    Jakiś "kąśliwy" ten wpis. My wiemy, wiemy że nas robią w bambuko. Nie trzeba nam tego przypominać.
    I co z tego na przyszłość....????

    EM

    OdpowiedzUsuń
  4. nie widzicie, że Jacek się z wami droczy i prowokuje :)

    no dawajta więcej komentarzy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Ja Wam mówię prawdę. Jesteście hołotą! Zasługujecie na swój los! Dobrze Wam tak i mało Was jeszcze grabią, poniżają, ustawiają w szeregu, tresują, indoktrynują. Nie robią tego, bo się boją Waszej odwagi czy zdolności do działania. Oni Was oszukują na Wasze własne życzenie - Wy tego właśnie chcecie..!"
    Aż się Huxley przypomniał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Milczy z dala - winowajca
    Merlin: mag człowieczych wad;
    (...)
    Śmiać sią będą z nich współcześni,
    A potomni będą kląć.
    Lecz przetrwają w mrocznej pieśni,
    Warto po to w wieczność brnąć.
    Może nawet i pociecze
    Płyn, na który ceny brak;"
    Jacek Kaczmarski

    Nic lepszego i tak nie wymyslę


    OdpowiedzUsuń
  7. p. Jacku, kiepski dzień, dobry, prowokacyjny post pod którym nieskromnie się podepisuję czterema końcówkami. Ahoj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Inny.

    Czym się różnią tak i nie?
    Jaka jest różnica między dobrem a złem?

    Należy obawiać się tego,
    czego boją się inni ludzie.
    Co za opuszczenie!
    A i tak daleko do końca!

    Wszyscy są radośni,
    radośni jak na zabawie,
    jakby wspinali się na słup na majówce.
    A ja tu siedzę nieporuszony,
    nie mając o niczym pojęcia, jak dziecko,
    niemowlę zbyt małe, by się uśmiechać.

    O, ja żałosny, opuszczony,
    niczym bezdomny,
    Większość ludzi ma tak wiele.
    Ja jeden jestem biedny,
    skończony głupiec.

    O, ja ciemny, nieuczony.
    Większość ludzi jest tak przenikliwa.
    Ja jeden jestem tępy.
    Większość ludzi jest tak bystra.
    Ja nie znam odpowiedzi.
    Och, jestem sam, na morzu,
    Dryfuję, bez portu.

    Wszyscy mają coś do zrobienia.
    Ja jeden ten niezdara, ten inny,
    bo moim pożywieniem
    jest mleko Matki.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i tak reasumując - Autor to dobry bloger, napiszę że Panstwa nie lubi :)

    no i od razu dyskusja

    napisze, że kebab barani pokazał mu inny aspekt rzeczywistości

    no i od razu 20 komentarzy

    a ja trudzę się, robię oryginalny i odkrywczy wpis jak np.

    miasto jako pierścień, czyli inaczej o urbanizacji.
    http://realny-minimalizm.blogspot.com/2013/09/miasto-jako-pierscien-czyli-inaczej-o.html


    i dupa, coś ze mnie słaby bloger!

    600 wyświetleń posta a nikt głosu nie zabierze nawet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż Jacek pisuje zawodowo, to popisać umie, i sprowokować też potrafi ;-)

      Usuń
    2. Hahaha! Od takich żartów do lekceważenia przez czytelników bliska droga. Niedługo przy każdym wpisie pojawią się głosy, że to tylko żart. Może skończy się tym, że w końcu coraz więcej osób autora na poważnie brać nie będzie. Nawet jak coś na poważnie napisze to i tak mu nie uwierzycie. Coraz więcej osób nie wierzy w to, że takie poglądy mogą być prawdziwe. Bo przecież jak ktoś tak myśli to musi być żart, prowokacja.

      Ja bym nie była aż taka pewna czy to było pisane wbrew własnym poglądom autora. Jeszcze można się zdziwić... Chociaż jakby to był tyko taki żarcik dla przyciągnięcia uwagi to nawet bym była zadowolona.

