środa, 26 czerwca 2013

Fobie nasze powszechne

Często słyszę od Państwa zarzut, że „wyciągam wnioski ogólne z osobistych doświadczeń“. A przepraszam bardzo – z czego mam takie wnioski wyciągać..?

Może z raportów Banku Światowego, albo z przemówień Donalda Tuska..?

Dziś też, tak jak przedwczoraj, zacznę od „osobistych doświadczeń“. Czyli od rozmów ze znajomymi i nieznajomymi, których zdarzało mi się spotykać czy to w trakcie załatwiania różnych spraw życiowych, czy to – w trakcie mojej nieudanej kariery prezentera sprzedaży bezpośredniej (a zjeździłem w tej roli sporą część Polski i rozmawiałem z setkami ludzi!).

W trakcie tych rozmów napotkałem dwie bardzo ciekawe fobie. Obie fobie mają podłoże materialne, pieniężne. Obie spotyka się często wśród tzw. „prostego ludu“. Niekoniecznie u tych samych osób: to jest indywidualnie różne na tyle, że nie potrafię powiedzieć, pomimo oczywistego dość podobieństwa „formalnego“, czy fobie te są ze sobą związane, czy też – są od siebie niezależne i jeśli się u kogoś łączą, to jest to przypadek..?

Fobia pierwsza to zawiść w stosunku do rolników.



Zaskakujące..? Państwo są zdziwieni? Żydzi, masoni – w ostateczności niech już będą nawet cykliści – ale żeby ktoś źle życzył rolnikom..? Co to „żywią y bronią“..?

A jednak! Już o tym zresztą pisałem. Resentyment wobec rolników jest wśród miejskiej „niższej klasy średniej“ (głównie wśród drobnych przedsiębiorców, sklepikarzy, właścicieli warsztatów i małych firm usługowych) – OGROMNY. Wręcz – przybiera takie rozmiary, że stwarza to niejaki „potencjał wyborczy“ – i na tym właśnie opieram moje czarnowidztwo jak chodzi np. o przyszłość mięsnej hodowli koni w Polsce (ale ta sama gilotyna „utnie“ też pewnie i hodowlę zwierząt futerkowych i ubój rytualny i parę innych gałęzi naszego – i tak zdychającego w męczarniach – rolnictwa…).

Chodzi oczywiście o dopłaty.

To rzeczywiście jest wkurzające – no bo z jakiej racji ja dostaję te 10 tysiaków raz do roku, a na przykład nasz ulubiony mechanik samochodowy, Mistrz Dębski z ulicy Górczewskiej, u którego zwykle serwisujemy naszą „Wendi“ – nie..? W czym niby jestem od niego lepszy..?

Skądinąd: zachodzę w głowę komu i jakim sposobem udało się zrozumiałą niechęć najbardziej poszkodowanych przez panujący terror podatkowy drobnych przedsiębiorców odwrócić od rzeczywistego sprawcy ich nieszczęść, czyli od niemiłościwie nam panującego gosudarstwa i pchnąć ich przeciw innym drobnym przedsiębiorcom (fakt, że uprzywilejowanym – ale to są przywileje w dużym stopniu pozorne i przynoszące efekt zgoła przeciwny do deklarowanego celu – o czym już bardzo, bardzo dawno temu pisałem!)?

Być może: nikt nie musiał sobie takie trudu zadawać. Być może, taka już jest natura ludzka, a przynajmniej – natura Polaków – że „wrogiem“ może być tylko ktoś w miarę konkretny i rzeczywisty. „Gosudarstwo“, „Jewrosojuz“ – to byty jednak abstrakcyjne. Mogą się ukonkretyzować w postaci aroganckiej twarzy i rozbieganych oczek Donalda premiera Tuska – ale to przecież nie załatwia sprawy do końca: premierzy przychodzą i odchodzą, a podatkowy i ZUS-owy (co najbardziej drobnych przedsiębiorców z miasta dotyka i co ich najbardziej od rolników odróżnia…) terror trwa. Potrzebny jest jakiś inny jeszcze „chłopiec do bicia“.

