poniedziałek, 8 lipca 2013

Kabzonizm w życiu codziennym

"Dzień po" miałem po prostu sztywny kark, tudzież ręce i nogi. Nic to - rozchodzi się, a właściwie: rozjeździ, skoro już wsiadam w siodło - tak sobie mówiłem.

Ale cóż: jakoś koło piątku, zaczęło pobolewać. A od wczoraj - mam problem, żeby o własnych siłach z klopa, za przeproszeniem, wstać. Schylanie się możliwe jest tylko dzięki giętkim kolanom, bo kręgosłup całkowicie stracił elastyczność.

Jeszcze trochę, a będę na co dzień poruszał się jak słynny sowiecki "piewic", Josif Kabzon:


Cóż zrobić, cóż zrobić..? Wyłączam końputer - i wsiadam na Bubę, póki poranny chłód daje żyć..!

2 komentarze:

  1. Oj kręgosłup daje się we znaki, współczuję. Może pomoże rozjeżdżenie :)
    zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomogło. Na razie. Ale nie zamierzam przestawać...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...