piątek, 26 lipca 2013

Demon drugiego rodzaju

Nie chodzi o to, jak mi niedawno przygadał Pan Piotr34, że mam Państwa wszystkich co do jednego za kretynów! Skoro jednak niektórzy z Was mają braki w absolutnie podstawowej lekturze i nie chwytają elementarnych zupełnie grepsów - to cóż ja mogę, biedny miś..?

Trzeba tłumaczyć... A jak nie wchodzi do głów - no cóż, dawniej, kiedy świat mniej był wirtualny, zawsze można było użyć czy to linijki przykładanej z impetem do wyciągniętej łapy, czy to skórzanego paska lub jakiejś rózgi, tak samo przykładanych do siedzenia. Dziś - pozostaje tylko wykonać taki gest:


albo i nie, jeśli ktoś potrafi:


i iść sobie dalej...

Napisałem tedy w komentarzu, że "automatyzacja tzw. pracy twórczej jest TEORETYCZNIE łatwiejsza nawet od robotyzacji niektórych czynności manualnych". A Koleżanka, blogerka Kira, mimo kolejnych wyjaśnień, wciąż nie pojmuje o co chodzi.

Odsyłam tedy do Mistrza Lema, a konkretnie, na początek do "Wyprawy szóstej" Trurla i Klapaucjusza. Ponieważ nie wierzę, że mógłbym rzecz wyjaśnić prościej i zrozumialej od Mistrza, pozostaje mi zacytować:

Powietrze jest z atomów, a te atomy skaczą sobie na wsze strony i zderzają się ze sobą miliardy razy na sekundę w każdym mikromilimetrze sześciennym, i na tym właśnie polega gaz, że tak skaczą i trykają się wiecznie. Wszelako, choć skaczą na oślep i przypadkiem, to ponieważ w każdej szpareczce jest ich miliardy miliardów, wskutek tej liczebności z owych podskoków i podrygów układają się, między innymi, spowodowane czystym trafem, ważkie konfiguracje... (...) to jest znaczące konfiguracje, nie przymierzając tak, jakbyś, powiedzmy, na oślep strzelał do ściany, a trafienia ułożyłyby się w jakąś literę. Co w skali wielkiej jest rzadkie i mało prawdopodobne, to w gazie atomowym jest powszednie i nieustanne, a to dla tych bilionowych tryknięć w każdej stutysięcznej cząsteczce sekundy. Lecz problem jest oto taki: w każdej szczypcie powietrza doprawdy układają się z fików i drygów atomowych ważkie prawdy i doniosłe sentencje, ale równocześnie powstają tam skoki i odskoki najzupełniej bezsensowne; i tych drugich jest tysiące razy więcej niż tamtych. Choć więc i dawniej wiedziano, że teraz oto, przed twoim nosem piłowatym, w każdym miligramie powietrza powstają w ułamkach sekund fragmenty tych poematów, które zostaną napisane dopiero za milion lat, i różnych prawd wspaniałych, i rozwiązania wszelkich zagadek Bytu i tajemnic jego, to nie było sposobu, aby tę informację całą wyosobnić, tym bardziej że ledwo się atomy łebkami trykną i w jakąś treść ułożą, już rozlecą się, a razem z nimi i ona przepadnie, może na zawsze. A więc cały dowcip w tym, aby zbudować selektor, który będzie wybierał tylko to, co w bieganinie atomów sensowne. Oto i cała idea Demona Drugiego Rodzaju (...). Idzie, uważasz, o to, aby Demon ekstrahował z atomowych tańców tylko prawdziwą informację, to jest teorematy matematyczne i żurnale mód, i wzory, i kroniki historii, i przepisy na placek jonowy, i sposoby cerowania oraz prania pancerzy azbestowych, i wiersze, i porady naukowe, i almanachy, i kalendarze, i tajne wieści o tym, co kiedyś zaszło, i wszystko to, co gazety pisały i piszą w całym Kosmosie, i książki telefoniczne, jeszcze nie wydrukowane...

Zbój Gębon, który wielkich konstruktorów Trurla i Klapaucjusza uwięził i wypuścił obdarowany przez nich rzeczonym Demonem - źle na tym wyszedł i o tym już kiedyś pisałem na portalu Agepo: tak samo bowiem źle wyjdą wszystkie niemiłościwie na naszej Umęczonej Planecie panujące gosudarstwa, z hamerykańskim na czele na tym, że tak chciwie mnożą swoje przepastne bazy danych. Gdyż porażenie nadmiarem wiedzy jest w skutkach równe niewiedzy całkowitej: widzimy to zresztą, bo porażenie takowe dzieje się na naszych oczach. Afera Snowdena to tylko jeden z objawów tego - całkowicie fizykalnego zresztą, więc poza kontrolą czyjejkolwiek dobrej lub złej woli - zjawiska.

