poniedziałek, 18 lutego 2013

Skaryszew 2013: ogień i woda

No i po "Wstępach". To znaczy - jarmark będzie jeszcze i jutro, ale raczej już bez koni. Co było w tym roku..?
Gumofilce oczywiście! Dokładnie tak, jak zapowiadałem - "strój organizacyjny", można było nabyć także na miejscu (ja miałem własne...).

Ten sympatyczny i spokojny grubasek jest spocony i brudny. Powiedziałbym, że to tylko jeden z wielu przykładów na szkodliwość codziennego przekarmiania i przegrzewania koni na wsi...

Ten był raczej pod wierzch, a nie "na mięso" (choć, tak Bogiem a prawdą, bardzo krzywdzącym jest kwalifikowanie wszystkich "grubasów" ze Skaryszewa jako "mięsne"...).

Stanowczo należy docenić wysiłek i inwencję włożoną w zabezpieczenie tych koni przed... no właściwie nie wiem - przed czym? Moje żadnych derek nie noszą i nigdy nie nosiły - i żyją, ech...

Co do wchodzenia na taką przyczepkę - patrz niżej!

Bardzo wiele było takich "kolorowych" koni - sądzę, że wielu hodowców wręcz specjalizuje się w tego rodzaju "produkcji". Nie, żebym takie lubił - ale to z pewnością część bardzo dawnej tradycji!

Majestatyczny - prawda?
Kolejne derki "hand made".

Ten osobnik uparcie próbował zdemontować koło samochodu. Wulkanizator..?

Ale swoją drogą: też spocony i brudny.  Ale co poradzić? Przegrzewanie i przekarmianie to też tradycja...

W gruncie rzeczy: fajny widok! Gdzie indziej coś takiego można zobaczyć?

WYJĄŁEM temu kucykowi nogę z uwiązu (i ledwo to zrobiłem, zaraz mnie ktoś pytał, ile on kosztuje - sądząc, że pewnie muszę być jego właścicielem, skoro nie boję się podejść...).

Przy okazji, zagadka dla myślących: jak wyglądałby rzeczony kucyk, gdyby zostawić mu dłuższy uwiąz..? Nie zawsze i nie w każdym przypadku większa swoboda popłaca...

Dwie tony w jednym ręku...

Czempion?

Czyż nie jestem piękny..?

Kolejne deresze

Zapytałem pana, jak mu ten koń wdrapał się tak wysoko bez trapu? Odpowiedź jest trywialna: nigdzie się nie wdrapywał. Ciężarówka podjechała do podestu tak, że koń wchodził po płaskim.

Swoją drogą: konik może mało imponujący - ale: jakże opanowany...

Jak bym nie miał wyrobionego gustu i mało o koniach wiedział, to bym pewnie takie dziwo kupił.

Teraz uwaga, będzie drastycznie! Osoby wrażliwe proszone są o zaprzestanie lektury!

Ten urodziwy skądinąd ogier....

cierpi na niebezpieczną stereotypię:

grzebie przednimi nogami. Postawiony w stajni bez posadzki - będzie kopał dołek. Słyszałem o przypadku, gdy taki właśnie koń zabił się, bo przez noc wykopał dołek tak głęboki, że gdy w niego wpadł - uderzył się o kamienny żłób w potylicę i zginął na miejscu.

A jeśli postawić go na posadzce - zniszczy sobie przednie nogi, bo i tak będzie grzebał.

Tak, czy inaczej - do chowu stajennego to on się nie nadaje. Może, gdyby go luzem, na wolności trzymać..?

Ładny jest i pewnie dlatego trafił na targ, a nie do Włocha: jego dotychczasowy właściciel sądził zapewne, że ktoś się na urodę i temperament ogierka skusi, o jego narowy nie dbając.

Czy mu się to udało? Nie wiem...

A to faworyt M. M. nawet zapytał się o cenę: 11,5 tysiąca. I nawet wziął namiary do hodowcy. Ale hodowca sprzedał tego ogiera - gdzieś po Łódź.

A to mój faworyt: no czyż nie jest rezolutny..? I ten sarkastyczny wyraz górnej wargi...

Jak pewnie część z Was już wie - na targu doszło do upadku, czy też do poważnego zasłabnięcia konia. Byłem obok, ale się nie pchałem oglądać, skoro na miejscu był już weterynarz (i nieprzebrany tłum gapiów). Z tego, co przeczytałem na forum wynika - że jeśli był to skutek zaniedbania, a nie niemożliwy do przewidzenia wypadek - to tym zaniedbaniem było to, co zwykle: przegrzanie i przekarmienie...

Dlaczego: "ogień i woda"? Ano dlatego, że pierwotny "plan dnia", obowiązujący jeszcze wczoraj był taki, że wstanę wcześnie i napalę w Herculesie, żeby się nam chałupa całkiem nie wyziębiła, gdy pojedziemy do Skaryszewa.