No i takim „chłopcem do bicia“ może być jak najbardziej rolnik: ZUS-u nie płaci, dopłaty dostaje, preferencyjne kredyty dostaje, wypasioną furą jeździ, domy jak pałace dzieciom buduje – a huź go na! A bierz go, rwij, ujadaj!

Trudno o popularniejszą reformę niż likwidacja KRUS.[1]

Co jest kompletnie bez sensu, jeśli się nad tym zastanowić na trzeźwo! Czyż nie rozsądniej byłoby – jeśli już jakiś „-US“ KONIECZNIE musimy mieć (czego wcale nie jestem taki pewien…) – zlikwidować ZUS i gremialnie przejść na KRUS..?

To się źle skończy. Niewolnicy, zamiast „powstać i zerwać kajdany“ – powstaną i zakują w kajdany innych niewolników. Co zresztą – niejeden raz już w dziejach bywało…

Druga fobia to nienawiść do Kościoła i księży.



Fobia ta, wedle MOICH osobistych doświadczeń – najsilniejsza jest obecnie nie wśród „młodych, wykształconych z wielkich miast“ („młodzi, wykształceni z wielkich miast“ mają Kościół i księży w przysłowiowej d…ie – jeśli zdarza im się bywać w świątyni, to przy okazji wypasionego wesela, kontakt z Kościołem mają głównie za pośrednictwem notek Onetu, „obnażających“ pedofilię, „homofobię“ i temu podobne – jeśli jeszcze zajmują się w ogóle sprawami Kościoła, to z malejącym zapałem, ot: tu czy tam skrobnie się zjadliwy komentarz w necie – i to wszystko…).

Nienawiść do Kościoła i księży najsilniejsza jest wśród prostych, biednych, ciężko pracujących ludzi – na wsi i w małych miasteczkach. Co ważne: nienawiść ta NIE ZALEŻY od stopnia osobistej religijności. Bardzo wielu jest ludzi mocno wierzących, którzy jednak na każdym kroku podkreślają, że „wierzą w Boga, a nie w księży“.

Nienawiść do Kościoła i do księży ma podłoże czysto materialne: wynika z zawiści wobec stylu życia wiejskich czy małomiasteczkowych proboszczów (niedościgłego dla zdecydowanej większości ich owieczek…) – oraz z wysokich stawek opłat za usługi, które świadczą (zauważcie, że takie źródło antykościelnej fobii jest możliwe TYLKO wśród praktykujących katolików: kto nie chrzci i nie posyła do Pierwszej Komunii czwórki dzieci, temu wisi, że chrzest kosztuje 200 złotych, a komunia 1000…).

Jest w tym pewna tradycja. Już w XVI wieku bodaj Jan Franciszek Commendone, o którym kiedyś mimochodem wspominałem stwierdził, że gdy rozmawia z Polakami o liturgii i rytuale – są gorliwymi katolikami. Gdy rozmowa schodzi na jurysdykcję sądów kościelnych – ci sami rozmówcy przeistaczają się w jednej chwili w zapartych kalwinów. A gdy dochodzi do kwestii dziesięcin – ma przed samą samych tylko antytrynitarzy..!

Tyle, że w XVI wieku tak było ze szlachtą i to raczej – tylko tą zamożniejszą. A teraz podobne zjawisko zachodzi na skalę masową wśród najbiedniejszego, najliczniejszego „ludu“.[2]

Zjawisko to jest niezmiernie wręcz niebezpieczne. Co prawda, nie wydaje mi się, aby mogło się to przekuć na wyborczy sukces „filozofa z Biłgoraju“ – ale kto to może wiedzieć: może trafi się nam w przyszłości mniej zmanierowany i strawniejszy dla prostego ludu antyklerykał..? No i – sukces wyborczy to jedno – a życie to zupełnie co innego: czy nasz współczesny „prosty lud“ powstanie w obronie swojego Kościoła, gdy jakaś władza będzie chciała się za niego zabrać..?

