piątek, 10 maja 2013

Krew z mlekiem

„Kos“ naprawiony. Dobry klucz i chłopska krzepa w łapie – i przerdzewiałe śruby puściły. Bez Coca-coli.

Tyle tylko, że trzeba było potem te śruby wymienić na nowe. No i z tej okazji, po raz kolejny – zmuszony jestem do publicznego, uroczystego odszczekania!

Kiedyś, kiedyś, dawno temu, zapodałem taki temat na Re-volcie: o „geograficznej dystrybucji urody“. W myśl teorii, im dalej od centrum władzy i pieniędzy – tym kobiety mniej urodziwe, a bardziej zaniedbane. Nie tylko dlatego, że (z definicji) mniej mają wolnego czasu i środków na pielęgnację urody – ale przede wszystkim z tego powodu, iż trwający przez wiele pokoleń odsiew urodziwszy fenotyp dających genów, których nosicielki systematycznie, od wieków, migrują do centrum – powinien peryferia systematycznie wdzięku pozbawiać.

Oczywiście – zawsze mogą się trafiać indywidualne wyjątki, to jest, a raczej – miała być – z założenia, prawidłowość wyłącznie statystyczna – no, ale…

No, ale już raz kiedyś, gdy podwoziłem M. do Grabowa – zdarzyło się nam podziwiać tamtejszą przedszkolankę. A wczoraj, kiedyśmy po te śrubki do jednego z dwóch, sąsiadujących zresztą, sklepów „ogólnoprzemysłowych“ zajechali (a ciekawiło mnie, dlaczego M. zawsze wybiera właśnie ten sklep, a nie drugi…) – trafiliśmy na pannę ekspedientkę w stroju letnim. Co tu dużo opowiadać: krew z mlekiem..!

Niby dwie sztuki to dalej jeszcze nie jest reguła – no, ale…

No, ale cóż zrobić? Odszczekuję: hau, hau, hau..!


Tymczasem poranne oględziny ogródka (zrywam się z łóżka coraz wcześniej: ale ten klangor, świergot, szczebiot ptasząt za oknem – jest bezlitosny…) wykazały, że wszystko cośmy włożyli do ziemi w ciągu minionego tygodnia (za wyjątkiem przedwczoraj posadzonego topinambura) – jest już nad powierzchnią. Hura! Nic tylko – sadzić (i przesadzać – ze szklarni pod gołe niebo) dalej.

Obfotografuję, pozwolicie, jak już będzie widać coś więcej niż nikłe kiełki.

Zerwałem się wcześnie również dlatego, że gnał mnie na zewnątrz niepokój o Najmłodszą. Kiedy macałem jej wymiona wieczorem – nic tam się nawet jeszcze nie woskowało, ale – a bo to można wiedzieć na pewno? Jej matka nic po sobie nie pokazała, aż do chwili wyźrebienia.

Ale nic – dwupak dalej dwupakiem chodzi. Maluchy za to, coraz bardziej nieznośne. O Mijanie trudno złe słowo powiedzieć, ale chyba mu powoli nieśmiałość przechodzi, bo sam do mnie przy śniadaniu podszedł – no i jego gonitwy wokół matki robią wrażenie! A Ostowara musiałem wyplątać z bramy wejściowej, w którą wlazł, zakładając sobie górną belkę na szyję – w pogoni za Krystyną…

Blueconnect się czegoś skiepścił od wczoraj, już bardzo dawno tak marnego i tak niestabilnego transferu nie było. Limit się nam skończył..? Eee… Może przez to, że powietrze aż puchnie od elektryczności. Powinna być dzisiaj burza. Powinna – ale lokalna prognoza, która zdążyła mi się otworzyć – jakoś jej nie przewiduje.

W każdym razie: jeśli się nic nie poprawi, nie obiecuję odpowiadać na komentarze ani na maile.

2 komentarze:

  1. Gratuluja naprawy "Kosa". Dzieki temu bedziecie mogli spokojnie opylic nawozem reszte uzytkow lesnych (oby aura pozwolila).

    Odnosnie geograficznego rozrzutu "piekna" w zenskiej populacji, to dawniej istnialo wiele centrow: nie tylko krolowie ale i ksieza w sredniowieczu mieli fraumycery a i pozniej to magnaci i co zamozniejsi szlachcice mieli swoje "Zwierzynce" (pisane nie tylko w cudzyslowie ;).

    Dzis po tylu zawieruchach historycznych, ruchach spolecznych i przestrzennych mamy do czynienia z jakby "nowym rozdaniem" (bo choc czesc wyemigrowala do miasta na studia i za lzejszym chlebem, to znowu inni przybyli na wies w ramach "nowo wiesmiactwa" lub w ramach powrotu do "malych ojczyzn").

    Poza tym mozemy miec tu do czynienia z "efektem mlodosci" (wiecej licealistek, studentek oraz mlodych stazystek) lub efektem badacza (bardzo osobiste preferencje badacza oraz ostrosc jego "szkielka i oka" ;) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś jechałem rowerem po, co tu dużo mówić zadupiu. A tu zza zakrętu wyjeżdżają trzy rowerzystki. Jedna stara, ale dwie pozostałe... długie nogi, długie włosy, w sumie bardzo ładne. Te rowery to, o ile dobrze pamięta, takie rozklekotane, co by sugerowało, że to miejscowe. Omal łeb mi się nie oderwał, tak się za nimi oglądałem. Bo to na takim zadupiu wyjątkowe zjawisko.
    pozdrawiam:
    Michał Pluta

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...