Niestety - plan się zdezaktualizował. Dlatego:

Przednia szybka naszego Herculesa IV. Palić się da - choć ciut się jednak dymi - ale strach zostawić taki piec samopas i wyjechać, gdy się w nim pali.

Ostatecznie więc: wieczorem Lepsza Połowa zdecydowała, że jednak nie pojedzie.

Ale i tak wstałem wcześniej - przynajmniej zdążyłem przed śniadaniem rozmrozić naszym czterokopytnym kran pod wiatą. Że dzień potem był długi i pełen wrażeń - to wybaczcie Państwo: pójdę już spać...

29 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu posta zaczełam się zastanawiac jaki jest cel by tak przekarmiać i przegrzewać konie ?? Choć o konikach wiem tyle co u ciebie i jak znajoma opowiada o swoich to z własnego doświadczenia hodowlanego że to powolne zabijanie zwierząt prawda? Moje kozy cały dzień na dworze biegają czy 2 na plusie czy -10 i nawet im nie w głowie siedzieć w ciepłej stajni. tak jak i żywienie z miarą tak i pewnie u koni bo przecież koń dostać ziarna musi ale odrobinę jeśli nie wykonuje ciężkich prac. Dziwi mnie ich nadgorliwość na okrywanie koni przecież konie mają wytrzymałość na zimno ale no tak jeśli cały czas stoi spocony w stajni to później jak wyjdzie grypkę złapię ;p Nawet jak dla takiego laika na zdjęciach widać większość upasionych koni, ale piękne są na pewno :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To atawizm. Chłopi przez 1000 lat cierpieli głód i ich zwierzęta też. Odruch spasania wszystkiego czym tylko się da i jak tylko się da - dobrze mógł się przez ten czas ugruntować. A mechanizmu przeciwnego - "dbałości o linię" - brak...

      Usuń
  2. Ładnie to wygląda, przynajmniej na Twoich zdjęciach, spokojnie, gdzie się podzieli aktywiści, przestraszyli się? Ja tam podziwiam konia, który stoi opatulony w szeleszczącą jaskrawoniebieską plandekę i tylko się ironicznie uśmiecha. Moje by się raczej bały, przynajmniej na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Melesugun była w miejscu o wiele straszniejszym od Skaryszewa - jak chodzi o panujący rozgardiasz, chaos, biegające we wszystkich kierunkach konie (z ludźmi uwieszonymi im u pysków lub bez), itp. - prezentowaliśmy ją, wraz z jej starszą koleżanką Melemahmal, na "Dniach Konia Arabskiego" w Bełżycach.

      Melemahmal od razu poczuła się jak w domu (ona z piatigorskiego toru ledwo co zeszła...) - i przez cały czas spała, marnie się pokazując. Melesugun przyzwyczaiła się w ciągu godziny.

      Ale plandeka - faktycznie - hardkor! Nie w kij dmuchał...

      Aktywiści szaleli tam, gdzie były kamery telewizyjne. Po to przecież przyjechali, czyż nie..?

      Usuń
  3. Super relacja,gratuluję lekkiego,przyjemnego pióra!
    orjentica-

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze ogromny szacun dla Ciebie.
    P.S. Moje też nie noszą derek ( siedzą na dworze ile się da) i żyją ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna foto relacja, koleżanka też tam była, i z jej opisu wygląda na to, że ten cały szum jest tylko podsycany, ja po kilku na sto letnim doświadczeniu zauważyłam, że ilu hodowców to tyle różnych teorii na temat koni, nie wspominając o małolatach, które to pozjadały wszystkie mądrości.

    OdpowiedzUsuń
  6. 150zł wymiana takiej małej szybki żaro. Wymieniałem ostatnio w kozie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No 150... w efekcie zostało mi 70 zeta w portfelu, a muszę dziś jakieś siano przywieźć, zniam nas zasypie...

      Szybka, w każdym razie, już wymieniona. Można by taniej - ale trzeba by z góry przewidzieć, że się stłucze - bo w sklepie w Radomiu, na zamówienie mogą za 58 złotych zrobić. Tylko trzeba tydzień czekać - i wędzić się w dymie...

      Usuń
  7. To jest takiś żart?? Konie powiązane na sznurkach do samochodów, pakowane do busa (swoją drogą nie pomyslałeś, ze koń będzie musiał również jakoś stamtąd zejść gieniuszu?), upaprane gnojem, ponakrywane foliami i starymi szmatami i Ty uważasz, że jest OK??? Boże widzisz i nie grzmisz... Nie wiem do jakiś warunków Ty przywykłeś, ale to jest żenujące i niedopuszczalne. Widok tych cudownych zwierząt w takich warunkach odbiera im całe piękno i godność. A jeżeli chodzi o ich zdrowie i bezpieczeństwo to jest jakaś zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wiedzić, czym należy przywiązać konia i do czego? A dokładnie przyjrzawszy się wszystkim powyższym zdjęciom, zauważyłam tylko jednego konia którego jedna tylna noga brudna jest od gnoju.

