środa, 17 kwietnia 2013

Rewizor, czyli: czy siano jest paszą..?

No i po kontroli. Uwagi ze strony panów P.T. rewizorów były zasadniczo trzy:
- potwornie zamotana kwestia faktur za przyłącze wodne (sam już przestałem cokolwiek z tego rozumieć, a poniekąd - sam motałem...),
- brak izolatki dla zwierząt chorych (w sumie, mogłem się uprzeć, że magazynowa część wiaty może być do tego przeznaczona - ale wpadlśmy na ten pomysł dopiero, gdy panowie sobie pojechali w siną dal...),
- brak "zezwolenia na produkcję pasz"...

Przy czym, ponieważ my tu w ogóle niczego poza sianem nie produkujemy, to kwestią naczelną jest pytanie - czy siano jest paszą..?



Znaczy się - wiadomo, że jest. Ale czy jest nią w sensie, powiedzmy, formalnym..? No i co z trawą, którą przecież konie też jedzą - tą samą trawą, która po wysuszeniu, staje się sianem..? A przecież - mam obowiązek kosić lub spasać trawę..!

Prawdę powiedziawszy - mam to w głębokiej i ciemnej dupie. Jestem zbyt zmęczony, żeby się tym w tej chwili przejmować (czekając na panów, którzy przyjechali bardzo późno, zdążyłem zrobić pedicure Trzem Gracjom oraz ogrodzić im Leśny Padoczek...).

A najważniejsze - u Buby na strzykach pojawiły się świeczki. I bardzo szybko rosną...

P.S.

Miny obu panów, gdy obeszli wiatę od tyłu (fotografując umieszczone na jej tylnej ścianie kontakty i zabezpieczenia elektryczne) i zobaczyli, że z przeciwnej strony nie ma ściany - bezcenne..! Wraz z pytaniem: a gdzie państwo trzymacie konie zimą..?

Lepsze miny zrobili tylko chwilę potem, gdy weszli do naszej chatki i zapytali: a to państwo mieszkacie tu cały rok..?

9 komentarzy:

  1. A z jakiego powodu miałeś panów rewizorów? Przegapiłam ja co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z okazji "Młodego Rolnika".

      Usuń
    2. Aaaaa, no ja zapomniałam że Ty młodszy ode mnie... ;)

      Usuń
  2. To znaczy, że jak mam swoją łąkę i z tej łąki chcę mieć siano dla swoich zwierząt to muszę mieć pozwolenie na produkcję paszy?!? A kto mi to zezwolenie ma dać? Czy my już całkiem w wariatkowie żyjemy?
    Czy takie numery, to tylko, jak się człowiek w jakieś tryby specjalne wkręci?
    A czy panom się w głowach mieści, że konie mogą we wiacie mieszkać?
    Dali radę ogarnąć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziura budżetowa sama się nie załata...

      Usuń
  3. Mnie nikt nie dawał żadnego pozwolenia na produkcję pasz. Pewnie Panom z Kontroli się poplątało. Ja zawsze mam dużo radości, obserwując kontrolerów/-lerki u nas w gospodarstwie, bo nigdy nie wiedzą, jakie są w danym roku przepisy, dzwonią co pięć minut do mądrzejszych kolegów i koleżanek, potem długo, długo delibrują, a potem mówią, a najwyżej w biurze się poprawi... I jadą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem siano jest paszą, bo podchodzi pod ustawową definicje materiału paszowego, ale żeby ktokolwiek przyczepił się do zezwolenia na produkcje siana? Raczej problemów może czasem szukać inspekcja weterynaryjna jeśli ktoś ma śrutownik, sieczkarnie itd.
    Problem może być wtedy jeśli sprzedajecie siano komuś, bo wg prawa trzeba spisywać umowę na zakup, a do dopełnienia wszystkiego sprzedający powinien mieć dokumentacje siana (nr działki z której zostało zebrane, data, spis "zabiegów agrotechnicznych" i inne głupoty).
    Przed takimi wizytacjami trzeba się zapoznać z tym co jest zamieszczone na stronie internetowej ARMiRu i jeszcze z towarzyszącymi przepisami (prawo paszowe, minimalne warunki utrzymania zwierząt, itd).

    OdpowiedzUsuń
  5. Spokojnie- pozwolenie ( wpis do rejestru) jest niezbedny wtedy gdy macie zamiar sprzedawac pasze- na wlasne potrzeby nie.
    natomiast izolatka- Panie Jacku, przyzna ze obserwujac wasze przygotowania do porodów, doznalam takowego olśnienia- ze jej nie macie i ze to błąd, jak zwykle opierajac sie na wlasnych doswiadczeniech proponuje cos skonstruowac- cokowlwiek, i lepiej zeby zawsze stalo puste( zasienione? czy co tam...), niz zeby w kluczowym momencie okazalo się ze jest potrzebne, a go nie ma.
    Pozdrawiam
    Monika K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzgodniłem z wetem lokalizację prowizorycznego poskromu i ewentualnej "porodówki" - właśnie w magazynowej części wiaty. Wymaga to jedynie obrócenia belki oddzielającej ją od części "mieszkalnej".

      Ale to jest rozwiązanie na kilkadziesiąt minut, góra na kilka godzin. Dłużej tak małego stada nie rozdzielę - nie ma takiej opcji!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...