wtorek, 2 kwietnia 2013

Calcaneus

Potrzebuję laski. Pilnie. I, mam nadzieję, na krótko. To znaczy - nie sądzę, bym miał jej używać dłużej niż kilka dni...

Co na to Lepsza Połowa? Lepsza Połowa jest na mnie, oczywiście - zła. Bo jakże inaczej..?

Jej zdaniem, robię co mogę, żeby tylko być chorym i niesprawnym - bo sądzę, że wtedy wszyscy będą się nade mną litować...

Nie umiem, oczywiście, udzielić rozstrzygającej odpowiedzi na pytanie, czy tak jest istotnie, czy jednak nie jest. Jako żywo - kiedy spadałem wczoraj z drabiny przystawionej do wiaty (gdzie próbowałem wleźć, żeby ciężki, mokry śnieg zalegający na jej nazbyt płaskim dachu - po raz, już nie pamiętam, trzeci czy czwartej tej zimy - zwalić... co mi się zresztą, gdy już wstałem i otrzepałem się ze śniegu - udało: musiałem tylko pod drabinę podstawić pustaki, żeby wyżej sięgała - dach był zbyt śliski, żeby pokonać przewieszkę tak, jak to robiłem do tej pory, podciągając się...) - z całą pewnością nie myślałem o litowaniu się nad sobą. Bo w ogóle nie myślałem. Bałem się!

A że spadłem akurat na piętę? I teraz - choć to na pewno nic poważnego, nawet mi nie spuchło, tylko boli przy dotknięciu, jak to stłuczenie - kuleję na prawą nogę..?

No nic - rozchodzi się, mam nadzieję. Chętnie bym sobie wystrugał laseczkę - ale, prawdę powiedziawszy, NIE WIEM JAK - i choć, nie sądzę, aby rzecz była szczególnie skomplikowana, zapewne doszedłbym do właściwego rozwiązania metodą prób i błędów - to niezbyt mi się chce. Zwłaszcza, że przecież - nie będę strugał w chatce. A na zewnątrz, jest - jak to zimą - zimno (już podają, że to wszystko wina globalnego ocieplenia - szmaciarze - geszefciarze..!).

Akurat chciałem dziś pisać - w nawiązaniu do sporu o sens liczenia PKB parę dni temu - o wiedzy zapomnianej i zbędnej. Dawno temu pisałem też zresztą o tym i na Agepo. Ale rozwinę temat kiedy indziej - bo jakoś mnie cała ta sytuacja rozprasza...

Natomiast, skoro już o litowaniu się mowa - ponieważ nie wygląda na to, abym zdołał w najbliższym czasie zarobić potrzebnych na zaległe już rachunki pieniędzy, a święta się skończyły i lada moment należy się spodziewać ekipy, która odetnie nam prąd - to mam do Państwa niedyskretne pytanie: nie miałby ktoś z Państwa dwóch tauzenów, które mógłbym POŻYCZYĆ?

Tak ogólnie - to właściwie (pierwszy raz od czterech lat...) - jestem nawet wypłacalny. Tyle, że - gotówkę będę miał jesienią. Po odsadzeniu źrebiąt. O ile wcześniej jakiejś roboty nie złapię (co nie jest niemożliwe - ale prawdopodobieństwa tego zdarzenia ocenić nie potrafię)...

Teraz potrzebujemy dwóch tysięcy na rachunek za prąd i siano - za miesiąc drugie tyle na drugą ratę rachunku za prąd, KRUS i ratę OC samochodu. Tyle jestem w stanie przewidzieć.

Do tej pory zawsze, kiedy byliśmy w tak podbramkowej sytuacji - wydarzał się cud. Dostawałem  niespodziewane i bardzo lukratywne zlecenie (na pijar, szpiegostwo przemysłowe lub napisanie pracy magisterskiej...). Załapywałem się do jakiejś pracy (inna rzecz, że uczciwie muszę przyznać - po kilku próbach - że, choć naprawdę nie robiłem tego celowo, źle się te próby kończyły: za każdym razem, gdy próbowałem odgrywać rolę komiwojażera, czy "przedstawiciela handlowego" - bardzo szybko zjadały mnie koszty i moja aktywność, z braku paliwa i telefonu - spadała do zera, naturalnie - nie przynosząc też żadnych rezultatów...).

W ostateczności (tak przeżyliśmy ostatnie trzy kwartały): Lepsza Połowa inkasowała spadek...

Być może - limit cudów się wyczerpał? Oczywiście, będę zaraz "męczył" wszystkich, po których jakiejś roboty lub zlecenia można się spodziewać. Może coś z tego wyniknie - a może nie..? Zobaczymy. Jak mawiał Dobry Wojak Szwejk: jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było...

Podaję mojego maila na wszelki wypadek: jacekpkobus (at) gmail.com

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Były w grudniu. Poszły na spłatę wcześniejszych długów, prąd, KRUS, remont komputera, siano i życie przez 4 miesiące...

      Usuń
    2. Bo widzisz, u nas jeszcze nie było. A w tamtym roku dali mi w czerwcu (!).

      Usuń
    3. Łaska Pańska na pstrym koniu jeździ...

      Usuń
  2. Teraz ta Twoja reguła "nie pomagania" bierze w łeb. Bo tylko osoba pragnąca zmieniać świat na lepsze mogłaby Ci w ogóle odpowiedzieć. Nie mówiąc o wspomożeniu.

    Niestety, ja takiej kasy na zbyciu nie mam. Jestem ciągle na garnuszku rodziców, wręcz wpadam w depresję z powodu braku pracy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...