czwartek, 5 września 2013

Bez ilustracji

Wybraliśmy się wczoraj do Radomia - co odkładaliśmy prawie że od początku lata tak, jakby to była wyprawa na drugi koniec świata, a nie 30 minut bocznymi drogami (bo bardziej malownicze, a Wendi w tej chwili i tak szybko jeździć się nie da - korzystanie z "7-ki" nie ma sensu...).

Efekt w sumie prawie żaden - będę musiał pojechać tam jeszcze raz, bo grzałki do zepsutego "Dafika" takiej, jak potrzeba, 5,5 kW nie było (mamy, nauczeni doświadczeniem, dwa takie podgrzewacze do wody - kiedy jeden się psuje, montuję drugi - jestem w tym dość już sprawny: no i właśnie na początku lata jeden się zepsuł, a my wciąż odkładaliśmy wyprawę do serwisu...) - ma być w piątek. Takoż nie było w "Praktikerze", gdzieśmy 4 lata temu z okładem nasz kibel kupowali zaworu zamykającego dopływ wody do rezerwuaru w potrzebnym nam rozmiarze ("Praktiker", mam wrażenie, po bankructwie niemieckiej firmy - matki zwija się już - półki prawie puste...).


Ale kupiliśmy trzy nowe plastikowe wiaderka. Używamy takich wiaderek do karmienia koni. Tak naprawdę to chcieliśmy kupić trzy korytka budowlane takie, z jakiego kiedyś jadła Dalia z Glusiem - ale nie było w rozsądnym rozmiarze...

Po co nowe wiaderka? Po co chcieliśmy korytek? Ano - źrebięta już coraz chętniej sięgają matkom po owies, było bardzo niewygodnie, gdy się tak parami o dostęp do wiaderek przepychały. Korytka byłyby najlepszym rozwiązaniem, mniej byłoby do dźwigania, a i podział porcji między matkę a potomka byłby dynamiczny i automatyczny.

No ale trudno. Napełniam teraz siedem wiaderek i każde źrebię dostaje własne. Za pierwszym razem trochę były zdziwione, a porcji, którą dostały - Mijanowi starczyło na dwa posiłki, a pozostałym pomogły matki, zjadłszy najpierw swoje.

Dziś rano, a był to trzeci z kolei posiłek idący tym trybem - wszystkie źrebięta przybiegły gorliwie i każdy grzecznie skubał swoje (póki jedząca obok matka nie skończyła swojej porcji i nie zajęła się porcją potomka - młode jeszcze się nie nauczyły, że jeść w grupie należy łapczywie i choć daję im coraz to mniejsze porcyjki, to wciąż jeszcze nie kończą równo...).

Niestety - zdjęcie zrobiłem z telefonu. Tego nowego. Ale jak to przesłać na komputer..? Niby ma bluetooth, ale się nie łączą - ni k..ta. Przez sms-a, jak z mojej starej Nokii - też nie chce, choć zdjęcie wcale nie duże. Niby można się połączyć z internetem i nawet, w przystępie eksperymentatorskiej pasji spróbowałem - ale niewiele z tego wynikło, a właściwie - nic. No cóż: będzie zatem bez ilustracji...

4 komentarze:

  1. Telefon nowy, więc myślę, że w pudełku powinien być specjalny kabelek do tego. Np. taki:

    http://sklepwideo.pl/images/kable_usb_a_micro.jpg

    To chyba najwygodniejszy sposób. Trzeba podłączyć do telefonu (prawdopodobnie wejście to samo co do ładowarki będzie pasować) i do komputera (wejście USB, tam, gdzie się podłącza też np. pendrive'a).

    Żeby wysłać zdjęcie przez Bluetooth na komputer trzeba dokupić specjalne hmm... urządzenie i podłączyć je do komputera. Za 5 zł już się kupi.

    http://h-wrt.com/pics/bluetooth.jpg

    Moje inaczej wygląda, ale też sporo lat wcześniej było kupione.

    Można też wysłać przez Internet. Ale tutaj zależy jaka jest prędkość Internetu w telefonie, więc może być to utrudnione.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie działa kabelek telefon - laptop. A że z aparatem wciąż dzieją się jakieś cuda, telefon jest (niestety) podstawowym narzędziem fotograficznym :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie aparat mamy dobry i działa bez zarzutu, więc całkiem spokojnie obyłbym się bez drugiego w telefonie. No ale, skoro już jest? I może nagrywać filmiki?

      Ale to nie będzie takie proste. Obawiam się, że telefon ma bluetooth nowszej generacji niż komputer - i dlatego się nie łączą. A innej opcji połączenia producent, zgodnie z logiką "bezkablowości" standardowo nie przewidział. Gniazdo mikro-usb owszem jest, przeznaczone dla ładowarki i słuchawek - ale czy da się przy jego pomocy złączyć sprzęty, to sprawa niewiadoma. I szybko się nie rozstrzygnie, bo takiego kabla nie mamy...

      Usuń
    2. Najlepiej sprawdzić czy na pewno jest włączony Bluetooth w komputerze (i oczywiście telefonie), czy widoczność telefonu dla innych urządzeń jest włączona. To może być takim prostym problemem. Ale może to coś ze sterownikami. Zainstaluje się co trzeba i będzie działać albo są dobre tylko coś trzeba przestawić.


      "A innej opcji połączenia producent, zgodnie z logiką "bezkablowości" standardowo nie przewidział."

      No nie wiem czy to takie standardowe. Taki kabelek dużo producenta nie kosztuje. Zwykle jest dołączony. Można marudzić, że za długi albo za krótki i dokupić odpowiedniej dla siebie długości, ale jednak dobrze jak w pudełku jest.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...