wtorek, 17 września 2013

Chińska jakość, europejska norma...

Wczoraj wieczorem musiałem podskoczyć do Warki. Po powrocie zastałem Lepszą Połowę na kolanach, usiłującą przy pomocy kilku szmat i miski usunąć z podłogi naszej chatki dwucentymetrowej głębokości warstwę wody. Przy czym, gdziekolwiek się ruszyła - barwiła tę wodę na kolor sowieckiego sztandaru, obficie brocząc juchą z głębokiej, szarpanej rany na prawym ramieniu.

Jakoś doszliśmy w końcu do ładu. Ramię udało się mniej lub bardziej prowizorycznie opatrzyć (choć wciąż nie wygląda to najładniej...). Wodę wytrzeć.

Co się stało..? Ano - ciśnienie wody z naszego hydroforu rozerwało stalowy mimośród, którym łączył się z rurką plastikową dopływ zimnej wody do baterii łazienkowej. Jedna część została w oczku baterii, a druga - wbiła się Lepszej Połowie w ramię. Wcześniej urywając kawałek armatury. Ostry i poszarpany.


Chińska jakość!

Myślicie może, że rano, dzięki pomocy naszego nieocenionego Sołtysa naprawiliśmy tę drobną przecież usterkę z pieśnią na ustach..? Nic z tych rzeczy..!

Jasnym było, że muszę kupić nową armaturę (w komplecie, tj. także - z nowymi przejściówkami). Nie było pewnym tylko, czy uda się wykręcić z oczka pozostałą w nim resztkę starej przejściówki. Mnie się nie udało. Ale miałem nadzieję, że Sołtys ma po prostu lepsze narzędzia...

No niestety: nie udało się. Jak można się było spodziewać - wystająca poza plastik resztka stali ukruszyła się jak glina. I to nawet - niespecjalnie wypalona.

Chińska jakość!

Co było zrobić? Sołtys, nasz Dobrodziej zarządził: jedź pan jeszcze raz do Warki, przywieź nowe oczka. Utniemy stare i założymy baterię na nowo - niżej.

Pojechałem. Przywiozłem. Nie pasuje!

Nie pasuje, a pan, u którego zresztą cztery lata temu z małym okładem kupowałem owe stare oczka twierdzi mi prosto w oczy, że innych nie ma, to jest standard, europejska norma!

Jaki standard, jaka norma, skoro cztery lata temu sam mi sprzedał inne, większe..?

Wziąłem w końcu, objechawszy wcześniej, za trzecim moim dziś do południa pobytem w Warce, wszystkie pozostałe sklepy hydrauliczne i wszędzie otrzymawszy tę samą odpowiedź, przejściówkę, która podobno miała pozwolić na połączenie tego mniejszego oczka z naszą szerszą rurką.

Nie chcąc jechać po raz czwarty, wyraźnie się zapytałem, czy innych przejściówek nie ma..? Bo coś mi się to nie za bardzo podobało. Wprawdzie takie rurki się zgrzewa, a nie skręca - ale i tak sytuacja, w której rzekoma "przejściówka" ni du du nie zachodzi ŻADNYM KOŃCEM na rurkę, do której ma pasować (ani do niej nie wchodzi...) - trochę jednak nawet na moje, całkowicie niefachowe oczy, wydała się dziwna.

Nie, innych przejściówek nie ma, taka właśnie ma się zgrzać, a w ogóle - głowy pan nie zawracaj.


Europejska norma!

I co..? I dupa!

Jużeśmy w desperacji byli. Na szczęście Sołtys, nasz Dobrodziej, jakoś w końcu wygrzebał resztę tego starego mimośrodu ze środka i dało się recyklingować stare oczka. Tyle, że nowa bateria jest niżej, ma kranik (którego poprzednia nie miała), kosztowała dwa razy więcej od poprzedniej - i trzeba ją jeszcze ciut poksiliną przy najbliższej okazji maznąć, bo gwinty po tej operacji już spaczone i właściwie nie trzymają...

Ech! Chińska jakość..!

Myślicie że to przypadek, że po prostu pecha miałem..? Nie! To jest właśnie norma. Europejska norma!

Tak samo mamy z durnym zaworem zamykającym dopływ wody do kibla. Ułamał się (wiadomo: chińska jakość!). A nowego nie sposób dostać, bo zawory "dolne" są tylko i wyłącznie w innej średnicy niż my mamy.

Wszyscy "fachowcy" w sklepach zachowują się przy tym jak obrażone księżniczki, gdy ich o taki "nietypowy" rozmiar tego lub owego pytać.

