czwartek, 21 marca 2013

Powszechny aukcyjny system sprzedaży koni

Zmieniliśmy metodę czuwania nad Bubą i już nie ślęczałem tej nocy nad książką czy przed końputerem, tylko normalnie spałem - budząc się budzikiem w telefonie co dwie godziny, żeby pójść pod wiatę i sprawdzić, czy aby nie zachodzą jakieś zmiany. Nie zaszły, a ja jestem nawet całkiem dobrze wyspany i pełen sił. Cóż, kiedy choróbsko się rozwija, musiałem od rana wziąć paracetamol, żeby w ogóle siedzieć - i w dalszym ciągu, brak mi natchnienia. Zresztą, lodowa mgła za oknem jakoś mózg mrozi...

Ale - zasobów do recyklingu ci u nas dostatek. Ten ma akurat krótką historię. Otóż, w trakcie sobotniego spotkania w Skaryszewie, w kuluarach wywiązała się rozmowa (dwukrotnie zresztą) na temat możliwości jakiejś systemowej zmiany w zakresie obrotu końmi w Polsce. Oczywiście - przede wszystkim końmi ubojowymi, bo to jest tak naprawdę, główny problem.

Przypomniałem wtedy model wprowadzony przez cara Mikołaja I w roku pańskim 1843. Rosjanie zawsze mieli wspaniałe warunki do hodowli koni - ale zwykle jakieś przeszkody, najczęściej natury politycznej powodowały, że niewiele z tego wynikało. Wojny napoleońskie poważnie nadwyrężyły rosyjską hodowlę, którą wcześniej "postawiła na nogi" po fatalnych eksperymentach Piotra I (pisałem o nich dawno temu w "Końskim Targu") z początku XVIII wieku Katarzyna II. Ostry protekcjonizm, do którego uciekł się w jakiś czas po kongresie wiedeńskim Aleksander I - sprawy nie rozwiązał, koni dla wojska wciąż było w Rosji za mało.

W tej sytuacji Mikołaj I rozwinął i udoskonalił system funkcjonujący od czasów Katarzyny II. Hodowcom zaoferowano nieodpłatnie lub po symbolicznych stawkach wiedzę fachową (sieć "szkół agronomicznych" oraz - najstarszy istniejący po dziś dzień periodyk: "Konevodstvo i konnyj sport"), dostęp do uznanych przez państwo reproduktorów (oczywiście, na tak ogromny kraj jak Rosja - nigdy tych ogierów w państwowych stadach nie była wystarczająca ilość - ale przynajmniej: dla elitarnej hodowli, dla wojska przeznaczonej - starczało...) oraz zbyt.

Zbyt ten był zorgnizowany w ten sposób, że raz do roku w każdej guberni hodowcy mieli możliwość sprzedać swoje konie na organizowanej przez państwo aukcji. Konie były dostarczane do miejsca aukcji na kilka dni przed jej terminem. Przechodziły komplet (wówczas dostępnych) badań weterynaryjnych i były przez komisję zootechniczną dzielone na kategorie, wedle jakości i przeznaczenia użytkowego.

Bezstronność tej oceny i podziału, dawała nabywcy gwarancję zakupu takiego konia, jakiego właśnie pożądał. Każda kategoria koni miała określoną cenę minimalną, od której zaczynała się licytacja. Nie byli potrzebni pośrednicy, a cały przychód ze sprzedaży (minus - niewielka prowizja dla organizatora aukcji, wystarczająca na pokrycie jej kosztów) - trafiał bezpośrednio od finalnego nabywcy do hodowcy.

Technika współczesna pozwala wiele w tej materii uprościć. Nie ma też najmniejszego powodu, dla którego tak, jak za cara Mikołaja, system ten miałoby organizować państwo - Związek ma wszelkie narzędzia do tego, aby zrobić to sam, ewentualnie, z udziałem partnerów, których wyszczególniam. Propozycja, którą wysłałem do uczestników tamtych kuluarowych rozmów w niedzielę rano - nawet, gdyby miała zostać wdrożona w życie, oczywiście nie obejmie 100% handlu końmi w Polsce. Myślę jednak, że tym najbiedniejszym hodowcom - mogłaby realnie pomóc.


Aukcyjny system sprzedaży koni

Celem niniejszej propozycji jest:
-       zwiększenie przychodów ze sprzedaży koni,
-    skierowanie większej niż obecnie części tych przychodów do hodowców, poprzez eliminację pośredników,
-     stworzenie narzędzia dla Związku, umożliwiającego zarówno generowanie dochodów – jak i realizację określonej, centralnej polityki hodowlanej.

