środa, 8 maja 2013

Opaska na oczy w kolorze biało – czerwonym

Pruscy agenci (płatni, zachowały się pokwitowania…), którzy zmajstrowali antyrosyjską prowokację, znaną jako „konstytucja 3 maja“ – przezwali się, o czym każde dziecko wie, „patriotami“.

Od tej pory „patriotyzm polski“ to było stałe modus operandi pruskich, a potem niemieckich służb specjalnych, używane ilekroć tylko potrzebna była ruchawka nad Wisłą. Bo, na ten przykład – można było dzięki takiej ruchawce uniknąć wojny na dwa fronty (pomysł sprawdził się doskonale i w 1870 i w 1939…).

Rosjanie jednak też nie w ciemię bici. Już w 1914 roku wpadli na koncepcję, że da się ten sam „patriotyzm polski“ także i przeciw Niemcom użyć. Co wprowadził w życie Stalin w 1945 – tyle, że przesadził, bo eksperyment ustrojowy, który jednocześnie narzucił Polakom (choć sam przecież, podobno dostrzegł, iż Polsce socjalizm pasuje jak krowie siodło…), był tak absurdalny i tak nieludzki – że żadne antyniemieckie resentymenty nie mogły się ostać wobec perspektywy lepszego życia w „Reichu“.

Stąd – mamy obecnie „sztamę“ z Niemcami, a w pewnym sensie „oficjalna“ partia przyjaciół Niemiec – zamiast „patriotyzmu polskiego“, propaguje „pragmatyczny, umiarkowany euroentuzjazm“ (co jest, wedle starej, dobrej i zgubnej metody płk Józefa Becka – taką współczesną odmianą „balansowania na dwóch krzesłach“, względnie, po staropolsku – „palenia diabłu ogarka“, gdy zapala się Bogu świeczkę: o to chodzi, żeby zarobić, a się nie narobić, czyli – wydoić Jewrosojuz, nie pchając się w pierwszej kolejności pod gilotynę euro, jak durni Grecy czy inni Włosi…).

Prawdziwy, choć nie tylko mimowolny, a wręcz - "przeciw-wolny" sprawca obecnego polsko - niemieckiego pojednania...

Nic dziwnego, że niemiecki mocodawca, zirytowany tym nazbyt ostentacyjnym oportunizmem – wyciąga jak Dyabła z pudełka Palikota. Widać zresztą, co tak naprawdę przeraża obecnie rządzącą ekipę. Bynajmniej nie PiS (który na tej awanturze NIE MOŻE NIE SKORZYSTAĆ). I nie zdrowy rozsądek „milczącej większości“, dla której toczące się od kilku miesięcy debaty o „prawach odmieńców“ – w najlepszym razie wyglądają jak kabaret czy jakaś inna szopka.

Skoro rząd z całą powagą niczym więcej się nie zajmuje od tylu miesięcy, jak tylko kwestią „związków partnerskich“, „zmiany płci“, „zapłodnienia in vitro“ i temu podobnych pierdół – znakiem tego: Tusk boi się nie kogo innego, a właśnie – Palikota. Który spokojnie mógłby go zastąpić w roli „ukochanej duszeńki“ (jak to zwykł pan Michalkiewicz pisywać…).

Ponieważ nie wypada podejrzewać Ukochanego Premiera Wszystkich Polaków o głupotę – należy założyć, że Tusk wie, czego się boi i ma po temu dobre powody. Jedyny wyobrażalny rozsądny powód, dla którego Tusk miałby się bać Palikota – to ten właśnie, że Palikot, jako zdeklarowany zwolennik jewropiejskiego sojuza, może zostać przez „służby tajne, jawne i dwupłciowej“ Wysokiego Protektora – namaszczony na nowego wodza tubylców nad Wisłą.

W ostatecznym rachunku może dojść do nowej polaryzacji polskiej sceny politycznej. PO, które okazało się „nazbyt oportunistyczne“, „zbyt eurorealistyczne“ – zniknie, a jego miejsce zajmie bardziej wobec Brukseli (a raczej – Berlina…) entuzjastyczny Palikot, wymieniając się u władzy z narodowo – socjalistycznym PiS-em, któremu jednak jego zoologiczna anty-rosyjskość nigdy nie pozwoli urwać się z niemieckiej smyczy.