- Coś pan, z byka spadł? Przecież takie coś nie ma prawa istnieć! Europejska norma..!

A ledwo kilka lat temu "europejska norma" była inna..?


To jest OCZYWIŚCIE celowa polityka. Takie połączenie chińskiej jakości z europejską normą (co sezon inną, jak fasony botków, czy wzory tkaniny na "tygodniu mody" w Paryżu...) sprawia, że właściwie, przy każdej awarii (a już Chińczycy zadbali, żeby te awarie były często...) - trzeba by, na dobrą sprawę, całą instalację od początku do końca wymieniać. No bo jak inaczej, skoro części zamiennych po prostu nie ma..?

Dałbym po mordzie. Komukolwiek. Osobliwie, jak by miał skośne oczy, albo - wyglądał na "Europejczyka". Ale nie dam. Nawet, gdyby się taki przypadkiem w Boskiej Woli pojawił. Po prostu - zbyt się tymi trzema wycieczkami do Warki pod rząd zmęczyłem...

No i, wbrew oczywistości, odczuwam niewymowną wręcz ulgę. Żyłem bowiem cały ranek w przeświadczeniu, że czeka mnie jeszcze na koniec dnia wycieczka do Radomia.

Kiedy Lepsza Połowa została rażona chińską jakością naszej armatury łazienkowej - miała włączoną ciepłą wodę. A nie mogąc inaczej potopu, który bardzo szybko ogarnął całą naszą chatkę powstrzymać (to nie znaczy, że potop był tak wielki! To tylko pokazuje, jak mała jest nasza chatka...) - zamknęła główny zawór wodny (który nam zresztą od lat każdej zimy "poci się" wodą - też: chińska jakość..!). Dzięki czemu zresztą - nie mieliśmy aż do południa wody w chatce do żadnych celów, z toaletowymi włącznie (a trzonek szpadla mi się wczoraj ułamał...).

W tym momencie grzałka naszego przepływowego podgrzewacza wody marki Dafi - POWINNA się przepalić.



Mamy takie "Dafiki" dwa. Bo to bardzo delikatny sprzęt (nie napiszę teraz "chińska jakość" - bo robią go w Kielcach...). Ale ma za to 3 lata gwarancji. Nauczony zatem doświadczeniem - gdy jeden się przepali, zakładam drugi, a przepalony odwożę do Radomia do serwisu.

Tym razem, niestety - rezerwy na podorędziu nie było. Ostatnim razem nie mieli w serwisie grzałek 5,5kW, musiałem naszego "Dafika" zostawić (i zdążyłem już zgubić pokwitowanie: ale mam nadzieję, że się jakoś dogadamy, w końcu - stały klient jestem...) - i nie było okazji pojechać do Radomia po odbiór...

Nie jest tak łatwo sprawdzić, czy ciepła woda jest, czy nie jest. "Dafik", żeby się włączyć, potrzebuje dość dużego ciśnienia wody. No właśnie takiego, które nam ten nieszczęsny mimośród rozerwało. Takie hydrofor daje tylko tuż po tym, jak go pompa "nabije". Żeby pompa hydrofor "nabiła", trzeba większość wody z niego spuścić. Najłatwiej to zrobić, pojąc konie. Jak raz - dzisiaj leje, konie nie spragnione...

Puściłem wodę w wannie, w międzyczasie naprawiłem prowizorycznie rezerwuar kibelka (chińska jakość...) - a nie mając wielkiej nadziei na to, że ciepła poleci, umyłem się w końcu zimną, nie mogąc już własnego smrodu znieść.

No i co..? No i pompa chwilę po tym, jak spod prysznica wylazłem włączyła się. Pochrząkała, pobulgotała, powietrzem przez rury posyczała - hydrofor "nabiła", strumień wody ruszył mocny i... ciepły..!

Nie do wiary! Ten konkretny "Dafik" musi być bardziej popsuty, niż to nawet producent przewidywał, skoro się nie przepalił, gdy ewidentnie - powinien..!

32 komentarze:

  1. Widzisz, bo kiedy walczysz z kiblem wylewającym ci się na chatę lub ze strzelającymi rykoszetem rurkami nie możesz jednocześnie myśleć o polityce.

    ONI właśnie tego chcą.