Cele te można zrealizować udostępniając wiarygodną informację. Problem wiarygodności jest tu najpoważniejszy. Nic z tego nie będzie, jeśli hodowcy nie uwierzą, że ocena konia jest obiektywna, i że nie zachodzi kumoterstwo.

PZHK jest jedyną organizacją, która taki system stworzyć MOŻE – pod warunkiem, że zapewni obiektywizm i pełną transparentność działania.

Z uwagi na konieczne inwestycje – byłoby rzeczą pożądaną pozyskać do realizacji tego projektu partnerów:
-       partnera finansowego, który zapewni finansowanie,
-  partnera medialnego, który zapewni funkcjonowanie internetowej i (ewentualnie), także „papierowej“ platformy sprzedażowej,
-   partnera dysponującego lokalizacją lub lokalizacjami dla prowadzenia aukcji koni (tu, jak rozumiem, akces zgłosił już burmistrz Skaryszewa),
-      ewentualnie: partnera branżowego, który zapewni część potrzebnych narzędzi i know – how (np.: usługi weterynaryjne, albo: mobilne wagi dla koni…).

Opis systemu

  1. Stan obecny

Stan obecny jest taki, że mamy do czynienia z dużym rozproszeniem hodowli koni. Nawet największe krajowe hodowle – nie przekraczają setki czy co najwyżej kilku setek koni. Typowym zaś zjawiskiem, jest istnienie bardzo wielu hodowli z jedną, dwiema lub co najwyżej kilkoma klaczami hodowlanymi.

Nie jest to specyfika wyłącznie polska. Całkiem podobnie wygląda hodowla koni w Danii i w niektórych częściach Niemiec.

Różnica polega na tym, że tam funkcjonują nieprzerwanie co najmniej od XIX wieku instytucje ułatwiające przepływ informacji pomiędzy hodowcą a finalnym nabywcą konia – takimi instytucjami są przeglądy, targi i aukcje koni.

  1. Opis i klasyfikacja konia

Aby zmniejszyć koszt dostępu hodowcy do systemu, pożądanym byłoby zatrudnienie przy oddziałach terenowych PZHK (w obszarach o szczególnym zagęszczeniu hodowli – być może nawet przy kołach powiatowych), specjalnie dla tego celu dedykowanych „komisji“, złożonych co najmniej z lekarza weterynarii i zootechnika (a jeśli zachodzi taka potrzeba, także z fotografa i ewentualnie – ludzi do obsługi wagi).

Takie „komisje“ regularnie, przynajmniej raz do roku (a w razie żądania ze strony hodowcy – częściej), wizytowałyby KAŻDEGO hodowcę na terenie swojego działania (nie wyłączając tych, którzy członkami Związku nie są, żadnych składek nie płacą i nigdy nie płacili, a trzymają jedną kobyłę z przychówkiem – trzeba się tylko u sołtysów rozpytywać, kto ma konie we wsi: ewentualnie – poprosić najpierw wójta o zapewnienie ogłoszeń w sołectwach, że taka komisja będzie i że można konie do zbadania i klasyfikacji przedstawić).[1]

W razie stwierdzenia hodowcy, iż posiada konia lub konie na sprzedaż – komisja dokonywałaby:
-       oceny stanu zdrowia konia,
-       przyporządkowania konia do określonego przeznaczenia użytkowego,
-    klasyfikacji konia pod kątem możliwej do uzyskania ceny (tj. wartości ubojowej, użytkowej, hodowlanej),
-  w razie przeznaczenia ubojowego konia: zważenia konia (to jest relatywnie najbardziej kosztowny element tego przedsięwzięcia – skądinąd, przenośne wagi elektronicze dla bydła istnieją i ma je na wyposażeniu większość tzw. „handlarzy“, więc to nic niezwykłego…),
-    sfotografowania konia w pozycji zootechnicznej (w razie konieczności: PO UPRZEDNIM WYCZYSZCZENIU),
-       wypełnienia ujednoliconego formularza z danymi do ogłoszenia o sprzedaży.

Komisja, w związku z poczynionymi obserwacjami odnośnie dobrostanu zwierząt, mogłaby przedstawiać hodowcy swoje uwagi w formie rad – jednak, dla zapewnienia zaufania ze strony hodowców – należy stanowczo wykluczyć kierowanie jakichkolwiek wniosków do organów administracyjnych w tej sprawie. To ma być forma „wewnętrznego audytu“, a nie kontrolowania hodowców czy karania ich – poprawa dobrostanu nastąpi sama z siebie, jako skutek funkcjonowania systemu, gdy rolnicy zobaczą, że dbałość o konie się opłaca.

