czwartek, 18 kwietnia 2013

Bezimiennego pająka droga do cycka

Dokładnie o godzinie 15.57 usłyszałem trzask i rżenie. Wybiegłem więc co prędzej z chatki, mało nie gubiąc trepków na progu - to Knedlik usiłował się włamać na Leśny Padoczek, taranując przegradzające drogę belki.

A - z tyłka Buby wystawała para nóżek...

Ponieważ za parą nóżek nie chciało się pokazać nic więcej - Lepsza Połowa trzymała Bubę na uwiązie, a ja ciągnąłem za nóżki. O 16.00 wyszła główka - i zaraz zaczęła się kręcić. Uf, żyje..!

O 16.04 mały, jeleniej maści pająk - leżał już na słomie pod wiatą.

O 16.15 wstał!


Jak tylko wstał - zaczął zwiedzać świat. Wiatę obszedł dookoła. Potem się wybrał na obchód ogrodzenia Padoku Zimowego. No - wszędzie było go pełno. Tylko do cycka za cholerę trafić nie mógł...

Smółkę oddał o 17.03.

Najważniejszy krok w życiu mężczyzny - krok, od którego wiele razy dzieliły go wcześniej centymetry - czyli: dobranie się do cycka - wykonał o 17.38.

Jak ja go rozumieme..! Ileż to razy mnie tylko centymetry dzieliły...

No - mniejsza z tym.

Skoro zaczął ssać - poczuliśmy się uspokojeni i spuściliśmy szanowną Mamusię z uwiązu:


W tle dumny (i bardzo zestresowany - spocił się jak mysz!) Tatuś

Check-lista: wstał, zassał, smółkę oddał, flak zajodynowany... co jeszcze..? Ano tak! Łożysko!

Łożysko nie chciało czegoś wyjść. Na szczęście, o 19.20 przyjechał nareszcie wezwany już o 16.00 weterynarz (który kompletnie zabłądził, myląc nazwy miejscowości...) - i odkleił. Na żywca. Bez dutki. Tylko nasz sąsiad i przyjaciel M., do którego wysłałem wcześniej sms-a, co by się pochwalić - pomógł przytrzymać zad we właściwej pozycji. A Lepsza Połowa utrzymywała źrebię w pobliżu.

Podaję tę informację na wypadek, gdyby ktoś z Państwa wierzył, że achałtekińce to straszne konie, które zabijają ludzi samym oddechem...

Co nam zostało do zrobienia..? Relacje w stadzie! To, niestety, wygląda na sprawę najtrudniejszą.

Na razie Buba eksmitowała resztę towarzystwa spod wiaty. Knedlik jest pod pantoflem i się nie liczy. Margire już próbuje się z Młodym zakumplować.

Ale Piękny, Dzielny (i Czasem Nawet Mądry, Ale Nie Tym Razem) Koń Lepszej Połowy..?

No - tu jest problem...

I właśnie dlatego - zaraz kończę przerwę (którą wykorzystałem głównie po to, co by się nawodnić litrem herbaty z miodem), zakładam kufajkę, biorę koc i latarkę - i idę pod wiatę.

W ostateczności - zamkniemy położnicę i Młodym w części magazynowej. Póki jednak się da - wolałbym tego nie robić. W końcu i tak będą musiały wyjść. Im szybciej Mały zostanie zaakceptowany przez alfę - tym dla wszystkich lepiej...

25 komentarzy:

  1. Moje gratulacje !!
    Piękny źrebak, niech się chowa zdrowo.
    Pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje!!! Ależ on śliczno-śmieszny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Końgratulejszyns! Oby reszta poszła szybko i bez problemów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj super !!!! Strasznie się cieszę :) Dumna mamusia. Faktycznie trochę inaczej wygląda źrebaczek tej rasy. To jakie imię mu nadaliście? Oby zdrowo się chował. To na kiedy jesteśmy zaproszeni, żeby wypić jego zdrowie??:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Najczęstszy błąd początkującego hodowcy to za szybkie wchodzenie z interwencją przy porodzie. Ciągnięcie za nóżki może zrobić więcej złego niż dobrego. Podobnie ręczne odklejanie łożyska. Oczywiście nie mówię o sytuacjach, w których jest to konieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony brak szybkiej reakcji i tracimy źrebaka...

      Usuń
  6. Boks porodowy się przydaje... Po porodzie!

    OdpowiedzUsuń
  7. A my piliśmy pierwsze ogniskowe piwo,nie wiedząc jeszcze za co:),teraz wiemy...gratki dla mamy,Knedlika i człowieków. Klaudynka i Zulus.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję! Jest śliczny. Następnych równie bezproblemowych źrebień życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje! Na mnie czeka pierwsze Kamphory za trzy tygodnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ello,

    Piękny :)
    Gratulacje

    Pozdrawiam
    Mark0wy

    OdpowiedzUsuń
  11. No gratuluję :)!!!! Wspaniale popatrzeć na takiego malucha :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawie jak jako-niespodzianka. Patrzę na to świeżutkie stworzonko i wyjść z podziwu nie mogę, jak ono było poskładane, że się zmieściło w środku mamy. Cud.
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  13. się wzruszyłam. wszelkiego dobra Wam wszystkim
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje! :D

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję wszystkim boskowolaninom z małym chudym na czele :_

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj coś mi zjadło komentarz - miało być ":)"

    OdpowiedzUsuń
  17. Wielkie gratulacje!!!
    Wygląda niesamowicie "wyścigowo".
    Ze względu na płeć pewnie zostanie szybko zaakceptowany przez kobitki. Klaczka by miała chyba nieco trudniej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje!
    Źróbczak wygląda niesamowicie patykowato :D
    Maść ma bardzo przyjemną dla oka. Taką myszatą. Ciekawe, czy mu taka na zawsze zostanie? Bo spotkałam się, że kolor źrebięcy zmienia się w trakcie dorastania niekiedy na zupełnie inny.
    Niech zdrowo rośnie w stadzie :)

    OdpowiedzUsuń

  19. Wielkie gratulacje dla Szanownych Państwa Gospodarzy oraz czworonogów - Mamusi i Tatusia.

    Oby się szczęściło Malcowi i zdrowo rósł.

    Pozdrawiam
    EM

    OdpowiedzUsuń
  20. fantastycznie, gratulacje gratulacje, po trzykroć gratulacje :) :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...