    Terapia zajęciowa dla obywateli, odwracanie uwagi, jak w ostatnim artykule na Racjonalnym Oszczędzaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. "Przy czym, gdziekolwiek się ruszyła - barwiła tę wodę na kolor sowieckiego sztandaru, obficie brocząc juchą z głębokiej, szarpanej rany na prawym ramieniu"

    Niestety człowiek często tak się zachowuje. Zamiast najpierw zająć się sobą to stara się ratować rzeczy. Słyszałam o facecie, który wbiegł do płonącego budynku żeby coś wynieść z mieszkania. Skończyło się tak, że stracił tam przytomność. A to nie jedyny taki przypadek. Moim zdaniem w tym przypadku kolejność była zła. Najpierw należało zatamować krwawienie, zająć się raną, a później wycierać podłogę. Ale to nic. Jak się wcześniej nie myśli nad tym co zrobić w danej sytuacji to jak już się stanie w szoku można zareagować różnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupia melonowa głowa, jeżeliby najpierw opatrywałabym sobie ranę, wedle instrukcji Jewrosojuza (czyli wodą utlenioną, bandażem, gazą z apteczki dla koni), to chatka by spłynęła do Pilicy. A Ty oczywiście przyślesz nam nową chatkę przez naszego ulubionego listonosza, pana Henia..?

      Nigdy nie komentuję, nie będę komentowała nigdy więcej.

      Połowa (autor bloga myśli że Lepsza).

      Usuń
    2. Przepraszam jeśli poczuła się pani urażona. Z opisu rana wydawała się poważna... Obfite krwawienie może być zagrożeniem również dla życia. Przy zbyt dużej utracie zdarza się, że nawet późniejsze podanie krwi w szpitalu nie pomaga. Dom jest bardzo, bardzo ważny, ale o własnym zdrowiu i życiu też należy pomyśleć i docisnąć coś do rany żeby nie pozwalać na utratę krwi. Na własne oczy nie widziałam jak to wyglądało, więc moja ocena może być zła, ale nic złego nie miałam na myśli. Możliwe, że moje słowa akurat były nie na miejscu i wykazałam się tutaj również brakiem empatii skoro uraziłam. Wiem co znaczy dom i nie chciałam umniejszać jego znaczenia.

      Usuń
    3. @ Akara

      Masz zupełną rację. Jeśli ktoś "broczy juchą", to coś mi się nie wydaje, by mógł uratować swój dom przed "spłynięciem". Ale może pani Lepsza Połowa jest bardzo silną kobietą...

      Usuń
    4. Adrenalina czyni cuda, kto nie broczył , ten nie wie i lepiej żeby nie wiedział.

      Usuń
    5. Jako nieraz broczaca krwia obficie zgodze sie z powyzsza wypowiedzia w calej rozciaglosci.

      Usuń
    6. Załadowałem kiedyś konia na przyczepę, mając urwany palec, zwisający na kawałku skóry...

      Usuń
    7. @spoko
      Adrenalina na pewno może dodać nadludzkich sił. Ja dodam, że były takie przypadki, że pod wpływem szoku krew przez jakiś czas wcale nie wypływała z rany.

      Usuń
    8. @Kira
      Jestem przekonana o słuszności takich zaleceń. Wielu jest tego samego zdania, że należy w pierwszej kolejności zadbać o człowieka. Zadbać o to żeby nie było zagrożenia życia.
      Tylko, że mieć przekonanie o racji to nie wszystko. Teraz myślę, że to nie było miejsce, a przynajmniej nie czas na takie rozważania (za mało czasu minęło od wydarzenia i emocje są świeże). Możliwe, że dotyka mnie znieczulica (i wcale nie jest mi z tego powodu do śmiechu). Kiedyś pewną osobę skrytykowałam za podobny brak delikatności do mojego. Teraz uświadamiam sobie, że i mi się zdarza coraz częściej wyłączać emocje, nie zastanawiać się jak ktoś odbierze moje słowa. W Internecie szczególnie, bo wszystko jest „podane” w takiej formie, że łatwo jest bezuczuciowo do tego podchodzić. Prawie tak jak podczas oglądania telewizji. Człowiek wchodzi się rozerwać i przychodzą chwile, kiedy się nie myśli, że to prawdziwe historie, prawdziwi ludzie itd. Do tego część moich mało wrażliwych koleżanek i kolegów. Jak są ludzie przy których nie trzeba pracować nad wrażliwością to też łatwiej później wyłączać uczucia i beztrosko sobie pisać.