  1. Przykładowa klasyfikacja konia

To jest szczegół, który powinni rozpatrzyć praktycy, znający np. klasyfikację mięsa końskiego – na czym się nie znam. Stąd też, propozycja ta ma charakter wysocy abstrakcyjny i służy wyłącznie temu, aby ułatwić zrozumienie działania systemu.

Kategoria
Opis
Cena minimalna
VI
Brak: koń nie przeznaczony ani do uboju, ani do użytkowania.
W zależności od masy konia minus szacowane koszty doprowadzenia go do stanu użyteczności
V
Koń rekomendowany do uboju, z przeznaczeniem nie do konsumpcji przez ludzi
W zależności od masy konia[2]
IV
Koń dopuszczony do uboju z przeznaczeniem do konsumpcji przez ludzi lub do użytkowania, nie przeznaczony do hodowli
W zależności od masy konia
III
Koń o wysokiej, elitarnej wartości ubojowej, rekomendowany do użytkowania i dopuszczony do hodowli (w przypadku klaczy)
W zależności od masy konia lub od jego szacowanej wartości użytkowej[3]
II
Koń użytkowy, dopuszczony do hodowli (w przypadku klaczy)
W zależności od szacowanej wartości użytkowej
I
Elitarny materiał zarodowy, rekomendowany do dalszej hodowli
W zależności od szacowanej wartości użytkowej i hodowlanej

Opis cech użytkowych konia, powinien być konkretny – powinien zatem zwierać informację, do jakiego celu koń ten jest przeznaczony/posiada predyspozycje: praca na roli, zrywka drewna, praca w dorożce, praca pod siodłem w rekreacji, hipoterapia, przeznaczenie sportowe: wyścigi, skoki, ujeżdżenie, rajdy, wkkw, western, przeznaczenie specjalne (kaskaderskie, cyrkowe, itp.) – wraz z informacją o poziomie tych umiejętności lub predyspozycji (np.: koń przeznaczony do pracy na roli, raz w życiu „zakładany“, szorów nie porwał…).

Ponieważ nie zawsze można do końca polegać na symym tylko wywiadzie – hodowca może zostać poproszony o demonstrację umiejętności konia.

  1. Aukcja internetowa

Wszystkie w ten sposób opisane, sklasyfikowane, zbadane pod kątem podstawowych wad zdrowotnych, zważone i sfotografowane konie – byłyby następnie prezentowane na internetowej platformie aukcyjnej.

Moża do tego celu wykorzystać portal Allegro.pl – z tym, że wówczas, pożądanym byłoby zawarcie umowy z jego właścicielem, w celu podziału prowizji (nie wyglądałoby dobrze, gdyby sprzedawca musiał płacić prowizję dwa razy – raz PZHK i drugi raz – Allegro), lub też – pobierania tej prowizji dla Allegro przez PZHK (co wymagałoby udostępnienia przez właściciela portalu określonych narzędzi).

Można też, stworzyć własny portal aukcyjny – który, w odniesieniu do koni ubojowych, może być portalem zamkniętym, do którego dostęp będą posiadać tylko zarejestrowani użytkownicy (ubojnie krajowe i zagraniczne, które wykupią dostęp do portalu) – co byłoby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, ale wymaga zainwestowania środków w stworzenie takiej platformy.

Funkcjonalność takiego specjalnego, dedykowanego portalu, powinna zapewniać możliwość łatwego wyszukiwania i „blokowania“ ofert sprzedaży tak, aby kompletowanie większych stawek koni – przychodziło nabywcom możliwie jak najłatwiej. Dopiero takie rozwiązanie wyeliminuje całkowicie konieczność występowania pośredników w obrocie końmi.[4]

Do rozważenia jest, cykliczne (co miesiąc, co kwartał…) zestawianie wszystkich, lub tylko wybranych ofert sprzedaży (z pominięciem np. ofert koni ubojowych), także w formie papierowej – np. w piśmie „Koński Targ“, lub „Koń Polski“. Zestawienie to miałoby wówczas charaker – „katalogu aukcyjnego“

  1. Aukcja koni elitarnych

Konie o najwyższej wartości użytkowej i/lub hodowlanej, powinny być okresowo – na przykład raz na kwartał, lub raz na pół roku – gromadzone w kilku, dogodnie rozlokowanych na terenie kraju, „centrach aukcyjnych“, gdzie organizator aukcji weźmie na siebie odpowiedzialność za ich stan zdrowia (wymagłoby to, oczywiście, ponownych, tym razem – już kompletnych i dokładnych badań) i zaoferuje do sprzedaży podczas publicznej licytacji.

