poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Prima Aprilis

Jak wiadomo, dzisiaj nie należy wierzyć doniesieniom mediów w Polsce - blogerów nie wyłączając. Zostawiam zatem Państwu ocenę tego, czy zdjęcia i historyjka, którą prezentuję poniżej jest naprawdę prawdziwa - czy tylko mi się to śni..?



Przynajmniej tyle tego dobrego, że faktycznie - wyspałem się tej nocy za całe ostatnie dwa tygodnie: około godziny 21.00 zgasło nam światło. Zresztą - jak mogło nie zgasnąć, skoro nawet nasze drzewa i krzaczory w Boskiej Woli - wyglądają w ten sposób:






Panowie energetycy walczyli bardzo dzielnie, za co im niniejszym serdecznie dziękuję: światło zapalało się i gasło ponownie kilka razy. Oczywiście, jak to zwykle w takich momentach bywa - rozładowała mi się też komórka.

W związku z czym, nie nastawiłem sobie budzika na tradycyjną już, śródnocną wizytę u naszych oczekujących rozwiązania ciężarówek. Co prawda, pamiętam jak przez mgłę, że bodaj ok. 3.00 w nocy - światła zapaliły się, a Lepsza Połowa je gasiła. Mogłem wtedy wstać i pójść pod wiatę. Przyznaję jednak - sen i lenistwo mnie zmogły.

Na szczęście, nasze laseczki nie w ciemię bite, żadna nic w takich warunkach nie wykluła:



Przy okazji widać, do jakiego stanu naszym czterokopytnym pupilom udało się doprowadzić paśnik, który im pod wiatą jesienią zmajstrowałem - okazał się fenomenalnym drapakiem do futer...


Teraz, kiedy belka siana się rozpada, zrzucam po prostu cały ładunek na kupę za przegrodą, oddzielającą mieszkalną część wiaty, od części magazynowej - w sumie całkiem nieźle to działa.

Najbardziej nieprawdopodobnym elementem całej tej szalonej, pierwszokwietniowej historii, jest prognoza pogody. Śladu poprawy nie widać w prognozie krótkoterminowej:


Za to prognoza nieco dłużejdystansowa, zapodawana przez Onet - grozi powtórką z wczorajszej Apokalipsy już w najbliższą środę oraz utrzymaniem się spadłego w ten sposób śniegu co najmniej do 14 kwietnia. Przy czym, w tę odwilż 14-tego, który jest jak raz - ostatnim dniem prognozy - nie należy przesadnie wierzyć. Od miesiąca prognoza wygląda dokładnie w ten sposób, że w miarę poprawnie pokazuje śnieg, mróz i wiatr w najbliższym tygodniu po czym, chyba dla pokrzepienia ducha - zapowiada nigdy się nie spełniającą wiosnę w drugim jej tygodniu...

Już napomykałem jednemu z kolegów z forum historycy.org - teraz ogłaszam to publicznie, korzystając z bezkarności jaką Prima Aprilis daje - jeśli zima nie skończy się przed KOŃCEM kwietnia: to nie ma na co czekać, trzeba wyciągać co tam kto na strychu, w stodole, czy w stogu siana od ostatniej wojny trzyma, formować kolumny - i ruszać na południe, mordując wszystko po drodze. Kto się spóźni - sam jest sobie winien: zamarznie, a lód przepowiadanej przez Profesora Bobolę Epoki Lodowcowej, na zawsze pokryje jego szczątki...

Realnie, jak się sprzymierzymy z braćmi z Bałkanów - mamy szansę oczyścić z mahometan Anatolię (dalej trudno się pchać, z uwagi na żydowski A'Tomek, na który - nic nie poradzimy w tak krótkim czasie...) i tam osiąść, aż Lód ustąpi. Za jakieś 100 tysięcy lat. Może 200...

Jak to mogłoby wyglądać, tośmy teoretycznie ćwiczyli tutaj. Trzeba tylko upgrade'ować, uwzględniając dokonany od XIV wieku postęp techniczny, zwłaszcza - w uzbrojeniu.

Oczywiście, aura wybitnie fotografowaniu czegokolwiek nie sprzyja i - wcześniej jak jutro wieczór - sprzyjać nie będzie. Zasadniczo jednak - nic Państwo nie tracicie, jak ktoś tu zajrzał po raz pierwszy, albo jest z nami od niedawna, albo chce sobie odświeżyć - dawno, dawno temu, dałem już przewodnik zimowy po Boskiej Woli.

Krajobraz wygląda tak samo - w zasadzie, główna zmiana jest taka, że nieodżałowanej pamięci Murkisa, zastąpiła Krystyna:

Tu akurat - wczoraj, jak widać - w szampańskim nastroju...

No dobra - zmian od lutego 2010 było więcej, niż tylko zmiana jednego z kotów - ale to już sami Państwo musicie odgadnąć, wszystkiego na tacy podawał przecież nie będę.

Tak, jak już wczoraj w komentarzach napomykałem - zima poważnie daje się we znaki także zwierzynie nie-aż-tak-udomowionej:

(kiepsko koziołka widać, ale co poradzę - teleobiektywu nie mam, a to było AŻ 40 metrów od chatki...)

6 komentarzy:

  1. I pomyśleć że miałem napisać o tym samym: wątku o zimie impaktowej. I nawet gdy u mnie również wyłączyli prąd, to przeszła mi przez głowę myśl: "Tak, pomysł jest. A jak jutro wstanę i zacznę przegląd internetu, to okaże się że Jkobus już o tym napisał."

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo, u nas też Prima Aprilis, chociaż prądu nie przybrakło. Za to śniegu - po kostki. Na szczęście nie po kolana i nie po pachy.:-)Wasz koziołek bardzo ładnie udaje strusia. U nas napięcie zaczyna rosnąć wraz z puchnięciem wymion poniektórych. Mam wielką nadzieję, że wstrzymają się do po 14.04.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie gwarantuje, że po 14 kwietnia NAPRAWDĘ będzie lepiej...

      Usuń
    2. Nadzieja matką głupich, wiem.

      Usuń
  3. Oj widzę, że laseczka ma już dość mocno obniżony brzuszek :) U nas prąd był, ale śnieżyca nieziemska, od teściowej wracałam dwie godziny a zwykle zajmuje nam to godzinkę w tym kilka razy wpadałam w poślizg i dwa razy musiałam być wypychana, bo aż wstyd przyznać ale moja terenówka jest na błotnych oponach, które na śniegu kompletnie nie zdają egzaminu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...