czwartek, 14 marca 2013

Higiena hydroforu

Ponieważ nie mam nic do powiedzenia na temat Franciszka I, a żaden inny temat i tak dziś blogosfery nie zainteresuje - to proponuję powrót do technikaliów życia "nowego wieśmaka".

Tym bardziej, że jak raz, dziś rano - doświadczyłem nieprzyjemnie tego właśnie problemu, o którym chcę opowiedzieć. Otóż - nasz hydrofor coraz gorzej "trzyma ciśnienie". Co się objawia tym, iż nie załącza się podgrzewacz do wody. Trzeba poczekać, aż włączy się pompa, która "dobije" ciśnienie w hydroforze do potrzebnego minimum - i dopiero wtedy, leci ciepła woda.

W praktyce, bardzo często rankami - trzeba po prostu puścić zimną i poczekać. Bardzo pomaga nalanie wody w wanienkę koniom pod wiatą. Ale do tego celu, najpierw trzeba tamże rozmrozić kran. Co jednak, te pół godziny, 40 minut po nocy obecnie zajmuje. Więc - szybciej jest stanąć przy wannie, ewentualnie, dodatkowo, spuścić też parę razy wodę w kiblu...

Czy można coś na to poradzić? Tak - należy odłączyć prąd w hydroforni (akurat tak mamy to zrobione, że starczy przełączyć "hebel" w skrzynce rozdzielczej - inna sprawa, że zgaśnie wtedy światło także i w chatce), spuścić całą wodę z hydroforu (najlepiej nadaje się do tego kran pod wiatą, bo ma największy przekrój - więc woda najszybciej schodzi: a, żeby wiaty nam nie zalała, używam pozostałej po montażu naszej instalacji wodnej, ok. 10-metrowej rury - trochę tylko osmalonej w ubiegłorocznym pożarze...) - po czym załączć z powrotem prąd, żeby pompa nabiła wodę od początku i ścisnęła powietrze jak należy.

Wnętrze naszej hydroforni 3 lata temu - gdy zalewały ją wody gruntowe...

Ostatni raz zrobiłem to jakiś rok temu, zresztą całkowicie przypadkowo, bo - po wspomnianym już pożarze, pękł nam wtedy kran pod wiatą i chcąc go wymienić, musiałem hydrofor opróżnić (akurat ten kran nie jest odcinany osobnym zaworem: jeden, jedyny taki...).

Nie jest to przyjemne zimą. I stąd, na razie - wolę się pomęczyć z tym spuszczaniem wody w wannie, niż zastosować konieczną "higienę hydroforu". Poczekam, o ile tylko się uda - aż zrobi się cieplej i przeminą roztopy. Co by, bez potrzeby, bagna w okolicy wiaty nie robić. Ani lodowiska!

Czy istnieje kres takiej "higieny hydroforu", po którym tak prosty zabieg już nie załatwi sprawy? Nie wiem. Wydaje mi się jednak, że musiałoby dojść do rozszczelnienia samego zbiornika, żeby coś takiego się stało. Nasz hydrofor jest już dość wiekowy, kupiłem go jako używany, z rozbiórki - ale, to jest jednak wcale gruba, metalowa bańka, mam nadzieję - że jeszcze trochę wytrzyma..?

14 komentarzy:

  1. Temat jak najbardziej na czasie - nasz hydrofor też jest raczej humorzasty, ciśnienie nie dobija i w efekcie woda leci jak krew z nosa. A wczoraj z niewiadomych przyczyn odmówił współpracy całkowicie. Podejrzewamy rózne rzeczy - przyjedzie szwagier, czyli rodzinny geniusz techniczny i obaczym. A na razie " jedziemy" na wodzie ze źródełka...
    Pozdrowienia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo żałuję, że my nie mamy "źródełka". Czyli - zwykłej, z wpuszczonych w ziemię kręgów betonowych zrobionej studni, "z korbką".