Oczywiście - nie potrafimy skonstruować Demona Drugiego Rodzaju, czyli selektora, który z informacyjnego chaosu, z szumu, umiałby ekstrahować wyłącznie dane jakoś znaczące.

To jednak wcale nie znaczy, że "hodowla informacji", "automatyzacja procesu twórczego" są nie do pomyślenia..! Problem bowiem, jeśli nawet jest nierozwiązywalny wprost (tego na razie nie wiemy...) - da się obejść.

Tak samo bowiem jak ów "Demon Drugiego Rodzaju" funkcjonowała do tej pory cywilizacja ludzka. Ludzie wymyślali jakieś idee (powiedzmy, że - tak jak w tekście, o którym z Kirą dyskutowałem - będą to pomysły na wynalazki: tak jest prościej, bo w innych dziedzinach procesy te są o wiele bardziej skomplikowane, lubo wcale nie - bardziej uporządkowane..!). Te idee mogły być albo genialne, albo takie sobie, albo wprost - kretyńsko głupie.

Ocena tego, czy wynalazca wpadł na pomysł genialny, taki sobie, czy głupi - ma może znaczenie dla niego samego i dla jego bliskich, ale z punktu widzenia całości - było to i jest kompletnie bez znaczenia!

Równie dobrze, można by te "pomysły na wynalazki" z gazu atomowego (albo i z kupy łajna...) odczytywać - "informacją znaczącą", czyli "gotowym wynalazkiem", stawały się dopiero po przepuszczeniu przez selektor, którym w tym przypadku - była i jest Natura.

Albo bowiem da się coś zbudować i wprawić w ruch - albo nie. Statystycznie - ogromna większość "pomysłów na wynalazki" wcielić się w życie nie dawała, nie daje i dawać nie będzie. Proszę się przejść do urzędu patentowego i sprawdzić, co tam gromadzą (a do opatentowania trafia i tak drobna i już wstępnie przeselekcjonowana część takich "pomysłów"...).

Oczywiście - jak zauważył komentator Anonimowy - zachodzi także zjawisko kumulowania wiedzy (a także - O WIELE WAŻNIEJSZE - zjawisko swoistej "hybrydyzacji", tj. przenoszenia rozwiązań, które sprawdziły się już w jednej dziedzinie - na inne). To jest jednak - w ujęciu ogólnym - zaledwie doskonalenie selektora ("Demon" działa coraz sprawniej). O naturze indywidualnych procesów twórczych, dziejących się w ludzkiej głowie, nic nam to nie mówi - bo też ja się tymi procesami nie zajmowałem i zajmować bynajmniej nie zamierzam.

Działanie Natury da się symulować - uruchamiając jakoś modelowane procesy ewolucyjne. Mistrz Lem pisał o tym wielokrotnie. Za jego najlepszych czasów, co prawda, modele takie były niezmiernie ułomne - ale były. I dalej są. Żeby z takiej "wymodelowanej ewolucji" czerpać gotowe przepisy na działające maszyny albo i całe systemy np. informacjozbiorcze, energetyczne, itp. - potrzeba najprawdopodobniej komputerów działających jeszcze kilka rzędów wielkości szybciej niż obecnie dostępne (niestety, nie rozwiąże nam to problemu nietrafności prognoz pogody: tak się bowiem składa, że "procesy ewolucyjne" są z natury nieliniowe - nawet zatem dokładna wiedza o warunkach początkowych każdego takiego przebiegu nie daje możliwości jego pełnego powtórzenia - czyli przewidzenia wyniku...).

Mógłbym w tym miejscu, a może nawet i powinienem, opowiedzieć szczegółowo co rozumiem pod pojęciem "modelowania procesów ewolucyjnych" - inaczej Kira znowu nic nie zrozumie, albo i wzruszy ramionami, bo cóż ją jakaś ramota sprzed pół wieku obchodzić może (to "tylko" literatura, nieprawdaż..?). Mógłbym i może nawet powinienem, ale laptop Lepszej Połowy już zaczyna buczeć z przegrzania, rosa z trawy znika - pora kończyć i na koń wsiadać.

Poprzednio chodziło mi o to, żebyście Państwo nie padali na twarz przed "nauką", "twórczością", itp. - bo są to twory ludzkie i bardzo często częstują nas bzdurami. Jak raz przyszła mi w sukurs pani Kossobor z "Nowego Ekranu", publikując wczoraj swoje rozważania o sztuce współczesnej.

Jeśli za lat kilkanaście wynalazki będzie się brało z komputera, a nie z ludzkiej głowy - też będziecie przed komputerem pokłony bić i ofiary mu składać, jak nie przymierzając wyznawcy "kultu cargo" na Nowej Gwinei..?

