sobota, 29 czerwca 2013

Piekło i Szatani

Prawdziwym wrogiem nie są „banksterzy“, „plutokraci“, „Żydzi“, „masoni“, czy enigmatyczny „NWO“. Prawdziwym wrogiem wolności i zdrowego rozsądku są tzw. „ludzie gorącego serca“…

Pomyślcie Państwo przez chwilę. Kto tak naprawdę doprowadził do tego, że tzw. „krajami rozwiniętymi“ w świecie współczesnym rządzi – przed nikim i za nic nie odpowiedzialna – Święta Biurokracja..?

Czy przypadkiem nie jest to EFEKT funkcjonowania tzw. „liberalnej demokracji“..?

Antropolodzy zajmujący się badaniem najstarszej wciąż istniejącej, biurokratycznej cywilizacji świata, czyli Chin sformułowali jakiś czas temu nader interesującą hipotezę na temat roli „Syna Niebios“ (zwykle znanego pod nazwą „cesarza“, choć nie jest to termin do końca ścisły..). Otóż „Syn Niebios“ był w biurokratycznej cywilizacji chińskiej kimś w rodzaju „zawodowego rewolucjonisty“.

Tylko jemu przysługiwało teoretyczne prawo (i, jeśli starczyło mu po temu siły woli – praktyczna możliwość) kwestionowania biurokratycznej rutyny, wprowadzania zmian, nawet rewolucyjnych.

Byli cesarze, którzy radzili sobie z tym zadaniem – byli tacy, którym przytrafiało się urządzać strajk, ostentacyjnie lekceważąc obowiązki stanu, gdy widzieli, że ich zbyt słaba wola natrafia na ścisły mur niechęci otaczających ich biurokratów – i byli też tacy, którzy nawet na taki rodzaj buntu zdobyć się nie mogli. Jak to w życiu: wszystko zależało od osobowości i charyzmy konkretnej jednostki. Czyli, tak naprawdę – od genowej loterii.[1]

Cesarz Wu z dynastii Han - rewolucjonista, który odniósł sukces...

Z tym, że – w tym konkretnym przypadku – COŚ od osobowości i charyzmy konkretnej jednostki JEDNAK ZALEŻAŁO.

Porównajcie to z teorią i praktyką „liberalnej demokracji“. Teoretycznie – każdy ma prawo zabrać głos w dowolnej sprawie „publicznej“. W praktyce – niezależnie od wszelkich technicznych nowinek[2] - biurokracja ZAWSZE będzie miała przewagę.

Koniec końców, „liberalna demokracja“, jeśli nawet nie jest już bigoteryjną „Tyranią Obyczaju“ – jak wiecowa „demokracja plemienna“ – to w każdym razie, z całą pewnością pozostaje „Tyranią Przeciętności“: ten tylko, kto skutecznie schlebia gustom najszerszej, więc – z definicji – najprymitywniejszej publiczności – może sprawować w „liberalnej demokracji“ władzę.

Na tym polega przewaga instytucjonalnego jedynowładztwa: w monarchii jest możliwym, iż w wyniku genowej loterii władzę obejmie jednostka wybitna. W demokracji – jest to, przynajmniej w warunkach pokojowych, w zasadzie – nie do pomyślenia.

Tylko bezprecedensowy w skali dziejowej dobrobyt, w którym WCIĄŻ się nurzamy jak świnie w błocie – pozwala nam kontynuować tak nieefektywny eksperyment ustrojowy…

Sądzicie, że 460 partykularnych interesików, które spotykają się na tej sali - W JAKICHKOLWIEK OKOLICZNOŚCIACH - pozwoli na coś innego niż "Tyrania Przeciętności"..?

Jeśli mam rację, jeśli rzeczywiście jest tak, jak to opisałem powyżej – to mam też rację i w tym, że boję się „ludzi gorącego serca“..!

Któż to jest..?