      Usuń
    2. Już jakiś czas temu sugerowałam, że jeżeli Tara tak o konie walczy niech przygotuje rampy, miejsca do wiązania, poidła i zadaszenia.
      Anonimowego powyżej aż się prosi zapytać, co to znaczy "w tych warunkach"? Że na wolnym powietrzu? Toż i ludzie obok nich bez dachu stoją. Że przywiązane? Już widzę, jak koń jeden z drugim grzecznie stoi bez postronka.
      I czym tu nakryć takiego konisia? Bo od wieków temu różne derki i szmaty służyły. Może trzeba zrobić zrzutkę i śpiworki La Costa nabyć? A konik z busa chyba mógłby wyjść, tak jak wszedł - wystarczy podjechać do rampy.

      Usuń
    3. Powinny być opatulone w koc z egipskiej bawełny, ewentualnie konopii. Oczywiście musi być fair trade i organic...

      Usuń
    4. Ciekawy głos. I nie pierwszy tego rodzaju - bo kojarzy mi się z "plebejskim tekstem", czy jakoś tak - pod którymś z wcześniejszych wpisów na temat Skaryszewa.

      Wynikałoby z tego, że "obrońcy zwierząt" uważają się za szlachtę, za arystokrację. Ich po prostu brzydzi nieestetyczne, ciemnoskóre, niedomyte chłopstwo i jego pokryte gnojem konie.

      No - ciekawe, ciekawe! Saint Simon był hrabią. Początki socjalizmu wiele mają wspólnego z ruchem arystokratów obrażonych na rewolucję przemysłową i "rządy motłochu"!

      Usuń
    5. Tym estetom i piewcom koni polecam krótką przejażdżkę - dziś saniami - i powdychanie końskiego potu (och, jakie to nieestetyczne) i powąchanie końskich bąków (cóż za brak elegancji), ewentualnie napawanie się tym, co spod ogonka wypadnie (a fe, cóż za grubiaństwo).
      Tym, co nie wiedzą, że koń to zwierzę, oświadczam, że tak jest i jako takie wydziela z siebie wszystko co nieeleganckie i nieszlachetne.
      A że wolę wąchać konia niż spaliny to moje prywatne zboczenie.
      A żeby koń był śliczniutki, czyściutki, elegancki i szlachetny trzeba i rączki utrudzić i butkami w gnój wdepnąć - więc pogarda dla gumofilców to objaw ignorancji, a nie arystokracji.

      Usuń
  8. O, jeszcze mam pytanie w sprawie konia, który wykopał taką wspaniałą wielką dziurę ( ciekawe ile czasu mu to zajęło ). Czy to nie z nudów? Moim zdarza się kopać, ale w konkretnym celu, szukają jakichś korzonków smakowitych, albo jakichś mikroelementów, chociaż nie wiem jakich bo lizawkę zawsze mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyczyny pojawienia się tego rodzaju stereotypii (tak samo jak tkania, łykania i paru innych) mogą być bardzo różne. Nuda z pewnością jest jednym z najważniejszych. Ale koń łykawy, tkający, czy właśnie - kopiący dołki - kiedy już się swojego nałogu nabawi, będzie się mu oddawał zawsze, ilekroć tylko nie ma niczego innego do roboty, a pojawią się sprzyjające warunki.

      Ten był bardzo zdenerwowany. Więc, być może, był to jego sposób na rozładowanie stresu. Normalnie koń rozładowuje stres biegnąc. Ale - jeśli jest uwiązany..?

      Fajny koń, ale - prawdę pisząc - dla jego i ludzi z jego otoczenia bezpieczeństwa: powinien trafić na talerz...

      Usuń
    2. A czemu powinien? Może jeszcze coś się z nim da zrobić, słyszałam o przypadku, że konia wyleczono z narowu. Fajny konik, na prawdę, żal by było... Zresztą każdego żal :/.

      Usuń
    3. Każdy kiedyś umrze. A ten konik ze zdjęcia może przedtem poważną krzywdę sobie albo komu innemu zrobić...

      Usuń
  9. Dziecię wiadomości włączyło w pudle i ku mojemu zdziwieniu nawet źle o Skaryszewie nie mówili (kilka dni temu była tendencyjna uwaga, że się tam źle konie traktuje i fundacja Tara bije na alarm). Pokazali kilka koni i zauważyli, że nad całością czuwały stosowne służby.
    Są tacy, dla których parcie na szkło jest najważniejsze - może więc na ten rok wystarczy im krzyku, który podnieśli przed Skaryszewem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wystarczy, bo kilka osób by pracę straciło, a przecież kryzys coraz większy...

