wtorek, 20 sierpnia 2013

Kobiety...

Pogoda od wczoraj prawdziwie do bani. Pochmurno (choć luki się zdarzają - jak teraz - ale są krótkie...). Przez co musiałem odwołać sesję fotograficzną naszych koni, po której wiele się spodziewałem.

Co jakiś czas też popaduje. Na tyle, żeby zmoczyć (końskie grzbiety albo drzewa, które mógłbym rżnąć...) - ale nie na tyle, żeby uczciwie ogródek podlać. Wypieliłem wczoraj cebulę i to jest wszystko, co mi się udało pozytywnego zrobić.

W dodatku zrobiło się ponownie gorąco i duszno. Być może z tego powodu laptop Lepszej Połowy zbuntował się wczoraj popołudniu. Piszę tedy najkrócej jak się da, żeby jego cierpliwości nie nadużywać..!

Z lektur lekkich, łatwych i przyjemnych widzę na wierzchu kupki, którą niedawno od E.M. dostaliśmy (dziękuję raz jeszcze!) Joanny Chmielewskiej "Jak wytrzymać z mężczyzną".

Przypomina mi to naszego przyjaciela, który wiele lat temu, w przypływie czarnego humoru podlanego gorzałą zwierzył się, że jego zdaniem - kobiety to istoty całkowicie aseksualne, a przy tym (instynktownie) interesowne. O miętoszeniu w pościeli, na sianie, czy w jakichkolwiek innych okolicznościach - owszem, może być mowa: ale tylko tak długo, póki kobieta nie osiągnie tego celu,  który sobie założyła, lub który jej instynkt podpowiada.

Na przykład - wygodnie urządzonego gniazdka z parą piskląt.

Gdy to już jest - choć do księżyca wyj lub ścianę gryź: nic z tego. Zostaje własna ręka pod prysznicem, kobiety "te sprawy" już kompletnie nie interesują.

Teoretycznie - można by się rozejrzeć za jakimś nowszym modelem. Tylko po co? Skoro historia i tak - jak twierdził wówczas nasz przyjaciel - nieuchronnie się powtórzy? A alimenty kosztują...

No cóż: związek tej opowieści z Joanną Chmielewską jest taki, że jak się ją czyta (a mieliśmy kiedyś wcale niezły zbiór jej książek - tyle, że tej części księgozbioru, choć była i jakościowo i wagowo najlżejsza - trzeba się było przy którejś z przeprowadzek pozbyć...) - to jasnym się staje, że nasz przyjaciel nie ma racji.


Nie - wcale nie jak chodzi o seksualność czy aseksualność kobiety. Co do tego, kobietą nie bądąc, nie śmiem się wypowiadać. Co prawda starożytni Grecy, a za nimi także Ojcowie Kościoła twierdzili coś zgoła przeciwnego niż nasz przyjaciel: to są jednak tylko opinie, a zgadzam się, że z całą pewnością jego przypadek nie jest odosobniony...

Chodzi o coś całkiem innego! Wobec czego kwestia seksu jest sprawą wtórną i mało istotną. Otóż, czytając Chmielewską nieodparte odnosiłem ongiś wrażenie, że te harpie to przede wszystkim - między sobą się mordują. Jeśli jakiś mężczyzna rykoszetem oberwie, to dlatego, że znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.

Innymi słowy - nieprawdą jest, co (chyba?) jakaś Amerykanka napisała, że "świat bez mężczyzn byłby pełen grubych, szczęśliwych kobiet". Nie po to bowiem kobiety się stroją, uwodzą, kokietują żeby mężczyznom sprawiać przyjemność czy o mężczyzn zabiegać - one to robią po to, żeby "dowalić" innym kobietom. Jakiejś konkretnej "przyjaciółce" - albo i abstrakcyjnie, całemu babskiemu rodzajowi, pokazując, kto tu rządzi.

To są oczywiście wyłącznie wakacyjne refleksje na złą pogodę, proszę mnie nie cytować w pracach licencjackich! Nawet tych z literaturoznawstwa...

14 komentarzy:

  1. Moim zdaniem dbanie o wygląd to często instynktowna potrzeba. Kobiety same z siebie chcą coś zrobić albo nie chcą. Mężczyźni też. Jednemu chce się ćwiczyć i pracować nad ciałem, a drugi ma to gdzieś. Istotne czy dany człowiek jest szczęśliwy ze swoim wyglądem.