Ano – są to na ten przykład właśnie – ideowi, zapaleni „obrońcy praw człowieka“. Jak również „obrońcy kobiet“, „obrońcy dzieci“, „obrońcy zwierząt“, „obrońcy środowiska naturalnego“, „obrońcy praw pracowniczych“ – długo jeszcze by tak można…

Nieodmienną właściwie cechą wszystkich tych grup „obrońców“ jest to, że skutkiem ich „obrony“ – sytuacja „bronionej“ grupy ulega DRASTYCZNEMU POGORSZENIU.

Gdyby wszystkie nieprzewidziane skutki uboczne tak wyglądały...

Na ten przykład – „obrońcy praw człowieka“ na całym świecie ze wszystkich sił swoich „gorących serc“ promują nie co innego, jak właśnie – „liberalną demokrację“

Cóż mamy w efekcie..? Galopujące zadłużenie (zadłużenie jest nierozdzielne od „liberalnej demokracji“: nie zadłużając się na wyścigi – nie sposób korumpować wyborców – a nie korumpując wyborców – nie sposób w „liberalnej demokracji“ utrzymywać władzy…), tyrania wszechpotężnej biurokracji – o wiele gorsza niż za czasów cara Mikołaja II czy cesarza Franciszka Józefa – jest na to całe mnóstwo przykładów, z ostatnim przypadkiem doprowadzonego przez Urząd Skarbowy do samobójstwa rolnika na czele…

Skądinąd – ten blog zaczął się od tego, że nie miałem gdzie i komu wylać żalów na Urząd Celny w Białej Podlaskiej, który mi po roku od sprowadzenia konia, naliczył dodatkową opłatę z odsetkami…

„Obrońcy kobiet“ walczą o przywileje dla kobiet. Na przykład o to, aby policja, prokuratura i sądy – przychylniej traktowały skargi kobiet na ich mężczyzn.

Jaki jest tego efekt..? Zapytajcie eksperta – Daimyo Wam o tym może więcej opowiedzieć

„Obrońcy kobiet“ wywalczyli też dla nich długie urlopy macierzyńskie i wychowawcze. Oczywiście, że w rezultacie – nikt rozsądny kobiety w wieku rozrodczym nie zatrudni, bo niby dlaczego ma jej płacić, gdy ona rodzi i wychowuje dziecko..? Żeby to chociaż było dziecko tego pracodawcy – to można by rzecz zrozumieć – ale, jeśli w jego spłodzeniu nie miał żadnego udziału, to jaka niby moralna racja ma stać za nakładaniem na niego takich obowiązków..?

„Obrońcy dzieci“ oczywiście walczą o to, żeby zwłaszcza rodzice nie molestowali ani nie zaniedbywali swoich dzieci. Efekt? Efekt jest taki, że byt rodziny zależy od całkowicie dowolnego widzimisię pracowników tzw. „opieki socjalnej“ – którzy mogą dowolnie odbierać dzieci komu zechcą (postępowanie dowodowe jest tu niezmiernie trudne i bardzo rzadko się udaje uchylić wyroki tejże „opieki socjalnej“…) i komu zechcą – te dzieci oddawać.

Pewnie, że zdarzają się wyrodni rodzice. Chyba jednak – nie na każdym kroku i nie w każdym domu..? Tymczasem skutkiem działania „ludzi gorącego serca“ powstało PRAWNE DOMNIEMANIE, że KAŻDY rodzic co najmniej – zaniedbuje swoje dziecko (jeśli nie robi mu czegoś gorszego…). Jak się przed tym w ogóle bronić..?

Jaki idiota zdecyduje się, przy tego rodzaju regulacjach – wiązać na stałe z kobietą (gdy ta W KAŻDEJ CHWILI może mu zabrać gros majątku, zszargać opinię i wtrącić do więzienia) czy też – mieć dzieci (gdy może je W KAŻDEJ CHWILI utracić, a co gorsza – nader prawdopodobnym jest, że wyznaczeni przez gosudarstwo edukatorzy, nastawią je przeciw niemu, o ile tylko – nie kroczy w tzw. „awangardzie postępu“…)?

Wszystko to WYGLĄDA jak jakiś monstrualny spisek.

Czy jednak naprawdę „spisek“ jest najprostszym wytłumaczeniem tego, co widzimy..?

