niedziela, 30 czerwca 2013

Leży

Skoszone i leży:




Oczywiście - jak to już onegdaj się żaliłem - fotografowanie Wielkiego Padoku bez szerokokątnego obiektywu zwyczajnie nie ma sensu. Daję więc trzy powyższe fotki ot tak, co by zaznaczyć radość wielką, jaka zapanowała w domu naszym - bo leży, bo - co by się nie działo - pewnie gdzieś tak "na Grunwald", czyli koło 15 lipca - wypuścimy wreszcie konie na uczciwe pastwisko, a nie na działeczkę przyzagrodową (bo co to dla nich te 4 ha, po których teraz chodzą...).

Skoszone i leży w wyjątkowym tempie: jeśli nie liczyć awarii i przestojów, Radkowi, druhowi memu serdecznemu, udało się to skosić w mniej niż 6 godzin (a byli tacy, parę lat temu, co i 12 godzin potrafili sobie tam jeździć...). Miał kosiarkę szerszą raptem o 30 cm od standardowej - ale chyba mu się radość życia udzieliła, bo zwyczajnie, jak sam przyznał - jeździł szybciej...

Teraz, oczywiście, wiele pracy przed nami. Czekamy na Radka, żeby roztrząsnął - potem trzeba będzie to ze dwa razy przewrócić, zawinąć na wałek, sprasować, no i zwieźć. Na każdym etapie może nas spotkać jeszcze niejedna przygoda. Tak więc: bądźcie Państwo z nami! Najświeższe doniesienia z linii frontu - tylko tutaj..!

Dzięki temu, że skoszone i leży - udało mi się podejść kic-kica..:





Kic - kiców ci u nas dostatek, czasami potknąć się można, bo jak wyższa trawa czy jakieś chaszcze, to dopiero w ostatniej chwili umykają spod nóg (tyle, że ciężko ich wtedy fotografować...).

Ech - charcika by mieć..!

Koniowie tymczasem drzemali wokół wiaty:


Ojciec rodziny z córką i najmłodszą z żon w cieniu za wiatą.

A reszta pod jej dachem:




Przez wzgląd na statyczność tego obrazu, wziąłem się za fotografowanie ogródka (i tak musiałem poczekać jeszcze kilka minut, aż pompa skończy wylewać wodę z hydroforni - naprawiłem wczoraj tę pompę, sam, własnymi ręcami - jakiś szczur, wyobraźcie sobie, przegryzł i przedrapał wąż i dlatego woda lała się zbyt słabym strumieniem, a membrana pompy zapchała się kamykami - naprawienie tegoż ustrojstwa to był powód do radości prawie tak wielki jak to, że skoszone i leży...).







Nazw kwiatków nie podaję, bo nie chcę się wygłupić. W każdym razie pierwsze to chyba dziewanna, a ostatnie - na pewno len. A nie chcę się wygłupić, bo nie mogę skonsultować z bieglejszą w tej materii ode mnie Lepszą Połową, która śpi.

Lepsza Połowa śpi, bo odsypia nocny atak szaleństwa naszego koćkodana. Koćkodan nasz domowy, rodzony - przed 4.00 najpierw zgłodniał (w półśnie dałem jej chrupki), a potem - wziął się za drapanie ścian chatki. Kiedym (dalej w półśnie) zaganiał ją do łóżka, co by drapać przestała - skoczyła prosto na głowę Lepszej Połowy i wczepiła się w nią pazurami... Od czego Lepsza Połowa obudziła się, rzecz jasna i długo nie mogła zasnąć - a teraz odsypia, bo czeka ją dziś jeszcze dużo pisania.

Więc, jeśli Państwo sami nie zgadniecie, co to za kwiatki, to ewentualnie wieczorem, o ile będzie na to czas - uzupełnię...

Cyknąłem jeszcze do tego:


poziomki



tomatillos pod szklarnią


i nasze pierwsze w ogrodniczej karierze ostre papryczki tamże.

Gdy w okolicach wiaty zaczął się ruch...

Panie dzieju, ten tego ten - szefowa zdecydowała wyjść z cienia i poskubać nędzną trawkę Zimowego Padoku:


Od czego Bubę, zostawioną samojeden z synem pod wiatą, ogarnęły wielkie nudy:


(jak widać, mało se szczęki nie wywichnęła ziewając...).

Cóż więc zrobił Bubol nasz rezolutny..?


Ano wyszła i literalnie...


przygnała sobie męża pod wiatę. Któremu zresztą, jak widać na załączonym obrazku, taka obcesowość - wcale się spodobała...

11 komentarzy:

  1. Gratuluje skoszenia! A teraz macie przecudnej pieknosci aromat swiezo skoszonej trawy :)

    Na szaraki oprocz "charta ze smycza (towarzyszu moj ;)" pomocna bylaby tez gwintowka (choc gladkolufowa srotowka tez sie spisze dobrze, w ostatecznosci moze byc wiatrowka o energii wylotowej wiekszej niz 17J...).

    Trzymam kciuki za suszenie skoszonego (w piekna sloneczna pogode!)

    OdpowiedzUsuń
  2. 2 x oregano, 2 x dziurawiec, jakie piękne bezchmurne niebo...Oby jeszcze tydzień takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, zdążyło nas już kilka razy z lekka podlać dzisiaj. Na szczęście - bardzo lekko i znów jest już słońce...

      Usuń
    2. A u nas nic nie spadło, chmurzyło się tylko trochę, i rozeszło. Ale też leży. ;-) ES

      Usuń
  3. 4ha dla kilku koni to aż nadto, musi być słabo nawożone albo gleba jakaś licha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nadto" to chyba w żydowskiej, albo podwarszawskiej stajni. Dla normalnych koni przestrzeni NIGDY nie jest za dużo!

      Usuń
    2. Miałem na myśli produkcję trawy, a nie przestrzeń. Przy dobrze utrzymanym pastwisku z jednego ha powinna się utrzymać klacz wraz z sysakiem i jednym starszym potomkiem.

      Usuń
    3. To abstrakcyjny wskaźnik. U mnie potrzeba 3 ha. I co z tego..?

      Usuń
  4. Jakoś nie lubię niczego komentować, ani też udzielać się na forach, ale bardzo Ci chciałam podziękować za Twoją radosną twórczość i to CODZIENNIE. Odkąd Zoltan bezpamiętnie zajmuje się Dzierżyńskim i nie zasila swojego bloga żadnymi nowymi wpisami, a została mi już tylko Boska Wola!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dziękuję, Aniu! Jak tam Wasze gospodarstwo, kupujecie..?

      Usuń
  5. Walczymy z bankiem co dzień dosyłając agentce kolejne papierki. Nie wiem co jeszcze ci banksterzy wymyślą :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...