21 komentarzy:

  1. Generatory treści istnieją i staja sie coraz powszechniejsze. Gdzie nas to zaprowadzi? Hmmm, za parę pewnie bedzie mozna w telewizorze wybrać opcje: wyboru dowolnego juz istniejacego filmu, z dowolnym aktorem w dowolnej roli; może nawet zmienić konwencję lub reżysera? Albo komputerowo wygenerować ciąg dalszy i jeszcze ustawić parametry? Przykładowo jakiś Wiesiek działacz polskiego związku piłki ręcznej siądzie wieczorem na kanapie i kliknie pilotem: firm Matrix, Boguś Linda jako Neo, Angelina Jolie jako Tryninty, reżyseria Guliermo del Toro i ma być klasyczna komedia :) Na szczęście nie mam telewizora :)))

    Co do spraw ważnych - w odpowiedzi na pytanie o siano w Anglii - to tutaj się baluje i od razu owija w czarną folię. W Polsce na polach raczej nieowinięte leży. To jest chyba zasadnicza i jedyna róznica.

    Pzdr,
    shape_shifter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owinięte w czarną folię siano musi się zakisić...

      Usuń
    2. Ta jest. A jednak owijają :) Jak produkują niekiszone- nie wiem ale w sumie mogę spytać. Dam znać :)

      Usuń
  2. W powieści Michaela Ende pt. "Niekończąca się historia" był motyw ludzi (czy może nawet małp, nie pamiętam), które rzucały na ziemię kostki z literkami. Założenie było takie, że po iluś tam rzutach ułoży się słowo; po kilkuset dalszych - zdanie; a po wielu, wielu latach rzucania ułożą się wszystkie historie świata, te już napisane/opowiedziane, oraz te, które jeszcze nie powstały. I pomyśleć, że ktoś mógłby to wziąć na poważnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśleć, że ktoś może takiej oczywistości NIE BRAĆ NA POWAŻNIE...

      Usuń
    2. Po osiągnięciu pewnego wieku dostrzegłam, że nadmierna wyobraźnia (traktowana wcześniej przeze mnie jako zaleta) potrafi doprowadzić człowieka do szaleństwa. Nie na pewno, ale...

      Usuń
    3. No cóż - z przykrością stwierdzam, że jesteś zwyczajnie i po prostu głupia...

      Usuń
    4. Jestem głupia, bo się z Tobą nie zgadzam? Bo nie wierzę w Twoją wizję? Cóż, dziękuję zatem za rozmowę. Otaczaj się potakiewiczami.

      Usuń
    5. Jesteś głupia, bo wierzysz, że zawsze będzie tak jak jest - po wieki wieków amen. To ewidentny dowód głupoty, bo kto tylko choć trochę interesuje się światem, ten łatwo dostrzeże, że jednak - ku mojemu wielkiemu zresztą ubolewaniu - świat się zmienia.

      M.in. - jest jak najbardziej wyobrażalna i z całą pewnością możliwa do pokonania (bo żaden znany nam zakaz przyrody na drodze po temu nie stoi) bariera pomiędzy "myśleniem ludzkim", a "duchem w maszynie".

      Oczywiście - będzie to wyglądało zupełnie inaczej niż na filmach, którymi nas karmi Hollywood. Raczej tak właśnie, jak to Lem pół wieku temu opisywał.

      Ponownie pytam: czego nie zrozumiałaś z tego, co tłumaczyłem..?

      Usuń
    6. O tym, że świat się zmienia, piszę od dawna, co jednak nie oznacza, że wszystko jest możliwe. To, co opisałeś, jest - moim zdaniem - niemożliwe kompletnie. Ale proszę, wierz w to, że da się losowo rzucając litery napisać powieść. O tym właśnie piszę. Pieprząc, że uważam coś, o czym nawet nie wspomniałam, dowodzisz, iż jJesteś genialną ilustracją słynnego lemowskiego powiedzonka, że dopóki nie zajrzał do Internetu... i tak dalej. Bełkocz dalej, już beze mnie.

      Usuń
    7. Niestety - nie wierzę że zaprzestaniesz swojej irytującej (na ogół) obecności...

      Ty się koncentrujesz na zmianach obyczajowo - świadomościowych, które moim zdaniem są:
      - bez większego znaczenia, bo to w dużej części zwykła pozoracja dla pozyskania zasiłków i innych takich,
      - i tak nic (dobrego!) z tego nie wyniknie.

      Natomiast to, o czym pisałem w tym tekście, to nie jest "moje widzimisię" - tylko prognoza. Obarczona bardzo dużym prawdopodobieństwem spełnienia.