      Załatwiłoby to nam kwestię pojenia koni w tych zimowych miesiącach, gdy kranu pod wiatą już nie udaje się odmrozić (ta zima to pierwsza, gdy - jak na razie! - do czegoś takiego nie doszło...).

      No i z większym spokojem podchodziłbym do kwestii rachunku za prąd, którego na razie - nie mam czym zapłacić (a dziś właśnie upływa termin - i zaczyna się odliczanie do momentu, gdy mnie od sieci odłączą: KONIECZNIE muszę ponad tysiąc zeta w ciągu najblższych 2 do 4 tygodni zdobyć, żeby tę zaległość uregulować...).

      Usuń
    2. No cóż - rozumiemy Cię doskonale... Do źródełka mamy 3 km, a rachunek...hmmm - wczoraj przyszło upomnienie na skromną kwotę 1500 zł. Przy czym rachunek sam w sobie dojść nie raczył. A upomnienie i owszem...

      Usuń
  2. Witam serdecznie, jezeli to jest to co podejrzewam / rozszczelnienie hudroforu i ucieczka powietrza/ to proponuje włożyć do wnetrza hydroforu, skoro już będzie spuszcona woda lekko napompowaną opone samochodową która nada odpowiednie ciśnienie a jednocześnie zapobiegnie ucieczce powietrza. Zycze miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki działa - stanowczo odmawiam tak radykalnych kroków! Nie ma najmniejszej gwarancji, że po tak daleko idącym demontażu - hydrofor w ogóle da się poskładać z powrotem...

      Usuń
  3. Może też pomóc dopompowanie powietrza np kompresorem bezpośrednio do hydroforu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzałem - i nie sam, a z lepszymi "specjalistami": niby stosowny otworek jest - ale i tak:
      primo - nie daje się odkręcić,
      secundo - wygląda na to, że i tak sandardowy wąż od kompresora by na to nie wszedł...

      Usuń
  4. Nasz oba hydrofory szlag trafił już jakiś czas temu, ale mamy źródełko dwa kroki od domu z wodą dobrą i jeszcze na dodatek jest już wodociąg. Problemy "wodne" mamy rozwiązane. Zwierzęta piją wodę ze źródełka. Nasz rachunek jest na niewielka kwotę, ale ja żyje raczej jak za króla ćwieczka. Na prąd żarówki, komp i lodówka, żadnych innych sprzętów prądożernych nie posiadam. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za zdobycie kasy jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas "wykańczają" jak chodzi o prąd trzy rzeczy:
      - taryfa C11 (nie uciekniemy od niej, póki czegoś formalnie nie "wybudujemy", co by się dało "oddać do użytku"),
      - 38 kW przydział mocy (którego na razie nie wykorzystujemy nawet w 1/3 - ale jak się ma Ojca elektryka - to zawsze się bierze "na zapas" - bo potem "nie dadzą"...),
      - podgrzewacz do wody i elektryczny grzejnik w "łazienkowo - kuchennej" części chatki...

      Usuń
    2. My nie jesteśmy w stanie zidentyfikować przyczyny nagłego skoku zuzycia prądu. Wojtek lata z obłędem w oczach i sprawdza licznik - zuzycie jak dawniej, czyli rachunki powinny być w granicach 180 zł za miesiąc. Więc ten gigant na 1500 za 3 miechy jest dla nas kompletną abstrakcją.

      Usuń
    3. Może Wam ktoś kradnie?

      Usuń
    4. W ramach oszczędności prądu zamontowałem przepływowy piecyk na propan-butan już kilka lat temu jest nieco taniej,
      potrzebny jednak odpowiedni przewód kominowy.
      Stary Termet buchał niekiedy,wreszcie niedawno padł,kupiłem nowy włoski stosunkowo tani bateryjny tylko troszku mało grzeje.Miły pan z serwisu orzekł iż mam za zimną wodę
      w sieci wodociągowej.
      Agniecha w sprawie ogiera kn pisze na Twoim blogu

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...