Tak, w każdym razie, zdają się planować służby niemieckie – wnosząc z tego, co się dzieje i o czym się wśród nadwiślańskich tubylców rozprawia…

Co mogą planować służby rosyjskie..? Służby rosyjskie mogą, po staremu – obstawić „patriotyzm polski“. W wersji ortodoksyjnie narodowej, a nawet – narodowo – katolickiej.

Jeśli mam rację, to pomiędzy służbami niemieckimi, a służbami rosyjskimi – powinna toczyć się walka o kontrolę nad istniejącym wciąż raczej jako byt potencjalny „ruchem narodowym“.

W interesie Niemców jest zniszczenie tego ruchu i zagospodarowanie jego elektoratu przez antyrosyjski PiS. W interesie Rosjan jest – rozbicie PiS-u i budowa własnej, wielkiej, zdolnej do sprawowania rządów w Polsce „partii narodowej“.

Jeśli są jeszcze w Polsce naiwniacy, którzy wzorem Leszka Millera, przewerbowali się kiedyś na służbę dla CIA i wciąż śnią „amerykański sen“ – to radzę im się obudzić: nad Potomakiem Polska nikogo już nie obchodzi – o ile kiedykolwiek kogoś obchodziła szczerze…

Można się zastanawiać, co jest lepsze: gdy u władzy wymieniają się dwie partie kontrolowane przez tego samego mocodawcę (jak obecnie PO i PiS, czy – po ewentualnej podmiance – PiS z Palikotem…), czy też – dwie partie konrolowane przez dwóch różnych mocodawców (Palikot vs „ruch narodowy“..?).

Nie po to jednak zagłębiłem się w świat polskiej polityki, czego przecież nie robię na co dzień – żeby oddawać się na koniec tak trywialnym i tak mało wnoszącym rozważaniom.

Tak naprawdę, chciałem Państwu uprzytomnić, że PRAKTYCZNIE NIEMOŻLIWYM jest istnienie obecnie w Polsce znaczącego i zdolnego do faktycznego przejęcia władzy ruchu politycznego, który nie byłby – W TAKI, CZY W INNY SPOSÓB – kontrolowany z zagranicy.

Właśnie dlatego – zajmowanie się na codzień i na poważnie polityką polską – nie ma sensu!

Zalecam, jak chodzi o politykę polską – niedziałanie. Co to oznacza w praktyce? W praktyce oznacza to, że nie ma większego znaczenia, kto jaką partię popiera i w jakiej tkwi klice. Jeśli chce być przydatny Polsce i pożyteczny swoim rodakom – powinien wszędzie i na każdym stanowisku politycznym – robić to samo. Powinien – jak za okupacji – uprawiać „mały sabotaż“.

To akurat naszym politykom i biurokratom wychodzi na ogół samo z siebie, nawet starać się nie muszą. Ale chętnie widziałbym w ich lenistwie, tumiwisizmie i niekompetencji – maleńką ociupinkę ideowości. Naprawdę – niewiele potrzeba!

Ot – legislacje płynące z Brukseli, z zasady wewnętrznie sprzeczne (przy takiej sraczce legislacyjnej – inaczej być nie może…) – sabotować już na szczeblu centralnym, nim to się rozlezie po gminach. Dlaczego to nasz Pan Wójt ma ryzykować własną dupą i NIEWYKONYWAĆ tej lub innej dyrektywy (której przecież i tak wykonać się NIE DA – bo jest niewspółwykonalna z setką innych dyrektyw…)? A nie może ta dyrektywa utknąć gdzieś na etapie tłumaczenia, lub zgoła – zgubić się w stercie papierzysk..?

Oczywiście – wszyscy wiemy, że umowna „Bruksela“ to bardzo wygodny pretekst, pozwalający na ukrycie dowolnej indolencji i dowolnej względem poddanych złośliwości. Postąpiłbym skrajnie idealistycznie i naiwnie – faktycznie wierząc w dobrą wolę polityków i biurokratów.

