sobota, 27 lipca 2013

1000 złych uczynków

Kiedyś oczywiście musiał nadejść ten moment. Według Bloggera, to jest tysięczny post na blogu, którym Państwa częstuję. Być może chytry skrypt kłamie - nie sprawdzałem, nie chciało mi się. Podobnie jak nie chciało mi się robić żadnych podsumowań, statystyk, czy temu podobnych - owszem, miałem przez chwilę taki pomysł, ale odrzuciłem go, jako wymagający nazbyt wiele pracy.

Po prawdzie - to powoli gubię się już w tym wszystkim. W szczególności przestaję pamiętać, o czym pisałem, a o czym nie - i kiedy. Niejeden też raz, szukając odnośników do dawniejszych tekstów, musiałem korzystać z Googli - i stąd np., nie podzielam entuzjazmu tych, którzy twierdzą, że Google są lekiem na "bombę megabitową" - bo bynajmniej nie były wyniki takich poszukiwań za każdym razem wystarczająco pomocne.

Z okazji tysięcznego posta robię sobie prezent i zamieszczam zdjęcie ładnej dziewczyny na ładnym koniu (jak raz właśnie dostałem od Olgi fotografie z ostatniej wizyty):


Już się cieszę na kolejną wizytę, wstępnie zapowiadaną na sierpień - chodzą słuchy głuche o jakiejś "odpicowanej sesji" z sukniami i figurami..?

A, żeby nie było, że Państwa tak całkiem lekceważę i za nic mam - to i dla Was mały prezencik się znajdzie. Cóż bowiem mogłoby bardziej Was uradować, niż widok mojej (nieco, przyznaję, tęgawej...) osoby na Bubie..? I pośmiać się można i palcami powytykać...:


W zasadzie to tyle na dziś. Ciężko dziś było wyrwać się z objęć Morfeusza - zaspałem na poranne sprowadzanie koni z Wielkiego Padoku, pojenie i karmienie całe 18 minut. No ale wieczorem była burza - niezbyt przerażająca, że jednak pierwsza odkąd konie nie mają nocami dostępu do wiaty, trzeba było poczekać, aż się skończy i pójść sprawdzić, co tam z nimi. Tak się zeszło prawie do północy. O 4.00 koćkodan zgłodniał - a mnie z łóżka wyrwała dodatkowo też i na płodach naszego ogródka oparta, prawie-że-wegetariańska dieta (teraz już wiem, dlaczego i skąd nasze konie aż tyle nawozu produkują...). W sumie razem, gówno się wyspałem, na dłuższe rozhowory nie mam ochoty, a też i późno się robi, pora jechać na targ...

8 komentarzy:

  1. No teraz następny 1000...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatem gratuluję!
    Fajnie, że trzymasz się jednego bloga, ja mam porozrzucanych pewnie też z 1000, ale na trzech kolejnych i przenosić mi się nie chce albo szkoda czasu.
    Pozdrowienia i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyna rzeczywiście bardzo ładna i świetnie prezentuje się na wierzchowcu

    Ty natomiast jesteś rosły chłop i ten konik jakby za mały

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani z pierwszego obrazka wygląda przeuroczo- bez urazy, ale dużo lepiej od Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee tam, Jacek to kawal chłopa jest i dobrze wygląda, trudy zycia neowieśniaka jak widac go zahartowały

      no ale naturalnie, że nam się przede wszystkim podoba ta urocza kobieta

      Usuń
  5. Dziękuję za miłe słowa, ale w rzeczywistości trochę gorzej wyglądały te moje poczynania na Buby grzbiecie. ;-)

    Pozdrawiam, Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko powód, żebyś wpadała do nas częściej - i na dłużej...

      Usuń
  6. Gratuluje i zycze kolejnego tysiaca udanych wpisow... .

    Przylaczam sie do grona adoratorow Pani Amazonki.

    Pan Jacek wydaje sie jechac w kierunku zachodzacego slonca.... .

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...