Jednym z takich „centrów“ może być Skaryszew.

Oczywiście – wcześniej, opisy i zdjęcia tych koni powinny być przez określony czas dostępne (wraz z informacją o cenie wywoławczej/minimalnej) zarówno na platformie internetowej, jak i – jeśli zostanie to uznane za pożyteczne – w formie papierowej, jako dodatek do któregoś z pism branżowych.

  1. Dochód dla Związku

Związek pobierałby z funkcjonowania systemu pożytek dzięki prowizjom od sprzedających (wysokość tej prowizji zależy od kosztów własnych i liczby ofert) po sfinalizowaniu transkacji (co oznacza, że sama wizyta komisji u hodowcy i zamieszczenie jego oferty – byłyby darmowe tak długo, póki koń się nie sprzeda!) i, ewentualnie, dzięki opłatom wnoszonym za dostęp do systemu przez krajowe i zagraniczne ubojnie.


  1. Narzędzie polityki hodowlanej

Jeśli system klasyfikacji i oceny koni (którego NIE NALEŻY MYLIĆ z bonitacją koni dla celów hodowlanych! Taka bonitacja to tylko JEDEN Z ELEMENTÓW, decydujących o cenie konia: nie ma też najmniejszej potrzeby, aby „komisja“ zastępowała w tym względzie odnośne organy Związku…) zyska uznanie w oczach hodowców, okaże się obiektywny i wiarygodny – to tym samym, stanie się też narzędziem służącym poprawie zarówno jakości zwierząt, jak i ich dobrostanu.



[1] Tylko w pierwszym roku, lub w kilku pierwszych latach funkcjonowania systemu – potem hodowcy już się nauczą, że warto samemu zadzwonić i umówić się na wizytę!
[2] Na podstawie średnich cen żywca końskiego danej kategorii z poprzedniego kwartału.
[3] Na podstawie średnich cen koni użytkowych o danym przeznaczeniu z poprzedniego kwartału.
[4] Okręgowe związki hodowców koni mogłyby też ewentualnie ułatwić nabywcom gromadzenie i transport zakupionych w ten sposób koni – wspomagając hodowców, na zasadzie samopomocy, w dowiezieniu sprzedanych koni do punktów gromadzenia: wyeliminowałoby to wiele istniejących zastrzeżeń odnośnie transportu koni.

21 komentarzy:

  1. Właściwie prawie wszystko jest by postulaty p Jacka spełnić. baza danych hodowców nawet gdy nie są członkami PZHK istnieje jeśli hoduje i ma źrebaki to musi być zarejestrowany.Przeszkoleni i mobilni ludzie którym z racji zmniejszającego się pogłowia dodatkowa praca nie byłaby dużym obciążeniem. Praktyki innych związków np bydła mięsnego czy owiec którym udaje się często sprzedać partie zwierząt .Istnieją strony internetowe które mógłby służyć jako bazy ogłoszeniowe już dziś .I co tyko jeden chyba tyko jeden okręgowy prowadzi coś takiego
    Nikt nie zmusi PZHK do większej pracy .Hodowcy to najczęściej starsi ludzie którzy hodują konie niejako z rozpędu dokładając ze swojej emerytury do chowu ,,a bo ja lubię jak na podwórzu słychać rżenie koni'
    'Hodowcy otrzymujące punkty kopulacyjne są bardziej zwartą i młodszą grupą ale np w zeszłym roku w,, moim ''OZHK
    średnie ,,użycie '' ogiera to ok 3 pokrycia.
    OZHK panuje samozadowolenie iż uda się zorganizować kilka przeglądów i wydać paszporty
    Tylko kto ich do tego zmusi w

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się jakiekolwiek wątpliwości co do pełnej gotowości PZHK do działania podnosić, bo już mnie za to na Re-Volcie zrugali. Za defetyzm. W końcu - musimy być "silni, zwarci, gotowi" - i z całą pewnością: zwyciężymy!

      Proszę zauważyć, że wprowadzając system, który proponuję, PZHK zarobiłby konkretne pieniądze. Jak to nie jest wystarczająca motywacja do działania - to co nią może być..?

      Tak więc: proszę propagować, linkować, opowiadać, dyskutować na ten temat z koleżankami i kolegami ze Związku, wracać tu z wnioskami i pytaniami - no bo tak powiedzieć z góry, "a, bo to się i tak nie uda" - to jakoś tak: nie po Bożemu..?

