niedziela, 7 kwietnia 2013

Jestem denialistą

Powiem szczerze: nie mam sił na jakiś wypasiony, teoretyczny tekst o zmianach klimatu i polityce. A to dlatego, że ledwo się wczoraj oderwałem od „Gry o Tron“, podrzuciłem koniowatym siano, nalałem im wody, podrzuciłem do Herculesa i przykręciłem mu dopływ powietrza, po czym obmyłem grzeszne cielsko, by lec na łożu – gdy za chatką rozległ się tupot kopyt.

Czterech kopyt. Naszej (już niedługo, już niedługo…) Najmłodszej. Która ot tak – wyszła sobie sprawdzić, co tam słychać w świecie poza wiatą. Oczywiście wstałem, naciągnąłem spodzień, na grzbiet wrzuciłem ciepłą kurtkę i pokuśtykałem sprowadzać zabłąkane dziecię na dobrą drogę. Co mi się, po kilkunastominutowym pościgu po Lasku Centralnym udało.

Nasza (już niedługo, już niedługo...) Najmłodsza dziś rano

Kiedy ponownie ległem w łożu, była północ. Pół godziny później koćkodan zgłodniał i musiałem dać mu chrupków. Zaś ok. 3.00 – uaktywniła się mysz w kuchennej części chatki, koćkodan wyrwał mi się z objęć, w których wcześniej równo ze mną chrapał i pobiegł ją łapać. A potem, niezależnie od wyniku (którego nie było…) – domagał się słusznie należnej nagrody. Czyli chrupków.

Krótko i węzłowato: gówno się wyspałem. Bo przecież o 6.00 trzeba było wstać, koniom owsa dać… Próbowałem nadrobić potem, ale co to za spanie w jasny dzień?

i w całej okazałości

To już wolałem w końcu wstać, przejść się jeszcze raz pod wiatę, a potem – zrobić kilka zdjęć. Głównie po to, aby zilustrować najważniejszy problem, który nas w tej chwili męczy: nie ma jak wyjechać z przyczepą po siano.

Koleiny lodowe są zbyt głębokie. Rano kiedy, tak jak teraz – trzyma mrozek i śnieg jest twardy – nie ruszę przyczepy, bo ona jest niżej zawieszona niż samochód i musiałbym całe 800 metrów takiej drogi do asfaltu przyczepą przeorać, żeby przejechać. Nawet Patrol nie poradzi!



Zaś za 2 – 3 godziny, kiedy to wszystko zacznie płynąć – będzie po prostu zbyt ślisko jak na moje marne opony. Które zresztą, jak się wczoraj, przy okazji wizyty w Warce okazało, powinienem wymienić. Możecie się ze mnie Państwo śmiać do woli – ja naprawdę nie znam się na samochodach i nie udaję, że jest inaczej – ale, kiedy po wyjechaniu w okolicach Brzozówki na wolny od śniegu asfalt zaczęło mi przy prędkości powyżej 50 km/godz wyrywać kierownicę z rąk (takie wibracje pojawiały się już wcześniej, ale ok. 80 km/godz i były o wiele słabsze…) – nie domyśliłem się o co chodzi, tylko zajechałem po poradę do warsztatu, z prośbą o diagnozę.



Diagnoza mogła być tylko jedna: przynajmniej przednie kapcie – trzeba wymienić już.[1] Czego, oczywiście, z całą pewnością na razie nie zrobię. Starając się, w miarę możliwości, unikać jeżdżenia po twardym – co akurat, nie jest szczególnie trudne. Zresztą, może, jak będzie cieplej, problem nie będzie aż tak palący? Gdy wracaliśmy z targu, na rozgrzanych już oponach – aż tak nie trzęsło…

Wczoraj poratował nas, nasz sąsiad i przyjaciel M., u którego się jeszcze kilka kostek siana z naszych zbiorów uchowało w stodole – ale sam urwał w ciągniku koło, wioząc to do nas. Na szczęście – przednie koło, nie tylne. „60-tka“ równie dobrze jeździ na trzech kołach, w takich okolicznościach…

Po dzisiejszym sprzątaniu zdecydujemy, czy dotrwamy do jutra, czy jednak – trzeba koniecznie podjąć próbę wyjechania.

Staram się tę wyprawę odłożyć na później – bo jednak, w ciągu dnia jest coraz cieplej i śniegu ubywa. Jeszcze kilka centymetrów stopnieje – a dam radę bez przekopywania całej drogi do wsi łopatą…



Jak chcecie poważnej dyskusji o globalnym ociepleniu – zajrzyjcie na Bobolowisko, Profesor właśnie poruszył ten temat.

