niedziela, 7 lipca 2013

Co się odwlecze...

to nie uciecze. Bateria aparatu się naładowała. Przegrałem zatem poranne fotki.

Zaczynając od powojników przy oknie chatki:


Lekcja genetyki mendlowskiej. Już trzecie pokolenie tych powojników Lepsza Połowa uzyskuje zbierając nasiona. W roku poprzednim kwiaty miały różnych barw - a Lepsza Połowa zbierała ich nasiona w żaden sposób barwą kwiatu się nie kierując.

Tymczasem w tym roku prawie wszystkie są takie jak ten powyżej.


Jeden jedyny - ten właśnie - trafił się do tej pory inny.


Ogórków w tym roku przetrwało nam niewiele, większość padła.


Ale pozostałe przy życiu rozrosły się dość znacznie - i owocują obficie. Piewszego o'gurasa zjedliśmy uroczyście ze śmietaną onegdaj przedwczoraj!


Wczoraj za to, skończyłem pielić grządkę "eksperymentalną" z różnymi warzywami, głównie z nasion podarowanych nam przez Wojtka wiosną.

Co my tu mamy..?


Kardy i buraka liściastego


Tomatillos (i kardy i tomatillos większe urosły pod szklarnią).


Mnóstwo ogóreczników, które Lepsza Połowa kiedyś posiała na spirali ziołowej - ale od tamtej pory same rozsiały się wszędzie w okolicy, nie tylko w ogródku.


Nowozelandzki szpinak


Sałata dębowa - niezbyt dobra, gorzka.


Sałata lodowa - pychota. Wiecie, że Egipcjanie uważali to warzywo za afrodyzjak..? Zupełnie nie wiem dlaczego, choć smaczne...

Nieopodal rozciąga się królestwo pomidorów:




A kawałek dalej tzw. "front" ogródka - czyli te grządki, które zdołałem już w miarę ogarnąć i wyściółkować, w przeciwieństwie do prawie kompletnie zdziczałego "zaplecza":





Mamy tu:


obficie kwitnące cukinie (patisony po sąsiedzku dopiero zawiązują pąki...)


dość myślę rzadką w polskich ogródkach


rutę


i całe mnóstwo bobu!

Wciąż w miarę dobrze wygląda "dyniowe piekło" tam, gdzie w zeszłym roku rósł sobie tytoń - choć stan ten pewnie długo już nie potrwa. Właśnie dziś rano znalazłem pierwszą zawiązaną dynię:


Natomiast w ogólności, wygląda to mniej - więcej tak:




Biorąc pod uwagę, że w okolicy, tradycyjnie, można liczyć na obfitość mirabelek i szczawiu, a w znanym nam miejscu właśnie obrodziły zdziczałe maliny (dalej w lesie są już i jagody - bo widziałem ludzi, którzy je sprzedają przy drodze i na targu - wybierzemy się i my, jak tylko poczujemy się trochę lepiej: wciąż nie możemy dojść do siebie, po tych sianokosach...) - nie wygląda na to, żebyśmy mieli rychło umierać z głodu!

Jeszcze tylko Lepszej Połowy strojna malwa:



i cóż, jak myślicie - zgłaszać się do programu "Maja w ogrodzie"..?

Co do porannego wsiąścia na Bubę, które zapowiadałem - to trudno mi wprost dobrać właściwe komplementy dla mojej ulubionej wierzchówki.

Ostowara wyprowadziłem za ogrodzenie razem z matką. Póki ją czyściłem i ubierałem, skubał sobie trawę grzecznie w pobliżu. Ale gdy się już wdrapałem na jej grzbiet - przestraszył się i uciekł, przekraczając nielegalnie płot, do ojca, ciotek i rodzeństwa, na Padok Zimowy, w pobliże wiaty. I stamtąd, co jakiś czas, płaczliwie matkę wzywał.

A Buba..? A Buba nic..!