A nie wystarczy – głupota i „Tyrania Przeciętności“..?

Jakież inne ludzkie uczucia są powszechniejsze, silniejsze, bardziej „demokratyczne“ niż – zawiść, podejrzliwość, bezinteresowna złośliwość..?

„Ludzie gorącego serca“ widzą krzywdę. Najczęściej – krzywdę rzeczywistą. Rzucają się, aby ją ze wszystkich sił naprawiać i zwalczać. Me®dia nagłaśniają problem. Biurokracja, kierując się nie żadną przeciw-ludzką konspiracją, tylko zwykłym, instynktownym tropizmem, jak roślina pnąca się ku słońcu – natychmiast dostrzega szansę na zwiększenie swoich kompetencji, rozrost posad, przyrost budżetu. Zawiść, podejrzliwość i bezinteresowna złośliwość większości tzw. „wyborców“ – dopełniają reszty…

Już wkrótce lasy wokół Boskiej Woli zostaną całkowicie zasypane śmieciami. Jeśli do tej pory było z tym bardzo źle – to teraz będzie wręcz – tragicznie!



Powód? Oczywiście – wypromowana przez „ludzi gorącego serca“, czyli w tym przypadku – tzw. „obrońców przyrody“ – nowa ustawa „śmieciowa“. Znikną publiczne śmietniki. Od tej pory wszystkie śmieci mają być zdawane firmie wybranej przez gminę.

Która to firma odbierać będzie tylko śmieci posegregowane (czy jakiemuś idiocie przyszło do głowy sprawdzić, jak trudno jest na wsi umyć wszystkie opakowania szklane – i oddzielić od nich etykietyki – gdy nie ma tu ciepłej wody z sieci i trzeba ją sobie samemu grzać..?) – raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc.

Jaki złamany chuj, ciężki kretyn z wrodzonym debilizmem, down najgorszego sortu – próbował potrzymać w obejściu przez miesiąc, a choćby i przez dwa tygodnie – zużyte pieluchy jednorazowe..?

Oczywistą oczywistością jest, że zużyte pieluchy jednorazowe MUSZĄ wylądować w lesie najdalej drugiego dnia po ich zużyciu. Podobnie jak cała masa innych odpadów, których żadnym sposobem nie da się składować tak długo (już nie mówiąc o tym, że 120-litrowy worek to rodzina z czworgiem dzieci zapełnia w dzień, góra dwa… Nam taka objętość – a żyjemy bardzo skromnie – starczy MOŻE na dwa tygodnie…).

Jeśli miałbym wybierać pomiędzy „spiskową“ interpretacją tego zdarzenia, a interpretacją odwołującą się li i jedynie do jednostkowej głupoty „ludzi gorącego serca“ oraz systemowych mechanizmów biurokratycznego przymusu – to drugą z tych interpretacji uważam za prostszą.

Nie ma żadnej „wojny“. Bo nie ma „prawdziwego wroga“. Prawdziwym wrogiem jest przede wszystkim głupota. Głupota (i demokracja, która pozwala głupocie kwitnąć…) – to prawdziwe Piekło i Szatani, z którym trzeba walczyć na każdym kroku!



[1] Bardzo ciekawym zagadnieniem DO ZBADANIA jest, na ile „pozytywna selekcja“ genotypów obdarzających charyzmą i siłą woli wśród rodów panujących – kolidowała z potencjalnie negatywnymi skutkami „depresji inbredowej“, spowodowanej małą liczebnością zbioru „rodów panujących“… Pytanie też, na ile opłacała się strategia „egzogamii międzynarodowej“, stosowana w praktyce przez europejskie rody panujące (których członkowie szukali sobie zwykle partnerów wśród innych rodów panujących) w stounku do strategii „narodowej endogamii“, stosowanej przez rody panujące np. Bizancjum, Rusi, czy Chin – gdzie władcy poszukiwali partnerek dla swoich następców wśród poddanych – o czym kiedy indziej szczegółowo pisałem
[2] Czy Państwu P.T. Entuzjastom Postępu przyszło do głowy – jak łatwo jest manipulować użytkownikami tzw. „portali społecznościowych“ – jeśli ma się tylko stosowne uprawnienia..? Jak by to było..? Możliwość przekazania wiadomości wszystkim użytkownikom Fejsbóka na danym terenie naraz – bezcenne! Za resztę zapłacisz kartą Mastercard…

