poniedziałek, 20 maja 2013

Burzysko 2

Około 16.00 nad Boską Wolą pojawiło się coś takiego:


Fotografować to mnie wygoniła Lepsza Połowa bo, prawdę powiedziawszy, na estetyczną stronę zjawiska, sam bym pewnie tym razem i nie zwrócił uwagi - pochłaniała mnie obawa o źrebięta...




Próbowałem ściągnąć całe stado, a zwłaszcza Najmłodszą (naturalnie - z Mamą!) pod wiatę zawczasu. Nie chciały. Wolały do ostatniej chwili paść się gdzieś na horyzoncie:


Dopiero gdy zaczęło padać - pogalopowały w stronę domu.

Obserwowaliśmy je z Lepszą Połową (pomni poprzednich doświadczeń!) - i kiedy zbliżały się do wiaty, już tam czekaliśmy, żeby Najmłodszą (z Mamą oczywiście) wprowadzić do boksu, a resztę rozlokować na stałych pozycjach pod dachem.

Nie licząc konieczności wygonienia Knedla, który wlazł do boksiku pierwszy - wszystko poszło doskonale, a konie znalazły się w osłoniętych miejscach nawet jeszcze całkiem suche.

Daliśmy im siana. Nikt - poza Mamą Najmłodszej - zjawiskami atmosferycznymi w ogóle się nie interesował. A groźne były! Wiatr przeginał brzózki Lasku Centralnego prawie do ziemi. Krople deszczu wielkie jak groch waliły, jakby kto policyjną polewaczkę uruchomił.

Trwało to niespełna pół godziny. Przez ten czas stałem przy Margire, od czasu do czasu gładząc ją po łopatce, kłębie lub pod ganaszami - bo dość niespokojnie przypatrywała się temu widowisku.

Wygrzmiało, wybłyskało, wypadało - i  przeszło. Powietrze jest teraz rozkoszne, nie dokuczają najmniejsze nawet meszki, a stado - pasie się tam, gdzie pasło się przed burzą...

1 komentarz:

  1. Grunt, ze przygoda dobrze sie skonczyla :)

    A zdjecia przepiekne! Nie moge sie zgodzic z Hrabia (z "Pana Tadeusza"), ze malarzom potrzeba "nieba wloskiego". Polskie jest bardzo piekne i do tego jaka glebia!!! (i majestat!!).

    Fajnie, ze wraze lotnictwo juz koniowatym nie dokucza!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...