      Usuń
    9. "wedle instrukcji Jewrosojuza (czyli wodą utlenioną, bandażem, gazą z apteczki dla koni"

      Tak na marginesie: woda utleniona dezynfekuje słabo- tak naprawdę to służy ona raczej do oczyszczenia rany poprzez wytworzenie piany z uwolnionego tlenu; polecam 70% roztwór etanolu.

      Usuń
    10. Jestem przekonany że dużo słyszysz. Uprzejmie zakładam że równie dużo czytasz a nawet że dużo myślisz. Problem w tym że niewiele wiesz i nic nie rozumiesz.

      Shape_shifter

      Usuń
    11. Adrenalina pomaga na krótką chwilę. A jakby potem nastąpiło omdlenie?

      Usuń
    12. @Shape_shifter Właśnie ja wiem, a ty nie. I nie rozumiesz co się mogło stać. Jak mi nie wierzysz to możesz się zapytać specjalisty o takie krwawienie (mam na myśli kogoś z wykształceniem medycznym). W tym przypadku wśród lekarzy nawet nie będzie odmiennych poglądów. Zakażenie mniej groźne, ale to też nie takie nic i jak można uniknąć to lepiej uniknąć. Bakterie z wody mogły się przedostać do niezabezpieczonej rany właśnie w czasie wycierania.

      Usuń
    13. Wartościowałam jak wartościowałam, bo nie ma nic z uratowanego domu dla człowieka, który leży pod ziemią w trumnie. Nie uważam przy tym, że rzeczy materialne są nieważne.

      Usuń
  3. "To jest OCZYWIŚCIE celowa polityka. Takie połączenie chińskiej jakości z europejską normą"

    Pewnie, że celowa. Ale jak ktoś chce zmieniać normy to niektórzy od razu krzyczą, że wszystko powinno być dozwolone, bo każdy sam powinien wybierać co kupuje. Że jakby firma była zła to by upadła, bo ludzie się na takiej firmie poznają. Będą woleli kupić lepsze nawet jeśli jest droższe. Jak widać właśnie tutaj ludzie nie zawsze wybierają mądrze i to gorsze się sprzedaje świetnie. Jakby było odgórnie narzucone coś innego to taka sytuacja miejsca by nie miała. I dlatego moim zdaniem narzucanie pewnego minimum niekoniecznie jest takie złe jak się straszy. A taka myśl, bo byłam niedawno na blogu Indianki (zresztą z tej strony tam trafiłam) i tam się rozchodziło o zioła, o to czy Unia powinna się wtrącać do ziół czy nie. Wtrącanie się zostało potępione przez autorkę bloga. Ja myślę co innego, ale mniejsza z tym. Nie polecałabym kupowania ziół z niepewnego źródła, bo można sobie zaszkodzić. Jeśli chodzi o temat tutaj jak widać państwo za bardzo się nie wtrąca w kwestię jakości to i przywożą z Chin byle co, bo mogą i więcej na tym zarobią.


    Tak swoją drogą to całkiem możliwe, że dałoby się uzyskać odszkodowanie, ale rozumiem, że nie było ochoty na "zabawę" w sądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko, staram się ignorować te Twoje brednie, ale czy Ty naprawdę MUSISZ pisać o wszystkim, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie, czy rozumiesz o co chodzi, czy nie..?

      Usuń
    2. Żadne dziecko. Teraz nie pasuje, bo stałeś się ofiarą własnych poglądów na świat. To co się dzieje jest przykładem na to, że jednak pewne teorie nie zawsze działają tak idealnie jakby się wydawało.

      Usuń
    3. Dżizas! Tak trudno pojąć,że normalizacja techniczna, zamiast pomagać w utrzymaniu standardów, stała się WŁAŚNIE, dzięki sklerotycznej i przekupnej biurokracji Jewrosojuza narzędziem gnębienia konkurencji, konsumenta i zdrowego rozsądku..?

      Usuń
    4. Jacek, a nie zastanawia Cie dlaczego to anonim pisze?...

      Usuń
    5. eeee tam... Sądzisz, że jakaś "hasbara" zatrudnia dwunastolatki..?