30 komentarzy:

  1. Panie Jacku, przez zrozumienie dla Pana Swietego Gniewu, prosze jedynie o nie porownywanie osob z wrodzonym debilizmem i zespolem Downa do Jasnie Oswtielanych i (Nie)Milosciwie Panujacych, ktorzy sa w wiekszosci cwaniakami pierwszej wody i mistrzami oszustwa!

    Jesli chodzi o reszte, to moge sie przylaczyc do krucjaty przeciw demokracji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo poważne wątpliwości co do intelektualnej sprawności niemiłościwie nam panujących!

      I wcale, ale to wcale nie jestem taki pewien, że za ich plecami kryją się jacyś spryciarze "pociągający za sznurki"...

      Co gorsza, jeśli takowych spryciarzy nie ma - to wygląda na to, że tym gorzej dla nas..!

      Usuń
    2. Jesli ma Pan racje, Panie Jacku, a Pan Michalkiewicz sie myli, to gore nam :(

      Usuń
  2. Akurat wieś jest bardzo eko i do przodu jeśli chodzi o śmieci. Większość śmieci idzie na energię odnawialną (ląduje w piecu). To miastowe wywożą do lasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość śmieci jest, niestety, niepalna!

      Sami robimy co możemy, żeby śmieci produkować jak najmniej. Jednakowoż - plastikowych butelek czy tacek prawie że nie da się spalić, przynajmniej nie w naszym piecu.

      A jednorazowe pieluchy, o których nie bez przyczyny wspominam..?

      Swego czasu zebrałem na naszej świeżo kupionej ziemi kilka ton tego "towaru"...

      Usuń
  3. Plastiki i pieluchy bardzo ładnie się palą w piecu. Jeśli piec ma odpowiednią temperaturę, to nawet nie trują bardzo powietrza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w naszej kozie. I nie w każdym piecu, nawet od niej większym. No i - nie latem przecież...

      Usuń
  4. Co do narzekan na Tyranie Przecietnosci i bedaca jej emanacja Biurokracje(nieprzypadkowo z duzej litery)to sie nawet zgodze.Ale czy na pewno lekarstwem na te przypadlosc sa "jednostki wybitne"-bo jak tak o owych jednostkach mysle to zaraz przychodzi mi na mysl Stalin,Hitler,Mao czy chocby i tak kochany przez Holywood Cezar.W ogole to te "jednostki wybitne" w historii ludzkosci jakos nie palaly specjalna niechecia do biurokracji i na ogol uwielbialy machanie mieczem na koszt poddanych-co by nie mowic o Demokracji(a mozna mowic wiele zlego)to przynajmniej mamy dlugotrwaly okres wzglednego pokoju-niech no tylko wladze przejma "wybitne jednostki" to znowu beda wojny o to ze jeden krol za przeproszeniem wydupczyl zone krola innego albo naplul mu do zupy.Ludzkosc przez cale tysciaclecia siedziala w brudzie i smrodzie na glodniaka przez rzady takich "wybitnych"(w koncu ci sie zawsze na koszt poddanych nazarli)-dopiero wolnosc gospodarcza i polityczna daly nam pelene lodowki,miekkie sofy i mozliwosc pogadania na odlegosc przez neta.Pan chyba powinien pozyc pod rzadami takich "wybitnych jednostek" zeby sobie PRZYPOMNIEC jak to "swietna sprawa"-co prawda ich populacja nieco zmalala ostatnio ale zdaje sie ze w Korei Polnocnej jeszcze rzadzi taka "wybitna jednostka"-w ramach ZDYWERSYFIKOWANIA punktow widzenia POLECAM.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Piotrze (niku tego trzydziesty czwarty), niestety musze zwrocic Pana uwage na to, ze jest wiele innych panstw bedacych de iure monarchiami absolutnymi: Arabia Saudyjska, Brunei, Katar, Oman, Tonga oraz (konstytucyjne monarchie absolutne): Bhutan, Jordania, Maroko oraz kazdy z 7 Zjednoczonych Emiratow Arabskich.