Czy fobia antykościelna jest sterowana z zewnątrz i stanowi efekt działania jakiegoś planu? Może tak, może nie.

Na pewno OBIE wyżej nazwane fobie są zjawiskami bardzo niepokojącymi. Obie bowiem zapowiadają, co się stanie, gdy czar dobrobytu, w którym wciąż się nużamy – pryśnie.

Polacy, zamiast zwalczać „system“, zamiast „walczyć o niepodległość“, czy też „wykuwać nowy paradygmat cywilizacyjny“ – jak tego chce Pan Piotr w jednym z ostatnich komentarzy – rzucą się sobie nawzajem do gardeł.

Miejski lumpenproletariat (spauparyzowanych „młodych, wykształconych z wielkich miast“ NIE wyłączając) rzezał będzie „posiadaczy“ bez rozróżniania kto zacz. Mechanicy samochodowi, hydraulicy i tynkarze – przyłączą się ochotniczo do „trójek stalinowskich“ wizytujących gospodarstwa wiejskie w poszukiwaniu ukrytych świń i zapasów zboża. Wierni wiejskich i małomiasteczkowych parafii z radością asystować będą publicznemu przeganianiu swoich proboszczów „ścieżkami hańby“.

Skorzysta na tym, urośnie, władzę zdobędzie i utrwali – Nowy Tyran. Nowy Heliogobal, którego dawno temu przepowiadałem – a może jakiś „Nowy Stalin“ w rzeczy samej..?


[1] Do której NIE dochodzi tylko dzięki osławionej „zdolności koalicyjnej“ PSL-u: o czym na innym miejscu i w trochę innej sprawie, też już dawno temu pisałem
[2] Cóż: w XVI wieku Kościół utrzymywał się ze swoich dóbr ziemskich – i był dla chłopów poddanych w tychże dobrach „lżejszym“ panem, niż właściciele prywatni – trudno było narzekać. Od półwiecza z okładem – utrzymuje się głównie dzięki ofiarności wiernych i opłatom za rzeczone „usługi“. Sądzicie może, że „podatek kościelny“ rozwiąże ten problem..? Oj, nie wydaje mi się, nie wydaje…

20 komentarzy:

  1. Podejście "miastuchów" do "wieśniaków" znam.
    Najśmieszniejsze (choc czasem wcale nie) jest to, że zdarzyło się parę razy, być zatrzymaną przez kierowcę wypasionej fury, a szukającego drogi. Z minimalną qlturką zwracał się do mnie jak do elementu wiejskiego krajobrazu, z dwójką dzieci (ach, te dziecioroby na wsiach!), a siedząca obok blondi- zapewne na wyposażeniu tegoż auta, lustrowała mnie od stóp do głów z dziwnym uśmieszkiem.
    Zawiść byla zawsze. Fobie to nakręcają. Co do KRUSu to akurat takim Balazsom bym dowaliła, bo o ile "Kazik" na 2 ha niech sobie płaci, ale ten co ma tysiące? Za jakie grzechy mam łożyc na jego konto? Mi ktoś coś daje? Prócz okresu urlopu wychowawczego, państwo czyli wszyscy zrzucają się na moje i dzieci minimalne ubezpieczenie zdrowotne, ale spokojnie...troszkę już pracując, "co nieco" na ten cel państwu oddałam.
    W kraju naszym akurat dobrze dzieje się głównie tym co potrafią kręcić, a uczciwości to w nich tyle co kot napłakał. Więc może to ich powinniśmy bać się i nie lubić?

    OdpowiedzUsuń
  2. zapewne nie mam aż takiego kontaktu z prostym ludem, by tę fobię zauważyć

    z moich kontaktów małomiasteczkowych widzę, że ksiądz ma wysoką pozycję i estymę

    OdpowiedzUsuń
  3. Stereotypy wiejsko-miejskie i wzajemne antypatie od dawna sa wpisane w "krajobraz" spoleczny Polski (i nie tylko). Korzenie swoje wioda z postrzegania ludzi w opraciu o zasade swojskosci ("swoj" chocby zboj, jest lepszy od nawet najlepszego obcego).