      Usuń
    2. W tym celu niejako pracuje w komisji rewizyjnej OZHK
      próbując zmieniać od wewnątrz politykę związku na bardziej skierowaną ku hodowcą .Ale jest to bardzo skomplikowane.
      Dotacja jest na tyle duża iż hodowcy niejako przeszkadzają bo coś bez przerwy chcą od biura.
      A wzory są już związek hodowców owiec-biura, zarządy- ma się bardzo dobrze mimo iż pogłowie owiec jest mniejsze od np ilość saren w Polsce

      Usuń
  2. Samozadawalanie się przez OZHK może skończyć się ich bolesnym przebudzeniem na ulicy. Takiego Jacka to po rękach całować, że wyjrzeć do przodu potrafi. I gotowe rozwiązania na tacy poda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhem... wolałbym, mimo wszystko, gratyfikację pieniężną. Rachunek za prąd zapłacić trza...

      Usuń
    2. Eee tam -tylko kasa, dobry seks też nie byłby zły.

      Usuń
    3. Rozumiem aluzję - i do całowania i do braku prądu.

      Ale, mimo wszystko - wolałbym jednak mieć prąd. Nawet bez seksu. Od braku seksu jeszcze nikt nigdy nigdzie nie umarł - a my tu, niestety, nie mamy innej pompy, niż ta na prąd. I to jest jedyny powód, dla którego jednak chciałbym ten rachunek zapłacić...

      Usuń
  3. A wiesz może jak wyginęły mamuty?. Od braku prądu???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie jestem ostatnim mamutem na planecie! Jest cała masa innych, którzy mogą się zająć zaszczytną misją przedłużania gatunku.

      Misją, do której, jak mam być szczery, nigdy nie miałem szczególnych uzdolnień - a teraz, od lat jestem zbyt zestresowany, aby w ogóle cokolwiek w tej materii obiecywać, a już na pewno nie - "wysokiej jakości"...

      No dobra, jak macie gdzieś, że ja tu z pragnienia i brudu umrę bez prądu - to pomyślcie inaczej: prądu nie mając - nic Wam nie NAPISZĘ..!

      Usuń
    2. To podaj numer konta i morze zrobimy jakąś zrzutkę pożyczkę co by Cię nie odłączono ;-)

      Usuń
    3. Byłoby to przestępstwem karno - skarbowym. Natomiast: możecie mnie przecież zatrudnić jako doradcę. Albo zamówić monografię stadnin i stad z Waszego terenu..?

      Usuń
    4. Niestety bardziej od monografii przydałby się ktoś do
      ,,makaronu''jak tylko śnieg zejdzie z pól (

      Usuń
    5. Do gnoju w sensie? A nie ma sprawy, to nawet lepsza robota, bardzo to lubię!

      Usuń
    6. Też lubię tylko od 10 rozrzutnika jakby nieco mniej;-)
      Po za tym pilnujesz klaczy i troszkę nie po drodze Ci do m.Łodzi.

      Usuń
    7. To fakt, do Łodzi nawet nie dam rady dojechać w tej chwili.

      No, ale sprawę moich "wniosków racjonalizatorskich" (wszystkich trzech: trzeci będzie dzisiaj - o ile mi tylko gorączka pozwoli...), możesz na forum władz postawić, prawda?

      A i mała umówka o dziełko dla autora tychże wniosków - grzechem by nie była...

      Usuń
  4. No to już argument dla mnie przekonujący.Kasa, kasa ach ta kasa.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Konevodstvo"

    Fuj. "V" bym jeszcze, z bólem, wybaczył, ale transkrypcja "je" jako "e" wypacza wymowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, ale ja tego nie wymyśliłem. Sami się tak transkrybują - i tak ich można w necie znaleźć...

      Usuń
  6. Cudowne postulaty... Proszę wybaczyć, że wyciszam entuzjazm do zera... PZHK musi realizować zadania hodowlane. Do niedawna, zresztą, na ich realizację państwo przeznaczało pewne sumy... Mniej - więcej, też na tym, co napisałeś zadania te miały polegać... Nawet jak była kasa państwowa, to niewiele się w tej kwestii działo. Nawet jeśli znów byłaby na to kasa, to JAK CHCESZ ZMUSIĆ PZHK DO PRACY??????? To, co zrobić należy, a wola wykonania, hym... Uchwały, uchwały, uchwały... Wiesz ile ich przegłosowaliśmy? A ile (poza tymi np. o zakup samochodu) zostało zrealizowanych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek - dajcie to do przeczytania wszystkim znajomym i nieznajomym członkom PZHK, a osobliwie władz jego - do których tylko uda się Wam dotrzeć. A potem - cóż: się zobaczy..?

      Usuń
  7. Ja z synowcem na przedzie i jakoś to bedzie...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...