Mnie, szczerze powiedziawszy, kwestia tego, czy klimat na Ziemi się ociepla czy ochładza – nic a nic nie obchodzi. Poza hollywoodzkimi filmami – coś takiego, jak „nagła katastrofa klimatyczna“, po której faktycznie, już nie pozostanie nam nic innego, jak tylko formować kolumny i ruszać na południe – jest jednak mało prawdopodobna. I, jak już, to należy się jej spodziewać z zewnątrz. Siły działające w obrębie Naszej Umęczonej Planety, cechuje zwykle – dzięki skomplikowanemu układowi sprzężeń zwrotnych – stateczna miarowość. Wszyscy zdążymy umrzeć ze starości, nim nas dopadnie prawdziwy Lód – o ile nadchodzi…

CAŁY problem, który mamy z tzw. „globalnym ociepleniem“ – to problem nie naukowy, tylko POLITYCZNY.

Kwestia tego, czy klimat na Ziemi się ociepla czy ochładza i co jest tego przyczyną – to oderwany, abstrakcyjny problem naukowy, który interesować powinien garstkę specjalistów na całym świecie.

Tymczasem – COŚ, NIE WIADOMO CO – zdecydowało za nas – że:
(1)  klimat ociepla się z winy człowieka,
(2)  to ocieplenie klimatu jest dla człowieka niebezpieczne,
(3)  można i należy mu przeciwdziałać kosztem ogromnych wyrzeczeń i gigantycznych kosztów.

Jestem denialistą, gdyż:
(1)  nie ufam decyzjom podjętym przez „COŚ, NIE WIADOMO CO“ – Bonaparte był krwawym tyranem i ograniczonym człowiekiem, ale można go było szanować, bo zawsze swoje rozkazy podpisywał i nie bał się brać za nie odpowiedzialności: „COŚ, NIE WIADOMO CO“ – to najbliższy analog najpotworniejszych koszmarów rodem z tzw. „teorii spiskowych“, ale przede wszystkim: jawny dowód tchórzostwa i małości tych, którzy „COŚ, NIE WIADOMO CO“ stanowią – a jak można wierzyć małostkowym tchórzom..?
(2)  jakiekolwiek racje obserwacyjne i naukowe przemawiają za hipotezą[2], iż klimat się ociepla i że ocieplenie to jest skutkiem działania człowieka[3], to brakuje mi wyobraźni, aby zaakceptować rzekomo wypływające stąd wnioski (2) i (3) z wyliczanki powyżej – wiemy dobrze, że klimat na Ziemi bywał już cieplejszy niż obecnie – i, generalnie, ludziom żyło się wtedy lepiej niż w czasach, gdy (co też bywało), bardziej duło mrozem – NIBY JAKIM CUDEM, teraz nagle, ocieplenie, które zawsze było błogosławieństwem – ma przynieść WYŁĄCZNIE złe i tragiczne skutki..?
(3)  po stronie „global warmistów“ widoczny jest trend nie tylko do chowania się za zasłoną „CZEGOŚ, NIE WIADOMO CZEGO“ (czyli anonimowych, nieznanych, w żadnej konstytucji nie opisanych „gremiów decyzyjnych“) – ale też, do posługiwania się „autorytetem nauki“ w sposób nader podobny do tego, jak papież Innocenty posługiwał się „autorytetem Kościoła“: używa się bowiem wśród „global warmistów“ nauki, jako pretekstu do tego, aby z „denialistami“ w ogóle nie dyskutować – zamiast próby wymiany argumentów, słyszy się w pierwszej kolejności pytania:
-       czy ten i ten, który hipotezę „globalnego ocieplenia“ kwestionuje, jest z wykształcenia klimatologiem?
-       czy artykuł kwestionujący hipotezę „globalnego ocieplenia“ ukazał się w „recenzowanym czasopiśmie naukowym“?
Teoretycznie, postawa ta ma swoje metodyczne podstawy. Naukowe debaty faktycznie powinni toczyć między sobą specjaliści – i powinni to robić na łamach „recenzowanych czasopism naukowych“, a nie na internetowych blogach czy forach.
Tyle tylko, że – jak już ustaliliśmy powyżej – to nie jest „dykusja naukowa“, tylko „dyskusja polityczna“. Nie o to bowiem wcale chodzi, czy klimat się ociepla, czy nie i kto za to odpowiada, tylko o to – czy naprawdę koniecznie musimy „coś z tym robić“ – wypruwając sobie żyły, zarzynając własny przemysł i rolnictwo i skazując miliardy ludzi na nędzę?