Skądinąd – kafkowska pozorność, teatralność, idiotyzm wreszcie – spraw którymi się zajmują – niejednemu z nich musi w skrytości ducha dokuczać. Też są ludźmi! Uwikłanymi, słabymi, zależnymi – ale: ludźmi. Na kamieniu się politycy i biurokraci nie rodzą – tylko z łona niewiasty wyszli. Mają rodziny, przyjaciół, hobby, życie prywatne – i co: naprawdę nie dostrzegają, że to już wszystko – jeno dekoracja..?

Jedyny praktyczny patriotyzm, jedyny patriotyzm który obecnie ma sens – to walka z głupotą. Na niepodległość (bez ruiny, wojny i totalnego Mad Max-a!) – i tak nie ma szans. Co to zresztą byłby za sukces – gdyby owa „niepodległość“ miała oznaczać, że ci sami politycy i biurokraci, dalej robią swoje, a tylko – nie używają już „Brukseli“ jako listka figowego, kryjącego ich głupotę i złośliwość..?

W myśl zatem mickiewiczowskiej zasady: „każdy dusi swego“ – lepiej porzucić geopolityczne mrzonki i złudne nadzieje – a skupić się na tym, co by w otaczającym nas ze wszystkich stron morzu głupoty – jakieś wysepki, tratwy chociaż – zdrowego rozsądu wywalczyć sobie. Inaczej będzie KAŻDY patriotyzm – niczym więcej, jak tylko opaską na oczy w kolorze biało – czerwonym. Tak samo, jak każda inna opaska – powodującym ślepotę i dezorientację!

14 komentarzy:

  1. Ciekawy tekst. ;-) Pozdrawiam, ES

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w prawie całej rozciągłości. Prawie, bo jakoś nie chce mi się wierzyć (tak, to resztki nadziei, ze Polska ma jeszcze jakąkolwiek suwerenność i samostanowi o sobie) w doniesienia o "szarych eminencjach Zachodu" kierujących zza tronu naszymi politykierami.
    Już dawno zauważyłam, że wszystkie partie niby mają odmienny program i inny pomysł na Polskę, a w praktyce i tak jest to samo g....no, tylko z inną nalepką. Jeszcze parę lat temu wierzyłam, że - mimo swoich durnych i żenujących wystąpień - Palikot coś ugra dla ludzi, zmieni na lepsze nasz byt. Okazuje się, że ważniejsze są rzeczy tak małostkowe i drobne, że dla mnie są one zupełnie zbędne. Pierniczyć równouprawnienie par hetero- i homoseksualnych i ich adopcje dzieci, kiedy mało kogo na te dzieci stać tak po prawdzie. Obrady sejmu to takie - proszę wybaczyć wulgaryzmy - pierdolenie kotka za pomocą młotka. Ot, pokażmy, że coś robimy. Podnieśmy tę rękę czy nogę i olejmy wszystko zgodnie z życzeniem Prezia, czy innego Guru.
    Dobrze mówił Churchill, że by pokonać Polaków wystarczy im dać się rządzić. Sami doprowadzą się do upadku. I... tadam! Prorok jakiś, czy co?
    A mój patriotyzm ulotnił się już lata temu. Polska? To tylko kraj, za którym miło się tęskni na obczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @tatsu: Jak mnie bierze tesknica, "do tych pagorkow lesnych, do tych lak zielonych", to wlaczam "Wiadomosci" lub "Panstwo w panstwie".

      I wtedy zal sie robi wszystkich, ktorzy zostali w kraju nad Wisla.

      Usuń
    2. A ja pozostaję wśród owych pagórków ileśnych i łak zielonych, za to wyrzuciłam telewizję. I nie żal mi tego, czego nie widzę. I nie słyszę.
      ;-)
      ES

      Usuń
  3. Obserwując to wszystko co się ostatnio w tym kraju dzieje i zastanawiając jakie sa szanse na zmianę dochodzę do wniosku, ze jedyne, co można zrobić to sabotować.
    I chodzi mi po głowie taki refren z czasów Pierwszej Komuny:
    ...bądź w trybach piachem i dziurą w moście,
    bądź w bucie żwirem, stań w gardle kością...