    I choc te kryterium jest "wyrazniejsze" (bardziej odczuwalne) na wsi, to jednak "przesiaklo" (wraz z migracjami lat 60-ych, 70-ych i pozniejszych do miasta). Jednakze slabsze miejskie wiezi spoleczne wcale nie powoduje tego, ze antypatia do "wiesmiakow" jest proporcjonalniej slabsza... . Najczesciej reprezentuja swoja wyzszosc mieszana z pewna doza odrazy do ludzi wiejskich. Bo wies dla wielu z nich to bieda, smrod i brod... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja absolutnie NIE mam jakiejkolwiek anypatii do ludu ze wsi, mimo że mieszkam na całkiem sporym blokowisku w średniej wielkości mieście

      nie widzę czegoś takiego również w swoim otoczeniu

      Usuń
    2. Ale to chyba nie jest "typowe blokowisko", tylko "obrzydliwie (w porównaniu z resztą kraju) bogate, KGHM-owe blokowisko" - czyż nie..?

      Usuń
  4. No coz-ja wcale nie twierdze ze ow paradygmat maja "wykuwac" masy bo jeszcze nigdy w historii tak nie bylo.Nie twierdze takze ze to musi sie udac-calkiem mozliwe ze sie wlasnie nie uda i beda sie rezac na ulicach a potem wlasnie przepowiadany przez pana Nowy Tyran utopi to wszystko we krwi.Powiedzialbym ze na 90% tak wlasnie bedzie ale przeciez fakt iz jest tylko 10% szans na sukces nie zwalnia nas od obowiazku probowania.Nie chce mi sie na starosc ganiac z nozem po ulicach ani nie zycze tego moim dzeciom-wole probowac budowac Nowy Paradygmat-uda sie to dobrze,nie...?-coz,przynajmniej sie probowalo.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie ów "Nowy Paradygmat" pozostaje ideą w najwyższym stopniu niejasną.

      A już kwestia jego implementacji w praktyce - pozostaje poza jakimkolwiek wyobrażeniem.

      Niestety, ale mam coraz niższe mniemanie o umysłowej jakości tzw. "elity intelektualnej" polskiej prawicy...

      Apostołowie przynajmniej mieli wsparcie w Niebiesiech - a tu - i tego w żadnym razie nie można być pewnym.

      Usuń
    2. To wszystko prawda co Pan pisze ale CZY ktos mowil ze bedzie latwo?-NIE BEDZIE.W koncu ktos tu probujue zbudowac "nowa cywilizacje"-to nie sa proste sprawy ale pare razy w historii sie udalo(chocby chrzescijanstwo,islam,komuna z jej "cywilizacja komunizmu" itp-srednie przyklady-wiem ale pokazuja ze mozna)-wszystkie te "ideologie" na poczatku byly wysoce niejasne.Wole probowac niz patrzec na me wnuki(a moze juz i dzieci)w obrozach niewolnikow.A ze szanse sa niewielkie?-i coz z tego-jesli sie nie chce/nie moze byc czlonkiem kasty panow to zwyczajnie w odruchu samozachowawczym TRZEBA byc "rebeliantem"(w sensie budowniczym "nowego paradygmatu")-mikre szanse przynajmniej czynia to wyzwanie "ciekawym"-coz to by bylo za wyzwanie z 90% szans na powodzenie?(choc miedzy nami mowiac od czasu do czasu tesknie za takim wlasnie rozkladem szans i czasem na grila w ogrodu).Mysle zreszta ze "rebeliant" to nie tyle "wybor intelektualny" co wlasnie "imperatyw emocjonalny" wiec poziom intelektualny nie ma tu wiele do rzeczy(choc osobiscie nie zgadzam sie z pana ocena owej kondycji intelektualnej-jest jaka jest ale i tak o piec klas wyzej niz mainstream-na POCZATEK wystarczy).

