piątek, 8 marca 2013

Piąty Atak Zimy

Czy często zdarzało się Wam, że Wasze pierwsze słowa wypowiedziane po przebudzeniu i spojrzeniu za okno brzmiały "o, kurwa!"..? Czy często zdarzało się, że Wasz kot, wychodząc na siusiu rano - zastygał na progu w pozie tak pełnej zdegustowania i obrzydzenia, że choć ludzką mową nie włada, to i ślepy by zobaczył, że całym sobą krzyczy: "o, kurwa!"..?

My tak mieliśmy dzisiaj:


Jeszcze wczoraj prognoza pogody była taka, że będzie przez dobę padał deszcz, który potem zmieni się w śnieg z deszczem, potem w śnieg, a dopiero na końcu - przyjdzie mróz i jakieś resztki błotno - śnieżnej brei zakonserwuje na parę dni.

Ale to..? Po prostu: nie mam słów...

I dlatego - dzisiejsze poranne filozofowanie, z braku weny - odwołuję. Odwołuję, aż do odwołania. Naturalnie - aż do odwołania odwołania, ma się rozumieć...

Zaprawdę: moje wino czeremchowe jest za lekkie jak na taką pogodę. Co po raz kolejny pokazuje dowodnie, że nie ma dla nas życia, póki sobie nie sprawimy uczciwej destylarki!

15 komentarzy:

  1. Destylarka z kolumną rektyfikacyjną na KEGu była kiedyś w sklepie www.biowin.pl i kosztowała 2 tysie. Zajrzałem na ich stronę i nie ma, nie wiem czy chwilowo, czy w ogóle. Także wypożyczali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłem w innym sklepie, na Trakcie Brzeskim w Warszawie, nawet za 900 zł.

      Ale 900 zł też na razie nie mam...

      Usuń
    2. artur xxxxxx8 marca 2013 21:46

      Zrobicie wino jeszcze kilka razy, a wyciągniecie 18-20proc i żadna destylarka nie będzie Wam potrzebna.
      U mnie w najgorszym razie voltarz zaczyna się od 15proc. :)

      Usuń
  2. Odziedziczyliśmy po dziadziusiu destylarkę zrobioną ze starego szybkowara połączonego rurkami z kolumną wyspawaną z miedzi chyba, działa pierwszorzędnie, nawet odstojnik ma z butelki od śmietany i wszystkie "fuzle" tam się wyłapują; na potrzeby domowe jak znalazł; u nas leje już drugi dzień, może też zamieni się w śnieg; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że używacie tego zacnego sprzętu..?

      Usuń
    2. O, jak najbardziej, ostanio testowaliśmy drożdże gorzelnicze, bardzo wydajny zacier, szybciutki, i destylacik bez obcych posmaków, na "nastojanki" przedni, chociaż mąż mówi, że szkoda marnować na zioła czy owoce; pozdrawiam.

      Usuń
  3. W imieniu R-O oraz Korzystnych Zakupów, z okazji Dnia Kobiet składam wszystkim Paniom (a także i przede wszystkim Drugiej Połowie Autora) najserdeczniejsze życzenia, spełnienia marzeń i dobrej zabawy 8 marca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jakoś - nie obchodzimy...

      Ale, ponieważ dotarły różne pieniądze akurat - to Golden Locha owszem, kupiłem sobie i, na pohybel zimie, właśnie drugą szklaneczkę sączy. Lepsza Połowa sączy wódkę z tonikiem. Więc, w pewnym sensie - niby świętujemy...

      Usuń
    2. ja także niby byłem przeciwny, bo się kojarzyło....

      ale wiesz, u mnie w mieście to święto się jednak obchodzi, heh, i to hucznie i wystawnie, to co się mam wyłamywać - po górniczemu zacząłem obchodzić sam

      P.S. Ponoć "złota locha" się poprawiła jakościowo, czy to prawda? Powiem, że management pewnej dużej firmy pije go oficjalnie na spotkaniach (jakiej? takie info to już na priv).

      Usuń
    3. W Warce widzieliśmy jednego pana w dresie i z kwiatkiem. A inny pan zagadywał ekspedientkę (dość przystojną, młodą) "z okazji 8 marca". Czy świętują ogólnie - nie wiem...

      A Golden Loch? Wysączyłem dwie szklaneczki. Jedną słuszną i drugą już "aby - aby" - i mogę już patrzeć za okno i nie zbiera mi się na wymioty..! To jest naprawdę osiągnięcie...

      A czy się poprawiła? Dla mnie to nigdy nie był zły trunek. Gładko wchodzi.

      Usuń
  4. Na początku zimy mówię " o jak cudnie biało" ale teraz już mam dosyć śniegu, i zdarzyło mi się zareagować tak samo, tylko jeszcze dodaję "znowu śnieg" jak człowiek wstaje o 3:30 i do południa spędza czas za kierownicą to już może się obrzydzić. U nas ciągle jeszcze deszcz. Racja trzeba przy piątku czymś się znieczulić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas pierwszy tej zimy "zakopany" przejezdny. Nawet znajomy - nasz dawny dostawca siana, pan Edward!

      Że rzadko tędy przejeżdża, to zboczył nieznacznie z bezpiecznego szlaku i tak się zakopał swoją Corsą w śniegu i mokrym piasku, że aż sołtysa z ciągnikiem trzeba było prosić o pomoc: zassało jak w bagno, nie byłem w stanie go Patrolem choćby bujnąć, tak głęboko tkwił!

      Usuń
  5. Mogę się pochwalić - u nas białego śniegu niet ale za to błota po pachy i cholernie zimny wiatr smagający ni to śniegiem ni to deszczem. Ogólnie do dupy :(

    Aby do prawdziwej wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam niemal identycznie. Co prawda nienawidzę błota, a takowe niemal zawsze wraz z nadejściem wiosny przyprawia nas o dodatkową robotę przy czyszczeniu psich łap, ale jeśli już musiał spaść śnieg, to czy musiałoby być go tak dużo? A 6 marca był takim cudnym, ciepłym dniem... Niestety, zima nie zima, zadyma nie zadyma - psy 3 razy dziennie wyjść muszą.

    Koty jednak wychodzić muszę. Szaleją, jeśli nie mogą. A że takie zwały śniegu jednak w miłym spacerku przeszkadzają, mocząc futro i łapencje, to i kursują raz po raz, z balkonu - na balkon, na balkon - z balkonu, rozdrażnione. Przyzwyczaiłam się do bycia kocim odźwiernym, ale w takie dni dają nam szczególnie popalić...

    OdpowiedzUsuń
  7. Spóźnione, ale szczere życzenia Twoim czterokopytnym kobietkom! Powodzenia i będziemy trzymać kciuki.

    Justyna
    U nas pada...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...