Wnioskując z powyższego, „global warmiści“ to podejrzane towarzystwo geszefciarzy, małostkowych tchórzy i arogantów, nadużywających swojego „autorytetu eidetycznego“.

GDYBY NAWET MIELI WE WSZYSTKIM RACJĘ – UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DO TAKIEJ BANDY PRZYSTAĆ!

Dlatego właśnie – jestem „denialistą“. W środowisku „global warmistów“ samo określenie kogoś jako „denialisty“[4] – wystarczy, aby obłożyć go czymś w rodzaju ekskomuniki.[5]

No i dobrze. To, jak już dokonuję „coming out-u“ (he, he – właśnie na Re-volta.pl pierwszy taki przypadek zaistniał…), przyznam się też hurtem, że jestem homofobem, wrogiem „społeczeństwa otwartego“, tradycjonalistą, antypostępowcem. Akurat do Żydów naprawdę nic nie mam – nawet, biorąc pod uwagę wojenne zamieszanie, nie jestem w stanie ze 100% pewnością zaprzeczyć, że sam Żydem nie jestem – ale trudno: jak mnie nazwiecie antysemitą – przecież – nie będę w stanie temu zapobiec.

Szacowne Stado, czyli Trzy Gracje i Knedlik - też nic sobie z tego nie robią...

No i co z tego..? I tak – gówno mi możecie zrobić…



[1] A zakładałem je w 2008 – i nie więcej niż 120 tysięcy kilometrów przejechały. Szajs po prostu, szajs..!
[2] Jest kwestią dyskusyjną, czy „globalne ocieplenie“ to „fakt obserwacyjny“, czy jednak – tylko: „hipoteza“. Zależy to bowiem od perspektywy czasowej, którą się przyjmuje.
[3] Nie zamierzam z tymi racjami dyskutować, bo mnie to NIE INTERESUJE – ani nie mam kwalifikacji, aby tak oderwany, abstrakcyjny i specjalistyczny problem rozpatrywać, ani też – nie widzę powodu, dla którego miałbym koniecznie to robić. Chętnie się też zgodzę nawet i z tym, że widok, który mam za oknem i trudności, których doświadczam z wyjechaniem z własnego podwórka, to faktycznie – skutek owego „prądu strumieniowego“, co to zwolnił i meandruje, bo zmalał gradient różnicy temparatur między Arktyką, a strefą zwrotnikową… Tylko: co z tego..? NIE JEST MOŻLIWYM, aby „globalne ocieplenie“ miało przynieść „lokalne oziębienie“ właśnie w Polsce: to co najwyżej temat do kpin, nie do dyskusji – wynikałoby bowiem z tego, że za czasów Mieszka I, gdy w całej Polsce dobrze udawała się winorośl i było, generalnie, cieplej niż obecnie – na reszcie Naszej Umęczonej Planety, powinna panować jakaś „epoka lodowcowa“ – a tak przecież, z całą pewnością – nie było!
[4] Nie przypadkiem słowo „denialista“ brzmi tak podobnie do słowa „negacjonista“ (Holocaustu rzecz jasna…).
[5] Co, swoją drogą, dowodzi jak krucha jest „ tożsamość“ tej grupy – por. mój wczorajszy wpis…

20 komentarzy:

  1. Co do globalnego ocieplenia to calkowita zgoda zarowno co do jego pozytywnych efektow w przeszlosci jak i watpliwej realnosci obecnie.JEZELI klimat sie zmienia to raczej w kierunku ktory postuluje profesor Bobola.Jeden z wielu linkow na ten temat:

    http://tiny.pl/h8ch2

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas koleiny równie przepastne, ale...w błocie, na podwórku. Nie wiem ile by kosztowało zrobienie z tym porządku. Podejrzewam, że może znaczne procenty wartości zakupu rudery...Klimat lokalny i jego fluktuacje w ciągu roku- to jest dopiero ciekawe. Zwłaszcza wspomniane nasze błoto. Aż chyba się pokuszę i będę monitować zmiany temperatur i różnice między "najbliższą okolicą" domu, a centrum bagniska. Ilość dni zalegania pokrywy śnieżnej, wiatry lokalne etcetera-bum!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Wam wielką tajemnicę spiskowców.

    W globalnym ociepleniu nie chodzi o żadne ocieplenie i gazy. Jest to PRETEKST, który służy wprowadzaniu regulacji prawnych i podatkowych, które w innym wypadku nie miały by szans być wprowadzone, mających przystosować gospodarki rozwinięte do świata PO ropie i w dalszej perspektywie po węglu.