      Piotr34

      Usuń
    3. Komunistom było łatwo. Przy pełnej gębie frazesów o "świetlanej przyszłości" i "wierze w człowieka" - tak naprawdę postawili na najniższe, najbardziej prymitywne ludzkie instynkty. To się nie mogło nie udać!

      I trwałoby dalej, gdyby nie to, że koniec końców - sami uwierzyli w te brednie i frazesy, które powtarzali - i po obaleniu Berii, zdemontowali "Tyranię Doskonałą", która im samym była zbyt straszna.

      Ma Pan pomysł w jaki sposób ów "Nowy Paradygmat" oprzeć na najniższych, najbardziej prymitywnych odruchach ludzkich: na zawiści, frustracji, resentymencie, bezinteresownej złośliwości..?

      Jeśli tak - jest światełko w tunelu...

      Usuń
    4. cd.Apropo samej "Rebelii" i Nowego Paradygmatu.

      Zapomina Pan ze "rebelianci" TEZ sie ucza.Prosze poczytac chocby @Coryllusa czy @Rolexa-nikt tam nie traktuje nawolywania do zbrojnej rebelii inaczej niz jako PROWOKACJE(i slusznie moim zdaniem).Mainstream "rebeli"(troche smiesznie brzmi swoja droga)juz ROZUMIE ze zbrojne rebelie robia tylko zrozpaczeni+glupcy+macherzy+idealisci a wszystko to z podpuszczenia roznych obcych sil.Potem zrozpaczeni i glupcy sa brani za pysk przez macherow ktorzy "przy okazji" wycinaja idealistow."Rebelia"(a przynajmniej jej znaczna czesc)juz to rozumie i dlatego skupia sie na budowaniu nowych systemow ekonomicznych(ekonomia partycypacyjna,alterglobalisci,przeciwnicy korporacji itp),politycznych(liquid demokracy,konserwatysci,przeciwnicy multi-kulti itp)finansowych(chocby goldbugi,bitcoinowcy,systemy barterowe,zwolennicy bankowosci chrzescijanskiej,crowdfunding itp).Latwo oczywscie zauwazyc ze "Rebelia" to WIAZKA roznych trendow i grup z ktorych czesc pewnie sie nie sprawdzi,czesc nawet nie wie ze jest czescia "Rebelii",czesc zawsze pozostanie niszowa a czesc to wrecz "kukulcze jaja" podrzucone przez sluzby ale jak juz napisalem nikt nie mowil ze bedzie latwo albo ze na pewno sie uda.Zreszta sadze ze to wlasnie "Nowy Paradygmat"jest tym czego obawiaja sie wladze-zbrojna rewolta im nie straszna i sadza(byc moze nawet slusznie)ze sa ja w stanie zgniesc-latwo zauwazyc ze wladza czesto zachowuje sie tak jakby wrecz prowokowala do aktow terroru i zbrojnej rebelii aby wlasnie miec pretekst do "przykrecenia sruby"-stad wladza toleruje a czesto i "hoduja roznych Brunonow K.,Breivikow czy islamistow aby ich wykorzystac we wlasciwym czasie.Islamistow sie toleruje a nawet wspiera miliardami oraz prawnie a jednoczesnie rzuca sie miliardy na zwalanie kursu zlota czy rozwalanie systemow barterowych lub infiltracje ruchow antykorporacyjnych)-to jasno pokazuje CZEGO boi sie wladza-wladza boi sie wlasnie Nowego Paradygmatu(nawet jesli szanse na jego powstanie sa mikre)-wiec budujmy Nowy Paradygmat ale nie robmy zbrojnej rewolty.

      P.S.Oczywscie to nie znaczy ze zbrojnej rewolty glodnych mas nie bedzie-moze i bedzie(trudno przewidziec bieg wypadkow)ale to bylaby ZLA droga.