    Na wielu wpływają oczekiwania społeczeństwa. Nie chcą zostać odrzuceni, wyśmiani, doświadczyć negatywnych reakcji. Przykładowo podoba się facetowi różowa koszula, ale ma znajomych jakich ma. Nie założy różowego, bo jego koledzy mają na ten temat swoje zdanie i go wyśmieją. Kobiecie podobają się krótkie spódniczki, chciałaby kupić sobie szpilki, ale jej znajomi mówią, że to nie wypada, że to prowokujące i nie kupi.

    Są ludzie, którzy chcą się upodabniać do kogoś, kto im się spodobał albo do tego kogo podziwiają. I tak ładne osoby robią sobie operacje plastyczne.

    Wreszcie moda, która chce narzucić ludziom co mają ubierać i jak ich ciała powinny wyglądać. Moda zmienną jest, ale wielu ślepo będzie podążać za aktualną modą. Nieważne czego oni chcą, ważne żeby byli modni. Moda tworzy swoje zasady. Nie interesuje kogoś moda to zostanie skarcony. Na ataki szczególnie mogą liczyć kobiety znane. Np. ubranie dwa razy tej samej sukienki opisywane jest jak największa zbrodnia. Ale wiadomo, że trzeba dbać o zarobek i odpowiednio wytresować ludzi. Ubierze kobieta drugi raz tą samą sukienkę, to nie kupi, nie wypożyczy innej. Angela Merkel nie zainteresowała się, jaka jest prawidłowa długość spodni, to już były komentarze, że jak mogła to zrobić, że ubrała za krótkie. Z drugiej strony szaraczek, któremu nie zależy na byciu modnym też nie może czuć się bezpiecznie. Znawcy mody wypatrują np. kto ośmielił się do sandałów założyć skarpety i piętnują społecznie człowieka. A gdzież tam masz mieć człowieku możliwość sam zdecydować co pasuje. Nie wolno. Tak to działa. Moda wpływa na wybory, czy się tego chce, czy nie. I można różnie oceniać czy to dobrze, czy źle.

    To wszytko może wpływać na to, jak człowiek będzie wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do seksu, każdy najlepiej wie czego chce. A jak nie wie to się dowie. Narzucanie, ocenianie i stereotypy nie sprzyjają ludziom. Już dosyć złego zrobiło wrzucanie ludzi do jednego worka. Kobiety są różne. Aseksualizm też istnieje. Jednak większość kobiet jak najbardziej ma potrzeby seksualne. Co jest przyczyną unikania seksu z danym facetem można, tylko się domyślać. Może on nie potrafił dać jej satysfakcji i na zasadzie, że jak ma być źle to lepiej wcale, a może kompleksy (np. ciało po ciąży wg kobiety się niekorzystnie zmieniło) zniechęcają kobietę do rozbierania się, a może to przemęczenie opieką nad dziećmi. Najczęściej jest tak, że kobieta rozbudza się z wiekiem i ma coraz większe potrzeby, a nie coraz mniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważenie, że dzieje się to po urodzeniu dzieci, też nie musi dziwić. I wcale nie musi chodzić o zrealizowane marzenie kobiety, o uznanie, że dawca spermy zrobił swoje i już nie jest potrzebny. To obojętność faceta wobec ciąży i porodu może wywołać ogromną niechęć. Kobieta po samym porodzie może mieć uraz psychiczny. Przykładowo taka sytuacja, że facet zrobił dziecko i resztę miał gdzieś. O ciąży miał zdanie, że ciąża to nie choroba i żeby kobieta nie wydziwiała. Podczas porodu stanął sobie za drzwiami i zadowolony, że jego to nie dotyczy, a kobieta w tym czasie cierpi. I tworzą się nawet podświadomie myśli negatywne tylko dla tego konkretnego faceta. Kobieta wbrew własnej woli nastawia się, że to on jej to zrobił i dlatego teraz ona cierpi. Po porodzie nie ma chęci na seks z ojcem dziecka, ale do innych pożądanie odczuwa. Taka sytuacja nie dziwi.

      Usuń
    2. Mężczyźni często nie interesują się tym w jakich warunkach przebiega poród, a może za brak seksu powinni podziękować wrednej położnej, które kobiecie otwarcie sugeruje, że jak nie będzie nóg rozkładać przed facetem, to już więcej jej boleć nie będzie.

      Teksty” „teraz krzyczysz z bólu, a trzeba było o tym pomyśleć przed rozłożeniem nóg” są w szpitalach ciągle zbyt częste. Przy świadku położna jeszcze się hamuje bardziej, ale jak kobieta rodzi sama to dopiero się nasłucha.