      Wiele sposrod tych krajow zaliczane sa do krajow dosc zamoznych. Ich poziom zamoznosci ani zaawansowania technicznego nie biora sie z wolnosci politycznej (bo o taka trudno w monarchii absolutystycznej) a z bogactwa naturalnego jakim jest ropa i gaz ziemny (oraz z uzaleznienia od tych 2 surowcow gospodarki swiatowej).

      Jesli chodzi o obecna "Ere Pokoju", to mylnie nazywane tak wrazenie bierze sie z relatywnego spokoju na kontynencie europejskim (boc na swiecie, to nie ma dnia bez wojny i to prowadzonej na roznych kontynentach) oraz obecnie serwowanego nam rozwodnienia pojeciowego - boc nasi zolnierze gina poza granicami kraju na misjach pokojowych (posiadajac, jak na misjonarzy przystalo, podstawowe narzedzia do niesienia powszechnego pokoju i milosci braterskiej na swiecie - czyli karabiny maszynowe kalibru roznego jezdzac na pokojowych czolgach i bojowych wozach milosci...).

      Ostatnia uwaga - juz calkiem na marginesie. Poziom wspolczesnego rozwoju technologicznego zawdzieczamy dwom wojnom swiatowym oraz Zimnej Wojnie (rowniez o zasiegu globalnym).

      Niestety nic tak nie napedzalo ludzkiej pomyslowosci jak pozadanie wlasnosci blizniego naszego oraz powiazane z nim dzialania majace na celu nie tylko pozbawienie go tych tak pozadanych dobra, jak i zycia :(

      Usuń
    2. W wymienionych przez Ciebie krajach (nie wiem czy w Jordani i Bhutanie) wataszkowie, czyli rodziny królewskie łupią ogromną większość pieniędzy z wydobycia ropy. Dzielą się fortuną z urzędnikami i wojskiem, dla ludzi pozostaje reszta. Czasami pozwala na wygodne życie, czasami nie, dla beneficjentów systemu ma to drugorzędne znaczenie.
      Przykład Arabii Saudyjskiej jest szczególny, ze względu na ogromne dysproporcje kliki rodziny królewskiej i resztę narodu. Owszem ludność nie żyje w biedzie, ale przy takiej sprzedaży ropy powinno im się powodzić wielokrotnie lepiej. Nie można też nie wspomnieć o okrucieństwie tamtejszego systemu prawnego i bezpiece, która chyba dorównuje razwiedce za Stalina.
      Co do wojska zabijającego ludzi podczas "misji" na świecie, to chyba jest to lepsze niż wojsko strzelające do własnych obywateli, jak to się regularnie dzieje w dyktaturach.

      Usuń
    3. "Wybitnymi jednostkami" byli też brytyjscy premierzy XIX wieku: Gladstone, Disraeli. "Wybitną jednostką" był niewątpliwie Bismarck, jak również hr Andrassy czy ks. Gorczakow.

      Wszyscy ci politycy zrobili wielką karierę w warunkach bardzo ograniczonej lub zgoła żadnej demokracji - a okres ich rządów, mimo takich czy innych niedogodności, nie bez powodu nazywa się "Belle Epoque"..!

      Opinia pana Piotra34 o "wybitnych jednostkach" jest skrajnie nieprawdziwa i dowodzi historycznej niewiedzy, tudzież - ulegania demokratycznym mitom.

      Monarchia to najtrwalszy i najstabilniejszy ustrój w historii ludzkości. Siłą rzeczy - gros wojen TEŻ musiało przypadać na "czasy monarchiczne".

