środa, 13 marca 2013

Lektura z górnej półki

To wbrew regułom sztuki, tak dwa razy dziennie męczyć audytorium - ale trudno: są rzeczy ważniejsze od sztuki. Od sztuki ważniejsza jest prawda! A prawda jest taka, że mam dla Państwa kolejną recenzję konsumencką - świeżuteńką jak delikatny zapach jabłek i gorącą, jak palący smak w gardle. Tadam:


Niech za cały mój zachwyt wystarczy jedna informacja: lepszy bimber piłem tylko raz w życiu - ale to było w Wilnie! Sklepowe wódki mogą się schować. Naprawdę: lektura z górnej półki...

Mam nadzieję, że znacie Państwo anegdotę o Czapajewie..? Towarzysz Czapajew martwił się, co to będzie, jak dojdzie ze swoimi sołdatami do Paryża. Martwił się i martwił, aż w końcu jeden z towarzyszy zaoferował się, że w takim razie - pojedzie przodem, sprawdzić warunki, a zwłaszcza: zaprowiantowanie w tym Paryżu. A, żeby ukryć treść korespondencji przed postronnymi - umówili się, że będzie pisał o książkach.

No i minął miesiąc, minął drugi - w końcu, przychodzi do towarzysza Czapajewa list. Towarzysz Czapajew bierze list i idzie do politruka, który mu czyta: Towarzyszu Czapajew! Warunki do rozwoju czytelnictwa w Paryżu są znakomite. Na każdym rogu - doskonale zaopatrzone biblioteki i księgarnie. Czytałem tedy, ile się dało - i poznałem wielu miejscowych czytelników. Aż mi się skończyły pieniądze, co mi je Towarzysz dał na drogę. Wtedy, moi druhowie, czytelnicy, zaprowadzili mnie do takiego, co sam książki pisze. I teraz siedzimy u niego, i co on napisze - to my natychmiast czytamy...

Ze względu na panujący w Naszej Umęczonej Ojczyźnie faszystowski ustrój i nienasycone apetyty Najlepszego Ministra Finansów w Europie - autor tej porywającej lektury pragnie zachować anonimowość. Tym niemniej, jestem pewien, że choć Państwo nie próbowaliście - to przyłączycie się wraz ze mną do ogólnego aplauzu!

Jak to mawiają: naród radziecki pije szampana ustami swoich przedstawicieli...

W każdym razie - dziś było mi to absolutnie do przeżycia niezbędne i tym bardziej jestem zachwycony, że ten wspaniały podarek spotkał nas niespodziewanie - bo całkiem nie tego oczekiwałem..!

Spieszyłem się rano, stąd i poranny wpis - krótki. Spieszyłem się, bo raz, że miałem plan pojechać na targ w Warce (w sobotę, o ile tylko znajdzie się jakiś transport do Skaryszewa - to na pewno nie dam rady...), a dwa - że nasz sąsiad i przyjaciel, M., chciał przy pomocy mojego zestawu zawieźć bratu do Żyrardowa dwa metry drewna na opał.

Do Warki w końcu nie pojechaliśmy, ze względu na stan Lepszej Połowy. Pojechałem za to do Stromca, gdzie wstąpiwszy na pocztę, otrzymałem paczkę, z wyżej ukazaną zawartością. Zasadniczo - pojechałem do Stromca po to, aby wymienić w naszej gminnej bibliotece książki (niestety - warunki do rozwoju czytelnictwa w okolicy nie tak dobre, jak w Paryżu...).

Po porywającej dyskusji o sztuce i wartości życia pod jednym z niedawnych postów, Lepsza Połowa, która systematycznie przerabia teraz lektury szkolne, zapragnęła przeczytać "Popioły". Szukam tedy "Popiołów".

Najpierw w dziale "lektury". No są: "Ludzie bezdomni", "Syzyfowe prace", "Wiatr od morza", "Przedwiośnie" - jakieś takie podejrzanie cienkie, przecież to cegła była, gdy to czytałem swego czasu..? A "Popiołów" - nie ma.

Przenoszę się tedy do działu "literatura polska". A tam - w ogóle nie ma literki "Ż"!

Zwątpiłem...

Pytam więc Panią Bibliotekarkę - przecież niemożliwe, żeby nie mieli "Popiołów"!

Są - mówi Pani Bibliotekarka (tu pozdrawiam serdecznie - wiem, że Panie czytują...) - ale trzeba wziąć schodek i zdjąć sobie z górnej półki. Odłożyliśmy - tłumaczy - bo to nie jest czytane...

Ot - los! Ot - dzień! Sama tylko - lektura z górnej półki dzisiaj...


A sąsiad, jak już kończyłem - po powrocie ze Stromca - sprzątać pod wiatą zadzwonił i przyznał, że i jemu w tak paskudną pogodę do żadnych Żyrardowów jeździć się nie chce. Z czego natychmiast skorzystałem - siadając do lektury... Czego i Państwu, na tak "barowy" dzień - z całego serca życzę!

6 komentarzy:

  1. Bimber pokazany w artykule jest dobry, ponieważ wszystko co z moich stron jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do liderów "czytelnictwa" nigdy nie należałem, co nie oznacza, że nie lubię się, od czasu do czasu w dobrym towarzystwie, zasmakować w dobrej "literaturze".
    Niewielu jest w kraju wybitnych specjalistów od dobrego bimberku, w którym to osobiście jednak specjalnie nie gustuję. Głównie z uwagi na niezdrowe ambicje jego producentów by szczególnie mocno i skutecznie poniewierał konsumenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie lubi Pan Szanowny bimberku, ok

      ale z moich stron płynie także inne dobro - np Lwówek Śląski, dobre piwko, po ponownym otwarciu browaru jeszcze lepsze

      Usuń
    2. Trudno się nie zgodzić. Chociaż ja osobiście uważam, że stare Lwóweckie ( załapałam się na końcówkę ) było lepsze, niż to co jest teraz( a i tak jest całkiem niezłe).

      Usuń
    3. stare Lwóweckie szło jak popadnie, zarówno lekka jak i mocna edycja wychodziły rożne - czasem świeże i miodne, czasem już lekko takie ekhmm - zależne od partii, warunków magazynowania itp.

      nowe dobrze trzyma standard,

      z naszych lokalnych specyfików ja osobiście gusuje w produkcjach z namysłowa (to też dolny śląsk)

      Usuń
  3. Genialna etykieta - dobrze zapowiada zawartość

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...