    Sabotować przepisy, zaświadczenia, podatki - jak tylko się da.
    Innymi słowy: nie karmić trolla

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe obserwacje i w wielu punktach sie zgadzam ale sadze iz pomija pan pewne istotne szczegoly.Sluszna jest oczywiscie uwaga iz pomiedzy "Wysokimi Stronami" trwa od kilku lat "przepychanka" kto tu bedzie Bratem Wiekszym a kto mniejszym i tu gledzacy o kondominum sa o jakies 5 lat za rzeczywistoscia.O ile jednak faktem jest ze PIS dal sie wpuscic w antyrosyjskie fobie(sam takowe posiadam ale geopolityka to za powazna sprawa na jakies fobie i inne pierdoly)o tyle w PO sytuacja zdaje sie byc bardziej skomplikowana.O ile Donald zdaje sie byc bezwarunkowo czlowiekm Berlina o tyle nie darmo czlowieka z "duzego palacu" wielu zwie Komoruskim.Wydaje sie ze przed "katastrofa smolenska"(cudzyslow nieprzypadkowy) Berlin juz zyskal miazdzaca przewage i "katastrofa smolenska" byla ROZPACZLIWA operacja umieszczenia swoich ludzi przez Rosjan w strukturach wladzy "panstwa polskiego"(cudzyslow nieprzypadkowy)i pozostania w grze-operacja sie zreszta udala a o tarciach na lini Donald vs Bronek kraza legendy.Operacja sie udala ale pacjent zmarl tzn.Rosjanie maja swoich ludzi w "duzym palacu" ale spoleczenstwo przed "katastrofa smolenska" raczej antyniemieckie obecnie jest antyrosyjskie co na dluzsza mete jest dla Rosjan znacznie gorsze.Ale coz ci Rosjanie mieli zrobic-Donald juz bral wszystko a po tym jak PIS przegralby kolejne wybory juz by Rosjanie zostali wyautowani z gry-wiec sprzatneli kogo trzeba(tu zarowno sama katastrofa jak i PRZEDEWSZYSTKIM sposob prowadzenia "sledztwa" przez Rosjan nie pozostawiaja watpliowsci co do ich winy-w koncu kryje sie wlasna robote a gdyby byla niemiecka to to juz dawno bylyby odpowiednie sugestie na ten temat z Moskwy).Co do Palikota to sprawa nie jest taka oczywista-przyznaje ic panska uwaga na jego temat jest oswiecajaca na pierwszy rzut oka ale wielu twierdzi ze jest on BEZPOSREDNIO czlowiekiem Moskwy(zreszta te jego KILKUKROTNE "prekognicje" na temat Smolenska wskazuja na zrodlo ze Wschodu)-zreszta prosze zaquwazyc ze DOKLADNIE w tym samym czasie co w Polsce temat homomalzenstw i pokrewne zostal podjety takze w UK,Wegrzech,Francji i paru innych krajch-za duza zbieznosc czasowa-to raczej wskazuje na ogolnoeuropejska operacje a nie tylko lokalna.Co do narodowcow to sluszna uwaga-znowu wielu nie widzi ze ich juz Moskwa pozarla-a wystarczy wejsc chocby do gajowki Maruchy zeby zobaczyc to jak na dloni.Ameryka oczywiscie juz dawno nas sprzedala a Chinczycy nie tu nie kwapia bo i po co?Obecnie sytuacja(i tu zgodze sie z Panem)jest bez wyjscia i zarowno wladza jak i potencjalni rebelianci maja przed soba tylko rozwiaznie silowe co oczywiscie prowadzi do Madmaxa i "interwencji humanitarnej"-ale tak sie przypuszczalnie nie stanie-o ile kiedys sadzilem ze byc moze bedzie kolejny stan wojenny w PL o tyle obecnie sadze iz widoczna w obecnej sytuacji bezjajecznosc zarowno wladzy jak i spoleczenstwa konserwuje system w jego zgniliznie i wybuchu spolecznego nie bedzie poki co(zreszta juz wczesniej to podejrzewalem ale mialem nadzieje ze to ciagle jeszcze Polacy a nie Polactwo).Zeby cos sie zmienilo ten kraj musi zbankrutowac a to przy "talencie" Rostowskiego do lupienia spoleczenstwa i kreatywnej ksiegowosci zajmie jeszcze pare lat-potem bedzie zadyma ale jeszcze nie teraz(mozna by rzecz ze "talenty" PRowe i fiskalne-czytaj podnoszenie podatkow itp-PO odsuwaja systemowa obsuwe pare lat w przyszlosc).Obecnie tylko to co Pan proponuje-maly sabotaz i nie karmic panstwowego trolla a sam zdechnie.