      Usuń
    2. Niech przy "swoich" konikach łajno przerzucają. Pożytek z tego przynajmniej będzie.

      Usuń
  10. śliczne grubasy :))). co do wielkiego oburzenia osoby anonimowej: to ja ma propozycję: fundację robią zrzutę i kupujecie wszystkim koniom dereczki choćby Pfiffa. Już tego Eskadrona daruję :P. chyba lepiej, ze pod folia stoją niż miałyby moknać jeśli długo stac muszą, nieprawdaż? swoją drogą opanowanie konisi niektórych podziwiam....

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie deresz tylko tarant. a kopanie dolow przodem to niekoniecznie musi byc stereotypia, zwykly wyraz zniecierpliwienia u konia nieprzyzwyczajonego do wiazania i zdenerwowanego obcym miejscem. stereotypie zreszta latwiej przychodzom koniom szlachetnym, temperamentnym i trzymanym w stajni, grubasy jako bardziej flegmatyczne rzadziej sie ich nabawiaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deresz deresz - taranty są na innych zdjęciach, ale deresz też był niejeden i stąd "kolejny" (nie wszystkie zrobione zdjęcia zamieściłem). Może słabo widać - ale zdjęcie da się otworzyć w nowym oknie i powiększyć.

      Co do kopiącego ogierka: flegmatyczny to on z całą pewnością nie był. A jego właściciel na bank twierdziłby, że pierwszy raz tak kopie. W co, jednak, zdecydowanie bym nie uwierzył...

      Usuń
  12. Napatrzyłam się na koniaste grubaski, na te zimnokrwiste kopytne i znów zaczęłam tęsknić za siodłem, za zapachem końskiego potu, za stukotem kopyt... ech...
    Jeden z kolorowych koników na pewno przykułby moją uwagę, bo wygląda niemal, jak zebra. Co prawda nie lubię "ciapatych" koni, bo mam z takimi związane dość przykre przeżycia, ale urodę takiego jestem w stanie docenić.
    Końskiego targu nie widziałam na żywo nigdy. Za to widziałam na wiosce (nie pomnę, jak się zwała, ale w lubelskim na pewno leży, bo tam rodzina ojca się gnieździ), jak dwu chłopów maltretowało w niewiadomym celu gniadosza (lub gniadoszkę - z daleka ciężko było dostrzec różnice anatomiczne), okładając owo zwierzę batem po nogach. Koń wspinał się na zadnie nogi, stawał dęba i rżał. I nie, nie było przyczepy w okolicy, by można było usprawiedliwić zachowanie załadunkiem. Do dziś (a minęło lat naprawdę sporo) sprawa ta mi siedzi w głowie i nawet ojciec (który w owych czasach był najmędrszym człekiem na świecie) nie potrafił odpowiedzieć na moje pytanie: "Tatusiu, a czemu ci panowie biją tego konika?"
    Widziałam konie ułożone, spokojne i ufne, widziałam konie zaniedbane z kapciami zamiast kopyt, przerażone, nieufne i zdziczałe. Winę za taki stan ponosi tylko człowiek, niestety. A że konie się również hoduje na sprzedaż (czy to do gospodarstwa, czy pod wierzch lub do rzeźni), to i takie Skaryszewy będą, bo są potrzebne. I nie mam nic przeciw zabijaniu jakichkolwiek zwierząt na mięso, bo wszak nie każdy może być wegetarianinem, czy wręcz weganinem. Chodzi tylko o to, by zwierzę zabić od razu, a nie przysparzać mu mąk i cierpień w imię religii, czy wrodzonego sadyzmu, czy czego tam jeszcze można się doszukać w ludzkiej mentalności.
    Ech... żałuję, że nie stać mnie na utrzymanie konia...

    OdpowiedzUsuń
  13. na zdjeciu podpisanym jako deresz jest tarant, przykro mi. to po prostu inny wzor masci tarantowatej. deresz wyglada zupelnie inaczej ;) czasem ciezko rozroznic niektore taranty czy siwe od deresza ale tutaj jest to dosc ewidentne i watpliwosci nie ma - akurat o tym mam pewne pojęcie ;)
    i wlasnie skoro ten ogier flegmatyczny nie byl, to kopal, bo go roznosilo ;) tym bardzie, skoro ogier.

    OdpowiedzUsuń
  14. też się zgadzam że to tarant - ta maść obejmuje więcej typów niż tylko te przypominające psa dalmatyńczyka - poczytaj se na necie jak nie wierzysz.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...