      Skądinąd jednak, już w starożytności dostrzeżono, że państwa demokratyczne (jak Ateny - czy republikański Rzym, którego tworem była dziwna, "plebiscytarno - wojskowa" monarchia cezarów...) są o wiele bardziej agresywne od państwa monarchicznych. Postępują też zwykle z pokonanymi dużo bezwzględniej (w końcu to oczywista tyrania Ateńczyków sprawiła, że podlegli im tzw. "sprzymierzeńcy", koniec końców wolelli już nawet Persów, byleby tylko ich demokracja ateńska łupić przestała...).

      Rzym zdecydowanej większości podbojów dokonał, póki był republiką. Potem co najwyżej "wyrównywano linię graniczną".

      Trudno sobie wyobrazić państwo bardziej agresywne od republikańskiej Francji za jakobinów - że Bonaparte doszedł potem dalej, to raczej konsekwencja tego pierwszego etapu!

      Ogólnie rzecz biorąc, dobrze zinstytucjonalizowana monarchia jest jak rodzinny interes - żeby mógł funkcjonować i żeby wszystkim członkom rodziny dobrze się żyło, trzeba w miarę dbać o poddanych i usuwać szaleńców nawet, jeśli trafią się we własnych szeregach.

      To już BARDZO DUŻO!

      Demokratyczny polityk wybrany na określoną kadencję - nie ma żadnej motywacji do myślenia w perspektywie dłuższej niż ta kadencja i szerszej, niż problem własnej reelekcji...

      Usuń
    4. @artur xxxxxx: Polska jako panstwo powstala jako efekt "biznesowych dzialan" familii Piastow. Ci watazkowie zaczeli jednoczyc sila (bo inaczej sie nie dalo - vide Slowianie Zachodni (na zachod od Odry zostali suwerenni i podzieleni co dobrze posluzylo interesom panstw niemieckich!) plemiona Slowian nad Odra, Wisla i Bugiem (a nawet ciut dalej!)... .

      Dlatego duza niekonsekwencja zdaje mi sie wieszanie psow przez Szanownego Pana na wladcach absolutnych - no chyba, ze uwaza Pan, ze powinnismy, podobnie jak Zwiazek Wielecki, w imie demokracji plemiennej zniknac z kart historii... ?!?

      Usuń
  5. "Ludzie gorącego serca" często zmieniają świat na lepsze. To nie oni są winni, tylko chęć unormowania wszystkiego. Wystarczyłoby przestrzegać kilkunastu konkretnych zasad (oczywiście byłyby one prawem stanowionym), zamiast tworzyć nowe przepisy. Rzecz w tym, że prawo często jest lekceważone (np. przemoc wobec kobiet), co daje pole do popisu rozmaitym działaczom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, że cel, jaki przyświeca działaczom, czyli "likwidacja zjawiska przemocy domowej" - jest nierealny. Można to osiągnąć tylko za cenę całkowitej likwidacji tzw. "miru domowego" - a cóż wówczas z domu pozostaje, gdy w każdej chwili może przez drzwi lub okno dowolny biurwokrata wparować i rządzić się jak u siebie..?

      Usuń
    2. @Kira i Jacek Kobus: W roznych dyskusjach dowodzilem wielokrotnie (przyznaje z roznym skutkiem), ze proba wprowadzenia "zupelnie bezpiecznego swiata" bedzie musi ostatecznie sie sprowadzac do wsadzenia calej populacji do pojedynczych cel wieziennych (bo czlowiek nie wymyslil bezpieczniejszego srodowiska niz takie wlasnie).

      Historycznym argumentem za prawdziwoscia mej tezy niech bedzie fakt, ze brytyjscy socjologowie dali teoretyczne i filozoficzne podwaliny pod instytucje znane z historii jako rezerwaty dla Indian, lagry, obozy pracy, KZ-Lagers. Instytucje te mialy byc swoistymi "przedszkolami spolecznymi" dla niedostosowanych spolecznie ludzi (czyli biedakow (!!), bezdomnych, zlodziei...).

      Paralela z brukiem w piekle jakos sama sie na mysl cisnie...

      Usuń
    3. Nie chodzi o to, żeby świat był ultrabezpieczny, gdyż takie przedsięwzięcie rzeczywiście wymagałoby stałego monitoringu nawet małżeńskich łożnic. Chodzi o to, żeby ZGŁASZANE skargi były traktowane poważnie (co nie znaczy, że mamy stosować domniemanie winy).