    To tyle co mi przychodzi do glowy na ten temat.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby zreszta ten temat zakonczyc bez specjalnego poglebiania(zgodnie z zyczeniem autora)powiem tylko ze ostatecznie nie sadze ze Rosja gra na narodowcow.Narodowcy to tylko chlopaki do rozroby i "partyzantki" medialnej,na inne sprawy zwyczajnie za slabi sa a tu potrzebni sa starzy wyjadacze z kapitalem finansowym i doswiadczeniem politycznym.Rosja moim zdaniem gra na rozlamanie PO-Tuska zniszczy sie medialnie(i tu widac ze "wschodni" sa mocniejsi w mediach niz "zachodni"-prosze porownac ataki na Tuska z kreowaniem Bronka na "prezydenta wszystkich Polakow" i "ostoje" spokoju oraz niemal "konserwatyzmu).Tuska zniszcza(tu Palikot gra swoja role popychajac go do zajmowania sie niepopularnymi tematami typu homo)a "stronnictwo Bronka" sprzymierzy sie ze starymi wyjadaczami z SLD(ktorzy ze wzgledu na haki w teczkach chodza na pasku Moskwy)i tak oto "wschodni" wroca do wladzy.No chyba ze plan sie nie powiedzie ale obserwujac obecne ataki na Tuska i kreowanie Bronka na moze i nie najwyzszych lotow ale jednak "meza stanu" obstawiam SLD+prorosyjska czesc PO przy wladzy za pare lat.Kto wie moze nawet paru "tuskowcow" za przekrety posadza(byloby to medialne i takie "patriotyczne")choc pociecha to zadna kiedy beda ich wsadzac "palikociarze" i ubeki z jeszcze gorszym rekordem.

      Piotr34

      Usuń
  5. Olewanie państwa (a nawet narodu) to jednak coś innego, niż totalne niedziałanie, polegające na porzucenie wszelkich szczytnych ideałów. W "Wysokich Obcasach" (chyba ostatnich) znalazłam tekst o ludziach, którzy chcą COŚ robić. COŚ zmienić wokół siebie. I udaje im się to. Nie trzeba być kretynem ani patriotą (ani też połączeniem jednego z drugim, co jest - proszę mi wybaczyć - najczęstszym typem), żeby chcieć czynić DOBRO. Można unikać płacenia haraczu (podatków, składek), można mieć w dupie symbole narodowe. Ważne, by nie zamykać się całkowicie na ludzi. Bo jednak wspólnota może więcej niż pojedynczy osobnik. Ważne, by do tej wspólnoty dołączyć z własnego wyboru (bo - na przykład - chcemy wykupywać jadące na rzeź konie, oprotestować likwidację bibliotek publicznych, założyć ochotniczą straż sąsiedzką, etc), a nie z racji posiadania polskiego dowodu.

    Tutaj jednak dodam, że moja niechęć do OBECNEGO państwa nie wynika z nienawiści do państwa w ogóle. Nie marzy mi się anarchia, a jedynie państwo lepiej zarządzane. Choćby i z zagranicy. Bo jednak nie wyobrażam sobie (w przeciwieństwie do mnie samej sprzed trzech lat, kiedy to zachłysnęłam się Mikkem) całkowicie prywatnej służby zdrowia czy prywatnej policji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Einstein powiedzial kiedys, ze nie mamy pewnosci, ze wszechswiat jest nieskonczony. Jedyna rzecz, co do ktorej istnieje taka pewnosc, to glupota ludzka.