      Usuń
    3. A dlaczego miałby żartować? Ja też nie przepadam za ludźmi jako gatunkiem. Lubię nielicznych...

      Usuń
    4. Odpowiedź jest wyżej. Niby po to żeby sprowokować i po to żeby zyskać większą popularność. Czasem pojawiają się wątpliwości czy uwierzyć, że pewne rzeczy można pisać na serio, czy jednak nie.

      Usuń
  10. Rozumiem, że państwo nie powinno ingerować nawet w przypadku takich oto praktyk:

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wielka-brytania-imigranci-z-kamerunu-praktykuja-prasowanie-piersi/6mxk3

    Czy tak? Czyli - lepsza bierność i obojętność wobec okrucieństwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię państwa. Ale jakaś władza istnieć MUSI. Bo może i nie pozabijalibyśmy się od razu, lecz z pewnością musielibyśmy cały czas być pod bronią. W anarchię nie wierzę.

      Usuń
    2. Nie musi być władzy. Bez rozkazywaczy i manipulantów odgórnych ludzie też byliby inni.

      Usuń
    3. Bzdura. Kto wymierzałby karę zabójcy? Rodzina zabitego! I tak mamy przepis na wielopokoleniową wojenkę między rodami.

      A jak ktoś nie ma rodziny? A co to obchodzi anarchistów, prawda?

      Ludzie, którzy całego zła upatrują w istnieniu państwa, są jak małe dzieci, które się oburzają na zakazy nauczycieli i rodziców.

      Usuń
    4. Kira zgadzam się. Ludzie inni by nie byli. Tak jak napisałaś braliby sprawy w swoje ręce. Nastąpiłby powrót do (w mojej ocenie) gorszego. Koszmarki dawnych czasów by powróciły. Część tych zwyczajów panuje dalej w pewnych krajach i większość Europejczyków oburza. A "rozkazywacze" i "manipulatorzy" będą istnieć niezależnie od tego czy istnieje państwo, niezależnie od tego czy ktoś ma władzę i niezależnie od tego kto ma władzę. Jeśli ktoś myśli, że nastaną czasy w których ludzie będą tylko dobrzy, nie będą chcieli korzyści dla siebie to jest w błędzie. Ludzie nigdy nie będą tacy jakimi ktoś chce ich widzieć. Tak samo jak nigdy nie zostanie wynaleziony lek na wszystkie choroby, tak samo nigdy nie będzie sposobu na całe zło tego świata.

      Usuń
    5. Zacznijmy od tego, że zawsze będzie istnieć j a k a ś władza. I ona będzie się - czy to się komuś podoba czy nie - wtryniać w "prywatne sprawy". Ważne, by się wtryniała jak najmniej.

      Usuń
    6. Jakaś władza zawsze istniała. ZAWSZE był ktoś obdarzony większym autorytetem, sprytniejszy, bardziej bezwzględny... Tylko że ta teraźniejsza władza jest zbyt kosztowna, stawia sobie sprzeczne cele, nie potrafi zadbać nawet o własny autorytet i chce wszechwładzy bez odpowiedzialności.
      Legendę też ma raczej kiepską.
      Proszę również uwzględnić poprawkę na zachowanie mediów – hołota pragnie igrzysk, więc otrzymuje. Na ile są to przypadki istotne statystycznie?
      Zresztą, przetrwają najlepiej przystosowani – moralność to też środek służący do przetrwania.