      Usuń
  6. Tzw. "ludzie gorącego serca" do realizacji swych planów tzw. "zmiany świata na lepszy" i "uszczęśliwienia" całej ludzkości potrzebują całych tabunów osobników których ja nazwałbym w większości przypadków "święcie oburzonymi oszołomami" dzięki którym Lewiatan coraz dokładniej oplata nas swoimi mackami. Podam przykład z własnego podwórka: Pani wójt wpadła na pomysł objęcia gminy monitoringiem w postaci 30 kamer, pomysł ten cieszy się dużym poparciem a argumenty za są następujące: pewna pani popiera bo ktoś ukradł jej rower pod kościołem (który się po jakimś czasie odnalazł). Społeczność nie chce się zgodzić na przeniesienie biblioteki do budynku szkoły twierdząc że dzieci będą zagrożone porwaniem zapobiegnie temu monitoring. Itd. itd. Wymienię jeszcze właścicieli zapasionych,poubieranych w sweterki i buciki miejskich piesków którzy walczą o dobro biednych zwierzątek którzy doprowadzili do prawie całkowitego zaniku uboju gospodarczego, biznesmeni z branży mięsnej zacierają rączki a prosty rolnik żeby zjeść własną kiełbasę albo płaci kasę i mota się z biurokracją albo działa w "podziemiu". I tak jest ze wszystkim w obecnym czasie. Z własnego doświadczenia wiem że ci którzy powinni przestrzegać tych wszystkich bzdurnych przepisów, nakazów i zakazów sami nagminnie je łamią i omijają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, tak właśnie jest na każdym kroku.

      Ludzie:

      A) Nie myślą.

      B) Jeśli nawet myślą, to i tak nie dostrzegają niczego, co wykracza poza koniec ich własnego nosa i piękno ich jakże szlachetnych intencji.

      C) Gdy w konsekwencji Z REGUŁY dzieje im się odwrotnie niż się spodziewali - i tak nie wyciągają z tego żadnych wniosków - gdyż: nie myślą...

      Usuń
    2. Nie dziwota, ze czesciej mielismy do czynienia z "polityka sensu" za ancient regime a z "polityka emocji" za demokracji - ostatecznie nawet najbardziej sentymentalny wladca "chca robic poddanym dobrze" czasami musial wyciagac wnioski z efektow wlasnej dzialalnosci (chyba, ze dworzanie dopilnowali, zeby JKM nie dowiedzial sie o tychze efektach ;) aby "rodzinny interes" mogl trwac dalej... .

      Usuń
    3. Monitoringu w miejscach publicznych bym się nie czepiała. Choć z drugiej strony - nie jest miło wiedzieć, że jest się cały czas obserwowanym... przez kogo???

      Usuń
    4. Jak chcesz w praktyce oddzielić "miejsce publiczne" od "prywatnego"..?

      Usuń
    5. Prywatne jest to, które kupiłeś lub dostałeś. I którym możesz zarządzać wg uznania, o ile nie narażasz tym na szkody osób postronnych.

      Usuń
    6. To nie jest takie proste!

      Oprócz kamer monitoringu "publicznego", założonych przez różne władze (państwowe i samorządowe), miasta i sioła nasze naszpikowane są kamerami "prywatnymi": telewizją CCTV chroniącą wszystkie większe (a czasem też i bardzo małe...) firmy i budynki, kamerkami przy każdym praktycznie bankomacie i w zdecydowanej większości sklepów. Nawet nasz sklep marki "Sklep" w Boskiej Woli ostatnio sprawił sobie trzy takie kamerki...

      Problem polega na tym, że różnej maści służby specjalne mają praktycznie nieograniczony dostęp TAKŻE do owych kamer "prywatnych". A to oznacza, że jeśli ktoś zechce śledzić blogerkę Kirę - będzie mógł to robić, nawet i bez szpiegowskich satelitów czy dronów, praktycznie przez cały czas. Co więcej: może to robić bez ubiegania się o jakiekolwiek zgody sądu czy prokuratora - bo kamer "prywatnych" tego rodzaju ograniczenia w przekazywaniu danych nie obowiązują...