    Trudno byloby walczyc z wszechswiatem. A co dopiero z czyms co moze byc od niego wieksze. Co wcale nie znaczy, ze nie nalezy glupocie (tak, jak i chamstwu oraz drobnomieszczanstwu) "przeciwstawiac sie silom i godnosciom osobistom" ;)

    Jako mlody idealista myslalem, ze jest mozna zmienic swiat.

    Dzis jestem pewien, ze jest to mozliwe, pod warunkiem, ze jest to moj wlasny swiat (czyli ja i moje zycie).

    Co do mozliwosci zmiany w Polsce, byc moze zabraklo nam tych 40 lat na pustynia (jak narodowi wybranemu). A moze potrzeba sprobowac czegos innego?!?

    Mam na ten temat pewien swoj pomysl: http://falcopergrinus.blogspot.be/2013/05/eldamar-czyli-gra-zwana-panstwem.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Słuchajcie: nie przywiązywałbym zbyt wielkiej wagi do tego akurat tekstu. Rano najpierw napisałem króciutki płatny tekścik dla jednego z przyjaciół (wciąż nie wiem, czy mu się spodobał) - ale że wciąż było za wcześnie na pójście do ogródka, no to bez głębszej refleksji popełniłem, co mi poprzedniego wieczora a propos pewnej dyskusji na Legionie św. Ekspedyta przyszło do głowy.

    Mam zaś wrażenie, że Państwo doszukujecie się nie wiadomo jakich głębi i w konsekwencji - każdy czyta tak, jak mu samemu w duszy gra. Przez co, prawdę powiedziawszy - nie wiem nawet, jak się do poszczególnych komentarzy odnieść..?

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepiej szczerze ;)

    A tak na powaznie, z tym tekstem, okazuje sie, ze jest tak, jak podczas analizy wiersza w liceum, wg. utartej metody: "co autor mial na mysli ;) "

    A skoro tekst sie spodobal i do tego pobudzil do myslenia, to nie ma co psuc ;)

    A swoja droga, bardzo chcialbym wiedziec, "co autor mial na mysli", piszac o "niedzialaniu". Bo jakos mi tu "wszystko gra i koliduje" szczegolnie w zestawieniu "niedzialania" z "malym sabotazem" (ktory jako zywo dzialaniem celowym i do tego swego czasu byl zwiazany z dosc duzym ryzykiem utraty zycia, w sytuacji dekonspiracji).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niedziałanie", czyli "wuwei" to termin techniczny filozofii taoistycznej, oznaczający taką postawę życiową, którą cechuje:
      a) kontemplacyjne i refleksyjne podejście do rzeczywistości, próbę jej rozumienia,
      b) unikanie działań nieprzemyślanych, niewczesnych, wynikłych z impulsu, instynktu lub emocji (np. - gniewu),
      c) stałe i systematyczne dążenie do tego, aby możliwe do osiągnięcia cele - osiągać możliwie jak najniższym kosztem, wykorzystując obiektywne trendy zmian w świecie, lub działania przeciwników.

      Praktyczną implementacją teorii "wuwei" jest np. sztuka walki "aikido" - o której wiele mógłby opowiedzieć Wojtek Majda...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Czyli moje pierwsze intuicje zwiazane z Mahatma Gandhi (chyba przez ten kontekst polityczny) nie byly znowu takie odlegle.

      A p. Wojtka Majde w sprawie aikido przyjdzie mi chyba prywatnie zaczepic ;) Bo niestety na tym blogu, ktory mnie interesuje bardziej niz ten "o dupie Maryni" (permakultura) jakos ostatnio sie nie rozpisuje :(

      A ze swojej strony bardzo dziekuje za systematyczna i wyczerpujaca odpowiedz.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...