środa, 1 maja 2013

Na trawie

Dziś po lunczyku nasze czterokopytne stado nareszcie przekroczyło bramy Edenu i pasie się na Pierwszym Padoku:


Ostowarek! Ostowar (ang. "Ostovar", ros. Остовар) - czyli, jak już wiemy, po persku: "dzielny", "twardy", "hardy" - i, stopień wojskowy irańskiej armii: "starszy sierżant".

I z mamą...

reszta rodziny

i mały Mijan (ang. "Miyan", ros. Миян) - co się wykłada po persku "środkowy", "centralny", "wewnętrzny" (również jako "talia człowieka"). Chyba pasuje, prawda..?

Przez kozią bródkę i... takie biblijne spojrzenie - przez pewien czas proponowałem go nazwać "Mufti". Lepsza Połowa przekonała mnie jednak, że byłoby to nader niepolityczne...

i, naturalnie, z mamą

na koniec: szczęśliwy ojciec z wciąż jeszcze bezdzietną ciotką Margire:


Mam kilka pomysłów na dłuższe teksty, ale przyznam się szczerze: byłem wczoraj w bibliotece. No i w konsekwencji - utonąłem w Wolskim którego, wstyd przyznać, nigdy wcześniej nie czytałem. I na dłuższe pisanie nie starcza mi czasu.

Tym bardziej, że i wczoraj i dzisiaj – daleko nam do nudy i zblazowania. Co prawda: nic nam się nowego nie urodziło (pisałem już: do czwartku trzeba poczekać – czwartek to dzień niebezpieczny dla naszych kobył…). Ale za to – ogródek w większości już zagospodarowany (teraz głównie pielić - i podlewać, jak zrobi się suszej):


a dzisiaj, w związku z wypuszczeniem stada, trzeba było ponaciągać te wszystkie druty:


O skali mojej poniedziałkowej niedyspozycji najlepiej świadczy fakt, że w południe wpuściłem na strych Krystynę - i zapomniałem o niej tak kompletnie, że o miejscu jej pobytu przypomniał mi dopiero wczoraj około 9.00 strumień cieknący z sufitu...


No i - przywiozłem dzisiaj M. jednego cielaczka. O czym może obszerniej - kiedy indziej. Mało brakowało, a próbowałbym przywieźć także drugiego. Na szczęście, rozsądna gospodyni, wyperswadowała mojemu sąsiadowi i przyjacielowi ten pomysł, barwnie opowiadając, co się stało z samochodem, gdy po raz ostatni ładowano nań 200-kilowego, ludzką ręką nie dotykanego, mięsnego byczka trzymanego całe życie na napilicznych łąkach...

2 komentarze:

  1. Śliczne są te żrebaczki. Choć nóźki faktycznie - pajęcze. Ale pyszczki to już sama słodycz.

    Jak mogłeś zapomnieć o kocie?! Wybaczyła Ci to?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...