      Usuń
    7. No to o co masz pretensje? O istnienie służb specjalnych czy o to, że ktoś we WŁASNEJ firmie zamontował sobie kamerę? Taki mamy świat - i nie jest to już wina systemu. A już na pewno nie "ludzi gorącego serca".

      Usuń
    8. Jak to nie ich wina..? A kto gardłował za "większym bezpieczeństwem" - może tacy, którym jest wszystko jedno..?

      Usuń
    9. Akurat mnie monitoring w miejscach publicznych (lub w prywatnych budynkach za zgodą właścicieli, do których trzeba się czasem udać) nie wkurwia. A istnienie służb specjalnych jest - czy to się komu podoba czy nie - konieczne. Każdy rząd takie służby mieć musi.

      Oczywiście zapaleńcy mogą się posunąć za daleko - i często posuwają się. Ale nie uogólniajmy, że każdy, kto walczył o prawa maltretowanych [tu - wstaw odpowiednie słowo] jest winien pogorszenia ich sytuacji. Ja tam się cieszę, że ani dzieci, ani zwierzęta nie są już traktowane jak rzeczy. Gańmy przegięcia, nie zasady.

      Usuń
  7. @Jacek Kobus

    Tu ciekawy tekst o demokracji. Poglądy macie, jak widzę, zbliżone.

    http://milkblog.cba.pl/?p=776

    OdpowiedzUsuń
  8. Uporządkowanie gospodarki odpadami powinno być wreszcie wdrożone. Składowanie odpadów na składowiskach, bez segregacji jest niedopuszczalne. Druga sprawa, że my,Polacy jakoś zawsze musimy coś spieprzyć, albo w pośpiechu i bezrozumnie "nadać tok" sprawie. Niech się dzieje, a potem się zobaczy".
    Pieluchy jednorazowe nie palą się w każdym kotle....
    Choć moi sąsiedzi co wieczór palą (chyba na wodę) plastikami co mnie wqrwia nieprzeciętnie, bo w zasiegu 300 m mają dwa kontenery na PETy. No chyba, że jakieś inne materie puszczają z dymem.
    W naszych lasach też na pewno przybędzie dzikich wysypisk, choć opłaty akurat są mniejsze (w przypadku sortowania) o 15 pln od stawki, którą wołała firma, która nas obsługiwała.
    Wszędzie w Polsce można zobaczyć problemy tak z myśleniem, jak i z wrodzona głupotą, a także nabytą za sprawą naszych warunków życia. Z rozumieniem, z przejęciem się tematem, ale do tego dochodzi też polaczkowe zacięcie do sprzeciwu. Sąsiad jeden powiedział, że "ni uja", nie dałby sobie w domu postawić paru wiader do rozdzielania odpadów wg pochodzenia. Bo nie i już.

    Aaaa...oszołomów nie wrzucałabym do jednego wora.
    Są i tacy, bez których byłoby jeszcze gównianiej w tym kraju niż jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem nie polega na samym tylko obowiązku segregowania - tylko na częstotliwości odbioru śmieci i likwidacji publicznych śmietników.

      Rozumiem, że u Ciebie takie śmietniki pozostały..?

      Tylko jak wtedy naliczane są opłaty - skoro nie wiadomo kto ile wyrzucił..?

      Acba! I nie widzę najmniejszego powodu, dla którego AKUAT TERAZ jakieś "uporządkowanie gospodarki odpadami powinno być wdrożone".

      Bo co? Bo układ gwiazd jest taki, czy Tusk miał proroczy sen..?

      Usuń
    2. Gospodarka śmieciami- a co to,śmieci to towar jak każdy inny, gosudarstwu nic do tego. W latach 70 XXw. nacjonalizowano wody teraz znacjonalizowano śmieci, śmiać się czy płakać można i bluzgać. Człowiek je i wydala i tam gdzie żyje należy "śmieci" neutralizować, Maniana

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...