    Jeśli nagle zabrakło by ropy to byłaby to katastrofa. Jeśli jednak powoli, przez kilkadziesiąt lat będziemy stosować powolny odwyk (regulacje, podatki, limity CO2, etc.), to ten szok się rozłoży i przetrwamy.

    Walcząc więc z GLOBCIO walczycie o szok i śmierć naszej cywilizacji w momencie końca taniej energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dupie mam, czy "spiskowcy" mają dobre czy złe intencje!

      Jak również to, JAKIE to są intencje.

      Wszystko mi jedno, czy oszukują mnie dla mojego dobra, czy wprost przeciwnie.

      Już bowiem sam fakt, że mnie oszukują oznacza, że uważają MNIE za bezmyślne bydło.

      Nie zwykłem takich zniewag wybaczać..!

      Usuń
    2. "Już bowiem sam fakt, że mnie oszukują oznacza, że uważają MNIE za bezmyślne bydło."

      To jest akurat oczywiste. Władza upaja i sprawia, że czujemy się lepsi, niż Ci którymi rządzimy.

      Usuń
  4. Coraz częściej na tym blogu padają argumenty w rodzaju : "gówno mi możecie zrobić" albo "w dupie mam..." .
    Ale czego można się spodziewac po kimś, kto "zarzyna" pisze przez "ż" :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga. Nie powinienem robić błędów. Skądinąd - to tylko jedna z bardzo wielu moich niedoskonałości.

      Dzięki temu: da się mnie lubić, nieprawdaż :-)

      Usuń
  5. No, POMIMO tych niegrzeczności - CZASAMI :-))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Też byłem denialistą ale parę lat temu trafiłem na pewien portal ze sporą liczbą ciekawych tekstów na ten temat. No i co tu dużo mówić, po roku-półtora czytania doszedłem do wniosku, że wpływ cywilizacji industrialnej na klimat rzeczywiście jest nie do podważenia i może być w dłuższej perspektywie niebezpieczny dla samej cywilizacji. Jeśli kogoś to interesuje, to polecam: http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia

    Jednak nauka to jedna sprawa, a polityka to druga. Nie ulega wątpliwości, że globalne ocieplenie jest pretekstem do wprowadzania bardzo wielu ewidentnie kontrskutecznych i głupich polityk czy programów. Jednak nie można na tej podstawie twierdzić, że samo zjawisko nie występuje. Może Państwo tego nie wiecie, ale to właśnie osoby zainteresowane globalnym ociepleniem najbardziej bulwersują bzdury takie jak cap&trade, handel limitami C02 czy promowanie energii słonecznej w Polsce. Dlaczego? Bo ma to podłoże czysto polityczne i zwykle służy zapewnienia strumienia dolarów dla jakiejś korpo i w niczym nie zmienia sytuacji, tj. rosnącego stężenia C02 mierzonego w ppm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - nie neguję istnienia zjwiska. Ono mnie NIE OBCHODZI.

      Po drugie - "global warmista" zapewniający, że jest "przeciw korporacjom" jest równie wiarygodny, co wegetarianin albo "obrońca zwierząt" zapewniający o tym samym.

      Przecież na niczym nie robi się tak dobrego interesu, jak na "zwalczaniu globalnego ocieplenia", wysoko przetworzonej żywności i syntetykach.

      Już tylko wojna może być bardziej opłacalna...

      Usuń
    2. Przecież na wszystkim da się zrobić dobry interes, to żaden argument...

      Osobiście uważam, że początkowo walka ze zmianami klimatu miała na celu autarkię energetyczną i dlatego była promowana początkowo przez Niemcy, mające złe doświadczenia z faktu bycia importerem ropy naftowej; a że przy okazji pozwala to na wprowadzanie (para)podatków, to inna sprawa, również dla rządów korzystna....

      Usuń
    3. Ad 1 - okej, w sumie rozsądnie
      Ad 2 - co do ogółu pewnie tak ale osobiście byłbym daleki od wrzucania wszystkich zainteresowanych problemem do jednego worka
      Ad 3 (globcio i interesy) - to nie jest argument, bo pod każdym sztandarem czy hasłem można robić biznes; jako osoba interesująca się historia wie Pan przecież doskonale, że teoria sobie, a życie sobie. Jednak w tym przypadku jest to udowodniony naukowo fakt, także to raczej nie jest wybór światopoglądowy - pomijam dziwaków walczących z teorią ewolucji itp.

