wtorek, 4 czerwca 2013

Po nawałnicy

wyszedłem zobaczyć, co tak długo porabia na zewnątrz Lepsza Połowa, która wyszła "tylko na chwilkę", zaczerpnąć świeżego powietrza.

W ramach "gimnastyki międzylekcyjnej" - pieliła szklarnię.

Kątem oka zauważyłem jednak, że Knedlik przystraja się w swoją okazałą męskość i rży do Buby. Ta para kopulowała w ciągu ostatnich 4 dni wielokrotnie - ale zawsze albo padało, albo było ciemno, albo miałem za daleko do chatki, żeby zdążyć z aparatem.

Ruszyłem sprintem, ale nic z tego - wygląda na to, że ruja już się kończy. Nim wybiegłem z chatki ze sprzętem - było po zabawie.

No to cyknąłem tylko mokre irysy:



Próbowałem też zrobić naszym koniowatym słitfocie, które tak Państwo lubicie - ale słońce bardzo szybko skryło się za chmurami, a towarzystwo i tak interesowało się tylko trawą i nie chciało pozować.

Za to podczas kolacji był teatr: środkiem Pierwszego Padoku przemaszerował sobie wolno i dostojnie koziołek, co dało Szacownemu Stadu doskonały pretekst do prezentacji całego arsenału min, parsknięć, spojrzeń i udawanych spłoszeń...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...