      Nie tak to powinno wyglądać.

      Usuń
    3. Dżizas, dziewczyno - pomyślałaś, że ktoś te tyrady może przypadkiem czytać przy jedzeniu..?

      Nawet nie próbowałem wnikać w treść...

      Usuń
    4. "Piękny" przejaw troski. Telewizję też wielu ogląda przy jedzeniu. Wielu czyta gazetę przy jedzeniu. Nikomu nie zaszkodzi przeczytanie czegoś co uzna za przerażające/poważne/śmieszne (do wyboru). Ludzie, których śmieszy czytanie o problemach rodzących, co najwyżej się wysilą, przy wycieraniu monitora/klawiatury. Wiem, że są ludzie o przesadnie wielkim poczuciu humoru.

      Usuń
  3. kolega był zwyczajnie słaby w te klocki, o sobie opinie wydawał, nie o kobietach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zyjac troche juz na tym swiecie MUSZE sie z ta opinia zgodzic.Odpowiednie podejscie zalatwia wszystko.Tylko wielu facetom sie nie chce a potem marudza.


      Piotr34

      Usuń
  4. Ciekawi mnie czy autorka ma jakieś dzieci. A dla panów prostą receptą na kobiecą niechęć porodowe jest odpowiednie "ustawienie" położonej. "Ma tu pani ptasie mleczko, tylko żeby żonie libido nie spadło. A i zeszyje pani ciasno." W jednym ma pani rację, powodów takiego podejścia kobiet do tematu miłości jest bardzo dużo. Jednak ten przytoczony jest wyjątkowo głupi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam dzieci. Na dzieci mam jeszcze sporo czasu. Nie rodziłam, ale to nie znaczy, że nic nie wiem w tym temacie. Wiem, bo się tym interesowałam. Niestety przykład odzywek położnych jest jak najbardziej prawdziwy. Polki często o tym mówią. Wśród znajomych, w telewizji pokazując twarz, również anonimowo piszą na różnych forach. Zniechęcenie do męża też się zdarza. To nawet wiem od znajomej. Koleżanka się rozwodziła i mówiła, że właśnie po porodzie inaczej zaczęła patrzeć na męża. Miała żal, że za mało ją wspierał. Znalazła sobie kogoś innego i było jej dobrze. Żal może narastać z czasem.

      Z Polską i porodami jest ten problem, że medycyna poszła do przodu, ale położne uczą się ze starych książek. Dlatego na Zachodzie krocze kobiety jest chronione podczas porodu, a w Polsce się z tego śmieją. Wolą nie robić nic, tylko każdej zrobić nacięcie na koniec. Z podaniem znieczulenia rodzącej często są problemy. Nie tylko z powodów braków personalnych. Zdarza się kłamanie, że anestezjologa nie ma, kiedy jest. Wreszcie zmuszanie kobiet, które powinny mieć cesarkę do „spróbowania” naturalnie. Kobieta boi się o dziecko i prosi o cesarkę, a ci mają to gdzieś, bo poród naturalny najlepszy, bo może się uda. Kolejny problem to czekanie z cesarką pomimo tego, że kobieta rodzi tyle godzin, że już cesarka powinna być zrobiona. Dosyć było przez to już tragedii. Głównie dla dziecka to się źle kończy. Jak się bardzo źle kończy to nawet można o tym usłyszeć w telewizji, przeczytać w gazecie.

      Nawet jak wszystko poszło dobrze to poród może mieć odbicie w psychice. Mówi się, że o porodzie zapomina się od razu jak się przytuli dziecko, a to nie jest prawdą w przypadku każdej kobiety. Wiele kobiet leczy depresję poporodową. Ból podczas porodu u części kobiet jest porównywalny z tym, którego doświadcza się podczas amputacji nogi. Są takie co dobrze znoszą poród i takie, które nie są odporne na ból. Można się domyślić, że delikatna kobieta, która płacze z bólu, jak się przewróci i zedrze kolano, taka, która nie może znieść wizyty u dentysty będzie odchodzić od zmysłów od bólu porodowego. Ona już na długo sobie zapamięta przez co musiała przejść. Naukowcy z Izraela uznali nawet, że 34 proc. kobiet miało po urodzeniu dziecka zespół stresu pourazowego. Jedno badanie to za mało żeby uznać, że to pewne, ale należy zauważyć, że i takie głosy się pojawiają.