      Usuń
    4. Wyborem światopoglądowym (i NIE DAM SOBIE WMÓWIĆ, że może to być cokolwiek innego!) jest przekonanie, iż "globalnemu ociepleniu" można i należy - przeciwdziałać.

      NIE ISTNIEJĄ, bo NIE MOGĄ ISTNIEĆ jakiekolwiek "naukowe" argumenty za tym, żeby tak robić - tak samo, jak nie istnieją, bo nie mogą istnieć, naukowe argumenty za tym, aby tego - nie robić.

      To jest wybór. Światopoglądowy właśnie.

      Który próbuje się oszukańczo "sprzedać" - jako "naukową" diagnozę, opis rzeczywistości.

      Jest go głęboko i oburzająco nieuczciwe. Co przesądza raz na zawsze, iż ludziom, do takiej nieuczciwości się posuwającym - W ŻADNEJ INNEJ SPRAWIE TEŻ NIE WIERZĘ.

      Nie zgadzam się też, że "na wszystkim da się zrobić interes" - ja tam jakoś na niczym interesu zrobić nie potrafię...

      Usuń
    5. @Tomasz Gbur
      z tego co mi wiadomo to pierwszy raz w zycie walke z globciem na arenie polityki to rozpoczelo UK (Thacher) jako jeden ze sposobow na rozbice zwiazkow zawodowych gornikow.

      Usuń
    6. "Wyborem światopoglądowym (i NIE DAM SOBIE WMÓWIĆ, że może to być cokolwiek innego!) jest przekonanie, iż "globalnemu ociepleniu" można i należy - przeciwdziałać."

      Ale ja nie o tym mówię! Miałem na myśli sam fakt zmian klimatycznych. To, że należy z nim walczyć i sposób tej walki to już inna para kaloszy. Więc w zasadzie się Pan ze mną zgadza, zwłaszcza pisząc wcześniej że "nie neguję istnienia zjwiska." A ja się z Panem zgadzam, że nie da się metodą naukową udowodnić światopoglądu. Z tym, że właśnie fakt zmian klimatycznych a - często z nim związany - pakiet przekonań eko-wego-prozwierzęco-lewicowy to dwie różne sprawy moim zdaniem.

      Usuń
    7. W praktyce takiego rozróżnienia się nie spotyka.

      Ktokolwiek wierzy w globalne ocieplenie - wierzy też, że jest ono groźne i że za wszelką cenę należy mu "zapobiegać".

      Dlatego nazwałem się denialistą, choć technicznie rzecz biorąc - samemu faktowi nie zaprzeczam (bo nie mam po temu kompetencji, a też i - sprawa NIE WYDAJE MI SIĘ WAŻNA).

      Jednak, skoro nie zgadzam się na ponoszenie ruinujących wydatków na "walkę z globalbym ociepleniem" - to tak samo, jakbym i samemu "globalnemu ociepleniu" zaprzeczył.

      W skrócie: fakt jest bez znaczenia - nawet dla zwolenników tego zjawiska ("global warmistów") - liczy się tak naprawdę tylko "walka" z nim, a nie sama naukowa prawda...

      Usuń
    8. No i tu się Pan myli :) Ja na przykład uważam, że jakakolwiek walka jest bezcelowa, bo prowadzi tylko do rujnujących i kontrskutecznych rozwiązań. W niczyim interesie jest ograniczanie zależności od paliw kopalnych, wykorzystywanie ropy i węgla jest zbyt opłacalne przy eksternalizacji kosztów. Walka byłaby skuteczna, gdyby udało się zmienić perspektywę z krótkoterminowej na długoterminową i ograniczyć egoizm WSZYSTKICH ludzi na świecie. Jest to rzecz jasna mrzonka - nic nie powstrzyma zmian klimatycznych, koszt byłby zbyt wielki a sukces niepewny. Quod erat demonstrandum - jest co najmniej jeden "warmista" (chociaż nie jestem zwolennikiem tego zjawiska! to trochę tak, jakby być zwolennikiem grawitacji :D) który nie mieści się w tej Pana szufladzie

      Usuń
    9. Może i nie mieści się Pan w mojej szulfadzie - ale jest Pan w takim razie białym słoniem, bo nie słyszałem o nikim, kto by takie poglądy głosił.

      M.in. zapewne dlatego - że skoro postuluje się NIC NIE ROBIĆ - to i głosić nie ma czego...

      Usuń
  7. Co do opon, to polecam porostu dać je do ponownego wyważenia, i sprawdzić czy nie ma żadnych "bąbli" na bokach.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...