      Usuń
    7. Wtrącanie się też może wynikać z moralności. Tutaj wspomniane zostało prasowanie piersi, a jeszcze można dodać inne zwyczaje np. wycinanie łechtaczek. Ktoś powie żeby zostawić takie rodziny samym sobie. Jak kobieta jest przymuszana do małżeństwa to też nie wtrącać. Kobieta chce żyć inaczej niż zaplanowali dla niej rodzice to niby też nie powinna być sprawa państwa, bo to wtrącanie się w prywatne sprawy rodziny. Otóż nie. Moim zdaniem słabsi powinni mieć w takich sytuacjach pomoc państwa. Warto tworzyć takie prawo po to żeby chociaż komuś pomóc. Taka kobieta nie ma dosyć siły i możliwości żeby sama przeciwstawiła się rodzinie. Ale mieszka w Europie, urodziła się tutaj to powinna otrzymać pomoc taką samą jak Europejka i bez patrzenia na to co jest tam u nich w domu zwyczajem, a co nie. Jak rodzina nie chce dać dorosłej kobiecie wolności, kiedy rodzina krzywdzi dzieci to jak najbardziej jestem za tym żeby państwo nie odwracało się od tych krzywdzonych. O ile się samemu decyduje o sobie to może być, ale kiedy następuje krzywdzenie innych, przejmowanie władzy nad innym człowiekiem, przymuszanie tych, którzy nie chcą do danych zachowań to już nie jest dobre. Męczenie zwierząt też dla wielu stało się niemoralne. Zwierzę jest słabe i samo się nie obroni przed cierpieniem. Dlatego ludzie sami chcieli (oczywiście nie wszyscy) żeby państwo jakoś się zajęło zwierzętami. Wrażliwość na krzywdę, nawet na krzywdę zwierzęcia też świadczy o pewnej moralności. Moralność wcale nie musi łączyć się z religią.

      Usuń
    8. Strasznie górnolotne podejście do moralności. Technicznie, moralność to tylko pewna automatyzacja postępowania i oszczędność czasu - szybciej można stwierdzić czy dany czyn jest zgodny z własna moralnością niż czy jest dobry lub zły.
      Poza tym straszny judeo-chrześcijanizm, inne kultury wykazywały zupełnie inne podejście do moralności.
      Z drastycznych przykładów - jak w feudalnej Japonii testowało się miecze? Są prawa zabraniające takiego postępowania.

      Usuń
    9. Anonimowy, ja też wierzę (na dzień dzisiejszy), że świat jest raczej amoralny. Czyli że moralność istnieje w naszych własnych głowach. Dlatego idę za głosem własnego sumienia, wszelkie ideologie odrzucając.

      Usuń
  11. Też nie lubię jak ktoś mi się wpieprza. Jak to mówią: nie wpier... pomiędzy wódkę a zakąskę bo kieliszki potłuczesz.
    Albo: co komu do domu, jak chałupa nie jego. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  12. bez jaj Jacek, mnie nie można nie lubić. i jeszcze Ewy i Jozina i Krychy i Beti i Dotki i Michaliny i Pawełka i - przede wszystkim - Tereni!
    wybaczam Ci jednakowoż, po obejrzeniu "God Bless America" mam dobry nastrój i hej i stuk!
    J.

    ps. fajna tu u Ciebie menażeria

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoja niechęć do ludzkości jest irracjonalna; jesteśmy, jacy jesteśmy- podziękować za to można ewolucji czy, ogólniej, fizycznej budowie świata. Jak na mój gust (domorosłego psychologia), swoje odczucia zawdzięczasz swojej matce, jednocześnie zimnej i dominującej; ocenić cię mogę co prawda tylko po wpisach na blogu, ale z nich wyłania się patologiczny obraz; uderzyć własne (!) dziecko, bo popłakało się na pogrzebie krewnego??? Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w mojej rodzinie. Poza tym, jak napisał jeden z anonimowych, ewidentnie przenosisz niechęć do samego siebie na innych- brak dbania o własną przyszłość, picie itp.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wiem czy się zgadzam lub nie,życie jest fajne i szkoda czasu na tyle jadu ile tu wylewasz.Państwo i jego instytucje mam gdzieś i dobrze mi z tym więc do kogo ta mowa o tym jakie to ono złe?Nie masz natomiast racji,że po odkryciu że mnie ktoś wyzyskuje reakcja jest gwałtowna-nie mam chęci na prowadzenie wojen.Jestem wolny i narracje o zniewoleniu przez coś/kogoś nie trafiają do mnie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...