      Piotr34

      Usuń
    5. "Ma Pan pomysł w jaki sposób ów "Nowy Paradygmat" oprzeć na najniższych, najbardziej prymitywnych odruchach ludzkich: na zawiści, frustracji, resentymencie, bezinteresownej złośliwości..?"

      Mysli Pan ze ja nie wiem ze tak jest najlatwiej?-byc moze nawet bedzie to konieczne ale zdaje sie ze "Rebelianci" preferuja odwolanie sie do NAJWYZSZYCH wartosci i instynktow ludzkich-to ich najslabsza ale i JEDNOCZESNIE najmocniejsza strona-chrzescijanstwu sie udalo wiec moze?

      Piotr34

      Usuń
    6. To nie jest takie proste. I przykład też nie jest wcale taki jednoznaczny.

      Chrześcijaństwo ma za sobą ponad 2000 lat bardzo skomplikowanej i bardzo momentami bolesnej historii. Nie odważyłbym się tak prosto z mostu i bez zastrzeżeń stwierdzić, że przetrwało tak długo tylko i wyłącznie akurat dzięki NAJLEPSZYM cechom człowieczeństwa! Dzięki nim i dzięki Opatrzności - na pewno tak. Ale Bóg potrafi prosto pisać po krzywych liniach. I niejeden sadysta, zboczeniec lub wariat - walne miał zasługi w tym, aby rosło i kwitło...

      Taki Konstantyn Wielki - wymordował większość swojej rodziny na ten przykład. Albo Kortez czy Pizarro - trudno ich za Baranki Boże poczytywać przy najwyższej nawet dozie dobrej woli!

      Tak więc odwoływanie się TYLKO do "najwyższych wartości i instynktów ludzkich" - nie wydaje się być strategią sensowną i rokującą jakieś nadzieje na przyszłość.

      No, chyba, że jak w komuniźmie - chodzi tylko o ten frazes maskujący treść istotną...

      Prawdziwą "próbą" dla ewentualnej "nowej cywilizacji" byłoby dopiero to, czy potrafi - i w jaki sposób potrafi - opanować i wykorzystać na swoją korzyść właściwie człowiekowi zło.

      Komuniści zaprzeczali istnieniu zła w człowieku - lokując je w instytucjach: we własności, w małżeństwie, w państwie - w efekcie nie czynili niczego innego (prawie!) poza złem i zniszczeniem.

      Chrześcijaństwo jest ludzkiego zła świadome - i ma wypróbowane sposoby aby nad nim panować. W tym jest jego siła i dlatego właśnie - sztubacką zabawą są przy nim różne śmieszne wymysły jakichś tam La Veyów czy innych takich, którym się wydawało, że wszystkie rozumy pozjadali...

      Nie mam najmniejszego pojęcia, jak można by opanować zło i posługiwać się nim - inaczej. Pan ma..?

      Usuń
    7. "Nie mam najmniejszego pojęcia, jak można by opanować zło i posługiwać się nim - inaczej. Pan ma..?"

      Oczywscie ze nie mam-nie znam takze nikogo kto takowe pojecie posiada.Zreszta miedzy innymi dlatego wlasnie ow Nowy Paradygmat ma sie w opierac na chrzescijanstwie-raz ze to NASZA tradycja a dwa jak Pan slusznie zauwazyl przez dlugie stulecia to dzialalo i wypracowalo w miare SKUTECZNE mechanizmy kanalizowania instynktow najnizszych oraz "apelowania" do najwyzszych.Jezeli mialbym cos KONKRETNEGO powiedziec o Nowym Paradygmacie to to ze MUSI on bazowac na chrzescijanstwie-MUSI-inaczej nic z tego nie bedzie.Zreszta dlatego watpie w sukces nowego Paradygmatu na tzw.Zachodzie-tam chrzescijanstwo niemal zginelo juz nawet ze "spolecznej podswiadomosci" a rdzeniem Nowego Paradygmatu jest dosc prywmitywny nacjonalizm oraz "wolnosc"(cokolwiek to znaczy)-jednak w Polsce jest inaczej-tu chrzescijanstwo ciagle jeszcze tworzy kulturowy backround i dlatego wlasnie w PL Nowy Paradygmat ma najwieksze szanse na sukces-zreszta moim zdaniem "zawsze" tak bylo i dlatego wlasnie uwazm ze w tej materii @coryllus Z GRUBSZA ma racje co do "cywilizacyjnej misji Polski" itp.