      Usuń
    6. Hehehe. Argumentum ad personam niewiele znaczy w ustach kogoś, kto obrażał już wiele osób. Jak widać też niektórym ciężko uwierzyć w to, że są ludzie o odmiennych poglądach i o bardziej optymistycznym spojrzeniu na świat. Nie wszystko jest złe, kiedy się wie jak się w tym poruszać. Korupcja już wcześniej była problemem (dla jednych, a zaletą dla innych). Za pieniądze zawsze szło wiele załatwić. Jakby kontroli nie było to wielkie firmy i tak by miały przewagę nad konkurencją, a i miałyby też dodatkowe możliwości działania. Zmowy cenowe byłyby codziennością i nikt by się z tym nie krył (chociaż z ekonomicznego punktu widzenia zmowy cenowe wcale nie muszą być złe). Biurokracja przynosi też korzyści i dlatego się z niej nie rezygnuje. Zapewnia pozorny spokój i miejsca pracy. Jakby tak wszystko ułatwić i każdy potrafiłby się we wszystkim połapać to wiele zawodów nie byłoby potrzebnych. Dla wielu ludzi zmiana byłaby tragedią. Dlatego politycy długo nie będą mieli serca tego ruszyć. Co do absurdów to dowód na to, że jak kraj chce to może wiele załatwić na swoją korzyść (np. uznanie, że ślimak to ryba). My też mogliby sobie coś ugrać na takich regułach gry jakby naszym politykom bardziej zależało.

      Usuń
  4. @ Akara

    Rzecz w tym, że Unia nie dała ludziom WYBORU!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o to, że jakby jakość musiałaby być lepsza to prawdopodobnie całego zdarzenia by nie było. Jeżdżenia po sklepach też nie. Firmy ponieważ mogą to produkują rzeczy kiepskiej jakości i sprzedają w Europie. Bo to się bardziej opłaca niż wyprodukowanie czegoś lepszego. Ludzie i tak kupią. Mówi się, że nie kupią, ale jednak często kupują. A dla firmy ważne żeby działało tak długo jak trwa gwarancja, później jak się zepsuje to dla nich bardzo dobrze. Sprzedają następną sztukę. A nawet jak jeszcze na gwarancji się zepsuje to jedna wymiana i tak finansowo im się będzie opłacać. Różne wielkości to często nie zmiana przepisów tylko polityka firmy. Unia np. wpadła kiedyś na pomysł taki, żeby ładowarki do komórek były takie same, proponowano firmom żeby się dogadały, ale woli nie było. Firmy nie chcą ujednolicać i ułatwiać. Zmiany kształtu, wielkości to najczęściej polityka firm, a nie to, że normy Unijne tak często się zmieniają. Nie mówię, że firmy głupio robią, bo to ma sens, ale dla ludzi to jest minus ich zbyt dużej swobody.

      Usuń
    2. Ale tu nie chodzi o to, że wszystko ma być na jakimś tam poziomie (choć byłoby fajnie, gdyby jednak było), tylko o to, że nie ma żadnego, ale to żadnego wyboru.

      Usuń
    3. Pytanie tylko czyja to wina, że tutaj nie było wyboru. Musiałabym to sprawdzić. Czy Unia im tak narzuciła, czy po prostu chcą tak produkować i to przemyślana strategia firm. Te zmiany co jakiś czas to dobry sposób na większy zarobek i czy przymus był potrzebny żeby tak robili. Możliwe, że robią to sami z siebie. Jak się zarabia na tym to wcale nie jest głupie. Niemoralne może i tak, ale nie głupie. Muszę w wolnym czasie popytać i poszukać informacji.

      Usuń
  5. "Co się stało..? Ano - ciśnienie wody z naszego hydroforu rozerwało stalowy mimośród..."

    Czy na mimośrodzie stwierdzono ślady nacięcia , które mogły być przyczyną osłabienia wytrzymałości przekroju i w konsekwencji doprowadzić do rozerwania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no skąd!

      Stwierdzono za to ślady obecności spawu. Który zapewne, jak to spaw, okazał się lichy...

      Usuń
  6. Czytam i czytam o problemach z hydraulicznymi sprawami... czytalam u Ewy niedawno teraz u Ciebie... o jak mi fajnie ze nie mam i nie bede miala wody biezacej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - brak takiej zwykłej studni na korbkę to nasz najpoważniejszy błąd. Jak byśmy taką studnię mieli, to już pal licho - prąd nam mogą wyłączać, hydrofory mogą się psuć - przeżylibyśmy. A tak - niefajnie...

      Usuń
    2. Inna sprawa, że budując się praktycznie na wysypisku śmieci - nie mieliśmy zaufania do wody gruntowej...

      Usuń
    3. Zona mojego wykonawcy remontowego z Podlasia, zreszta pani soltys, podlaczyla sie do wodociagu miejskiego (czytaj: wiejskiego) i dzis zaluje, bo placic trzeba co miesiac a do tego jeszcze licznik bije...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...