piątek, 15 marca 2013

Dziękuję za dynie!

Agniecha z bloga "konik polski" sprawiła, że do naszej chatki zawitało słońce:


Nasionek, oczywiście była cała koperta - zadynimy teraz cały świat! Serdecznie dziękujemy!

Tymczasem, wczoraj pojawiła się nad Boską Wolą także i nasza dzienna gwiazda we własnej, nie osłoniętej kwefem z chmur postaci - tyle, że mnie akurat wtedy nie było: odwoziłem do Żyrardowa owo drewno naszego sąsiada. Droga była fatalna! A jak, już wracając, byłem z powrotem w Warce - zadzwoniła Lepsza Połowa z informacją, że kabelek rozmrażający kran pod wiatą się zepsuł, a ją poraził prąd...

Na szczęście, dzieci elektryków od banalnych 230 V nie giną - a kabelkowi, w gruncie rzeczy, nic strasznego się nie stało: po prostu drucik zerwał się z bolca we wtyczce i bełtał się luźno, dzięki czemu Lepszej Połowie, wyciągając wtyczkę z kontaktu, udało się zewrzeć obwód.

Kilka ruchów śrubokrętem - i kabelek znowu grzeje, a konie pod wiatą mają wodę.

Tak, czy inaczej - zepsuł nam ten wypadek nastrój na cały dzień - i tylko te wspaniałe, dyniowe słońca, za które raz jeszcze dziękujemy - podtrzymały nas na duchu.

Wciąż nie udało mi się załatwić na jutro żadnego transportu do Skaryszewa. Paliwa, które mam w Wendi, starczy co najwyżej na drogę w jedną stronę, a zresztą - to absurd, co zrobię jak mi się siano skończy, a skończy się pewnie około wtorku?

Poza tym - nie wiem, czy mój wyjazd z Boskiej Woli jest w tej chwili w ogóle możliwy. Po prostu: boję się zostawić chorą Lepszą Połowę samą na gospodarstwie... No cóż: co miałem do powiedzenia, to i tak już powiedziałem, a raczej - napisałem. Nie jestem tam chyba koniecznie niezbędny..?

19 komentarzy:

  1. Chcesz może książkę? Mam parę na zbyciu. Ale używane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam 2 tom "Popiołów" akuratnie...

      Usuń
  2. Jejku! ja was za tą polską beletrystkę, to podziwiam... W liceum, faktycznie, sporo, prawie wszystko. Jedyne czego nie przeczytałam "od deski do deski", to wszelkie dzieła Sienkiewicza... Wszystko zaczynałam, nic nie skończyłam! Ale żeby po latach z własnej, nie przymuszonej woli? Jejku!!! Może Gombrowicza, czy Tyrmanda, to ok, da się... Norwida zawsze z lubością. Mickiewicza, Słowackiego, tylko z bronią przystawioną do skroni... Ale "Faraon" - wielki "szacun". Jak lubicie klimaty polityczno -historyczne, to przeczytajcie koniecznie "Dziedzictwo" Zofii Kossak-Szczuckiej. Rewelacja absolutna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesadyzmu - a czym się niby różni "Faraon" od dowolnego, współczesnego czytadła? Że język lekko archaiczny? Lepszej Połowie to nie przeszkadza, bo jest to dla niej i tak - język obcy. A ja powtarzam przy okazji - i z przyjemnością...

      Usuń
    2. @Iza

      Norwid był niedoceniany. Szkoda.


      @Boska Wola

      Można spytać, jakiej narodowości jest Twoja Żona? Węgierskiej? ;)

      Usuń
    3. A to ciekawe skojarzenie. Dlaczego węgierskiej..? Też tak sądziłem, jak się pierwszy raz spotkaliśmy, na lektoracie japońskiego - bo przyprowadziła ją studentka hungarystyki.

      Ale to akurat nieprawda. Odpowiedź znajduje się w wielu miejscach tego bloga, ostatnio - w postach z przełomu października i listopada zeszłego roku.

      Usuń
    4. Dzięki, ale ja mam co czytać... :/

      Usuń
    5. Podpowiem, skoro to nie tajemnica: "Pan Tadeusz" :)

      PS. Żyjecie jeszcze, czy znów Was "popieściło"?
      Justyna

      Usuń
    6. Żyjemy, ale co to za życie - gdy trzeba pracować?

      Wczoraj praktycznie cały dzień w Skaryszewie, w tej chwili kończę odrabiać "pracę domową", którą sobie stamtąd przywiozłem - a zaraz będziemy mieli gości, więc trzeba chybcikiem pod wiatę i sprzątać...

      Usuń
    7. @Boska Wola

      Ja czytam tego bloga głównie z tego powodu, że tak genialnie opisujesz, jak przeżyć, kiedy nie ma niemal za co. Bardzo Cię proszę, pisz o takich sprawach, jak wymiana dóbr (transakcje bezgotówkowe), samoleczenie, robienie przetworów, etc. Jeśli to nie jest tajemnica. Nie żartuję.

      Usuń
    8. @Justyna

      Dzięki. Więc Litwa. :)

      Usuń
  3. Wiecie, w liceum jednyną lekturą obowiązkową, przez którą nie przebrnęłam, były "Noce i dnie". Próbowałam pół roku temu i to samo. Ale chyba z innych powodów. Nie dłużyło mi się, ale okropnie przygnębiło. I odłożyłam. Do następnego podejścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nocy i dni" też nigdy nie zmęczyłem. Ale to chyba jest już niemożliwe..? W końcu, to taki brazylijski tasiemiec, tylko sprzed epoki telewizji - jak damy czytały to sobie w odcinkach, w gazecie, to może miało to jakiś sens: przynajmniej - szydełkowanie im lepiej szło!

      Usuń
    2. Ja jeszcze będę próbować. Długość mi nie przeszkadza, przecież łykam Sapkowskiego tom po tomie, "Chłopów" czy "Nad Niemnem". Przeszkadza mi w "Nocach i dniach" to, co chyba jest ich atutem tak naprawdę - realizm. Czytałam to i myślałam sobie, w tym kraju, do jasnej anielki, nic się nie zmieniło. I pewnie dlatego czytam szmiry różne, książkowy fastfood - bo nie męczy. I częśćiej jest happy end.

      Usuń
  4. Dynie są strasznie wdzięcznym warzywem dla ogrodnika. Sieję je regularnie już od kilu lat i z niezmienną satysfakcją rozdaję ich nadwyżki znajomym, a oni się zachwycają moimi hodowlanymi zdolnościami, łechcąc przy tym przyjemnie moją próżność. A ja właściwie poza posianiem nic przy nich nie robię. Wystarczy przysypać ziemią kupę obornika i efekt gwarantowany.... Tylko przed rumakami trzeba zabezpieczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszę ten komentarz z petem w gębie, oraz popiołem na klawiaturze. Rzadko zaglądam do skrzynki pocztowej ale wczoraj tak. Dzięki za porcję używek. Oraz nasiona. Mocarny tytoń. Niech żyje wymiana bezgotówkowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd mi, że tak mało wysłałem - ale cóż: się nadrobi przy jakiejś kolejnej okazji...

      Usuń
    2. Swoją drogą, jasna virginia, którą Ci przesłałem, pierwotnie była "tytoniem łagodnym" - ale coś się z nią dzieje w miarę upływu czasu, bo to już kolejny sygnał, że wyszła "mocarna"...

      Usuń
    3. Ja tam nie wiem, specem nie jestem, może po prostu, będąc przyzwyczajoną do papierochów ze sklepu w których tytoniu jest...(?) %, tak to odbieram.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...