      P.S.A jesli chodzi o chrzescijanstow jako takie i jego ROZWOJ-Panie Jacku alez ja sie ze WSZYSTKIMI panskimi argumentami zgadzam ale juz takze na nie ODPOWIEDZIALEM-"Nikt nie mowi ze bedzie latwo".

      Piotr34

      Usuń
    8. Nawet u Konecznego, gdy dochodzi do "zmieszania cywilizacji" - wygrywa na tym cywilizacja, która mniej wymaga od ludzi.

      Szanse na to, że Polacy zewangelizują Europę w stosunku do szans, że to Europa zdemoralizuje Polaków to jak 1 : 9999999...

      Usuń
  5. Mam znajomych, którzy są płatnikami Krusu Prowadzona działalność gospodarcza pozwala im czuć się bezpiecznie w wypadku kontroli. Natomiast gzie są ich hektary wskazać właściwie nie potrafią. I to jest naganne w dwójnasób. A co do księży to odcinają własnymi rękoma od pnia gałąź na której siedzą. Czy papież Franciszek jest jakąś nadzieją? Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta wypowiedź to właśnie klarowny przykład typowego "resentymentu". Czyli postawy "psa ogrodnika: sam nie zjem - ale i drugiemu nie dam!"

      CO TAKIEGO jest niby nagannego w tym, że Pańscy znajomi nie dają się żywcem obdzierać ze skóry płacąc ZUS? I w czym to niby PANU przeszkadza..?

      Nie lepiej byłoby samemu pomyśleć o nabyciu tego marnego hektara przeliczeniowego i przejściu na KRUS..?

      Usuń
  6. Nagannym jest fakt, że podszywając się pod rolnika 1.korzystają z dopłat 2.nie płacą podatków.Ponieważ jest określony limit dochodów z działalności poza rolniczej, zatem nie wykazują ich. 3. są konkurencją z którą nie sposób walczyć nie schodząc do szarej strefy.4 jednocześnie wykazując minimalne dochody są w raz z swoimi rodzinami beneficjentami wszelkiej maści pomocy społecznej, która to bierze się (z całą swoją biurokratyczną nadbudową) z mojej kieszeni. 5.za 10% zusu otrzymują takie same świadczenia. Jeżeli "pies ogrodnika" przestanie płacić, to i panisko łapy wyciągnie. Mam nadzieję PAN to rozumie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie rozumiem ni w ząb.

      Punkt po punkcie.

      1. Korzystają z dopłat - no i co niby w tym złego..? Dają, to trzeba brać - najlepiej nie kwitując i nie podpisując niczego...

      2. Nie płacą podatków - i chwała im za to! Zamiast zazdrościć, niech Pan raczej wymyśli, jak samemu nie płacić!

      3. Są konkurencją - no są. Ale ktoś, kto wymyśli jakiś lepszy, sprawniejszy sposób produkcji - też jest "konkurencją, z którą nie sposób walczyć". A w tym przypadku - jedyne co trzeba zrobić, to "przejść do szarej strefy" (co jest W KAŻDYM WYPADKU czynem patriotycznym i moralnie SŁUSZNYM - co Pan, złodziejom chcesz Pan płacić????).

      4. Korzystają z opieki społecznej - ja nie jestem dość sprytny i nie mam dość zdrowia, żeby coś takiego robić, ale - skoro ktoś wie i umie..?

      5. Za 10% ZUS-u otrzymują takie same świadczenia - no i bardzo dobrze! To jest DOSKONAŁY powód, żeby NIE PŁACIĆ ZUS, skoro "to samo", można mieć za 10%.