      Usuń
    2. "A dla panów prostą receptą na kobiecą niechęć porodowe jest odpowiednie "ustawienie" położonej."

      Mogę się z tym zgodzić. Wiele z nich pewnie czeka na łapówkę. Dopiero jak dostaną to są gotowe pracować w miarę dobrze. Można właściwie opłacić prywatną położną. Ale to ciągle nie rozwiązuje problemów kobiet, które nie mają na łapówki albo nie potrafią ich dawać, a którym partner z różnych powodów nie pomoże i też nie opłaci.

      Usuń
    3. Dziewczyno, piszesz że masz dużo czasu na dzieci, analizując twoje wypowiedzi wnioskuję że Ty do pełnoletności masz jeszcze sporo czasu. Człowiek zapodaje luźną pogadankę na luxny i lekkostrawny temat, a Ty robisz nam tu wykład w stylu "Magdalena Środy dla Koła gospodyń Wiejskich". A sformułowanie "
      Z Polską i porodami jest ten problem..." mistrzostwo. Szczerze, zacząłem się zastanawiać czy Pan Jacek nie podszywa się pod Ciebie żeby sobie z czytelników jaja porobić. I wybacz że ciągnę z Cibie łacha, ale jak się obrzuca środowisko pielęgniarek i położnych (1700 pln do ręki na inflanckiej w WArszawie) takimi tekstami jak Ty, to chyba nie możesz mieć już pretensji.

      Usuń
    4. "Człowiek zapodaje luźną pogadankę na luxny i lekkostrawny temat"

      Jakby nie było w tekście opinii kolegi autora o interesowności kobiet, to bym o tym nie pisała. Później komentarz, że ten przykład zły. Przykład z porodem wcale nie jest głupi. To może być powód niechęci do seksu.


      "jak się obrzuca środowisko pielęgniarek i położnych (1700 pln do ręki na inflanckiej w WArszawie) takimi tekstami jak Ty"

      Znowu to samo. Zgadywanka, że na pewno mam coś do wszystkich położnych. Nie mam. To nie jest o całym środowisku pielęgniarek i położnych, bo takich, które można pochwalić też jest bardzo dużo. Wiem, że one też mają swoje problemy. Zdarza się, że bywa ich zbyt mało na oddziale i chwili przerwy nie mają, zdarza się pacjent, który nie wie, że mają urwanie głowy z poważniejszymi przypadkami i się denerwuje, że długo żadna się u niego nie pojawiła (uzna, że kawkę piją, a często tak nie jest), pacjenci potrafią je wyzwać niesłusznie, zdarzają się lekarze, którzy nimi otwarcie gardzą. Ale nie da się wytłumaczyć i usprawiedliwić zła niskimi zarobkami. Własne problemy to nie powód żeby się wyżywać. Nie powód, żeby rodzącą poniżać mówiąc o "rozkładaniu przed facetem nóg". Czy ugryzienie się w język i nie powiedzenie nic zamiast tego zdania jest aż takie trudne?


      ""Z Polską i porodami jest ten problem..." mistrzostwo"

      Racja. To zdanie nie powinno tak wyglądać. Tylko, że ja też piszę sobie luźno. Do tego to zwykły komentarz. Piszę komentarze na szybko. Dlatego w moich wypowiedziach może będzie więcej takich błędów. Zdarzą się też skróty myślowe. Jestem tutaj głównie dla rozrywki.

      Usuń
  5. To, czy kobieta robi się na bóstwo żeby dowalić innej samicy, czy po to żeby się dobrze czuć, albo, żeby nie być gorszą od innych, to wyłącznie kwestia charakteru. A co do tego gniazdka z pisklętami - dożyliśmy czasów, gdy sporo mężczyzn z nieprzymuszonej woli wolałaby się wcale nie rozmnażać. Jest to ponoć niezgodne z samczym instynktem każącym rozsiewać swój materiał genetyczny zawsze i wszędzie. Kobiety (nie dziwię się) też nie chcą utknąć w pieluchach na długie lata, a nawet z najbardziej pomocnym mężczyzną u boku i tak najbardziej nudne, żmudne i uciążliwe prace przy dziecku spadają na matki. Po nudnym dniu wypełnionym zupkami, kupkami, pieluchami, a później zadaniami szkolnymi i swoistym przegrzaniu mózgu rzeczami przyziemnymi do bólu, często trudno się wznieść na wyżyny romantyzmu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...