Lepsza Połowa stanowczo odmówiła fotografowania nas razem, słusznie zapewne (Lepsza Połowa od tego jest LEPSZĄ Połową, że zawsze ma rację, czyż nie..?) twierdząc, że to by była antyreklama, bo siedzę fatalnie, a wyglądam jak ostatni łachudra - ale mnie tam było na tym koniu bardzo przyjemnie i z żalem z niego zsiadałem...

Być może Turkmeni, którzy podobno odsadzali źrebięta w trzecim, a nawet już w drugim miesiącu życia - wiedzieli co robią..?

11 komentarzy:

  1. Z prawdziwą przyjemnością oglądam takie ogrody...i zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja z pytaniem offtopowym i przyziemnym - z uwagi na moje własne kalkulacje dla potrzeb artykułu na blogu (ja mam Playa) - jakiego transferu wymaga Twoje blogowanie z wstawieniem tylu fajnych fotek - jaki jest tego koszt i w jakiej sieci?

    R-O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blueconnect 20GB, 58 zeta miesięcznie - właśnie podpisaliśmy nową umowę na 1,5 roku.

      blueconnect, bo nic innego nie ma tu zasięgu (tak samo telefon mam w Plusie, bo tylko Plus ma tu zasięg na poziomie gruntu...).

      Faktem jest, że ostatnio wstawiam o wiele więcej fotek, ale to również dlatego, że jak twierdzi Lepsza Połowa "oswajam się z aparatem" (choć mamy ten sam od lat bez mała 7...) i "może niedługo nawet nauczę się fotografować konie..."

      Wstawiałem zdjęcia i wcześniej, gdy zarówno jakość łącza była o wiele słabsza (pamiętasz pewnie, że wiele razy narzekałem...), jak i limit mniejszy - to kwestia cierpliwości...

      Usuń
  3. artur xxxxxx7 lipca 2013 21:01

    Jestem pełen podziwu dla osiągniętych efektów.
    Moje uprawy warzyw zakończyły się, bo nie chciało mi się pielić warzywniaka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdradzę sekret: liczy się systematyczność! Nasz ogródek dałoby się pewnie wypielić w całości w dwa, góra trzy dni.

      Tymczasem, ja to robię właściwie ciągle, to znaczy - rzadko się trafiają dni, gdy nie biorę wiaderka lub taczki i nie idę do ogródka bodaj na godzinkę czy dwie. Maksymalnie na cztery, bo więcej mi mój kręgosłup nie pozwala...

      W ten sposób stale coś jest wypielone - a ja się zbytnio nie przemęczam robieniem tego na hurrra.

      Usuń
  4. Piękny ogród. Fajnie masz, marzy mi się mały ogródek. Na razie moje pasje rozwijam na balkonie wczesnogierkowskiego bloku (ca 2,5 m^2) 3 krzaki poziomek, 4 truskawek, 2 papryki, 2 pomidora i jeden winorośli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogród godny podziwu. Kwiaty również. Kiedy pomyślę, że wy to wszystko własnoręcznie uprawiacie, podziw mój jest jeszcze większy. Ja uważam za obciążenie (oprócz pracy) podlanie paru donic z kwiatami na tarasach i dwóch mini-ogródków...
    A tę szklarnię wreszcie zbudowałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklarnia była na zdjęciach jakieś 10 dni temu, po ostatniej nawałnicy, kiedy musiałem ją naprawiać...

      Usuń
  6. Piekny ogrodek!! Panie Jacku, duzo, duzo zdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam takie bardzo osobiste pytanie: czy byłaby możliwość otrzymania nasion ruty i ogórecznika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórecznik na pewno tak - z tym, że na razie tylko kwitnie, na nasiona trzeba jeszcze trochę poczekać.

      Co do ruty, to zakwitła nam po raz pierwszy, jeszcze nie wiemy, czy będzie też owocować. Ale, jeśli będzie - nie widzę przeciwwskazań.

      Adresik poproszę...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...