      Reasumując: im wcześniej "panisko łapy wyciągnie" - tym dla wszystkich lepiej. Jeśli TEGO Pan nie rozumie - to już nie wiem, jak tłumaczyć..?

      Usuń
  7. Próbuję wytłumaczyć Panu podłoże pewnej jak był PAN łaskaw nazwać fobii.Ma PAN święte prawo (przykładem naszych elit) tego nie rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorzuce swoje 2 grosze do dyskusji (w szczegolnosci z wagabunda):

      1. Jesli panstwo premiuje cwaniakow (bo na tym polega korzystanie z socjalu!!), to nalezy zglosic sie po premie (zgodnie z zasada: Jak daja to ierz - jak bija to uciekaj!). Szczegolnie, ze jednoczesnie panstwo kaze za pracowitosc, przedsiebiorczosc i oszczednosc (bo niby na czym polegaja te wszystkie podatki dochodowe, Belki, ZUSy, KRUSy, podatki od wzbogacenia /czy innych czynnosci cywilno-prawnych/, akcyzy,VATy itp "dobrodziejstwa" wymyslone coby homo progressivus zylo sie lepiej... . Przeciez taki system kija (fiskalno-ZUSowskiego) i marchewki (caly ten socjal) ma na celu nauczenie nas, ze nie robic nic - "dobre", robic cos (a w szczegolnosci przynoszacego zysk) - "zle".

      Ze niby tego nikt expressis verbis nie napisal?!? Jasnie Oswietlani (Nie)Milosciwie Nam Panujacy nie czytaja tego co sami napisza i przeglosuja... ! No chyba, ze dotyczy jakis dodatkow, premii, dotacji dla nich samych (i caly ten socjal dla poddanych jest jedynie SCIEMA /w dluzszym okresie czasu/ i ZASLONA DYMNA po to, zeby (lze)elita mogla sobie podjesc i popic do woli (a przy okazji popuscic pasa z dotacji w portkach z tweedu z premii). Nie trzeba byc nie trzeba byc Salomonem, zeby wiedziec, ze z niczego to nawet salmonella sie nie bierze i, ze nagle bogactwo nas dopadnie /zza winkla/, rzuci nas o glebe i posiadzie gwaltem... .

      "Po owocach ich poznacie" - i tak oszusta nie poznajemy po tym, ze przyszedl do nas i przedstawil sie: Jestem Rychu! Z zawodu oszust! Tylko po tym, ze idac za Rycha poradami nasze konto(a), sakiewki, portfele, sejfy i szafy swieca pustkami a nasze nieruchomosci przeszly na cudza wlasnosc (brzmi znajomo?!? jesli nie to niedlugo bedzie ;)

      2. Jesli w takiej sytuacji panstwo ustami swych Aministratorow i Fornali bedzie mowilo, ze "Mysmy chcieli dobrze! Nie wiedzielismy, ze tak wyjdzie!" To dowodzi co najmniej jednej z 2 rzeczy:

      a) albo w/w sa idiotami (i wtedy nie powinni brac sie za rzadzenie panstwem - do widel ich nalezaloby pognac aby gnoj spod Knedlika po polach rozstrzasywali - wiekszy bylby z nich pozytek dla Kraju i Narodu (o uprawach Pana Jackowych nie wspominajac) a juz na pewno przynajmniej szkody i Narodowi I Krajowi nie mogliby wyrzadzic;

      b) albo sa to kute na cztery kopyta cwianiacy i oszusci dla odmiany uwazajac nas-poddanych za idiotow i wtedy slusznie bedzie im sie nalezal przynajmniej Trybunal Stanu a potem co najmniej bilet w jedna strone w kierunku: Syberii, Pustyni Negew, Alaski, polarna stacja arktyczna Neumayer III na Antarktydzie czy europejska stacje na Spitsbergenie (i Polscy podatnicy z checia poswieciliby ta czesc podatkow na Ostatni Voyage Oswietlanych).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...