      Usuń
    8. Każdy, kto pisze, że coś "zawsze" lub "nigdy" jest dobre/złe, jest dla mnie idiotą. Ciebie jednak do tej pory miałam zaledwie za rozkapryszonego dzieciaka, który uważał, że zmiany są be, bo JEMU nie jest z nimi dobrze.

      Lubię Cię czasami poczytać, bo ciekawie piszesz o życiu na wsi. Na tym się znasz. Niestety, kiedy bierzesz się za ocenę rzeczywistości, Twoja - całkiem niebagatelna - wiedza wprowadza Cię na manowce. Bo patrzysz właśnie zbyt wąsko.

      A to, że obrażasz ludzi, którzy nie wierzą (do końca, bez wątpliwości) w Twoje wizje - cóż, kolejny przykład tępego zadufania w sobie.

      Usuń
  3. Na dzień dzisiejszy coraz szerzej wykorzystujemy algorytmy genetyczne, sieci neuronowe, jest jeszcze stary i poczciwy algorytm Monte Carlo. Właściwie wszystkie sprowadzają się do losowania, weryfikacji wyników, ograniczenia przestrzeni zdarzeń i ponownego losowania.
    Tylko że przy bardzo skomplikowanych zadaniach problemem jest określenie kryteriów, wag i całej masy innych technicznych szczegółów...
    Problemem jest że szukamy czegoś nowego/nieznanego, a nie optymalizujemy istniejące rozwiązania. Komputery liczą znacznie szybciej niż my... z pistoletu skałkowego prawdopodobnie zrobiły by Colta... nie przeszły by ścieżki: łuk – karabin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę to Kirze wytłumaczyć. Bo ona zdaje się wierzyć w geniusz jako "iskrę Bożą" - i nieprzekraczalność granicy między człowiekiem a maszyną...

      Usuń
    2. Dociera do Ciebie, co napisał w ostatnim zdaniu przedmówca, Autorze Bloga?

      Usuń
    3. Że komputer nie zrobi z łuku karabinu.

      Usuń
    4. Przecież wyjaśniłem w jaki sposób można zrobić karabin "z niczego" (bynajmniej nie "z łuku"..!).

      Którego ze słów, jakie użyłem - nie rozumiesz..?

      Usuń
  4. Jakby to powiedzieć - ścieżka łuk - karabin (a raczej - muszkiet) była jedną z łatwiejszych do przeskoczenia. I z tego co historia wie - została wielokrotnie przeskocznona, jedynie ze względu na brak ekonomicznego uzasadnienia czekała kilka epok na powszechne wdrożenie.
    Ścieżka wygląda tak: łuk -> kusza (łatwiejsze celowanie)
    fajerwerk -> rakieta kierowana
    Rakieta kierowana + kusza = prymitywny muszkiet
    prymitywny muszkiet + rura = muszkiet

    Skąd wziąść pomysł na prymitywny muszkiet? Oglądamy dzwon z którego wystrzeliwane jest równocześnie szereg rakiet.

    Nie chce mi się wyjaśniać co wspólnego ma dzwon z bronią palną, jak ktoś nie jest w stanie zrozumieć, lub choćby wygooglować, tego związku, to nie warto z taką osobą rozmawiać.

    Czyli cala trudność wynalazku pod tytułem broń palna ręczna to tak naprawdę skrzyżowanie 2 różnych wynalazków znanych w tym samym czasie i spełniających podobną rolę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ścieżka prostej optymalizacji łuk, długi łuk (lub inne warianty), łuk bloczkowy... Kusza to już łuk zdolny do gromadzenia energii (stary wynalazek, ale cena materiałów)... Broń palna – inne źródło energii, inna taktyka. Znacznie droższa i mniej skuteczna od łuku/kuszy na początku. Rozwinęła się w bardzo specyficznych okolicznościach...
    Zaryzykuję dodatkowe twierdzenie, obecnie nie obserwujemy postępu naukowego tylko materiałowy. Mocniejsza stal, lżejsze, mocniejsze materiały, więcej tranzystorów na jednostkę powierzchni...
    Ostatnie znaczące wynalazki to złącze p-n - zaowocowało to możliwością rozwoju elektroniki i informatyki, energia jądrowa - 60 lat bez prawdziwej wojny? (elektrownie jądrowe, atomowe okręty... niewiele przy tym znaczą). Genetyka? Czy w ogóle biologia, to akurat robiono od neolitu, teraz dopiero mniej więcej (z naciskiem na mniej) wiadomo jaki może być wynik eksperymentu zanim się go przeprowadzi.
    Optymalizację może efektywnie wykonać komputer, znaczącego wynalazku na razie nie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałeś może "Nowy umysł cesarza" Richarda Penrose'a?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...